(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Wyobraźmy sobie rewolucyjną grzałkę do zagotowywania
wody zasilaną elektrycznością z sieci, która bije wszelkie
możliwe rekordy. Przykładowo, zagotowuje ona wodę
natychmiast i to w całej objętości.
Prawdopodobnie zużywa znacznie mniej elektryczności
niż wytwarza ciepła. Jest absolutnie bezpieczna w użyciu -
znaczy zarówno ją, jak i gotowaną przez nią wodę, można
dotykać bez niebezpieczeństwa porażenia prądem,
zaś jeśli cała woda się wygotuje, grzałka sama staje się
zimna i nie inicjuje pożaru. Ponadto istnieją przesłanki
które sugerują że podczas zagotowywania grzałka ta
najprawdopodobniej telekinetyzuje gotowaną wodę i zmienia
jej cechy w niemal cudowną "wodę życia". Jak zaś wiemy
(np. z mitologii i folkloru), cudowna "woda życia" ma zdolności lecznicze,
zwiększa długość życia, poprawia smak, oraz konserwuje
potrawy. Stąd pijącym przynosi ona nie tylko zdrowie i
pobudza długie życie, ale także podnosi walory smakowe
i użytkowe wszystkiego co na niej bazuje. Jednak opisywana
tu grzałka pobija również i zupełnie odmienny rekord.
Mianowicie, jej światowym rekordem jest, że jakieś
mroczne moce
operujące skrycie w łonie naszej cywilizacji już
przez ponad 60 lat skutecznie blokują wdrożenie
tego rewolucyjnego wynalazku do fabrycznej produkcji.
I to na przekór że wynalazek ten nosi w sobie
potencjał pozytywnego zrewolucjonizowania
zasad podgrzewania płynów, że telekinetyzuje
on podgrzewane płyny nadając im unikalnych własności,
a także że jego techniczne możliwości oraz nowatorska
zasada działania pozwalają mu na wydatne podniesienie
poziomu cywilizacyjnego całej ludzkości. Niniejsza strona
jest o owym rewolucyjnym wynalazku, o jego twórcy,
oraz o jego szokujących kolejach losu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:
Ci z czytelników którzy znają mój
dorobek naukowy i wynalazczy,
doskonale wiedzą że ja sam też jestem wielokrotnym
wynalazcą oraz odkrywną nieznanych wcześniej
urządzeń, praw i zjawisk. Przykładowo, to ja
dokonałem wynalazku statku kosmicznego z
napędem magnetycznym zwanego
magnokraftem,
a także urządzenia napędzającego ów statek zwanego
komorą oscylacyjną.
To ja wyjaśniłem działanie czasu oraz wypracowałem
zasadę na jakiej działał będzie
wehikuł czasu
oraz z użyciem której
ludzie będą mogli pokonać śmierć i osiągnąć nieśmiertelność poprzez powtarzalne cofanie się do lat swojej młodości po każdym dożyciu do wieku starczego.
To także ja wynalazłem najbardziej podstawowy z
telekinetycznych generatorów darmowej energii
zwany
baterią telekinetyczną.
To także ja opracowałem jedyną sprawdzającą
się w praktyce teorię
wszystkiego zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
oraz dowiedzoną już w codziennym życiu filozofię
szczęśliwego i moralnego życia zwaną
totalizmem.
W trakcie prób urzeczywistnienia swoich wynalazków
i odkryć doświadczyłem jednak wysoce paskudnego
potraktowania. Moje wynalazki były (i nadal są) bez
przerwy wyszydzane, opluwane, bezpodstawnie krytykowane,
oraz blokowane przed próbami ich wdrożenia, zaś moje
odkrycia naukowe stawały się podstawą do usuwania
mnie z uczelni. Owe nieustanne prześladowania
serwowane mi za próbę dodania mojego własnego
wkładu do rozwoju naszej cywilizacji wiodły mnie
do odkrycia, że na Ziemi aktywnie działa jakaś
tajemnicza moc
która w sposób wysoce umiejętny i szatański,
chociaż zawsze doskonale ukryty, sekretnie prześladuje
każdego z ludzi który w jakikolwiek sposób stara
się podnieść poziom cywilizacyjny ludzkości.
Moc ta nie jest odnotowywana przez każdego,
bowiem działa ona wybiorczo wyłącznie
na tych z ludzi którzy wnoszą coś istotnego i pozytywnego
do naukowego i technicznego rozwoju naszej cywilizacji.
Dlatego przykładowo moc ta wcale nie niszczy np.
malarzy, poetów, czy pisarzy. Za to z ogromną
zaciekłością prześladuje ona niemal wszystkich
wynalazców - oszczędzając jednak wynalazców
którzy tworzą coś służącego zabijaniu i niszczeniu.
Bezosobowo ja nazywam ową moc przekleństwem
wynalazców. (Bardziej jednoznacznie można
by ją określić mianem użytym w punkcie #D2.2
totaliztycznej
strony
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
W odniesieniu do wynalazców i badaczy z Nowej
Zelandii, przekleństwo to opisałem w punkcie #B3
odrębnej strony internetowej
newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
Natomiast w odniesieniu do wynalaców i badaczy
z innych krajów świata, opisałem je w punkcie #K3
odrębnej strony internetowej
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
Aczkolwiek nazwa "przekleństwo wynalazców"
zdaje się sugerować działanie jakiejś ślepej i
bezrozumnej mocy, faktycznie za przekleństwem
tym kryją się wysoce inteligentne istoty. Istoty te
działają w sposób wysoce logiczny, planowy,
zamierzony, oraz efektywny. Obserwując ich
działanie muszę tutaj przyznać, że realizują
one swoje zamierzenia w sposób nawet znacznie
bardziej efektywny, niż czyniłaby to doskonale
zorganizowana grupa wysoce inteligentnych
ludzi. Więcej na temat owych istot kryjących
się za "przekleństwem wynalazców" wyjaśniłem
w części F niniejszej strony.
Odkrycie owego wybiorczo działającego
"przekleństwa wynalazców" spowodowało,
że jedną z form mojej osobistej walki z owymi
mrocznymi mocami
które za przekleństwem tym się kryją, stało się
pomaganie tym innym wynalazcom i odkrywcom
którzy też zostali przez nie dotknięci. Jednym
z wynalazców którego rewolucyjne urządzenie
wzbudziło mój najwyższy szacunek, któremu w
1990 roku osobiście przyrzekłem promować
jego wynalazek, oraz którego owo przekleństwo
prześladuje bez przerwy już przez ponad 60 lat,
jest Mr Peter Daysh Davey z Christchurch, Nowa
Zelandia. Kiedy więc w lutym 2008 roku odkryłem, że owe
mroczne moce
używają przeciwko niemu swojej najcięższej artylerii (tj.
podróży w czasie i zmiany zdarzeń które już zaszły w dalekiej przeszłości),
to ostatecznie zamotywowało mnie do napisania
niniejszej strony. Stronę tą w całości poświęcem
rewolucyjnemu wynalazkowi tego wynalazcy.
Pan Peter Daysh Davey urodził się w Hamilton,
Nowa Zelandia, w dniu 30 stycznia 1916 roku.
W okresie drugiej wojny światowej walczył
w "Bitwie o Anglię" jako pilot myśliwca
Spitfire w 602 City of Glasgow Squadron.
W owym też czasie dokonał odkrycia które
później doprowadziło go do wynalazku
"grzałki zanurzeniowej" opisywanej na
niniejszej stronie internetowej. Grzałkę tą
opatentował po raz pierwszy w 1944 roku -
patrz patent nowozelandzki numer 92.428
datowany 12 grudnia 1944.
Przez następne 60 lat walczył on z anonimowymi
biurokratami
o uzyskanie pozwolenia na podjęcie fabrycznej
produkcji tej grzałki. Niestety, przez cały
ów czas produkcja tej grzałki była blokowana
pod wymówką że grzałka ta wprowadza
zagrożenie porażenia prądem jej użytkowników.
W 1964 roku Pan Davey zakupił w Christchurch
rodzaj dawnej villi, nazywającej się "Locksley
homestead".
Jego villa zlokalizowana była w dzielnicy
Dallington. Zbudowano ją jeszcze przed
1860 rokiem. (W latach 1860 do 1866
była ona własnością znanego bankiera
nowozelandzkiego o nazwisku Joseph
Palmer.) To w owej villi wykonywał
chałupniczo testujące modele swojej grzałki.
W 1998 roku osobiście widziałem że
villa ta stopniowo była wyburzona aż
do fundamentów. Jednak w 2008 roku
ponownie zobaczyłem, że villa ta nadal
stoi na swoim dawnym miejscu i w swoim
oryginalnym wyglądzie. Jej więc wyburzenie
z jakichś powodów zostało anulowane
poprzez zmianę przeszłości - tak jak
opisywane tutaj
mroczne moce
anulowały już uprzednio na moich oczach
aż kilka innych zdarzeń które już zaszły,
a które opisuję w punktach #C6 do #C6.1 strony
timevehicle_pl.htm - o podróżach w czasie.
Grzałka Pana Davey jest rewolucyjnym
wynalazkiem. Nosi ona w sobie potencjał
całkowitego zrewolucjonizowania zasad
podgrzewania płynów. Pomimo to jedyna
okazja o jakiej jest mi wiadomo że grzałkę
tą opisano skrótowo w gazecie i pokazano
w telewizji, były 92-gie urodziny jej wynalazcy
w dniu 30 stycznia 2008 roku - po szczegóły
patrz punkt #E1 niniejszej strony. Wygląda
więc na to, że owa rewolucyjna grzałka musiała
odczekiwać aż ponad 60 lat od chwili swego
wynalezienie aby w końcu udało się oficjalnie
poinformować o niej świat. Prawdopodobnie
też jedynym powodem dla którego oficjalne
publikatory opublikowały cokolwiek na jej
temat, był fakt że od 25 maja 2003 roku
w internecie dostępna jest strona internetowa o
telekinetycznych generatorach darmowej energii,
która to strona zawiera moje nieoficjalne opisy
owej grzałki oraz szokujących losów jej wynalazcy.
Rys. #A1: Mr Peter Daysh Davey w
2008 roku, demonstrujący działający
prototyp "grzałki sonicznej".
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądać je w powiększeniu.)
Prototyp ten w dosyć tajemniczych
okolicznościach został mu zwrócony w
raczej wymownym momencie czasowym.
Mianowicie, zwrócenie tego prototypu
nastąpiło na krótko przed opublikowaniem
na jego temat obszernego artykułu w
nowozelandzkiej gazecie z Christchurch,
o nazwie
The Press,
w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday),
January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano
na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł
"Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty
saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki".
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)
Ponadto ten sam prototyp grzałki był
demonstrowany w wieczornym dzienniku
telewizyjnym ze środy, dnia 30 stycznia
2008 roku, na kanale 1 telewizji nowozelandzkiej,
w krótkim reportażu (trwającym około 3 minuty)
o owej działającej grzałce i o jej wynalazcy.
Reportaż ten nadany został tam niemal dokładnie
o godzinie 23:00. (Zapewne dysk DVD z nagraniem
owego reportażu daje się zakupić od kanału
1 telewizji nowozelandzkiej.)
Niezależnie od niniejszej strony koncentrującej
się na ukazaniu szokującej historii rewolucyjnego
wynalazku tej grzałki, zasada działania
tej samej grzałki, razem z zasadami działania
innych podobnych urządzeń telekinetycznych,
opisane zostały na odrębnej totaliztycznej stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi.
Powyższe zdjęcie, a także zdjęcia pokazane w
części #E niniejszej strony, wykonałem w kilka dni
po 92-gich urodzinach Pana Davey w dniu 30
stycznia 2008 roku. W 2008 roku - tj. w czasach
wykonywania powyższego zdjęcia, Pan Davey
stał się prawdopodobnie światowym rekordzistą
w długości bezowocnej walki z biurokracją.
Wszakże długość jego nieustającej i nadal
bezowocnej walki o wdrożenie powyższej
rewolucyjnej grzałki do produkcji fabrycznej
przekraczała już wówczas 60 lat.
Moim więc zdaniem zasługiwał na wpisanie
go do "Guiness Book of Records".
Moim osobistym zdaniem grzałka wynalazku
Peter'a Daysh Davey jest aż tak unikalna
i aż tak nowatorska, że gdyby to zależało odemnie,
ja umieściłbym jej egzemplarz na honorowym
miejscu w specjalnej sekcji zadedykowanej dla
nowozelandzkich wynalazców i naukowców z
Narodowego Muzeum Nowej Zelandii zwanego
Te Papa.
Mianowicie umieściłbym ją tam obok takich
eksponatów, jak pierwszy samolot nowozelandzkiego
wynalazcy o nazwisku Richard Pearse
(pokazany na "Rys. #B3" z odrębnej strony o
tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii),
czy pierwszy model atomu opracowany przez
nowozelandzkiego naukowca o nazwisku
Ernst Rutherford. Wszakże wszystkie
owe trzy wkłady cywilizacyjne, tj. grzałka Dave'a,
samolot Pearse'a, oraz model atomu Rutherford'a,
przechodziły przez podobne koleje losu, zaś
ich twórcy w czasach kiedy tworzyli swój rewolucyjny
dorobek doświadczali bardzo podobnego potraktowania
od innych Nowozelandczyków.
Grzałka ta tym bardziej zasługuje na jej umieszczenie
w muzeum, ponieważ tajemnicze okoliczności jej
"zwrócenia" sugerują, że tak naprawdę to jest ona
rodzajem "konia trojańskiego" sprytnie podrzuconego
naszej cywilizacji aby nadal
blokować i opóźniać fabryczne wdrożenie przez
ludzi zaawansowanej technologii którą grzałka ta
reprezentuje. Innymi słowy, jedną z atrakcji pokazanego
tu modelu tej grzałki zapewne jest, że wcale NIE został
on zbudowany przez ludzi.
#A3.
Jakie są cele tej strony:
Istnieje aż kilka celów które chciałbym
osiągnąć poprzez opublikowanie niniejszej
strony internetowej. Głównym z tych celów
jest wsparcie sprawy podjęcia fabrycznej
produkcji opisywanej tutaj grzałki, poprzez
osłabienie efektywności z jaką owe
mroczne moce
kryjące się za przekleństwem wynalazców
blokują wdrożenie tej grzałki do masowej
produkcji, a tym samym blokują wzrost
poziomu cywilizacyjnego ludzkości jaki
upowszechnienie się tej grzałki wniosłoby
do naszej cywilizacji.
Kolejnym celem tej strony jest umożliwienie
zreplikowania tej grzałki przez wszystkie
zainteresowane osoby. To dlatego niniejsza
strona dokładnie wyjaśnia budowę, zasadę
działania, podzespoły, sposób nastrojenia,
oraz problemy i niuanse techniczne
opisywanej tutaj grzałki, a także wyjaśnia
nowe jakości i potencjały z nią związane.
Z kolei poprzez dokładne wyjaśnienie owych
szczegółów, niniejsza strona stara się dopomóc
tym wszystkim z czytelników, którzy zdecydują
się dołożyć własny wkład w doprowadzenie
tej rewolucyjnej grzałki do seryjnej produkcji
fabrycznej.
Niniejsza strona ma także nałożone na siebie
kilka celów naukowych. Najważniejszym z nich
jest jej funkcja jako "szczegółowy raport z niezwykłej
obserwacji", który potem może być podawany
analizom przez innych badaczy. Przykładowo
raport ten stara się zwrócić uwagę na odmienne
od obecnie zakładanego działanie czasu, na
bogactwo zdarzeń i kolei losów składających
się na historię jednego istotnego wynalazku,
a także na skryte działanie na Ziemi wrogich
ludziom istot które nasi przodkowie uważali
za nadprzyrodzone, zaś które nasi potomkowie
być może odkryją jako naszych krewniaków
jacy wyglądają nieodróżnialnie identycznie
do naszego wyglądu. Innym naukowym celem
tej strony jest próba zdemaskowania i opisania
skrytych metod z pomocą jakich owe
wrogie ludziom istoty
prześladują twórczych ludzi na Ziemi. Przez
zaś zdemaskowanie i opisanie tych zwodniczych
metod, mam nadzieję pośrednio dopomóc innym
wynalazcom, twórcom i badaczom na Ziemi, którym
te same moce przeszkadzają w osiągnięciu
ich celów podnoszących poziom cywilizacyjny
ludzkości.
Część #B:
Podsumowanie informacji technicznych na temat opisywanej tutaj grzałki:
#B1.
Co to takiego grzałka telekinetyczna:
Nazwa "grzałka telekinetyczna" została
przyporządkowana dowolnemu urządzeniu
technicznemu które służy generowaniu ciepła
poprzez wykorzystanie zjawiska technicznie
indukowanej telekinezy. Owo zjawisko technicznie
indukowanej telekinezy, które pozwala na
budowanie grzałek telekinetycznych, opisane
jest pod nazwą Efekt Telekinetyczny
na całym szeregu
totaliztycznych
stron internetowych, przykładowo na stronach
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych,
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
telekinesis_pl.htm - o technicznie indukowanej telekinezie, itp.,
a także w tomach 4, 10 i 11 monografii
[1/4].
Owo zjawisko zwane "Efektem Telekinetycznym"
faktycznie jest rodzajem "odwrotności tarcia". Jako
takie może ono być wykorzystywanie do budowy
niezwykłej odmiany urządzeń energetycznych,
które w obecnych czasach nazywane są
urządzeniami darmowej energii, zaś
które w przeszłości były opisywane pod łacińską
nazwą "perpetum mobile". Urządzenia darmowej
energii charakteryzującą się dwoma unikalnymi
cechami, mianowicie: (1) ich sprawność
energetyczna wynosi ponad 100% - czyli generują
one znacznie więcej energii niż energia wymagana
do ich napędu, oraz (2) część nadwyżki energii
którą one produkują kierowana jest z powrotem dla
ich samonapędzania się - czyli nie trzeba ich
zasilać jakimkolwiek zewnętrznym źródłem energii.
Z powodu owych dwóch unikalnych cech, zbudowanie
urządzeń darmowej energii jest niewypowiedzianie
istotne dla przyszłości naszej cywilizacji. Wszakże
zbudowanie to rozwiąże dzisiejsze problemy
energetyczne ludzkości. Na przekór tego, wynalazcy
pracujący nad rozwojem tych niezwykłych urządzeń
są zaciekle prześladowani, między innymi za
pośrednictwem owego "przekleństwa wynalazców"
opisywanego w punkcie #A1 powyżej. Ciekawostką
jest przy tym, że największymi wrogami budowniczych
owych niezwykłych urządzeń są niektórzy dzisiejsi naukowcy -
czyli ludzie opłacani przez społeczeństwo za promowanie
postępu. Fakt też, że nauka już setki razy była zmuszana
przez życie do odwoływania swoich poprzednich twierdzeń,
a także fakt że pierwsze takie urządzenia darmowej energii
już dzisiaj działają na Ziemi, wcale nie powstrzymuje wielu
obecnych naukowców przed kłamliwym wmawianiem
społeczeństwu że takie urządzenie nie dadzą się zbudować.
Przykładem urządzeń już obecnie produkowanych
fabrycznie, które są bardzo bliskie owej zasady działania
"urządzeń darmowej energii", są dzisiejsze tzw.
"pompy cieplne" (po angielsku "heat pumps").
Pompy cieplne wytwarzają bowiem więcej energii
cieplnej niż wynosi ich konsumpcja energii na
utrzymywanie ich w ruchu. Jedyny (aczkolwiek
bardzo trudny) problem techniczny, który ciągle
wymaga rozwiązania aby owe "pompy cieplne"
przekształcić w "urządzenia darmowej energii", to
stworzenie w nich rodzaju sprzężenia energetycznego,
które część nadwyżki produkowanej przez nie energii
kierowałoby z powrotem dla zasilania pracy owych
urządzeń, zaś cały taki samozasilający się układ
ciągle wykazywałby ponad 100% sprawności.
Na naszej planecie zbudowanych już zostało
kilka urządzeń, które faktycznie wykazują cechy
owych "urządzeń darmowej energii". Zasilają
one bowiem same siebie w energię, zaś jako
samozasilająca się całość ciągle wykazują one
ponad 100% sprawność. Ich dzisiaj działającym
przykładem jest słynna tzw. thesta-distatica
generująca darmową elektryczność, a
znajdująca się w posiadaniu szwajcarskiej grupy
religijnej o nazwie Methernitha. Opis thesta-distatica
zawarty jest na stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Rodzajem urządzeń darmowej energii były
też tzw. radia kryształkowe opisywane na stronie
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
Innym urządzeniem darmowej energii, które
przyjmowało właśnie formę grzałki opisywanej
na niniejszej stronie, była grzałka z Pakistanu.
Jej opis zawarty jest w punkcie #E4.2 tej strony,
a także w punkcie #B2 strony internetowej
newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii.
Cechą wspólną wszystkich już poznanych urządzeń darmowej
energii jest, że w swoim działaniu wykorzystują
one właśnie ów "Efekt Telekinetyczny". Grzałka
opisywana na niniejszej stronie także w swoim
działaniu wykorzystuje "Efekt Telekinetyczny".
Jako taka owa grzałka zawiera w sobie potencjał
aby po odpowiednim przekonstruowaniu - tak jak
to uczyniono w w/w "grzałce z Pakistanu", ona także
przekształciła się w urządzenie darmowej energii.
"Efekt Telekinetyczny" może generować
zarówno energię elektryczną, jak i najróżniejsze
inne formy "darmowej energii". Do dzisiaj
zostały już zbudowane i wypróbowane w działaniu
urządzenia, które wykorzystują zdolności tego
zjawiska do zamieniania ciepła otoczenia na
energie odmienne niż elektryczność. Dla
przykładu, generują one energię chemiczną poprzez
zamianę ciepła otoczenia na produkty dysocjacji
wody na wodór i tlen. Inne urządzenia generują
energię biologiczną poprzez dokonywanie
technicznego uzdrawiania. Istnieją także
urządzenia darmowej energii, które wytwarzają
ciepło. To ostatnie wykorzystanie "Efektu
Telekinetycznego" pozwala na konstruowanie
grzałek telekinetycznych, jakie mają sprawność
znacznie przekraczająca 100%. Na niniejszej
stronie internetowej opiszę jedno takie urządzenie,
które już zostało zbudowane i wypróbowane
w działaniu, a którepodobno osiąga sprawność
rzędu 2000% (niestety, ja osobiście nie miałem
okazji naukowego zweryfikowania prawdziwości
tych twierdzeń). Taka jego sprawność może
oznaczać, że jeśli zostanie ono właściwie
skonstruowane i nastrojone, wówczas
konsumuje ono energię elektryczną która
reprezentuje jedynie około 5% całkowitej
energii jaką urządzenie to generuje w formie
ciepła. Wynalazca tego rewolucyjnego
urządzenia jest niejaki Mr Peter Daysh
DAVEY z Christchurch, Nowa Zelandia.
W wersji budowanej przez wynalazcę
przed rokiem 1990 urządzenie to było
nazywane "grzałką zanurzeniową" (po
angielku "immersion heater"). Z kolei
w wersji demonstrowanej w 2008 roku,
było ono nazywane "grzałką soniczną"
(po angielsku "sonic boiler").
Rys. #B1: Telekinetyczna "grzałka zanurzeniowa"
wynaleziona podczas Drugiej Wojny Światowej
(w 1944 roku) przez nowozelandzkiego pilota
myśliwców oraz muzyka o nazwisku Peter
Daysh Davey. Głównym podzespołem owej
grzałki, wyzwalającym w niej efekt telekinetyczny,
jest wewnętrzna czasza rezonansowa widoczna
na prawym końcu zdjęcia jak wystaje nieco z
zewnętrznej czaszy buferującej. (Widoczna też
na zdjęciu stara nowozelandzka moneta 50
centowa ma średnicę 32 mm. W sierpniu 2006
roku monety te wyszły już z użycia.) Ja wielokrotnie
słyszałem opinie, aczkolwiek nigdy nie miałem
możliwości aby opinie te zweryfikować badaniami
naukowymi, że to mechnicznie ogromnie proste
urządzenie generuje wiele razy więcej ciepła,
niż wielkość energii elektrycznej ktorą ono
konsumuje. Znaczy, że jego sprawność
energetyczna znacznie przekracza 100%.
Jeśli przyszłe badania potwierdzą ów fakt,
wówczas będzie to prawdopodobnie jedno
z najbardziej prostych urządzeń darmowej
energii jakie istnieją na Ziemi. Grzałka ta
dowiodła już, że faktycznie działa. Podobno
była też poddana pomiarom przez wielu
naukowców. Jednak jej masowa
produkcja została celowo przez kogoś
zablokowana za pomocą przeszkód o
naturze biurokratycznej - po szczegóły
patrz opisy "przekleństwa wynalazców"
omawianego w punkcie #11 odrębnej strony
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
(Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii
[1/4]
gdzie jest ono pokazane na rysunku K8.)
#B2.
Konstrukcja opisywanej tutaj grzałki:
Konstrukcja elementu grzejnego Davey'a
jest ogromnie prosta – patrz "Rys. #B2"
pokazany poniżej, lub patrz część (3)
na rysunku K8 w monografii
[1/4].
Faktycznie to grzałka ta składa się z tylko
dwóch głównych podzespołów. Najważniejszym
z tych tych dwóch podzespołów jest półkulista
wewnętrzna czasza rezonująca na rysunku
poniżej oznaczona jako (1). Wynalazca
zawsze ją wykonuje ze stali nierdzewnej.
Drugim z tych podzespołów jest niemal
identyczna co do kształtu, bo również
półkulista, zewnętrzna czasza buferująca (2).
Ma ona promień jedynie około 4 do 6 mm większy
od czaszy (1). Obie te czasze montowane są
symetrycznie jedna czasza wokół drugiej, tj.
czasza (1) mieści się jakby we wnętrzu czaszy
(2). Oczywiście, na dodatek do owych dwóch
czasz, grzałka posiada także długą rurkę (8)
która utrzymuje razem pozostałe jej części,
dwie nakrętki (5) i (3) jakie mocują obie czasze
w ich położeniach, podkładkę (4) która służy
do regulacji wzajemnej odległości "L" obu
czasz, oraz przewody elektryczne (6) i (7) które
dostarczają elektryczność do obu czasz oraz
umożliwiają zanurzenie grzałki do wody jaka
ma być zagotowana. Jednak owe dodatkowe
podzespoły są tylko dodatkami. Najważniejszymi
częściami są bowiem obie czasze. Przy
eksperymentalnej produkcji tej grzałki, czasza
rezonujaca (1) zwykle wykonana jest ze starej
pokrywki do dzwonka rowerowego. Wymiary
tej czaszy są nieistotne. Ważne jest jednakże
aby wpadała ona w rezonans dźwiękowy
przy częstości 50 Hertzów, oraz aby jej
powierzchnia była równoległa do zewnętrznej
czaszy buferującej (2). Do każdej z tych dwóch
czasz odmienny przewód domowego zasilania
w elektryczność (tj. 220 V, 50 Hz) jest dołączony.
Cała grzałka musi potem zostać zanurzona w
wodzie jaką zagotowywuje. Powoduje wówczas
bardzo szybkie zagotowanie się wody. Więcej
danych na temat konstrukcji i działania tej grzałki
zawarte zostało w podrozdziale K3.3 z tomu 10
monografii
[1/4].
Rys. #B2: Powyższy rysunek ilustruje konstrukcję
i główne podzespoły telekinetycznej grzałki wynalazku
Pana Davey'a. Zauważ że daje się on powiększyć
poprzez zwykłe kliknięcie na niego. Dokładne opisy
poszczególnych podzespołów tej grzałki zawarte są
w podrozdziale K3.3 z tomu 10 monografii [1/4],
której gratisowe egzemplarze można sobie załadować
z niniejszej strony internetowej.
(Powyższa ilustracja pochodzi z monografii
[1/4]
gdzie jest ono pokazane w części (3) rysunku K8 - courtezy "Szoda".)
Symbole: (1) - wewnętrzna "czasza rezonująca"
podłączona do "prądowego przewodu" zasilania
elektrycznością 50 Hz, (2) niemal identyczna co
do kształtu również półkulista zewnętrzna "czasza
buferująca" podłączona do "neutralnego" przewodu
zasilania elektrycznością (zwanego też "przewodem
zwrotnym"), (3) i (5) - dwie nakrętki jakie mocują obie
czasze w ich poprawnych położeniach, (4) - podkładka
która służy do regulacji wzajemnej odległości "L"
obu czasz (odległość ta powinna być około 4 do
6 mm), (6) - przewód elektryczny który podłącza
"prądowy przewód" zasilania elektrycznością do
"czaszy rezonującej" (1), (7) - przewód który
odbiera elektryczność z "czaszy buferującej" i
dostarcza ją do "neutralnego (zwrotnego)
przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz,
(8) - długa rurka montownicza czyli jakby "rama"
tej grzałki która utrzymuje razem pozostałe jej części.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
#B3.
Strojenie tej grzałki:
Po zbudowaniu, grzałka Davey'a musi zostać
"nastrojona" i to na dwa odmienne sposoby.
Pierwsze strojenie polega na nadaniu jej czaszy
(1) takiej częstotliwości drgań własnych, że
wpada ona w rezonans akustyczny jeśli tylko
w jej pobliżu pojawi się dźwięk o częstości 50
Hertzów. Od zgodności bowiem tej częstości
z częstością prądu zasilającego zależy wartość
przyspieszenia któremu poddawane są cząsteczki
wody w polu magnetycznym generowanym przez
prąd elektryczny przepływający pomiędzy obu
czaszami (1) i (2). Z kolei wartość tego przyspieszenia
decyduje o wielkości wyzwalanego tzw. "Efektu
Telekinetycznego". Ten zaś efekt definiuje ilość
energii cieplnej wyzwalanej do wody, a więc
definiuje również wydajność cieplną tej grzałki
oraz czas potrzebny na zagotowanie wody.
Drugie strojenie polega na właściwym
dobraniu odległości "L" pomiędzy obu czaszami
(1) i (2). Od odległości tej zależy bowiem
wytwarzanie fali stojącej pomiędzy obu czaszami.
Stąd decyduje ona o sprawności energetycznej grzałki.
W czasach kiedy utrzymywałem ścisłe kontakty
z Panem Davey on mi wyjaśniał że dostrojenia
czaszy (1) na częstotliwość prądu on dokonywał
saksofonem. Mianowicie trzymając grzałkę w palcach
grał on nutę "niskie B" na saksofonie - która to nuta
jest harmoniczna do częstotliwości 50 Hz. (Inne
łatwo dostępne źródła dźwięku o częstotliwości
50 Hz obejmują: pianino - "niskie D", kamerton -
"50 Hz", buczący tranformator elektryczny,
nowoczesny oscyloskop z głośnikiem.)
Jeśli zaś czasza (1) grzałki nie wpadała w rezonans
(tj. nie wibrowała wyczuwalnie) podczas tego grania,
wówczas on nieco przyszlifowywał (na szlifierce)
jej wystające czoło i próbował ponownie. Owe
powtórzenia czynił przez tak długo aż czasza
(1) zawsze wpadała w rezonans (wibracje)
podczas zagrania tej nuty.
Z kolei dostrojenia odległości "L" wynalazca
dokonywał poprzez pomiar wielkości zużycia
elektryczności (a więc wartości prądu pobieranego
przez grzałkę). Mianowicie mierzył owo zużycie
prądu dla różnych odległości "L" i ustawiał na
grzałce taką odległość "L" przy której owo zużycie
prądu było najmniejsze.
Sposób dostrajania opisywanej tutaj grzałki jest
też omówiony relatywnie dokładnie w podrozdziale
K3.3 z tomu 10 monografii
[1/4].
#B4.
Zasada działania tej grzałki:
Zasada działania tej grzałki telekinetycznej
jest dosyć podobna do zasady działania baterii
telekinetycznej opisanej na stronie
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Mianowicie efekt telekinetyczny jest w niej wyzwalany poprzez
przyspieszanie i opóźnianie pola magnetycznego.
Z kolei owo pole magnetyczne jakie podlega
przyspieszaniu, jest w niej generowane przez
prąd elektryczny jaki przepływa poprzez wodę
pomiędzy oboma czaszami. W końcu przyspieszenia
owego pola magnetycznego biorą się z wibracji
dzwiękowych wewnętrznej czaszy. Wymagana
asymetria owych wibracji pola, jaka jest niezbędna
aby wytworzyć efekt telekinetyczny, a jaka w ogniwie
telekinetycznym była powodowana przez magnesy
stałe wsunięte do wnętrza induktorków, w tej grzałce
jest zapewniana przez krzywiznę czasz. Stąd
wewnętrzna czasza tej grzałki wykonuje tą samą
pracę co induktorek (I1) w ogniwie telekinetycznym.
#B5.
Zasilanie owej grzałki w prąd elektryczny:
Aby grzałka owa mogła zadziałać, musi
ona być zasilana prądem elektrycznym z
domowej sieci prądu zmiennego 50 Hz.
Jednak zasada działania owej grzałki wymaga,
aby owo zasilanie było doprowadzone do
jej czasz w ściśle określony sposób - co
zilustrowano na rysunku "Rys. #B2" powyżej.
Mianowicie jej "czasza rezonująca" musi
być podłączona do przewodu z prądem,
zaś jej "czasza buforująca" musi być
podłączona do bezprądowego przewodu
neutralnego (zwrotnego). W przypadku
więc krajów takich jak Polska, które w
domowych gniazdkach mają jedynie
dwa przewody, trzeba się jedynie upewnić
który z nich jest którym - tak aby przewód
z prądem podłączyć do właściwej czaszy.
Konfuzja pojawia się jednak w krajach takich
jak Anglia, Cyprus, Malezja, czy Nowa Zelandia,
które w domowych gniazdkach mają aż trzy
przewody. Wszakże w owych krajach każdy
z tych przewodów ma inne przeznaczenie,
a mianowicie (1) "przewód prądowy",
(2) "przewód neutralny (zwrotny)",
oraz (3) "przewód uziemienia".
Tylko "przewód prądowy" jest tam łatwy do
wykrycia próbówką, bowiem wykazuje on
obecność prądu. Natomiast przewód neutralny
(zwrotny) łatwo tam pomylić z przewodem
uziemienia - chociaż z reguły w krajach tych
przewód uziemienia jest umiejscowiony jakby
nieco dalej od dwóch pozostałych przewodów.
W przypadku zaś pomylenia ich obu,
grzałka ta będzie powodowała nieustanne
wywalanie bezpieczników. Wszakże w krajach
owych bezpiecznik na przewodzie uziemienia
typowo dopuszcza zaistnienie co najwyżej 50
miliamperów upływu prądowego do ziemi z
urządzeń elektrycznych, podczas gdy przewód
neutralny (zwrotny) typowo toleruje prąd o natężeniu
10 amperów. To oznacza, że przewód uziemienia
nie pozwoli aby na niego skierować cały
wydatek prądowy owej grzałki, a stąd bez
przerwy będzie wywalał bezpieczniki. Dlatego
przy podłączaniu tej grzałki do prądu w takich
trzyprzewodowych krajach, należy dopilnować
aby nie tylko "czasza rezonująca" była podłączona
do "przewodu prądowego", ale także aby "czasza
buferująca" była podłączona do "przewodu
neutralnego - zwrotnego" (a nie przypadkiem
do "przewodu uziemienia").
#B6.
Sprawność grzałki Pana Davey:
W rozmowach z wieloma osobami śledzącymi
rozwój sytuacji w sprawie tej grzałki, wielokrotnie
spotkałem się z twierdzeniem, że niezwykłą
cechą grzałki Davey'a jest, iż dostarcza ona
do podgrzewanej wody wielokrotnie więcej
ciepła niż wynosi jej pobór energii elektrycznej.
Ja osobiście nigdy NIE miałem okazji pomierzyć i
przebadać sprawności energetycznej tej grzałki.
Jednak z tego co mi powiedział jej wynalazca
wnoszę, że pomiary dokonywane przez
naukowców nowozelandzkich sugerują iż
grzałka ta może konsumować nawet mniej
niż odpowiednik 5% energii jaką sama
generuje w postaci ciepła. To oznaczałoby,
że jej sprawność energetyczna przekraczałaby
2000%. (Znaczy, że grzałka ta wytwarzałaby
ponad 20 razy więcej ciepła niż wynosi
jej konsumpcja energii elektrycznej.) Z kolei
aż tak duża sprawność tej grzałki pozwalałaby
aby na jej bazie z powodzeniem budować
tzw. "perpetuum mobile" (tj. aby odparowywać
nią wodę, parą tą napędzac silnik parowy,
zaś silnikiem parowym napędzać generator
elektryczności jaki z powrotem będzie zasilał
tą grzałkę w elektryczność wymaganą do
odparowywania wody, itd., itp.) Kilka ortodoksyjnych
instytucji naukowych w Nowej Zelandii miało
bardzo ciężki orzech do zgryzienia próbując
wyjaśnić naukowo na bazie dzisiejszej fizyki
przyczynę owej ponad 100% sprawności tego
urządzenia. Wszakże zaprzecza ono znanym
prawom termodynamiki. Wreszcie jedna z
tych instytucji (tj. nowozelandzki DSIR) wpadła
na pomysł, a raczej zarzut, że grzałka ta
zamiast prądu może konsumować tzw.
"cosinus fi" (tj. abstrakcyjną wielkość jaka
reprezentuje przesunięcie fazowe pomiędzy
pulsowaniami napięcia i natężenia w prądzie
zmiennym). Ów parameter jest niezmierzalny
za pomocą standardowych mierników
elektryczności. Niemniej nawet specjalistyczne
pomiary i badania dokonane przez naukowców
wcale nie potwierdziły owego zarzutu-twierdzenia.
Ciągle jednak na przekór że nigdy nie zdołano
eksperymentalnie wykazać, że grzałka ta
faktycznie konsumuje "cosinus fi", dzięki
upieraniu się przy owym kłamliwym wyjaśnieniu,
autorytet nowozelandzkiej nauki ortodoksyjnej
został uratowany.
Ja osobiście jestem wysoce sceptyczny wobec
tych 5% wyników pomiarów energii cieplnej
otrzymanych przez naukowców nowozelandzkich.
Wszakże moja praca doktorska polegała właśnie
na pomiarach i na komputerowym modelowaniu
przemian energii cieplnej. Wiem więc doskonale
jak trudno o tak wysoką dokładność podczas
mierzenia tak złożonych i dotychczas niepoznanych
jeszcze zjawisk cieplnych. Stąd, jedynie błąd
takich pomiarów może wielokrotnie przekraczać
owe 5%. Ponadto przez wiele lat pracowałem
z naukowcami nowozelandzkimi - znam więc
ich możliwości badawcze, metody, nawyki,
oraz nastawienie do pomiarów.
Wszystkie te czynniki razem wzięte powodują,
że przez tak długo aż owej grzałki ja sam
nie pomierzę, albo aż nie jest ona pomierzona
w jakimś znanym europejskim laboratorium badań
cieplnych, będę uważał że jej faktycznej sprawności
narazie ciągle NIE znamy. Niemniej nawet jeśli
się uwzględni że owa liczba 5% wskazywana
przez Nowozelandczyków może zawierać znaczący
błąd, ja nadal silnie wierzę że zasługuje ona aby
dalej jej już NIE ignorować.
#B7.
Potencjał spowodowania naukowej rewolucji:
Telekinetyczna grzałka Davey'go może
ukrywać w sobie potencjał do spowodowania
prawdziwej rewolucji w nauce i technice
na Ziemi. Powodami są, że działa ona
na zasadzie telekinezy zaindukowanej
technicznie, że jej niezwykła sprawność
nie może być wyjaśniona przez dotychczasową
naukę ortodoksyjną, a także że być może
pozwala ona na dokonywanie rzeczy
uznawanych przez naukę za niemożliwe -
np. konstruowanie "perpetuum mobile".
To zaś oznacza, że powszechne użycie
tej grzałki zapewne zainspirowałoby nowe
obszary do badań oraz uruchomiło
zapotrzebowanie na nową wiedzę. Dlatego,
gdyby ta niezwykła grzałka była wdrożona
do masowej produkcji fabrycznej kiedy jej
wynalazca to zamierzał, znaczy w 1945
roku, do dzisiaj prawdopodobnie całkowicie
by ona odwróciła do góry nogami ludzką
naukę i technikę. Tak że technicznie
indukowana telekineza, zamiast być
wyjaśniona dopiero przeze mnie w 1989
roku, byłaby wyjaśniona przez jakiegoś
innego naukowca co najmniej 40 lat
wcześniej. Z kolei wyjaśnienie zjawiska
technicznej telekinezy, prowadziłoby
pewno do rozwoju napędów telekinetycznych,
typu używanego w tzw.
magnokrafcie, tj.
opisywanych na stronach internetowych
telekinesis_pl.htm - o zjawisku technicznej telekinezy i
propulsion_pl.htm - o napędzie magnokraftów.
Wyjaśnienie to zainspirowałoby też zapewne
nasze pełne zrozumienie dla ludzkiej wersji
telekinezy (czyli dla psychokinezy) oraz
dla atrybutów ludzkiego umysłu które indukują
ludzką wersję ruchu telekinetycznego.
Rys. #B3: Mr Davey (ten starszy Pan z brodą),
sfotografowany ze mną (tj. z
Dr Jan Pajak)
w 1990 roku. (Kliknij na to zdjęcie aby je powiększyć.)
Mr Davey jest swoistym "rekordzistą świata" w
walce z
"biurokracją"
o pozwolenie na wdrożenie swojej grzałki do
produkcji fabrycznej.
Wszakże od roku 1944 (w którym wynalazł ową
grzałkę) do roku 2008 (w którym w reportażu
telewizyjnym opisywanym tu w punkcie #D3
wyjaśniał że nadal walczy o wdrożenie swej
grzałki do seryjnej produkcji) minęło aż ponad
60 lat. O tym jego unikalnym "rekordzie światowym"
pisze szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej
newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii.
Z kolei niezwykłą grzałkę jego wynalazku opisuję
dokładniej zarówno na niniejszej stronie internetowej,
jak i na jeszcze innej stronie
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Grzałka Mr Davey w 2008 roku opisana była także
w artykule o tytule "Sax notes lead to off-beat boiler" -
tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki",
ze strony A13 nowozelandzkiej gazety z Christchurch,
o nazwie
The Press,
wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008.
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html.
Część #C:
Pierwsza faza blokowania produkcji tej grzałki za pośrednictwem
skrytych działań
bliżej niezidentyfikowanych
biurokratów:
#C1.
Prześladowania wynalazcy:
Historia wynalazku tej grzałki jest zarówno
inspirująca jak i ogromnie smutna. Mr Davey
był muzykiem który zaochotniczył do obrony
wolności i swojego kraju jako pilot myśliwca
podczas Drugiej Wojny Światowej. Brał on
udział w Bitwie o Anglię. Samoloty myśliwskie
tamtych czasów miały śmigła i silniki, jakie
podczas akrobacji bitew powietrznych
powodowały wibrowanie kabiny pilota z różnymi
częstotliwościami. Jako czuły na wibracje muzyk,
Mr Davey odnotował, że istnieje taka szczególna
częstotliwość buczenia silnika i śmigła,
podczas której kabina pilota a także jego
własne ciało wpadają w rezonans akustyczny.
Przy owej szczególnej częstotliwości,
zawsze doświadczał on napływu gorąca
do swojej kabiny pilota. Nie wiedział
wówczas jeszcze, że w przyszłości to samo
zjawisko będzie wykorzystane w
ultrasonicznej broni do efektywnego i skrytego
zabijania ludzi. Niemniej zdecydował
się przetestować czy to samo zjawisko
wystąpi jeśli metalową półkulę symulującą
jego kabinę pilota zanurzy się w wodzie
i pozbudzi do buczenia z częstością
rezonansową prądu. Znalazł więc gdzieś
dwie nakrywki do dzwonków rowerowych,
połączył je razem, nastroił jedną z nich
na częstotliwość 50 Hz, dołączył przewodniki
z elektrycznością do każdej z nich, a potem
wrzucił je do wody. Zaskakująco, woda
zagotowała się niemał natychmiast. Stąd
przygotował swój pierwszy patent na grzałkę
jaki bazował na owej obserwacji. Patent ten
został formalnie zarejestrowany już w 1944 roku.
Po heroicznym powrocie z wojny, miał on
urządzenie, jakie powtarzalnie dowodziło
każdemu kto je pomierzył, sprawność energetyczną
zdecydowanie przekraczającą 100%. Będąc
tego świadomym, wynalazca sądzil że świat
rzuci się na produkcję i użytkowanie tego cudu
techniki. Wszakże ludzie prześcigają się w
deklaracjach i hasłach na temat rzekomego
oszczędzania energii, surowców, ochrony
środowiska, itp. Tymczasem rzeczywistość
okazała się zupełnie odwrotna. Natychmiast
po eksperymentalnym stwierdzeniu wyjątkowo
oszczędnościowej charakterystyki energetycznej
tego urządzenia, grzałka i jej wynalazca narazili
się różnym instytucjom zainteresowanym
w rozwijaniu sprzedaży elektryczności i w
ochronie monopolu na energię elektryczną.
W rezultacie ten niezwykły wynalazek
potraktowany został w sposób specjalny!
Mianowicie, urzędy uczyniły wszystko co
w ich mocy aby uniemożliwić podjęcie jego
produkcji czy upowszechniania. Jednym
z chwytów legalnych wykorzystanych
przeciwko tej grzałce było oficjalne
uznanie jej za "niebezpieczną dla zdrowia
i życia użytkowników". (Proszę jednak tutaj
odnotować, że praktycznie każde urządzenie
elektryczne pracujące na 220 Voltach
może zostać zadeklarowane jako
niebezpieczne, jeśli ktoś w pozycji autorytetu
zechce je zepchnąć w dół.) Z kolei w Nowej
Zelandii nie jest możliwym podjęcie produkcji
i sprzedaży czegokolwiek, na co nie ma się
oficjalnego pozwolenia rządowego. W sumie
Mr Davey walczył przez ponad 60 następnych
lat aby uzyskać zgodę rządu swego kraju na
produkowanie tej grzałki. Niestety, podczas
całych owych ponad 60 lat, pozwolenia tego
nieustannie mu odmawiano, bez względu
jakie wyniki badań by nie przedstawiał
aby przypodobać się władzom, a także
bez względu na to jak bardzo by się nie
starał. Ciekawe jednak, że w Australii seryjnie
produkowany był czajnik o konstrukcji
bardzo podobnej do grzałki Davey'a
(czajnik ten zapewne produkowany jest
tam ciągle i do dzisiaj). Ten australijski
czajnik pracuje na zasadzie oporności
elektrycznej wody (a nie telekinezy - jak
grzałka Davey'a). Podgrzewana woda jest
w nim bowiem opornikiem wytwarzającym
ciepło wskutek przepływu przez nią prądu
elektrycznego. Ów czajnik jest dokładnie
tak samo "niebezpieczny dla zdrowia
i życia", jak omawiana tutaj telekinetyczna
grzałka Davey'a. Jednak nie napotkał on
w Australii podobnych ograniczeń
biurokratycznych, ponieważ jego sprawność
energetyczna jest "normalna".
Kiedy spotkałem się z Mr Davey po raz pierwszy
w 1990 roku, ciągle był optymistyczny i ciągle
pisał on apelacje do władz, a także ciągle miał
nadzieję na otrzymanie pozwolenia na produkcję
swej grzałki - na przekór upływających wówczas
niemal 50 lat przegrywanych batalii z biurokratami.
Pokazywał mi nawet
wówczas ogromny zapas podzespołów jakie
zgromadził aby podjąć produkcję grzałki
natychmiast po tym jak uzyska owo pozwolenie
rządowe. Niemniej już wtedy zarzucił eksperymentalne
wykonywanie egzemplarzy swojej grzałki z
przeznaczeniem do badań. Nawet grzałka
którą używał samemu, była wówczas już
popsuta i nie miał już siły woli aby ją naprawić
(ta popsuta jego własna grzałka pokazana
jest na fotografii "Rys. #B1" powyżej).
Stąd praktycznie w 1990 roku ja nie
miałem przyjemności zobaczenia jego
grzałki w działaniu. Jednak jego niezwykły
optymizm i entuzjazm wyczerpał się
już całkowicie na krótko przed moim
opuszczeniem Nowej Zelandii w 1992
roku w poszukiwania chleba poza granicami
owego kraju. Był on wówczas już całkowicie
zdruzgotany, pozbawiony chęci do życia,
oraz na pograniczu załamania nerwowego.
Jego ostatnie apelacje zostały bowiem
ponownie zgniecione. Nie mógł wówczas
zrozumiec dlaczego oferując światu
przełomowe urządzenie energetyczne
o eksperymentalnie dowiedzionej sprawności
zdecydowanie przekraczającej 100%,
otrzymuje z powrotem jedynie prześladowania,
drwiny, oraz biurokratyczne i legalne
przeszkody jakie uniemożliwiają mu
podjęcie produkcji tego cudownego urządzenia.
#C2.
Zamknięcie moich kontaktów z Mr Davey spowodowane wyburzeniem jego domu w 1998 roku oraz zniknięciem jego danych z książki telefonicznej:
W 1998 roku powróciłem do Nowej
Zelandii ze swojej wędrówki po świecie
w poszukiwaniu chleba. Po powrocie
zamieszkałem początkowo w Dunedin -
tj. mieście odległym od Christchurch
o około 360 km. Jednak pod koniec
1998 roku wybrałem się z Dunedin
w podróż po Nowej Zelandii aby szukać
dla siebie pracy. W podróży tej w obu
kierunkach, czyli aż dwukrotnie,
przejeżdzałem przez Christchurch.
Oczywiście, za każdym razem kiedy
przejeżdżałem przez Christchurch,
usiłowałem ponownie się skontaktować
z Panem Davey. Jednak przejeżdżając
tam pierwszy raz, okryłem że dom Pana
Davey jest właśnie wyburzany. W dniu
kiedy tam byłem po raz pierwszy, wyburzona
była już połowa domu, chociaż ciągle stała
weranda i schody wiodące do jego mieszkania
na piętrze. Kiedy zaś przejeżdzałem tam
ponownie w drodze z powrotem, w miejscu
gdzie poprzednio stał jego były dom,
znalazłem już jedynie stertę połamanych
desek wymieszanych z równie połamanymi
cegłami. Wyglądało to tak jakby przez jego
dom przejechało się kilka ciężkich czołgów.
Po nim zaś samym nie było nawet śladu.
Nie udało mi się też zlokalizować nikogo,
kto by wiedział co z nim faktycznie się stało.
Jego nazwisko i adres zniknęły także z
książki telefonicznej. Pomyślałem więc
że to koniec. Po owym doświadczeniu
zaprzestałem dalszego odwiedzania jego
domu, chociaż w następnym 1999 roku
nadal byłem w Christchurch aż kilka razy.
Z kolei po 1999 roku, jak to wyjaśnilem
w podrozdziale A4 monografii [1/4],
nie leżało już w moim losie abym
ponownie mógł wybrać się do Christchurch.
Z ciszy jaka potem zapanowała w sprawie
grzałki Pana Davey'a wywnioskowałem,
że grzałka ta stopniowo popadła w całkowite
zapomnienie w Nowej Zelandii. Nic nie pomogła
jej granicząca z cudem i oficjalnie dowiedziona
sprawność energetyczna ponad 100%.
Także los jej wynalazcy pozostawał dla
mnie nieznany. Kiedy rozmawiałem
z Mr Davey po raz ostatni, przyrzekłem
mu że opublikuję opisy jego grzałki oraz
historię jego batalii życiowych, tak że być
może ktoś inny podejmie jego walkę
i wdroży ową cudowną grzałkę do
produkcji seryjnej. W ten sposób jego
długie męczeństwo oraz jego wspaniały
wynalazek nie poszłyby na marne
i zaczęłyby służyć dla dobra naszej
cywilizacji. Opisy ze strony internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
a także z niniejszej strony, powstały
w ramach spełnienia tamtej mojej
dawnej obietnicy.
Część #D:
Wydarzenia zaszłe w latach 1992 do 2008 - które przygotowywały mnie do niespodzianki z początku 2008 roku:
#D1.
Moje doświadczenia z "przekleństwem wynalazców" oraz materiał dowodowy
dokumentujący że przekleństwo to faktycznie prześladuje wszystkich moralnie
działających wynalazców, odkrywców, oraz ludzi którzy podnoszą poziom cywilizacyjny naszej planety:
Pan Peter Daysh Davey nie jest jedynym
wynalazcą którego rewolucyjny wynalazek
jest usilnie blokowany i prześladowany. Cały
szereg innych wynalaców i badaczy Nowej
Zelandii, których spotkał taki sam los, opisany
został w punkcie #G1 odrębnej strony internetowej
newzealand_visit_pl.htm - o wiadomości od Boga zawartej w nieprzygotowaniu Antypodów do zaludnienia.
Z kolei caly szereg przypadków podobnych
blokad i ukrytych prześladowań nałożonych
na wynalazców z innych krajów, opisany został
m.in. w punkcie #K3 odrębnej strony internetowej
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych,
na całej stronie internetowej
mozajski.htm - o Polaku, Eleksandrze Możajskim, budowniczym pierwszego samolotu na świecie,
a także w punkcie #G2 strony internetowej
eco_cars_pl.htm - o bazzanieczyszczeniowych samochodach.
Na dodatek przypadki opisane na powyższych stronach
są jedynie małą kroplą w ogromnym oceanie
podobnych sytuacji. Jeśli bowiem poczyta się
w literaturze biografię jakiegokolwiek wynalazcy
lub odkrywcy, którego moralnie prowadzone
twórcze działania spełniają definicję tzw.
"prawdziwego postępu" zdefiniowanego
w punkcie #G4 strony internetowej
eco_cars_pl.htm,
wówczas zawsze się okazuje że ów wynalazca
też był prześladowany przez całą lawinę wprost
nieprawdopodobnych problemów, przeszkód,
napaści, niebezpieczeństw, itp.
Owa powszechność bardzo paskudnego
potraktowania najbardziej twórczych i
najmoralniejszych wynalazców i odkrywców
na Ziemi spowodowała że potraktowanie to otrzymało
nawet specjalną nazwę przekleństwa wynalazców.
Oczywiście, do owej grupy ludzi zaciekle
prześladowanych przez to "przekleństwo
wynalazców" ja zaliczam także i siebie
samego. Moje własne prześladowania,
jak również wynalazki i odkrycia naukowe
z powodu których prześladowania te mnie
nękają, opisane są dokładniej na stronie
internetowej
pajak_jan.htm - z notką autobiograficzną dra inż. Jana Pająk.
Pochodzenie i mechanizm działania "przekleństwa
wynalazców" wymaga dosyć obszernych wyjaśnień.
Przekleństwo to wynika bowiem z istnienia
tzw. "pola moralnego" opisanego
filozofią totalizmu.
Działanie zaś owego "pola moralnego" jest
takie, że "wszystko co moralne musi wspinać się
w polu moralnym pod górę". Ponieważ zaś dokonywanie
wynalazków jest równie moralne jak np. mówienie prawdy,
stąd przed każdym wynalazcą owo "pole moralne" musi
zostać tak celowo skonfigurowane, aby wdrażając swój
wynalazek wynalazca ten musiał wspinać się pod górę
owego pola (czyli musi się wspinać wzdłuż tzw.
"linii największego oporu"). Z kolei aby owo "wspinanie
się pod górę linii największego oporu" faktycznie mogło
mieć miejsce, los musi rzucać najróżniejsze przeszkody
pod nogi owego wynalazcy. To dlatego samo zaistnienie
lawiny owych przeszkód i prześladowań (czyli samo
zaistnienie "przekleństwa wynalazców") jest dowodem
że to co dany wynalazca czyni jest wysoce moralne,
potrzebne, doceniane i wyczekiwane przez Boga,
oraz że po zrealizowaniu reprezentowało to będzie
"prawdziwy postęp". Dokładne omówienie pochodzenia
i mechanizmu "przekleństwa wynalazców" przytoczyłem
w "części #G" odrębnej strony internetowej o nazwie
eco_cars_pl.htm.
Na niniejszej stronie w punkcie F1 poniżej przytoczyłem
jedynie ich skrótowe streszczenie.
W witanym interesie wszystkich wynalazców leży
dokładne poznanie działania "przekleństwa wynalazców".
Powodem jest, że (jak ja sam to boleśnie doświadczyłem)
bez znajomości faktu istnienia i działania tego przekleństwa,
lawina kłopotów i przeszkód jakie zwalają się na głowę
każdego moralnie działającego wynalazcy, staje się trudna
do zniesienia i ogromnie demoralizująca. Tymczasem
kiedy się już pozna "przekleństwo wynalazców", owe
problemy i przeszkody zaczynają wyglądać jako zupełnie
"naturalne", uzasadnione i nawet potrzebne - a stąd
przestają nam przeszkadzać. Ponadto wiedza o
istnieniu i naturalnym działaniu "przekleństwa wynalazców"
odbiera następstwom tego przekleństwa posmak "pecha",
"złego omenu", czy "przesądu" - jakie mają tendencję
aby zniechęcać ludzi do kontunuowania działań na drodze
których nagle pojawia się mnóstwo owych wprost nieprawdopodobnych
przeszkód. Wszakże zadziałanie tego przekleństwa
ujawnia że dane przedsięwzięcie jest potrzebne i korzystne
dla ludzi, że przyczyni się ono do "rzeczywistego postępu",
oraz że faktycznie to nawet "nadprzyrodzone moce"
deceniają jego wysoce moralny i postępowy charakter.
Dlatego jeśli tylko jesteśmy w stanie pokonać przeciwności
jakie "przekleństwo wynalazców" sprowadza na naszą
głowę, powinniśmy udowodnić
Bogu
naszą wartość poprzez przebrnięcie przez te przeciwności
i urzeczywistnienie danego przedsięwzięcia.
#D2.
Moje naoczne obserwacje przypadków kiedy to co zaszło w przeszłości zostało anulowane i zastąpione zupełnie odmiennym stanem rzeczywistości:
W latach 1992 do 2007 doświadczyłem
również aż całego szeregu zdarzeń, które
mi udokumentowały, że wszystko to co
zajdzie w przeszłości może zostać anulowane
poprzez cofanie czasu do tyłu, oraz następnie
zastąpione zupełnie nowym stanem rzeczywistości.
Przykłady całego szeregu zdarzeń w jakich
osobiście uczestniczyłem, a jakie sprowadzały
się właśnie do takiego celowego anulowania
i zamiany przez tajemniczego kogoś zdarzeń
które już zaszły w przeszłości, opisane są w
punktach #C6 do #C6.2 strony internetowej
timevehicle_pl.htm - o czasie, o podróżach w czasie, oraz o wehikułach czasu.
Podobne zdarzenia, tyle że odnotowywane
przez innych niż ja ludzi, opisywane są w
podrozdziale V5.3 z tomu 16 monografii
[1/4].
Z kolei przykłady zaszłych naturalnie zmian
tego co już kiedyś zaistniało opisane są w
punkcie #D2 strony
newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
Oczywiście, jeśli anulowane jest jakieś zdarzenie
z przeszłości, zawsze to oznacza, że (1) dla
anulowania tego istniał jakiś bardzo ważny
powód, a także że (2) istnieją też istoty które
anulowania tego są w stanie dokonać (znaczy
że istnieją istoty opisane w części #F tej strony).
W świetle tego ogromnie istotnego znaczenia
nabiera fakt, że w 2008 roku doświadczyłem
anulowania wyburzenia domu Pana Davey,
którego to wyburzenia byłem świadkiem w
1998 roku. Owo anulowanie wyburzenia domu
Pana Davey po pierwsze potwierdza więc
że musiało ono zostać dokonane dla istotnego
powodu. Stąd jest uzasadnione naukowe poszukiwanie
tego powodu w opisach z niniejszej strony.
Po drugie zaś potwierdza ono istnienie istot
opisywanych w punkcie #F tej strony, oraz
potwierdza zainteresowanie owych istot w
opisywanej tutaj grzałce.
#D3.
Reportaż w dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z 30 stycznia 2008, godź. 23:00, który pokazał Mr Davey i zademonstrował jego działającą grzałkę:
Wszystko co opisałem w poprzednich
częściach #B i #C niniejszej strony,
reprezentuje stan mojej wiedzy na temat
omawianej tu grzałki z lat 1990 do 2007.
Jednak na początku 2008 roku okazało
się, że sprawa tej grzałki ma dalszy ciąg.
Mianowicie, w środę dnia 30 stycznia 2008
roku, o godzinie niemal dokładnie 23:00,
w wiadomościach wieczornych dziennika
telewizyjnego z kanału 1 telewizji nowozelandzkiej
nagle zobaczyłem reportaż na temat Mr Davey
i jego grzałki. Reportaż ten trwał tylko około
3 minuty. (Czytelnik zapewne może zakupić
od "TVNZ 1" dysk DVD z jego treścią.)
Pokazano w nim niemal natychmiastowe
działanie najnowszej wersji kontrukcyjnej
grzałki Mr Davey. Grzałka ta zagotowała
wodę w zalednie kilka sekund. W
reportażu tym poinformowano też, że Mr
Davey ma już 92 lata, oraz że ciągle walczy
on o podjęcie fabrycznej produkcji swojej
grzałki. Tak więc jego walka rozciąga
się już na ponad 60 lat - co czyni go swoistym
"rekordzistą świata". O tym jego rekordzie
piszę szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej
strony internetowej
newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii,
a także na niniejszej stronie internetowej
która w całości poświęcona jest omówieniu
owej grzałki i która nosi fizyczną nazwę
boiler_pl.htm - informując o owej rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy świata.
Z reportażu wynikało również że Mr Davey
nadal mieszka w Christchurch. To zaś
pozwoliło mi się z nim ponownie skontaktować -
co opisałem dokładniej w dalszej części
niniejszej strony
boiler_pl.htm - o grzałce która bije wszelkie rekordy.
W owym króciutkim reportażu zdołałem
odnotować, że pokazywana tam wersja grzałki
zawiera już rozwiązanie dla problemu bezpieczeństwa
z powodu którego poprzednio uniemożliwiano jej
wdrożenie do produkcji fabrycznej. Mianowicie w owej
nowej wersji konstrukcyjnej, "czasza buferująca" (patrz
"2" z "Fot. #4a") ma już formę niemal całkowicie
zamkniętej kuli, a nie półkuli - jak czasza na "Fot. #4a".
Do niej też podłączony jest przewód "uziemienia"
(tj. przewód "zera" ze sieci zasilającej). Dzięki
temu czasza ta zamyka dostęp do "czaszy rezonującej"
(patrz "1" na "Fot. #4a") do której przyłożone jest
napięcie zasilające (tj. biegun prądowy). W ten sposób
całkowicie kulista "czasza buferująca" (2) uniemożliwia
użykownikowi przypadkowe dotknięcie czaszy (1)
na którą podawane jest napięcie zasilające. To z kolei
zapobiega ewentualnemu przypadkowemu porażeniu
użytkownika. Jestem ogromnie ciekawy czy po
znalezieniu rozwiązania dla owego problemu
Mr Davey zdoła teraz wdrożyć tą grzałkę do
produkcji fabrycznej. Szczególnie że istnienie tej
grzałki w 2008 roku zostało w końcu ujawnione
społeczeństwu Nowej Zelandii za pośrednictwem
w/w reportażu z TVNZ 1, a także za pośrednictwem
artykułu w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch,
o nazwie
The Press,
w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday),
January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano
na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł
"Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty
saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki".
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)
Rys. #D1: Moje własne zdjęcie ilustrujące wygląd boczny
"grzałki sonicznej" której działanie m.in. demonstrowano
w omawianym tutaj dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z dnia
30 stycznia 2008 roku, godzina 23:00.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się
od grzałki poprzednio pokazanej na zdjęciu z
"Rys. #B1". Różnice polegają nie tylko na odmienności
konstrukcji i na rozwiązaniu w powyższej grzałce
problemu porażenia prądem, który to problem
był zasadniczym powodem niedopuszczenie
do produkcji grzałek Pana Davey, ale także na
użyciu odmiennych materiałów - np. aluminiowej
czaszy buforującej.
#D4.
Moje odkrycie że także w sprawie opisywanej tutaj grzałki czas został cofnięty do tyłu zaś zdarzenia już zaszłe w przeszłości uległy anulowaniu i odwróceniu:
Jak to dokładniej opiszę w następnej części
#E tej strony, następstwem ponownego
ujrzenia w telewizji Pana Davey i jego grzałki
było że sprawę tą natychmiast przebadałem
ponownie. Okazało się wówczas, że również
i w sprawie Pana Davey czas został cofnięty
do tyłu, zaś następstwa zdarzeń których efekty
kiedyś obserwowałem na własne oczy zostały
nagle odwołane. Przykładowo dom Pana
Davey którego stopniowe wyburzanie widziałem
aż przy dwóch okazjach nagle pojawił się ponownie
na swoim poprzednim miejscu w niemal tym
samym co kiedyś wyglądzie.
Jak już opisałem to uprzednio w punkcie #D2
powyżej, ja sam poznałem uprzednio wiele
przypadków cofania czasu do dołu i anulowania
tego co już kiedyś zaszło. Poznałem nawet
osobiście kilku ludzi którzy raportowali mi swoje
przeżycia kiedy prawdopodobnie umarli oraz
potem zostali przywróceni do życia właśnie
poprzez takie cofanie czasu do tyłu. (Opisy
takich przypadków zawarłem m.in. w podrozdziale
I4.1.1 z tomu 5 monografii
[1/4] -
patrz tam prawo #4D.)
Stąd samo anulowanie wyburzenia domu Pana
Davey oraz nadania dalszego ciągu sprawie jego
grzałki wcale mnie NIE dziwi. Co mnie jedynie
zastanawia, to że musiała zaistnieć ogromnie
ważna przyczyna aby w tej sprawie cofnąć czas
do tyłu i odwrócić następstwa zdarzń które już
kiedyś zaszły.
Gdyby powodem odwrócenia już zaszłych zdarzeń
w sprawie tej grzałki było doprowadzenie do jej
zbudowania, wówczas ową grzałkę już obecnie
moglibyśmy kupować w sklepach. Wszakże po
cofnięciu czasu do tyłu dawało się wyeliminować
powody które kiedyś wstrzymywały wprowadzenie
tej grzałki do masowej produkcji fabrycznej. Skoro
zaś produkcji tej grzałki nie podjęto w przeszłości,
to oznacza że powód cofnięcia czasu do tyłu w jej
sprawie był zupełnie odwrotny. Znaczy powodem
cofnięcia czasu do tyłu w sprawie tej grzałki musi być
zapobiegnięcie jej już niedługiego zbudowania
poprzez uruchmienie jakichś dodatkowych przeszkód
które wymagały ponownego pojawienia się tej grzałki
i jej wynalazcy. Stąd sprawie możliwych metod
tej nowej fazy zapobiegania fabrycznej produkcji
owej grzałki poświęcę następną część #E tej strony.
Część #E:
Druga faza blokowania produkcji "grzałki sonicznej" począwszy od 2008 roku - tym razem najwyraźniej realizowana metodą "konia trojańskiego":
#E1.
Dziwne "zbiegi okoliczności" towarzyszące mojemu spotkaniu z Panem Davey na początku lutego 2008 roku - czyli po ponad 15 latach od tajemniczego urwania się naszych poprzednich kontaktów:
W drugiej połowie 2007 roku spotkał mnie
zaszczyt bycia zaproszonym na ślub córki
znajomych mieszkających w Christchurch.
Ślub zaplanowany był na pierwsze dni lutego
2008 roku. Już więc w połowie stycznia
miałem wykupione wymagane bilety oraz
zapłacone miejsce w hotelu w Christchurch.
Wieczorem w środę dnia 30 stycznia 2008
roku z jakichś powodów nie poszedłem spać
jak zwykle około godziny 10 wieczorem,
a coś mnie zatrzymało ponad godzinę dłużej.
Skorzystałem więc z okazji aby oglądnąć
wiadomości nocnego dziennika telewizyjnego,
które tego dnia kanał 1 telewizji Nowej Zelandii
nadawał od godziny 22:30 do godziny 23:00.
(Typowo niemal nigdy nie oglądam tych
wiadomości, bo są one zbyt późno dla mojej
codziennej rutyny i zwykle wówczas już spię.)
Ostatnią pozycją owych wiadomości nadaną
jako ciekawostka niemal dokładnie o godzinie
23:00, był reportaż który wstrząsnął mną
dogłębnie. Manowicie w reportażu tym
pokazywali mojego dawnego znajomego
Pana Peter'a Daysh Davey, jak demonstrował
on niezwykłą grzałkę którą Pan Davey tym
razem nazywał "grzałką soniczną" (po
angielsku "sonic boiler") - podczas gdy
swoje poprzednie grzałki nazywał on
"grzałką zanurzeniową" (po angielsku
"immersion heater"). Owa "grzałka
soniczna" była nieco podobna do
"grzałki zanurzeniowej" (po angielsku
"immersion heater") którą Pan Davey
pokazywał mi i opisywał w 1990 roku.
Tyle że na zawnątrz jej czasza buforowa
byla w formie zamknietej kuli wyglądającej
jak wykonanej z aluminium.
Z rzeczy które zwróciły moją uwagę w owym
reportarzu telewizyjnym, najbardziej zastanowiła mnie wypowiedź
opiniodawcy którego autorzy reportażu zaprosili
dla wydania opinii o owej grzałce. Na przekór
bowiem że ów opiniodawca był emerytowanym
naukowcem, a stąd powinien on przebadać grzałkę
o której wydawał opinię, faktycznie jego wypowiedź
nie zawierała żadnej informacji bazującej na
badaniach, ani nie podawała nawet jednego
parametru ilościowego pomierzonego na grzałce.
Stąd w programie ów opiniodawca wypowiadał
się niemal tak jak to czynią krytycy filmowi a nie
naukowcy. Znaczy wyrażał wyłącznie własne
wierzenia, poglądy i odczucia - zamiast faktów
wynikających z badań. Na dodatek cała owa
opinia była "anty" i sprowadzała się głównie do
zaprzeczania słowom wynalazcy. Drugą sprawą
która rzuciła mi się w oczy w owym programie,
to że wszystko w nim było "cacy" i pozbawione
konkretów. Znaczy program nic nawet nie wpomniał
o 60 latach blokowania produkcji owej grzałki,
ani o przełomowości czy znaczeniu samego
wynalazku. Ponadto w reportarzu tym uderzyła
mnie odmienność konstrukcji grzałki która była
tam demonstrowana. Odmienność tą tłumaczyłem
jednak sobie, że Pan Davey najwyraźniej niedawno
zdołał przełamać w sobie impas, danie za wygraną,
zniechęcenie, oraz przygnębienie jakie w latach
1990 do 1992 odnotowałem u niego w sprawie
budowania eksperymentalnych prototypów tych
grzałek, oraz ponownie podjął usprawnianie
swojego wynalazku rozwiązując przy okazji ów
problem porażenia użytkowników prądem -
który poprzednio był powodem oficjalnego
blokowania produkcji tej grzałki. Użyteczną
dla mnie informacją tego reportażu było, że
wynikało z niego iż Pan Davey najprawdopodobniej
nadal mieszka w Christchurch.
Ponieważ wkrótce potem wybierałem się
do Christchurch na ślub córki znajomego,
natychmiast postanowiłem że następnego
dnia odszukam adres Pana Davey aby móc
go odwiedzić przy okazji pobytu w Christchurch.
Już od dawna prowadziłem bowiem stronę internetową
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi,
w której między innymi opisywałem jego grzałkę.
Ewentualne spotkanie z Panem Davey mogło
więc dostarczyć mi dalszych obserwacji i danych
o tej niezwykłej grzałce. Te z kolei pozwoliłyby mi
sporządzić niniejszą stronę internetową w całości
poświęconą temu doniosłemu wynalazkowi i jego
niezwykłym losom. Następnego dnia poszedłem
więc na pocztę aby poszukać adresu Pana Davey
w książce telefonicznej z Christchurch. Jak jednak
się okazało, w książce tej on nie figurował,
podobnie jak nie figurował on tam w 1998 roku -
kiedy to po raz ostatni usiłowałem się skontaktować
z owym genialnym wynalazcą. (Potem odkryłem
że posiada on telefon w domu, tyle że zastrzegł
sobie aby jego numer NIE figurował w książce
telefonicznej.) Przypomniało mi się wówczas,
że w Nowej Zelandii adres każdego obywatela
tego kraju podany jest też na specjalnym
wykazie ludzi uprawnionych do głosowania,
nazywającym się "Parliamentary Electoral Roll".
Wykaz taki można znaleźć w praktycznie każdej
większej bibliotece publicznej. Z poczty poszedłem
więc do biblioteki i przeszukałem tam wykazy
ze wszystkich "Parliamentary Electoral Districts"
miasta Christchurch. Nazwisko i adres Pana
Davey znalazłem na stronie 47 takiego
wykazu opublikowanego w 2007 roku a sporządzonego
dla okręgu wyborczego (tj. dla "Parliamentary
Electoral District") nazywającego się "Christchurch East".
Stwierdziłem też wówczas, że jego adres pozostaje
dokładnie ten sam pod jakim mieszkał on w
latach 1990 do 1992. Ponieważ w 1998 roku
właśnie pod tym adresem oglądałem wyburzanie
domu Pana Davey, doszedłem więc do wniosku,
że zapewne w międzyczasie wybudował on sobie
nowy dom na miejscu starego i teraz mieszka on
w nowym domu.
Po przybyciu do Christchurch w początkach lutego
2008 roku, najpierw zamierzałem odwiedzić Pana
Davey, a dopiero potem pojechać do moich znajomych -
na ślub córki których przybyłem do Christchurch.
Chodziło bowiem o to, że poczas pobytu w Christchurch
chciałem zrealizować naukowe badania i pomiary
grzałki Pana Davey. Pomiary te opisałem poniżej
w punkcie #E3 tej strony. Z zamiarem wykonania
takich pomiarów i badań nosiłem się już od roku
1990. Jednak nigdy wcześniej nie był dostępny
działający prototyp tej grzałki na którym mógłbym
pomiary takie przeprowadzić. Oczywiście, aby
móc efektywnie zaplanować te badania, najpierw
potrzebowałem zgromadzić wstępne obserwacje
na temat zachowania i cech badanej grzałki, a
dopiero potem mogłem przemyśleć sposoby jak
efektywnie zrealizować jej główne badania.
Dom Pana Davey odnalazłem bez większego
trudu. Wszakże dokładnie pamiętałem gdzie
dom ten się znajduje z okresu moich wizyt w
latach 1990 do 1992 - kiedy to utrzymywałem
kontakty z Panem Davey, oraz z okresu owych
pamiętnych wizyt w 1998 roku - kiedy widziałem
stopniowe wyburzanie tego domu. Dotarłem tam
już pod wieczór. Pierwszą rzeczą która mnie tam
uderzyła było że dom ten wygląda niemal dokładnie
tak samo jak wyglądał on w latach 1990 do 1992.
To zaś oznaczało, że aby mógł on tak wyglądać
po tym jak w 1998 roku widziałem go wyburzonym,
musiał on zostać cofnięty do tyłu w czasie,
zaś jego wyburzenie w nowym przebiegu czasu
musiało zostać celowo zaniechane. Wiedząc
więc, że takiego cofnięcia czasu do tyłu nie są
w stanie dokonać ludzie którzy nie dysponują
jeszcze urządzeniami opisanymi w punktach
#C6 do #C6.1 strony
timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu,
ów niemal oryginalny wygląd owego domu stał
się pierwszym ostrzeżeniem jakie do mnie
dotarło, że sprawa "grzałki sonicznej" została
w jakimś celu odnowiona przez istoty omawiane
w części #F niniejszej strony.
Pan Davey dzielił swoje mieszkanie z około
50-letnim synem także zwanym Peter Davey
(nieobecnym owego dnia). Po wejściu do
tego mieszkania odkryłem że tylko pozornie
wygląda ono podobnie jak wyglądało w 1990 do
1992 roku. Faktycznie jednak uległo ono zmianie w
aż kilku istotnych szczegółach. Przykładowo, zupełnie
brakowało w nim odrębnego pokoju w którym w latach
1990 do 1992 Pan Davey przechowywał (i mi pokazywał)
materiały które uprzednio zgromadził dla podjęcia fabrycznej
produkcji swojej grzałki. W budynku NIE było też
miejsca na ów pokój. Ja osobiście w mieszkaniu
tym miałem odczucie, jakby było ono jedynie
uproszczoną kopią, czy modelem, oryginalnego
mieszkania Pana Davey, sporządzoną przez
filmowców dla potrzeb nakręcenia filmu.
W momencie kiedy Pan Davey wyszedł do mnie
ze swojej sypialni, zapytałem go czy mnie poznaje.
On zaprzeczył. Przypomniałem mu więc że w latach
1990 do 1992 utrzymywaliśmy kontakty związane z
wynalazkiem jego grzałki. Ponownie nie był w stanie
nic sobie na ten temat przypomnieć. Przez myśl
przemknęlo mi więc pytanie, czy ów brak pamięci
i niemożność rozpoznania mnie jest wynikiem jego
wieku, czy też faktu automatycznego wymazania całej
uprzedniej pamięci następującego w każdym przypadku
technicznego cofania czyjegoś czasu do tyłu - co dokładniej
opisałem w punkcie #B1.1, zaś zilustrowałem na przykładzie
filmu "Groundhog Day" z punktu #C8.1, strony internetowej
timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu.
Po początkowych grzecznościach i udokumentowaniu
Panu Davey że wiem wiele na temat jego życia
i wynalazku, oraz po wyjaśnieniu że kiedyś obiecałem
mu promować jego wynalazek wszystkimi dostępnymi
mi siłami i środkami, poprosiłem go aby pokazał
mi "grzałkę soniczną". Chciałem bowiem dokonać
wstępnych badań identyfikujących i ustaleń na temat
jej cech i zachowań. Wszakże te po przemyśleniu
pozwoliłyby mi na wypracowanie i zaplanowanie
programu jej właściwych badań naukowych.
Pan Davey chętnie mi grzałkę tą zademonstrował
w działaniu, pozwolił ją dokładnie pooglądać,
pozował do zdjęć które przytaczam w niniejszej
stronie, a także chętnie odpowiedział na pytania
które mu zadawałem. Wyniki tych wstępnych
badań identyfikacyjnych grzałki zaprezentowałem
w punkcie #E2 i na "Rys. #E2" poniżej.
Do chwili tamtego spotkania z Panem Davey
tłumaczyłem sobie, że owa działająca grzałka
którą on posiadał i demonstrował, była relatywnie
nowym prototypem jaki niedawno zbudował
w ramach wprowadzania udoskonaleń do
swojego wynalazku. Tymczasem w czasie
spotkania poznałem jeszcze jedną tajemnicę
owej "grzałki sonicznej" - mianowicie że jej
egzemplarz został mu "zwrócony" przez jakiegoś
znajomego któremu egzemplarz ten Pan Davey
podarował jeszcze w czasach kiedy ciągle sam
wykonywał prototypy swojej grzałki. Ta informacja
ponownie mną wstrząsnęła. Wszakże stanowiła
ona upewnienie co poprawności moich posądzeń,
iż w sprawę tej grzałki jakoś zamieszane są istoty
opisywane w części #F tej strony.
Jak bowiem było mi dobrze wiadomym, Pan Davey
zaniechał na dobre wykonywanie badawczych
prototypów swoich grzałek już na długo przed
1990 rokiem. Jeśli więc ktoś miał taki działający
prototyp - wówczas musiał go otrzymać od Pana
Davey na długo przed 1990 rokiem. Jednak w
latach poprzedzających 1990 rok, konstrukcja
i materiały grzałek Pana Davey były zupełnie
odmienne - tak jak to pokazano na zdjęciu z
"Rys. #B1". Jak więc to możliwe, że "zwrócona"
została grzałka o odmiennej konstrukcji i
materiałach, od grzałek które kiedyś były
rozdawane. Nie będę tu już komentował faktu,
jak wysoce altruistyczny musiał być ów znajomy,
skoro "zwrócił" niezniszczalną grzałkę która
doskonale mu służyła przez zapewne nie mniej
niż 20 lat, która odznaczała się wszystkimi owymi
wspaniałymi walorami użytkowymi jakie opisałem
w punkcie #E5 poniżej, oraz która była unikatem
na skalę światową za wejście w posiadanie którego
wielu ludzi i firm zapłaciłoby fortunę.
Ponieważ był już wieczór zaś ja spieszyłem się
na spotkanie ze znajomymi na ślub córki których
przybyłem do Christchurch, opisywane powyżej
wstępne identyfikowanie cech i zachowań grzałki
było bardzo krótkie - rzędu zaledwie kilku minut.
Dla dokonania w terminie późniejszym
właściwych pomiarów naukowych owej grzałki -
które to pomiary opisuję w punkcie #E3 poniżej,
umówiłem się z Panem Davey na spotkanie po
południu dwa dni później. Pan Davey ochoczo
przystał na to przyszłe spotkanie. Na
pożegnanie podarował mi kopię tego wydania
gazety "The Press", które zawierało opublikowany
artykuł na temat tego wynalazku. Podarunek ten
przyjąłem, bowiem Pan Davey pokazał mi że
posiada aż kilka egzemplarzy tego właśnie wydania.
Po pośpiesznym powrocie do hotelu pozostawiłem
tam gazetę zamierzając ją przeczytać dopiero
po powrocie od znajomych. Poczym zamknąłem
pokój na klucz i poszedłem na spotkanie.
Kiedy jednak wieczorem ponownie sięgnąłem
do owej gazety, okazało się że brakuje w niej
cała część A w której zawarty był ów artykuł na
temat Pana Davey. A miałem wrażenie że Pan
Davey dał mi kompletną gazetę (choć, niestety,
nie sprawdziłem tej kompletności wcześniej).
(Aby mimo wszystko artykuł ten móc przeczytać,
następnego dnia zmuszony więc byłem wybrać
się do biblioteki publicznej w Christchurch.)
Kiedy po przeglądnięciu owej gazety wyszedłem
na korytarz hotelu, niedaleko mojego pokoju
dostrzegłem jakiegoś mężczyznę ubranego
dokładnie tak jak ja. Mężczyzna ten zupełnie
bez poruszania nogami przepłynął w poprzek
korytarza znikając w ścianie. Podczas oglądania
miejsca na ścianie w którym ów mężczyzna
zniknął, odkryłem tam niewielki (zamknięty)
schowek z małymi drzwiczkami sięgającymi
mi do pasa. Hotel ten był niemal nowy, trudno
mi więc było posądzać, że widziałem w nim
ducha. Raczej doszedłem do wniosku, że ów
mężczyzna był jednym ze śledzących mnie
istot opisanych w części #F niniejszej strony.
Widać z jakichś powodów ubranie się dokładnie
tak samo jak ja ułatwiało mu wywiązanie się z tego
zadania. Ujrzenie tego jegomościa oraz prawdopodobne
zniknięcie z zamkniętego na klucz pokoju istotnej części
gazety dodatkowo podsyciło moje przekonanie, że w sprawę
grzałki którą owego dnia egzaminowałem uwikłane są
mroczne moce które nasi przodkowie uważali za nadprzyrodzone.
Dwa dni później zadzwoniłem do Pana Davey
aby się upewnić, że nadal pozostaje aktualne
nasze poprzednio umówione spotkanie dla
dokonania właściwych naukowych badań i pomiarów
"grzałki sonicznej". Pan Davey jednak mnie
zmartwił informacją, że niedawno miał lekki
atak serca oraz że nadal czuje się niezbyt
dobrze i nie jest w stanie uczestniczyć w tym
spotkaniu. Poinformował mnie również
przez telefon, że w międzyczasie miał
okazję dokładnie przeczytać moją stronę
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
której pełną kopię udostępniła mu autorka
owego artykułu z "The Press". (Na stronie
tej już od 25 maja 2003 roku promuję
jego grzałkę i opisuję jej niezwykłe koleje losu -
zgodnie z udzieloną mu kiedyś obietnicą.)
Usiłował mnie też przekonać, że zapewne
w 1998 roku widziałem wyburzanie domu
innego niż jego. Ja nie argumentowałem z
nim na ten temat. Z doświadczenia wiem
bowiem, że trzeba mieć spory bagaż własnych
obserwacji na temat możliwości cofania czasu
do tyłu z pomocą
wehikułów czasu,
aby móc zaakceptować szokujący każdego
fakt, że zdarzenia które zaszły w przeszłości
ciągle daje się odwrócić jeśli ma się dostęp do wehikułów czasu.
Wobec niemożności spotkania Pana Davey
tego dnia, wyjaśniłem mu, że po trzydniowym
pobycie w Christchurch wybieram się na
tygodniową podróż wakacyjną po całej Wyspie
Południowej Nowej Zelandii. Zaproponowałem
też że powrócę do Christchurch za tydzień czasu.
Umówiliśmy się więc, że zasadnicze badania
i pomiary naukowe jego grzałki dokonamy
podczas mojego następnego pobytu w Christchurch
za tydzień. Kiedy tak rozmawiałem z nim
przez telefon, usłyszałem charakterystyczne
trzaski które typowo się rozlegają jeśli do
danej linii podłącza się jakiś trzeci słuchający.
Wyglądało więc na to, że ktoś był wysoce
zainteresowany aby albo poznać treść mojej
prywatnej rozmowy z Panem Davey, albo też
aby dać mi do zrozumienia że każde moje
słowo jest słyszane i zapewne nawet nagrywane.
Przez następny tydzień podróżowałem po Wyspie
Południowej Nowej Zelandii. Między innymi oglądałem
krater Tapanui,
a także inne miejsca oraz kilku znajomych których
poznałem podczas poprzednich moich badań
tajemnic i ciekawostek Nowej Zelandii.
Kiedy po tygodniu powróciłem do Christchurch,
z motelu zadzwoniłem wieczorem aby uzgodnić
z Panem Davey dokładną godzinę naszego
spotkania następnego dnia dla przeprowadzenia
zasadniczych badań i pomiarów naukowych jego grzałki.
Gdy z nim rozmawiałem, ponownie usłyszałem owe
charakterystyczne odgłosy kliknięcia - jakby ktoś trzeci
podłączył się do słuchania naszej rozmowy.
Pan Davey tym razem był już zdrowy. W międzyczasie
ogarnęły go jednak silne wątpliwości co do celowości
dokonywania naukowych badań i pomiarów jego grzałki.
Z powodu owego przekonania o braku celowości
dokładniejszych badań i pomiarów grzałki, anulował
on podczas rozmowy nasze wcześniej zaplanowane spotkanie.
Korzystając jednak z okazji owej rozmowy, oraz posądzając
że prawdopodobnie jest to już ostatni kontakt jaki z nim
miałem, zadałem mu kilka pytań na które mi odpowiedział
z widocznym ociąganiem i tylko fragmentarycznie.
W odpowiedziach tych sprawiał wrażenie że faktycznie
to nie jest pewien jaka jest poprawna odpowiedź na owe
pytania. Między innymi zapytałem go o szczegóły osoby
która "zwróciła" mu obecny model "grzałki sonicznej",
oraz zapytałem czy pamięta dokładnie kiedy i w
jakich okolicznościach zbudował ów obecny model
"grzałki sonicznej" i podarował go owej osobie.
Zapytałem go także jak tłumaczy fakt że "grzałka soniczna"
według mojej oceny zbudowana jest z aluminium,
podczas gdy on zawsze mi podkreślał że jedynym
materiałem który nadaje się na budowę czasz owej
grzałki jest stal nierdzewna. W końcu zapytałem go
czy miał jakiś oddźwięk na artykuł o nim który
ukazał się w gazecie "The Press". Na to ostatnie pytanie
odpowiedział, że kilka osób dzwoniło do niego w tej sprawie -
niektórzy nawet ze Stanów Zjednoczonych. To ponownie
mnie zastanowiło. Wszakże wiedziałem, że ani ów artykuł
NIE podawał jego numeru telefonu, ani też numer ten NIE
jest włączony do książki telefonicznej Christchurch.
Z doświadczenia też wiem, że reporter który napisał
ten artykuł NIE podałby nikomu zastrzeżonego
numeru telefonu do Pana Davey. Wszakże takie
podanie wybiegałoby przeciwko stwierdzeniom
tzw. "Ustawy o prywatności" (tj. tzw. "Privacy Act"),
która jest w Nowej Zelandii ściśle przestrzegana.
Ponadto znalezienie i wypytanie tego reportera
przez kogoś kto mieszka np. w USA (a nie w Nowej
Zelandii) wcale nie byłoby takie proste nawet jeśli
ów reporter byłby gotów podać numer wypytującemu się.
Czyżby więc owo telefonowanie dokonywane było
przez istoty opisywane w części #F tej strony aby
spowodować efekt "zaniechania poszukiwań" poprzez
stworzenie pozorów zainteresowania - tak jak to opisałem
w punkcie #E4.1 poniżej.
Następnego dnia kontynuowałem więc swoją
podróż do domu, już bez ponownego kontaktowania
się z Panem Davey.
Rys. #E1: Jeszcze jedno zdjęcie Mr Davey
demonstrującego mi działanie "grzałki sonicznej".
Uzupełnia ono zdjęcie z "Rys. #A1".
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się
od "grzałki zanurzeniowej" poprzednio pokazanej
na zdjęciu z "Rys. #B1". Przykładowo, moim
zdaniem jej czasza wykonana jest z aluminium,
oraz czasza ta ma formę kompletnie zamkniętej
kuli. Takie zaś jej zamknięcie z jednej strony
eliminuje wadę konstrukcji poprzednich "grzałek
zanurzeniowych" Pana Davey - która to wada
polegała na niebezpieczeństwie porażenia
prądowego użytkowników tych grzałek.
Z drugiej jednak strony owa całkiem zamknięta
czasza uniemożliwia zobaczenie co kryje się
w jej środku (a tym samym sprawdzenie zasady
działania tej grzałki), oraz wysoce utrudnia
wymagane strojenie dźwiękowe owej grzałki.
Bez zaś jej właściwego dostrojenia, grzałka
ta nie będzie działała.
Warto też zwrócić uwagę na wiek Pana Davey
trzymającego omawianą grzałkę. W dniu wykonywania
powyższego zdjęcia miał on ukończone 92 lata.
Wszystkie zaś fakty wskazują, że tak długie
życie jest wynikiem picia natelekinetyzowanej
wody wytwarzanej przez omawianą tutaj grzałkę
podczas jej zagotowywania na zasadzie telekinezy.
Więcej na temat wody życia wytwarzanej
przez omawiana tutaj grzałkę wyjaśnione zostało w
punkcie #E6 poniżej.
#E2.
Co odnotowałem podczas owych kilku-minutowych badań identyfikujących w których Pan Davey zademonstrował mi działanie "grzałki sonicznej":
Kiedy w latach 1990 do 1992 kontaktowałem
się z Panem Davey, nie posiadał on żadnej
działającej grzałki. (Ostatni działający prototyp
jaki zbudował, zepsuł mu się jakiś czas przed
moim skontaktowaniem się z nim.) Nie byłem
więc wówczas w stanie przeegzaminować tej
grzałki w działaniu.
Jednak podczas naszego spotkania na początku
lutego 2008 roku, wynalazca ten posiadał
działającą "grzałkę soniczną". Zademonstrował
mi więc jak ona działa, a w ten sposób umożliwił
mi dokonanie kilku interesujących obserwacji
na temat jej pracy. Poniżej opiszę najważniejsze
z tych obserwacji, oraz zinterpretuję co z nich wynika.
(1)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę natychmiast
po tym jak zostanie włożona do owej wody.
W przypadku użycia dowolnych innych grzałek
do zagotowywania wody, woda owa otrzymuje
ciepło od grzałki na zasadzie "przewodzenia ciepła".
To zaś oznacza, że bez względu na wydajność
energetyczną grzałki, w tych innych metodach
podgrzewania zawsze mija jakiś okres czasu
zanim energia cieplna przemieści się z grzałki
do wody. W rezultacie w każdym innym
rodzaju grzałki woda zagotowywuje się z wyraźnym
opóźnieniem czasowym. Tymczasem w przypadku
"grzałki sonicznej" cała objętość wody zaczyna się
gotować niemal natychmiast po włożeniu grzałki do
wody. Czas jaki upływa pomiędzy włożeniem tej grzałki
do wody, a chwilą gdy woda ta osiąga stan pełnego
wrzenia w calej swej objetości, jest rzędu sekund.
Owo zagotowaywanie wygląda więc niemal jak
zjawisko formowania się bąbelek gazu w znanym
mi z czasów dzieciństwa produkowaniu tzw.
"wody sodowej" poprzez wlanie do szklanki wody
odrobiny octu oraz wsypanie tam łyżeczki sody oczyszczonej.
Znaczy, po włożeniu owej "grzałki sonicznej" do
szklanki, cała objętość wody zaczyna formować
maleńkie bąbelki pary, które to bąbelki w pierwszej
fazie po wydostaniu się na powierzchnię tworzą
nawet rodzaj jakby grubego "kożucha", czy grubej
"warstewki przeźroczystej pianki", ponad
powierzchnią wody. (Ów "gruby kożuch", czy też
"warstewka przeźroczystej pianki", widoczny jest
na zdjęciu z "Rys. #E2b".)
(2)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę równocześnie
w całej objętości. Znaczy, po włożeniu grzałki do
wody, natychmiast cała objętość owej wody generuje
miniaturowe bąbelki pary i cała ta woda zaczyna się
gotować.
(3)
Praktycznie wszystkie zjawiska które poznaliśmy przy
użyciu klasycznych grzałek elektrycznych, dla "grzałki
sonicznej" mają zupełnie odmienny przebieg.
Stąd np. badania owej grzałki muszą stosować odmienną
technike i zasadę niż badania klasycznych grzałek elektrycznych.
(4)
"Grzałka soniczna" jest całkowicie bezpieczna w użyciu.
Mianowicie, do jej zewnętrznej (kulistej) czaszy buferującej
- patrz (2) na "Rys. #B2", zawsze podłączony jest zerowy
(uziemniający) przewód zasilania prądowego. Dlatego
napięcie elektryczne zasilające tą grzałkę nie przenosi
się do wody. Użytkownik może więc swobodnie dotykać
zarówno powierzchni grzałki podłączonej do elektryczności,
jak i powierzchni wody, nie doznając przy tym porażenia
prądowego.
Ja z ciekawości dotykałem zarówno podłączoną
do prądu ową grzałkę, jak i wodę którą ona
zagotowywała. Nie czułem przy tym żadnej sensacji.
Interesujące w tym eksperymencie było, że na
przekór bycia podłączoną do prądu z sieci oraz
bycia gotową do zagotowania wody, "grzałka
soniczna" wcale nie jest gorąca (tak jak byłaby
podłączona do prądu grzałka oporowa).
Jej podgrzanie następuje jedynie kiedy grzałka
ta zagotuje wodę - a stąd przejmie jakąś część
ciepła od owej wody. Natychmiast jednak po
jej wyjęciu z wody, grzałka ta stygnie.
Faktycznie też, jeśli chodzi o bezpieczeństwo użycia,
"grzałka soniczna" jest znacznie bezpieczniejsza
od wszelkich innych grzałek znanych na Ziemi.
Przykładowo, w punkcie #E5 tej strony wyjaśniłem
że NIE jest ona w stanie spowodować pożaru nawet
jeśli pozostawi się ją bez nadzoru i pozwoli jej wygotować
całą wodę. Kiedy bowiem nie jest ona zanurzona
we wodzie wówczas natychmiast przestaje generować ciepło.
(5)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje każdą ilość dowolnego
płynu bazującego na wodzie.
W przeciwieństwie do innych odmian grzałek, które posiadają
granice dla najmniejszej ilości wody którą są one w stanie
zagotować, "grzałka soniczna" zagotowuje każdą ilość
wody. Faktycznie to jest ona w stanie zagotować nawet
wodę w łyżce. Jako taka sprzyja ona oszczędzaniu energii
ponieważ umożliwia zagotowywanie tylko tej ilości wody
jaka komuś jest właśnie potrzebna. Ponadto grzałka ta jest w stanie
zagotować każdy płyn, nie zaś jedynie czystą wodę. W
ten sposób umożliwia np. natychmiastowe zagotowanie sobie zimnego
kakao czy kawy już po tym jak ich proszek rozpuszczony
został w szklance zimnej wody czy mleka.
(6)
"Grzałka soniczna" zmienia własności fizyczne zagotowywanej
przez siebie wody. Ta telekinetyczna zmiana własności fizycznych
owej wody opisana jest dokładniej w punkcie #E6 tej strony.
Zmiana własności wody objawia się m.in. w tym, że
bąbelki formowane podczas gotowania tą grzałką są trwałe
i nie zanikają tak szybko jak przy gotowaniu innymi metodami.
Ponadto odgłos gotowaniu tą grzałką jest całkowicie odmienny
niż przy gotowaniu normalnymi metodami. Posądzam także
że długowieczność wynalazcy, podkreślona w podpisie
pod "Rys. #E1", jest również wynikiem owej zmiany
własności tej wody.
(7)
"Grzałka soniczna" w technicznej wersji pokazanej
na niniejszej stronie wykazuje podobny pobór energii
elektrycznej jak każda inna grzałka (na przekór że w
wersji pokazanej na "Rys. #B1" podobno konsumowała
ona niemal zero mocy elektrycznej). Jak ilustruję
to i wyjaśniam na "Rys. #E2" poniżej, "grzałka soniczna"
w opisywanej tutaj wersji według moich estymatów wcale
nie wykazuje mniejszego poboru mocy elektrycznej
w porównaniu z innymi (klasycznymi) rodzajami grzałek.
Ten zaś fakt stoi w wyraźnej sprzeczności z wynikami
badań "grzałki imersyjnej" pokazanej na zdjęciu z
"Rys. #B1". Wszakże tamta "grzałka imersyjna"
badana była przez ekspertów i wyraźnie demenstrowała
brak poboru mocy elektrycznej podczas generowania
ciepła. To właśnie z powodu owego "normalnego" zużycia
energii przez "grzałkę soniczną", w połączeniu z tajemniczymi
okolicznościami w jakich grzałka ta została "zwrócona" Panu
Davey, ja osobiście posądzam, że jest ona rodzajem
konia trojańskiego który za pomocą tricku
bardzo podobnego do tricku opisanego na stronie
memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć,
ma na celu wysoce zmyślne zniechęcenie ewentualnych
zainteresowanych tą grzałką do podjęcia jej produkcji
fabrycznej. Moje dedukcje na temat zasady na
jakiej trick ten ma działać opisałem w punkcie #E4.1 poniżej.
* * *
Rys. #E2abc: Działanie i pobór energii
elektrycznej przez "grzałkę soniczną". Oto
trzy zdjęcia "grzałki sonicznej" fotografowanej
w różnych fazach zagotowywania w szklance
typowej wielkości (o pojemności około 0.25
litra) dwóch odmiennych ilości wody. Proszę
odnotować że zasilanie owej grzałki następuje
poprzez amperomierz. Stąd każde ze zdjęć
pokazuje pobór mocy elektrycznej w uchwyconej
na danym zdjęciu fazie zagotowywania. Jak też
widać to na powyższych zdjęciach, ów pobór
mocy przez pokazaną tutaj "grzałkę soniczną"
jest bardzo podobny jak pobory mocy
konwencjonalnych grzałek z drutu opornikowego.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby oglądać je w powiększeniu.)
Powinienem tutaj wyjaśnić, że taka "normalna"
konsumpcja energii elektrycznej, jaka jest zgodna
z prawami fizyki klasycznej, wcale nie ujawniała
się podczas badań oryginalnej grzałki Pana
Davey'a pokazanej na fotografii z "Rys. #B1"
powyżej. Ten zaś fakt, w połączeniu z tajemniczymi
okolicznościami w jakich grzałka ta została
"zwrócona" Panu Davey, sugerują że pokazana
tutaj grzałka faktycznie jest rodzajem konia
trojańskiego specjalnie opracowanego aby
zaindukować inne metody blokowania produkcji
tej grzałki - tak jak to opisane zostało w punkcie
#E4 niniejszej strony. Wszakże istoty opisywane
w części #F tej strony dały się nam już poznać z
używania najróżniejszych "tricków" i "chwytów
poniżej pasa" stosowanych do zasiewania konfuzji
wśród ludzi. Jeden z takich ich tricków, który również
bazował na zasadzie "konia trojańskiego", opisany
został dokładniej na odrębnej stronie internetowej
memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć.
Rys. #E2a (lewo):
Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania
w szklance niewielkiej ilości wody. Zdjęcie to dokumentuje
m.in. że opisywana tutaj grzałka jest w stanie zagotować
każdą ilość wody w każdym naczyniu, w tym nawet
ilość wody tak małą, że jedynie fragment grzałki jest
w niej zanurzony, pozostały zaś fragment wystaje
ponad powierzchnię wody. W przypadku używania
grzałek z drutu oporowego, zagotowywania tak małej
ilości wody skończyłoby się przegrzaniem, a stąd i
przepaleniem, danej grzałki.
Energia dostarczana do wody w owej fazie musi
zaspokajać pobór energii na podnoszenie temperatury
wody wynikający z "ciepła właściwego" tego płynu,
jak również musi ona zaspokajać pobór energii
na równoczesne odparowywanie tej wody wynikający
z "ciepła parowania". Amperomierz uchwycony
na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący
około 5 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania
prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje właśnie
około 1100 Wat energii elektrycznej.
Rys. #E2b (środek):
Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania
w szklance około dwukrotnie większej ilości wody.
Interesujący fakt uchwycony na tym zdjęciu, jest
że grzałka ta zagotowuje wodę natychmiast w całej
jej objętości, a także że natychmiast po włożeniu
grzałki do wody w całej swej objętości woda ta formuje
miniaturowe bębelki przeźroczystej pary.
Ciekawostką która relatywnie dobrze ujawnia
powyższe zdjęcie, jest fakt że woda zagotowywana
za pomocą tej grzałki zmienia swoje parametry.
Mianowicie bańki pary formowane podczas jej
gotowania wcale nie pękają po wydobyciu się
na powierzchnię wody - tak jak to ma miejsce
w normalnych grzałkach. W pokazanej tutaj
grzałce bańki te stają się trwalsze i formują grubą
warstwę przeźroczystej piany ponad gotującą się
wodą. Piana ta wygląda niemal tak samo jak
piana nad piwem nalewanym do kufla. Tyle tylko
że jest przeźroczysta. Jej grubą warstwę widać
relatywnie dobrze ponad powierzchnią wody z
powyższego zdjęcia. Ja osobiście wierzę że
ta zmiana cech fizykalnych wody podczas jej
zagotowywania omawianą tutaj grzałką wynika
z telekinetycznej zasady działania tej grzałki.
Mianowicie grzałka ta nie tylko nagrzewa wodę
naraz w całej objętości, ale także równocześnie
ją telekinetyzuje - tak jak to opisuję w punkcie
#E6 poniżej.
Energia dostarczana do wody w owej fazie
musi zaspokajać pobór energii na podnoszenie
temperatury wody wynikający z "ciepła właściwego"
tego płynu, jak również musi ona zaspokajać pobór
energii na równoczesne odparowywanie tej wody
wynikający z "ciepła parowania". Amperomierz
uchwycony na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący
około 8 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania
prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje
właśnie około 1800 Wat energii elektrycznej.
Rys. #E2c (prawo):
Zdjęcie wykonane w drugiej fazie odparowywania
ze szklanki tej samej ilości wody co na zdjęciu (b) -
czyli około dwukrotnie większej ilości wody niż na zdjęciu (a).
Na powyższym zdjęciu warto zwrócić uwagę na
duże jakby przeźroczyste "bańki" formowane
trwale ponad powierzchnią gwałtownie gotującej się
wody. Na zdjęciu wyglądają one jakby nad wodą
znajdowały się kawalki lodu. Te trwałe bańki dowodzą
że cechy fizykalne wody którą grzałka ta gotuje
uległy zmianie. Z kolei niemal jedyną zmianę jaką
grzałka działająca na zasadzie telekinezy jest
w stanie wprowadzić, to telekinetyzowanie owej
wody. Stąd uchwycone powyżej bańki są kolejnym
ilustratywnym dowodem (obok długowieczności
wynalazcy tej grzałki) na poprawność wniosku omawianego
w punkcie #E6 tej strony, mianowicie że grzałka
ta wytwarza natelekinetyzowaną wodę życia.
Na zmianę własności wody zagotowywanej przez
omawianą tutaj grzałkę wskazuje również odmienny
odgłos wydawany podczas gotowania tą grzałką.
Mianowicie woda ta wcale nie bulgocze tak jak
woda gotowana w zwykły sposób, a wydaje ostry
dźwięk podobny do strzelania czy do wdmuchiwania powietrza
przez słomkę w wodę zmieszaną z mydłem a
używaną do formowania baniek mydlanych.
Ten odmienny dźwięk gotowania z użyciem
omawianej tutaj grzałki, w lutym 2008 roku
dawało się usłyszeć po kliknięciu na link do
wideo pokazującego tą grzałkę, jaki to link o
tytule "Watch audio slideshow of Peter Davey"
istniał na stronie
http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html
udostępniającej artykuł na temat Pana Davey i jego
grzałki.
Energia dostarczana do wody w owej fazie tym razem
musi więc zaspokajać jedynie pobór energii na
odparowywanie gotującej się wody - tj. zaspokajać
pobór wynikający jedynie z "ciepła parowania".
Wszakże temperatura wody ustala się w tej fazie
na wartości 100 stopni Celsiusza - czyli woda nie
pobiera już energii poprzez swoje "ciepło właściwe".
Amperomierz uchwycony na zdjęciu wskazuje
pobór prądu wynoszący około 3 Amperów. Przy
typowym napięciu zasilania prądu sieci, to oznacza,
że grzałka ta konsumuje właśnie około 700 Wat
energii elektrycznej.
#E3.
Badania i pomiary które zaplanowałem do zrealizowania na "grzałce sonicznej":
Najważniejszym celem dla którego chciałem
dokładnie przebadać "grzałkę soniczną" było
ustalenie czy grzałka ta jest tzw. "urządzeniem
darmowej energii", znaczy czy jej sprawność
energetyczna jest wyższa od 100% (czy też -
jak u wszystkich grzałek klasycznych, jest ona niższa
od 100%). Po wstępnych badaniach identyfikujących
ustaliłem, że najprościej i najdokładniej wyznaczenie
tej sprawności można będzie uzyskać poprzez
sporządzenie tzw. "bilansu energetycznego" dla
odparowania przez tą grzałkę znanej (niewielkiej)
ilości wody. Znając bowiem jak wiele wody zostało
odparowane, w jakim czasie, przy jakim poborze
prądu, oraz przy jakiej temperaturze, daje się
relatywnie dokładnie ustalić ilość energii elektrycznej
pobranej przez grzałkę do odparowania owej wody,
oraz ilość energii cieplnej ulatującej z odparowywaną parą
(albo strumień dostarczanej energii elektrycznej
oraz strumień ulatującej energii cieplnej).
Z kolei sporządzenie bilansu energetycznego i
wyznaczenie sprawności tej grzałki podczas
samego zagotowywania owej wody - co normalnie
czyni się w konwencjonalnymi grzałkami, okazało
się tu bardzo trudne. Powodem jest bardzo krótki
czas zagotowywania się (rzędu sekund) - który
bardzo trudno pomierzyć dokładnie, oraz nieustaloność
samego procesu podgrzewania. Wszakże w omawianej
grzałce podczas zagotowywania się wody wszystkie
parametry pracy ulegają nieustannym zmianom.
Aby móc dokładnie pomierzyć sprawność owej
grzałki poprzez pomiary odparowania wody,
potrzebowałem pomierzyć: (a) pobór mocy elektrycznej
przez ową grzałkę (Volty i Ampery) mający miejsce
w ustalonym energetycznie stanie pełnego gotowania
się wody, (b) temperaturę pary ulatującej z gotującej
się wody, (c) ilość wygotowanej wody, (d) czas trwania
wygotowania danej ilości wody. Dla dokonania takich
pomiarów potrzebna jest minimalna ilość sprzętu
pomiarowego, mianowicie tylko: voltomierz i amperomierz,
termometer, stoper, oraz miarka objętości wody.
Ewentualne sfałszowanie wyników bilansu energetycznego
dla tej grzałki mogłoby nastąpić, gdyby "grzałka
soniczna" poprzez odpowiednie dobranie materiałów
i częstotliwości rezonansowych została tak skonstruowana,
że zamiast wykonywania jedynie pracy zagotowywania
i odparowywania wody, dokonywałaby ona także
dodatkowej pracy dysocjacji zagotowywanej wody
na tlen i wodór. Dlatego niezależnie od pomiarów
konsumpcji energii przez tą grzałkę, konieczne jest
przeprowadzenie eksperymentów które sprawdzą
czy grzałka powoduje wydzielanie się z wody jedynie
pary wodnej, czy też emituje ona także wodór i tlen.
Sprawdzenia tego najłatwiej dokonać poprzez
przystawienie zapalonej zapałki do pary (lub gazów)
ulatującej z wody gotowanej przez ową grzałkę.
Jeśli w parze tej zawarty jest znaczący procent tlenu
i wodoru, taka zapalona zapałka powinna zainicjować
ich spalanie się (tj. wydać odgłos "puf").
W przeciwnym wypadku zapałka powinna
być po prostu zgaszona mokrym podmuchem
tej pary. Oczywiście eksperyment z zapaloną zapałką
jest tylko najprostrzym eksperymentem możliwym
do przeprowadzenia. Inne eksperymenty mogą
obejmować np. zgromadzenie owych gazów ponad
powierzchnią szklanki odwróconej do góry dnem
i początkowo wypełnionej wodą aby sprawdzić czy
po ostygnięciu gazy te zanikną (tj. czy skraplająca
się para wessie do owej szklanki wodę na tej samej
zasadzie jak czyniło to kiedyś "stawianie baniek").
Osoby o zaawansowanej znajomości chemii mogą
też wyłapywać gazy ulatujące z gotującej się wody
i poddawać owe gazy analizie chemicznej ustalającej
ich skład.
#E4.
Z jakich powodów ja osobiście uważam, że "grzałka soniczna" jest rodzajem "konia trojańskiego" który z pomocą
jakiegoś tricku ma nadal blokować wdrożenie wynalazku Pana Davey do masowej produkcji fabrycznej:
Z opisywaną tutaj "grzałką soniczna" związany
jest cały szereg nadwyczajnych okoliczności.
Niektóre z owych okoliczności graniczą nawet
z "nadprzyrodzonością". Wyszczególnijmy tutaj
najważniejsze z owych okoliczności:
(1)
Opublikowanie informacji o "grzałce sonicznej" nastąpiło
w tak zmyślny sposób aby potem dało się twierdzić że
wiedza o owej grzałce wcale NIE jest utrzymywana w
tajemnicy przed społeczeństwem, a jednocześnie aby
zminimalizować liczbę ludzi którzy o grzałce tej się dowiedzą.
Przykładowo, artykuł o owej grzałce ukazał się głęboko
ukryty na stronie A13 lokalnej gazety z Christchurch, o nazwie
The Press,
wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008.
Gazeta ta posiada ograniczoną cyrkulację będąc
czytaną głównie przez mieszkańców miasta Christchurch
oraz jego okolicy. Z kolei reportaż dziennika telewizyjnego
TVNZ 1, z dnia 30 stycznia 2008 roku, nadany został
tylko w środę o godzinie 23:00, czyli w czasie kiedy większość
pracujących ludzi zwykle śpi. Nawet więc ja, na przekór
że NIE pracuję, też niemal go przegapiłem ponieważ w
godzinie jego nadawania zwykle już spię.
(2)
"Grzałka soniczna" została "zwrócona" Panu
Davey w dosyć tajemniczych okolicznościach.
Pan Davey definitywnie zaprzestał produkcji swoich
grzałek na długo przed 1990 rokiem. Musimy więc
hipotetycznie założyć, że ów ktoś otrzymał egzemplarz
owej grzałki kiedy jeszcze była ona wytwarzana dla
dokonywania jej badań. Dlaczego taki ktoś "zwrócił"
Panu Davey ową grzałkę po ponad 20 latach?
I to na przekór że wykazuje ona wszelkie owe
niesłychane zalety opisywane w punkcie #E5
poniżej, oraz na przekór że Pan Davey najwyraźniej
nie pamięta już obecnie okoliczności kiedy zbudował
ową grzałkę i dał ją temu komuś. Nie będę już
tutaj dociekał faktu, że grzałka
aż tak użyteczna i tak intensywnie eksploatowana
(jak na to wskazuje jej powycierany i zużyty wygląd),
podobnie jak wszystko inne w naszym świecie fizycznym,
też podlega wypadkom i złemu potraktowaniu. Stąd do
dzisiaj już dawno powinna zostać przypadkowo połamana
lub przepalona. Wszakże na przekór swojej "niezniszczalności",
każda inna z oryginalnych grzałek Pana Davey bywała
przepalana lub przypadkowo niszczona po zaledwie kilku
latach użycia. Trudno więc pogodzić poziom zużycia
owej grzałki widoczny na jej zdjęciach, z jej nadal
doskonałym działaniem w chwili obecnej. Chyba że
się założy, że ów poziom zużycia został upozorowany
(tj. że grzałka została specjalnie wyprodukowana przez
kogoś aby wyglądała jak stara i długo używana.)
(3)
"Grzałka soniczna" używa odmienną konstrukcję i
materiały niż grzałki produkowane przez Pana Davey.
Przykładowo, według mojej oceny czasze "grzałki
sonicznej" wykonane zostały z jakiegoś stopu aluminium -
aczkolwiek nie miałem możliwości aby sprawę
tą konklusywnie przebadać. Czasze te bowiem
wyglądają jak wykonane ze stopu aluminium, kiedy je
opukiwałem palcem wydawały one odgłos stopu
aluminium, oraz powodowały że cała grzałka była
uderzająco lekka - tak właśnie jakby wykonana była
z aluminium. Tymczasem wszelkie znane mi
oryginalne grzałki Pana Davey, a także wszystkie
części jakie w 1990 roku Pan Davey demonstrował
mi zgromadzone dla podjęcia masowej produkcji
tej grzałki, posiadały czasze wykonane ze stali nierdzewnej.
Także kiedy podczas naszych rozmów telefonicznych
wprost zapytywałem Pana Davey o materiał z jakiego
wykonana jest owa grzałka, on twierdził że jej czasze
są wykonane ze stali nierdzewnej.
(4)
"Grzałka soniczna" posiada rozwiązany w sobie problem
porażenia użytkownika, który był główną wymówką na
jakiej podstawie
mroczne moce
blokowały kiedyś pozwolenie na podjęcie fabrycznej
produkcji owej grzałki. Aż do roku 1992, głównym
powodem dla jakiego blokowano pozwolenie na podjęcie
produkcji grzałki Pana Davey, było że grzałka ta w wersji
pokazanej na "Rys. #B1" oraz "Rys. #B2" umożliwiała
użytkownikowi dotknięcie czaszy rezonującej zasilanej
prądem, a stąd umożliwiała prądowe porażenie użytkownika.
Kiedy jednak grzałka pokazana w niniejszej części #E
została "zwrocona" Panu Davey, zawierała ona ów
problem już rozwiązany. Ja osobiście wierzę jednak,
że Pan Davey sam nie rozwiązał tego problemu. Wszakże
zaprzestał on kompletnie konstruowania swoich grzałek
jeszcze przed rokiem 1990. Do roku zaś 1990 jego
grzałki budowane były według wzorca pokazanego na
"Rys. #B1" oraz "Rys. #B2".
(5)
Parę miesięcy przed ukazaniem się programu o grzałce
Pana Davey kontaktowało mnie kilku anonimowych osób
twierdzących że budują ową grzałkę. Wysoce intrygujący
w owych kontaktach okazywał się jeden szczegół. Mianowicie,
jedna z tych osób wypytywała mnie czy istnieje jakiś powód
wynikający z zasady działania tej grzałki, dla którego to powodu
Pan Davey nie używał w swojej grzałce kulistej i całkowicie
zamknietej czaszy buferującej. Potem w programie telewizyjnym
zobaczyłem taką właśnie zamkniętą czaszę buferującą obecną
w modelu grzałki który ktoś "zwrócił" Panu Davey.
(6)
"Grzałka soniczna" dokumentuje użycie technologii
wykonania która jest na tyle zaawansowana że nie
mogła być dostępna dla Pana Davey w czasach
kiedy produkował on swoje grzałki.
Przykładowo, grzałka ta posiada całkowicie
zamknietą kulistą czaszę buferującą (patrz czasza (2)
z "Rys. #B2"), która to czasza wysoce utrudnia,
jeśli nie całkowicie uniemożliwia, jej soniczne strojenie.
Ponadto czasza ta została wysoce fachowo zespawana.
Z kolei tak fachowe zespawanie leżało poza możliwościami
technicznymi chałupniczej produkcji Pana Davey -
szczególnie jeśli czasza ta faktycznie wykonana jest z aluminium.
(Jak niektórym być może jest wiadomo, aluminium i
jego stopy są wyjątkowo trudne do zespawania.)
(7)
Podczas moich prób naukowego przebadania i pomierzenia
owej "grzałki sonicznej" miały miejsce zdarzenia które można
też interpretować jako czyjeś skryte działania nakierowane na
uniemożliwienie mi dokonania tychże badań. Zdarzenia te
bowiem łatwo mogły być zaindukowane skrytymi działaniami
istot opisanych w części #F tej strony. Przykładowo, przed
pierwszą datą kiedy umówiłem się z Panem Davey na
przebadanie i pomierzenie jego grzałki, doznał on jakiejś
formy "ataku serca" uniemożliwijącego dokonanie badań
jego grzałki. Z dotychczas zaś poznanych informacji jest
nam wiadomym, że istoty omawiane w części #F mają
urządzenia techniczne zdolne do zdalnego zaindukowania
takiego ataku serca - po szczegóły patrz np. strona
bandits_pl.htm - o bandytacjh z naszego grona.
Z kolei kiedy skontaktowałem się z nim ponownie tydzień
później, wyraźnie był on przez kogoś przekonany, że NIE
ma potrzeby na dokonanie pomiarów ani badań jego grzałki.
Takie zaś przekonanie owe istoty są w stanie zaindukować
nakazami pohipnotycznymi lub podszeptami telepatycznymi.
Temu przekonaniu o bezcelowości badań, Pan Davey hołdował
na przekór że podczas reportażu telewizyjnego na temat jego
grzałki jakiś postronny opiniodawca powtarzalnie zaprzeczał
stwierdzeniom wynalazcy, nie bazując jednak swego
zaprzeczania na żadnych konkretnych badaniach tej grzałki.
(8)
Kiedy rozmawiałem przez telefon z Panem Davey o
"grzałce sonicznej", powtarzalnie słyszałem charakterystyczne
"kliknięcia" które typowo są oznaką kogoś trzeciego
podłączającego się do rozmowy aby ją podsłuchać.
Z owych zaś "kliknięć" wnoszę, że telefon Pana
Davey był wówczas pod czyimś dyskretnym nadzorem.
To zaś oznacza, że ktoś tajemniczy ma jakiś interes
aby wiedzieć wszystko w sprawie owej grzałki, oraz
że sprawa tej grzałki wcale nie podlega przypadkowemu
przebiegowi zdarzeń.
(9)
Ja na własne oczy widziałem że budynek w którym Pan
Davey mieszka był wyburzany w 1998 roku, jednak
ponownie istniał w oryginalnej formie w 2008 roku.
To zaś oznacza, że jakieś istoty dysponujące
wehikułami czasu
miały wyraźny interes w cofnięciu czasu do tyłu i w
przywróceniu tego budynku do jego uprzedniej formy.
Jedynymi zaś istotami które działają na Ziemi mając
wehikuły czasu do swojej dyspozycji, są owe
mroczne moce
opisane w części #F tej strony.
(10)
Istoty opisywane w części #F tej strony, mają już długą
tradycję w zmyślnym blokowaniu naszej cywilizacji przed
wdrożeniem technologii bazujących na zjawisku technicznej telekinezy.
Przykładowo, jak to opisałem w podrozdziale K2.3.1 z tomu 10
monografii
[1/4],
to właśnie owe istoty przebiegle zablokowany upowszechnienie
się technologii telekinetycznej "thesta distatica" produkującej
darmową energię, jednak zamkniętej przed światem w
szwajcarskiej komunie religijnej o nazwie Methernitha.
* * *
Powyższe okoliczności są ogromnie wymowne.
Trudno też posądzać, że są one jedynie tzw.
"zbiegami okoliczności". Ponadto są one jakby
"uzupełniane" przez kilka wysoce wymownych
zdarzeń mających miejsce już uprzednio.
Przykładowo, są one uzupełniane przez
zdarzenia opisane na odrębnej stronie internetowej
memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć,
które ujawniają, że istoty opisywane w części #F
tej strony nie wahają się przed użyciem nawet
najbardziej zwodniczych tricków i wrobień
aby tylko powstrzymać jakiś rozwój sytuacji
który jest im NIE na rękę. (W tym przypadku -
aby powstrzymać wdrożenie wynalazku Pana
Davey do fabrycznej produkcji seryjnej.) Owe
wymowne okoliczności są też uzupełniane
przez zdarzenia opisane w części #C niniejszej
strony - kiedy to użyte zostały wszelkie możliwe
metody administracyjnego przymuszania aby
tylko powstrzymać wdrożenie do produkcji
wynalazku Pana Davey'a.
Mając więc na uwadze owe wymowne okoliczności
towarzyszące pojawieniu się "grzałki sonicznej",
a także uwzględniając inne zdarzenia które je uzupełniają,
ja osobiście uważam, że opisywana tutaj "grzałka
soniczna" faktycznie jest rodzajem "konia trojańskiego"
celowo podsuniętego naszej cywilizacji aby za pomocą
jakiegoś tricku dodatkowo przedłużyć dotychczasowe
powtrzymywanie wynalazku Pana Davey przed
wdrożeniem do masowej produkcji. Według mojej
opinii, model "grzałki sonicznej" pokazanej na zdjęciach
z "Rys. #A1", a także "Rys. #E1" do "Rys. #E3", został
wyprodukowany NIE przez Pana Davey, a przez istoty
opisywane w części #F tej strony. Istoty te jedynie potem
"podrzuciły" ową grzałkę Panu Davey, wmawiając mu
że to on sam ją wyprodukował. Wszakże biorąc pod
uwagę podeszły wiek Pana Davey, obecną sprawność
jego pamięci, a także fakt że rzeczywiście kiedyś w
przeszłości produkował on podobne grzałki, takie
wmówienie mu nie stanowiło większej trudności.
Wyrażając powyższe innymi słowy, moim osobistym
zdaniem "grzałka soniczna" faktycznie stanowi
"obcą technologię" celowo spreparowaną dla zniechęcenia
wszystkich zainteresowanych do jej fabrycznego
wdrożenia i tak zaprojektowaną aby pod każdym
wzgędem formowała mylącą opinię o faktycznym
wynalazku Pana Davey.
Ja sam mogę jedynie spekulować jaki mógłby być
ów plan działania czy "trick" za pomocą którego
mroczne moce
tym razem chcą uzyskać dalsze wstrzymanie
podjęcia fabrycznej budowy owej grzałki. (Wyniki
swoich domysłów i spekulacji na ten temat
przytoczyłem w punkcie #E4.1 poniżej.) Znam
jednak dobrze owe moce z moich dotychczasowych
batalii z nimi i jestem pewnien że trzymają one
w zanadrzu jakiś niecny plan czy trick - w rodzaju
tego opisanego na stronie
memorial_pl.htm - o zwodniczych metodach działania tych istot.
Dlatego osoby które zechcą wdrożyć ową grzałkę do
seryjnej produkcji powinny się duchowo przygotować
na lawinę niespodziewanych przeszkód i problemów.
Pozostałych zaś czytelników niniejszej strony zachęcam
do uświadomienia sobie na przykładzie losów owej
grzałki, że te
mroczne moce
wcale nie są mitem, a faktycznie działają one na
Ziemi. Jednym zaś z niezliczonych dowodów
skrytej działalności tych mocy na Ziemi będzie
m.in. fakt, że na przekór iż dostepny jest obecnie
do wglądu działający model tej grzałki i że jej
wynalazca jest gotów udzielać konsultacji jak
ją zbudować, oraz na przekór że już jest aż
tak wiele wiadomo na temat jej budowy, działania,
własności i historii, grzałki tej długo jeszcze nie
będziemy mogli zakupić w sklepach. Wielokrotnie
też zapewne w przyszłości usłyszymy że ktoś chce ją
wdrożyć do produkcji, jednak z jakichś tam tajemniczych
powodów nadal nie jest w stanie tego uczynić.
* * *
Rys. #E3: Przykład wyrafinowanej technologii
użytej do wykonania powyższej grzałki.
W tym przypadku pokazane zostało technicznie
niemal doskonałe przyspawanie pokrywy
dolnej na "czaszę buforującą". Takie przyspawanie
w chałupniczych warunkach jakimi dysponował
Pan Davey jest niemal niemożliwe - szczególnie
jeśli czasza ta wykonana została z aluminium.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
Taka wyrafinowana technologia nie leżała
w możliwościach technicznych Pana Davey
w czasach kiedy ja utrzymywałem z nim kontakty.
Wszakże fachowe spawanie czaszy kulistej
jest jednym z najtrudniejszych zadań technicznych.
Szczególnie zaś bezbłędne zespawanie czaszy
aluminiowej. To właśnie dlatego ja osobiście uważam,
że powyższa grzałka reprezentuje technologię
kosmitów podrzuconą nam celowo jako rodzaj
"konia trojańskiego". Z kolei "trickowe" użycie owego
"konia trojańskiego" pozwoli zapewne okupującym nas
mrocznym mocom
nadal wstrzymywać wdrożenie do produkcji owej
rewolucyjnej grzałki - tyle że tym razem za pomocą
odmiennej metody niż poprzez użycie
biurokratycznych przeszkód
opisywanych w części #C niniejszej strony.
#E4.1.
Wydedukujmy jak zapewne owe
mroczne moce
zamierzają użyć "grzałkę soniczną" jako rodzaj "konia trojańskiego" blokującego
i opóźniającego wdrożenia technologii tej grzałki do masowej produkcji fabrycznej:
Wszystkie okoliczności sugerują, że opisywana
tutaj "grzałka soniczna" faktycznie została
podrzucona naszej cywilizacji aby działała
jako rodzaj "konia trojańskiego" który opóźnia
i blokuje fabryczne wdrożenie na Ziemi
zaawansowanej technologii jaką grzałka ta
sobą reprezentuje. W naszym interesie leży
więc zidentyfikowanie sposobów na jakie owa
grzałka ma działać właśnie jak ów "koń trojański".
Wszakże jeśli sposoby te zidentyfikujemy,
wówczas znacznie łatwiej przyjdzie nam ich
pokonanie i zbudowanie owej grzałki. Oto
więc moje dedukcje co do możliwych sposobów
na które grzałka ta ma działać jako ów "koń
trojański". (Nazywam je dedukcjami, choć
tak naprawdę to trudno przewidzieć jak istoty
opisywane w części #F tej strony wykorzystają
tą grzałkę dla blokowania jej wdrożenia do
produkcji. Wszakże sposób myślenia tych
istot jest drastycznie odmienny niż sposób
myślenia ludzi.)
(1)
Istnienie tej grzałki prawdopodobnie zniechęci innych
hobbystów do odtworzenia wynalazku Pana Davey'a.
Ludzka natura jest bowiem taka, że świadomość iż ktoś
ma już działające dane urządzenie, zawsze zniechęca
do wynajdowania tego urządzenia na nowo. Wszakże
takie wynajdowanie na nowo czegoś co już istnieje
jest przysłowiowym "wyważaniem już otwartych drzwi".
Dlatego wynalazcy którzy bez istnienia działającego
prototypu tej grzałki zapewne sami ponownie by ją
wynaleźli, tym razem odłożą próby takiego wynalezienia
na czas kiedy będą mogli oglądnąć sobie lub zakupić
już zbudowaną taką grzałkę - co oczywiście nigdy nie nastąpi.
(2)
Istnienie tej grzałki pozwala generować "pozorne
zainteresowanie" które zniechęci do szukania faktycznego
zainteresowania. Znaczy, istoty opisane w części
#F mogą powtarzalnie dzwonić do Pana Davey i sprawiać
na nim wrażenie, że czynione są postępy we wdrożeniu
jego grzałki. Tymczasem faktycznie nic NIE będzie
czynione, a jedynie będzie miało miejsce "granie na zwłokę".
Z kolei owe pozorne zainteresowanie będzie neutralizowało
ewentualne próby znalezienia kogoś kto faktycznie grzałkę
tą chciałby wdrożyć do produkcji fabrycznej.
(3)
Posiadanie tej grzałki, oraz pozorne zainteresowanie
jakie ona wzbudza, może psychologicznie zniechęcać
jej wynalazcę do dopomożenia innym badaczom
w jej zbudowaniu. Wszakże gdyby wynalazca nie
posiadał żadnego działającego egzemplarza swej grzałki,
wówczas miałby istotną motywację aby popierać wysiłki
innych badaczy którzy staraliby się zbudować taki pracujący
egzemplarz. Kiedy jednak wynalazca sam posiada taki
pracujący egzemplarz, jego psychologiczne nastawienie
kieruje się bardziej na znalezienie dla niej producenta,
niż na dopomożenie innym badaczom w powieleniu i
poznaniu technologii jej wykonania. Z kolei poszukiwanie
producenta łatwo daje się przedlużać w nieskończoność.
Jednocześnie przez tak długo aż potencjalny producent
tej grzalki nie opanuje technologii jej wykonania, grzałka
ta faktycznie jest blokowana przed próbami podjęcia tej
produkcji.
(4)
Grzałka specjalnie skonstruowana dla pełnienia funkcji
"konia trojańskiego", niezależnie od użytecznego
zagotowywania wody może również realizować kilka
innych działań które będą szkodziły jej przydatności.
Istoty opisywane w części #F tej strony doskonale znają
tajemnice technicznej telekinezy. Wszakże używają one
telekinezę już od tysięcy lat, np. w celu
napędzania wehikułów.
Dlatego jeśli to one zbudowały "grzałkę soniczną" aby
ta wypełniała funkcję "konia trojańskiego", wówczas z
całą pewnością niezależnie od nadania jej możliwości
zagotowywania wody, nadali jej też kilka innych możliwości
którę okażą się szkodliwe w jej zastosowaniach jako grzałka.
Przykładowo, mogły nadać tej grzałce zdolność do
dodatkowego realizowania bezużytecznej w tej grzałce
dysocjacji wody, co wydatnie obniżyłoby jej sprawność
energetyczną. (Czy grzałka ta realizuje taką dysocjację
wody na wodór i tlen, daje się to sprawdzić eksperymentem
opisanym w punkcie #E3 powyżej.) Wszakże zgodnie z
innymi eksperymentami dokonywanymi nad telekinetyczną
dysocjacją wody a opisywanymi w podrozdziale K3.2
z tomu 10 monografii
[1/4],
różnica pomiędzy telekinetyczną dysocjacją wody a
telekinetycznym zagotowywaniem i odparowywaniem
wody sprowadza się jedynie do użycia odmiennych
częstości rezonansowych.
Opisywana tutaj grzałka może także działać jako "koń
trojański" poprzez telekinetyzowanie nagrzewanej wody
innymi oscylacjami niż te które produkują "wodę życia"
opisywaną w punkcie #E6 poniżej. Wszakże zgodnie z
tym co wyjaśniono w podrozdziale H8.1 z tomu 4 monografii
[1/5] i [1/4],
rodzaje oscylacji powodujących trwałe natelekinetyzowanie
wody także zależą od częstotliwości rezonansowych.
Z kolei natelekinetyzowanie wody np. "oscylacjami okrężnymi"
(tj. radiestezyjną "zielenią ujemną") może okazać się
raczej niezdrowe dla pijących tą wodę. (Nadwyżka
"zieleni ujemnej" w natelekinetyzowanej wodzie można
wykryć metodami radiestezyjnymi. Z kolei zdrowotną wartość
wody nagrzewanej grzałką telekinetyczną daje się sprawdzić
poprzez podanie tej wody do picia zwierzętom czułym
na jej jakość - np. koniom czy psom, albo poprzez podlewanie
nią niektórych roślin - tak jak to opisano dla "telekinetycznego
rolnictwa" w podrozdziale NB2 z tomu 11 monografii
[1/4].)
(5)
Zamknięcie czaszy rezonansowej w kulistej czaszy
owej grzałki uniemożliwia innym poznanie co jest w
jej środku bez jej zniszczenia. Z kolei niemożność
poznania jej budowy i działania bez jej zniszczenia,
uniemożliwia jej wdrożenie do fabrycznej produkcji
nawet jeśli ktoś posiądzie jej jedyny działający egzemplarz.
Po jej bowiem rozcięciu przestanie ona działać - podobnie
jak to się stało z niezwykłą "grzałką z Pakistanu" opisywaną
poniżej w punkcie #E4.2 tej strony.
* * *
Unikalność sytuacji w jaką "zwrócenie" tej grzałki
postawiło ludzkość, polega na tym że obecnie
niby mamy ową grzałkę, jednak jednocześnie
nadal jej nie mamy i nadal nie widać czasu
kiedy wejdzie ona do produkcji fabrycznej.
Pod tym względem sytuacja która stworzyła
się z ową telekinetyczną grzałką jest już identyczna
do sytuacji która istnieje z telekinetycznym
generatorem darmowej energii zwanym
thesta distatica.
Owa "thesta distatica" także istnieje dobrze strzeżona
przez szwajarską komunę religijną Methernitha,
jednak nie jest dostępna dla ludzkości. Co ciekawsze,
w obu przypadkach tych telekinetycznych urządzeń
darmowej energii, faktyczną kontrolę nad tym co z
urządzeniami tymi się dzieje, sprawują istoty opisywane
w części #F tej strony.
#E4.2.
"Grzałka z Pakistanu", oraz jej wymowne zniszczenie:
W tym miejscu powinienem przypomnieć, że sytuacja
stworzona przez opisywaną tutaj grzałkę już raz
istniała na Ziemi. Podczas mojej profesury na
Cyprze opowiedział mi ją mój student z Pakistanu,
w którego rodzinnej miejscowości miała ona miejsce.
Mianowicie od niepamiętnych czasów aż do lat 1950-tych
w Pakistanie istniała metalowa jakby amfora. Leżała
ona sobie od wieków z strumieniu na terenie jednego
z tamtejszych pałaców. Powodowała ona zagotowywanie
się wody omywającej ową amforę. Jednak w latach
1950-tych jakiś angielski naukowiec postanowił zobaczyć
co jest w jej środku. Rozciął więc ową amforę, stwierdził
że jest pusta w środku, jednak nie był w stanie ponownie
jej złożyć tak aby działała. Opis owej pakistańskiej amfory
zawarłem w punkcie #B2 strony
newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii,
oraz w punkcie #E6 strony
free_energy_pl.htm - o generatorach darmowej energii.
Jej zasada działania opierała się na zjawiskach wyjaśnionych
w podrozdziale H6.1.3 z tomu 4 monografii
[1/4].
Osobiście wierzę, że tamta pakistańska amfora działała na
tej samej zasadzie co opisywana tutaj grzałka telekinetyczna.
Tyle że jej powierzchnie omywane gorącą i zimną wodą
dodatkowo były sprzężone zwrotnie poprzez oscylator
z jej rezonującymi elektrodami. Dlatego gorąca i zimna
woda która omywała te powierzchnie wyzwalała działanie
tzw. Efektu Seebeck'a, generując na tych powierzchniach
ładunek elektryczny dostarczający energii potrzebnej do
samo-działania owej amfory.
#E5.
Zalety użytkowe "grzałki sonicznej" - czyli dlaczego ja osobiście uważam,
że nawet jeśli grzałka ta jest rodzajem "konia trojańskiego", ciągle jest
ona warta natychmiastowego wdrożenia do masowej produkcji fabrycznej:
Na porzekór, że ja osobiście uważam iż
opisywana tutaj "grzałka soniczna" zapewne jest rodzajem
"konia trojańskiego" wyprodukowanego z
użyciem "obcej technologii", ciągle jestem
głęboko przekonany że zasługuje ona na
natychmiastowe wdrożenie do masowej
produkcji fabrycznej. To moje głębokie
przekonanie wynika ze znajomości licznych
zalet użytkowych oraz ukrytych potencjałów
"grzałki sonicznej". Z kolei owe zalety użytkowe
i ukryte potencjały tej grzałki powodują, że
w przypadku podjęcia jej masowej produkcji
fabrycznej będzie ona stanowiła rodzaj
"przeboju" komersyjnego, przynosząc
wysokie zyski zarówno temu kto podejmie
jej fabryczną produkcję, jak i całemu
społeczeństwu które będzie jej używało.
Wyliczmy teraz w skrócie najważniejsze
zalety użytkowe i ukryte potencjały
owej "grzałki sonicznej". Oto one:
(1)
"Grzałka soniczna" bije na głowę swoimi zaletami
użytkowymi wszelkie inne istniejące grzałki.
Przykładowo, zagotowuje ona wodę natychmiast.
Jest w stanie zagotować każdą ilość wody - nawet
tak niewielką jaka mieści się na łyżce stołowej.
Podczas zagotowywania używa ona zjawiska
które nie powoduje przypalania się substancji
rozpuszczonych w danej wodzie.
Dlatego może ona zagotować np. zimne kakao,
mleko, czy kawę. Jest ona na tyle mała że nadaje
się do wsunięcia do praktycznie każdego naczyńka.
Itd., itp.
(2)
Pod względem bezpieczeństwa użycia "grzałka soniczna"
też bije na głowę wszelkie inne istniejące grzałki.
Grzałka ta jest absolutnie bezpieczna. Przykładowo,
dzięki umieszczeniu "elektrody rezonującej" (patrz (1)
na "Rys. #B2") - do której podłączony jest przewód
prądowy zasilania, we wnętrzu kulistej "elektrody
buferującej" (patrz (2) na "Rys. #B2") - do której
podłączony jest przewód zerowy (uziemienia)
zasilania, grzałka ta NIE grozi porażeniem - tak
jak porazić użytkownika są w stanie inne istniejące
rodzaje grzałek. Użytkownik może więc bezpiecznie
dotykać zarówno tą grzałkę kiedy jest ona podłączona
do prądu, jak i dotykać zagotowywany przez nią płyn.
Dodatkowy poziom bezpieczeństwa wprowadza
też w tej grzałce jej cecha, że aby dokonywać
pogrzewania musi ona być zanurzona w jakimś
płynie. Wiadomo wszakże, że inne grzałki mogą
spowodować pożar jeśli po pozostawieniu ich
bez nadzoru ich płyn się wygotuje zaś ich wyłącznik
nie zadziała. Tymczasem w omawianej tutaj grzałce,
kiedy płyn się wygotuje, grzałka ta po prostu zaprzestaje
podgrzewania i sama stygnie.
(3)
"Grzałka soniczna" wdraża do użycia nieznaną wcześniej
ziemskiej nauce metodę podgrzewania płynów - jako
zaś taka posiada ona ogromny potencjał naukowy.
Zgodnie z moimi ustaleniami, grzałka ta wyzwala w
zagotowywanym płynie zjawisko technicznej telekinezy -
która to telekineza faktycznie jest odwrotnością zjawiska
tarcia. (Po więcej szczegółów na temat jej zasady
działania patrz odrębne totaliztyczne strony, np.
free_energy_pl.htm - o generatorach darmowej energii,
telekinesis_pl.htm - o telekinezie, czy
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
Dlatego po masowym upowszechnieniu się tej
grzałki na Ziemi, naukowcy którzy obecnie odmawiają
zajęcia się badaniami telekinezy nie będą mieli już
innego wyboru niż podjęcie jej racjonalnych badań.
To z kolei pozwoli ludzkości poznać zjawisko technicznie
wyzwalanej telekinezy, oraz zacząc używać owo zjawisko
w całym szeregu korzystnych dla ludzkości zastosowań -
np. do napędu wehikułów kosmicznych typu
magnokraft,
do zdalnego przemieszczania obiektów, czy też do
uzdrawiania i telekinetycznego rolnictwa - tak jak to
opisuje punkt #E6 poniżej.
(4)
"Grzałka soniczna" nie posiada ruchomych części, stąd
praktycznie jest ona "niezniszczalna". Jeśli więc ktoś przez
przypadek jej nie przepali lub fizycznie nie połamie, grzałka
ta może efektywnie działać i wypełniać swoje funkcje praktycznie
w nieskończoność - tak jak czyniła to owa "grzałka z
Pakistanu" opisane w punkcie #E4.2 powyżej.
(5)
"Grzałka soniczna" może być zaprojektowana jako
bardzo prosta do wykonania, tak jak to wyjaśnia
opis techniczny zaprezentowany na niniejszej stronie.
Praktycznie też każdy kto potrafi przełamać w sobie
sztucznie narzucane ludzkości zniechęcenie do podjęcia
tego typu badań i kto zechce wdrożyć tą grzałkę do
seryjnej produkcji fabrycznej, jest w stanie tego dokonać
na podstawie opisów z niniejszej strony i to metodami
produkcji niemal chałupniczej. Jej wdrożenie do produkcji
wcale bowiem nie wymaga wykonywania kosztownych
czy technicznie trudnych do produkcji podzespołów.
(6)
Istnieje działający model tej grzałki oraz wynalazca
gotowy doradzić jak ją zbudować i wprowadzić do
produkcji. Każdy podejmujący produkcję omawianej
tutaj grzałki może sobie oglądnąć jak grzałka ta wygląda
i jak działa. Jej oglądnięcia można dokonać na wiele
sposobów, np. albo poprzez odwiedzenie jej wynalazcy,
albo poprzez sprowadzenie sobie z kanału 1 telewizji
Nowej Zelandii dysku DVD z kopią reportażu o tej grzałce
który nadawany był w środę dnia 30 stycznia 2008 roku
około godziny 23:00, albo też poprzez przeglądnięcie
wideo-linków o tytule "Watch audio slideshow of Peter
Davey" które w lutym 2008 roku były dostępne poprzez stronę
http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html,
udostępniającą artykuł na temat Pana Davey i jego
grzałki. (Przypominam że artykuł ten ukazał się w
nowozelandzkiej gazecie z Christchurch, o nazwie
The Press,
wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008, strona A13.)
Podejmujący produkcję owej grzałki mogą tez liczyć
na osobiste konsultacje Pana Davey, zaś w przypadku
gdy z jakichś powodów jej wynalazca nie był w stanie
konsultacji tych udzielić - ma moje konsultacje.
(7)
Podczas nagrzewania płynów omawiana tutaj grzałka
najprawdopodobniej telekinetyzuje również te płyny
nadając im charakter "wody życia". Czym zaś
jest owa "woda życia" i jakie ma ona własności,
wyjaśniam to w punkcie #E6 poniżej.
(8)
Podczas zagotowywania wody opisywana tutaj grzałka
oczyszcza ową wodę ze śladowych zanieczyszczeń
które są w niej obecne. Stąd woda zagotowywana
przez tą grzałkę jest szczególnie czysta i zdrowa.
(Tą zdolność grzałki do oczyszczania zagotowywanej
wody odkrył hobbysta z Belgii który wykonał prototypy
opisane poniżej w punkcie #G2 tej strony.)
(9)
Przełamanie przez ludzi blokady nałożonej na podjęcie
produkcji fabrycznej "grzałki sonicznej" jest dyskretnie
popierane przez samego
Boga.
Przykładowo, nie może być jedynie przypadkiem,
że nadanie reportażu o tej grzałce (i o jej wynalazcy)
w TVNZ 1 o godzinie 23:00 w dniu 30 stycznia
2008 roku, miało miejsce na krótko przed moim
zaplanowanym długo wcześniej wybraniem się do
Christchurch na ślub córki znajomych. Wszakże
nadanie tego reportażu właśnie owej nocy pozwoliło
mi na odszukanie adresu Pana Davey już następnego
dnia - i to na przekór że nie figurował on w
książce telefonicznej miasta Christchurch. To z
kolei pozwoliło mi na spotkanie się z tym wynalazcą
i na wstępne przeegzaminowanie "grzałki sonicznej"
na tyle szybko, że blokujące tą grzałkę
mroczne moce
nie zdążyły jeszcze uniemożliwić tego spotkania
i oglądnięcia grzałki. Nie jest też przypadkiem, że
w dniu nadania dziennika telewizyjnego z owym
reportażem, ja nie położyłem się spać o moim
"normalnym" czasie, co umożliwiło mi jego
oglądnięcie. Wszakże typowo o godzinie 23:00
ja już śpię. Nie jest także przypadkiem, że w
chwili kiedy pisałem niniejszy punkt #E5 tej strony,
niespodziewanie wysiadł mi termostat w moim
elektrycznym czajniku, co ilustracyjnie uświadomiło
mi jeszcze jedną cechę bezpieczeństwa omawianej
tu grzałki - tj. że zaprzestaje ona swego działania
i staje się zimna w chwili kiedy gotowana przez nią
woda całkowicie wyparuje. W związku z opisywanymi
tutaj wydarzeniami zaistniało też kilka jeszcze innych
raczej niezwykłych "zbiegów okoliczności", których
natura nie pozwala mi tutaj ich opisywać, jednak
które wyraźnie wskazują że w imię "uniwersalnej
sprawiedliwości" jakaś pozytywna nadprzyrodzona moc
(Bóg)
umożliwiła mi "pomieszanie w kwitach" owej
mrocznej mocy
która za pomocą jakiegoś tricku stara się wydłużyć
czas blokowania omawianego tu wynalazku i uniemożliwiania
jego wdrożenia do fabrycznej produkcji.
* * *
Z uwagi na ogromne znaczenie jakie podjęcie
fabrycznej produkcji owej grzałki będzie
miało dla całej naszej cywilizacji, ja osobiście
ponownie potwierdzam, że będę kontynuował
realizowanie obietnicy którą kiedyś udzieliłem
Panu Davey. W ramach tej realizacji uczynię
wszystko co w mojej mocy aby propagować
opisywaną tutaj grzałkę oraz aby dopomagać
w jej wdrażaniu do masowej produkcji fabrycznej.
Przypominam też tutaj, że obecnie rozwiązany
jest już poprzedni problem zagrożenia porażenia
prądem - z powodu którego oryginalnie nie dopuszczano
tej grzałki do fabrycznej produkcji. Dostępny jest
także do wglądu prototyp tej grzałki - zaś w razie
potrzeby również konsultacje i pomoc jej wynalazcy.
W końcu niniejsze strona zawiera wystarczającą
ilość informacji i zdjęć aby nie tylko potencjalny
producent, ale nawet każdy uzdolniony hobbysta,
był w stanie na ich podstawie sam sobie zbudować
ową niezwykłą grzałkę.
#E5.1.
Porady które moga okazać się użyteczne
przy hobbystycznym budowaniu tej grzałki:
Ja osobiście zachęcam każdego majsterkowicza
mającego ku temu możliwości, aby spróbował
zbudować sobie opisywaną tutaj grzałkę.
Wszakże grzałka ta wykazywała będzie
wszystkie owe fantastyczne zalety opisywane
poprzednio w punkcie #E5. Poniżej spisałem
swoje rady, które mogą okazać się użyteczne
przy takim hobbystycznym budowaniu tego
cudownego urządzenia.
Największy problem budowy owej grzałki polega
na jej sonicznym dostrojeniu do częstotliwości
prądu z sieci (tj. do 50 Hz w Europie i Azji, lub
do 60 Hz w Amerykach). Na szczęście istnieją
obecnie urządzenia, które generują prąd elektryczny
o dowolnej częstotliwości. Ich przykładem jest spora
liczba dzisiejszych oscyloskopów. Dlatego jeśli
ktoś ma problemy z dostrojeniem czaszy grzałki
do częstotliwości prądu, wówczas pierwszy prototyp
tej grzałki budowany w celach badawczych może
on uzyskać poprzez dostrojenie prądu do częstości
jej czaszy rezonansowej. (Tj. zamiast z trudnością
dostrajać czaszę rezonansową do częstości prądu,
może łatwiej dostroić częstość prądu do częstości
czaszy rezonansowej.) Taka jednak grzałka działająca
na częstości innej niż 50 Hz wymaga potem dokładnego
przebadania. Powodem bowiem jest, że narazie nie
wiemy dokładnie co się dzieje z wodą poddaną owym
różnym częstościom rezonansowym czaszy. Wszakże
przy innych częstościach woda może np. podlegać
telekinetycznej dysocjacji zamiast nagrzewania,
lub telekinetyzować się wibracjami skrętnymi które
uczynią ją niezdrową do picia. Wszakże jedyny
prototyp sprawdzony przez Pana Davey jako
faktycznie przydatny i zdrowy, używał częstości 50 Hz.
W przypadku uzyskania jakichś wyników doświadczeń
praktycznych przy budowie omawianej tutaj grzałki,
proszę się ze mną nimi dzielić aby mogły one być
tutaj opisane dla dobra innych badaczy oraz całej
naszej cywilizacji. Wszakże owe
mroczne moce opisane w części #F tej strony
swoimi manipulacjami łatwo mogą przekształcić wyniki
zatajane przed innymi w wyniki całkowicie utracone dla
ludzkości. Jednak nie przyjdzie im tak łatwo anulowanie
wyników już opublikowanych. Warto też pamiętać że
każda publikacja o badaniach grzałki Pana Davey
wzmacnia nieśmiertelność jego osiągnięć, a stąd
jakby symbolicznie przywraca sprawiedliwość jego
wysiłkom które przez ostatnie ponad 60 lat otrzymywały
od ludzi tak paskudne potraktowanie.
#E6.
Opisywana tutaj grzałka najprawdopodobniej wytwarza "wodę życia":
Dawne opowieści mitologiczne opisywały niezwykłą
życiodajną wodę której picie sprowadzało na pijącego
doskonałe zdrowie i długie życie. Woda owa najczęściej
jest nazywana "wodą życia". Naukowa "teoria wszystkiego" zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
ustaliła, że taką "wodą życia" jest każda woda
która została odpowiednio natelekinetyzowana.
Fragment owego Konceptu wyjaśnia nawet
jak formować tzw. telekinetyczne rolnictwo
które polega na zwiększaniu wydajności i
walorów zdrowotnych produkowanej żywności
poprzez podlewanie roślin natelekinetyzowaną
wodą, oraz poprzez pojenie nią zwierząt. Opisy
telekinetycznego rolnictwa zawarte są w podrozdziale
NB2 z tomu 11 monografii
[1/4].
Natelekinetyzowanie wody może nastąpić na wiele
odmiennych sposobów. W sposób naturalny woda
się telekinetyzuje kiedy powstaje poprzez topienie
się lodu i śniegu. To dlatego mieszkańcy wysokich
gór, którzy nieprzerwanie piją wodę powstałą ze
stopienia się lodu i śniegu zalegającego na wierzchołkach
owych gór, są tacy zdrowi i żyją nieprzeciętnie długo.
To także aby wystawić się na działanie takiej
natelekinetyzowanej wody, w Polsce istnieje ludowa
tradycja tzw. dyngusa - opisywanego w punkcie #15 strony
wszewilki.htm - o wsi Wszewilki.
(Dyngus polega właśnie na wzajemnych oblewaniu
się wodą która powstała z wiosennego topienia się
śniegu i lodu.) Najprostrzym sposobem technicznego
telekinetyzowania wody jest jej przepuszczenie przez
punkt ogniskowy piramidy. Techniczne telekinetyzowanie
wody i wszelkich innych substancji następuje również
w miejscach lądowania
telekinetycznych wehikułów UFO.
(Przykład zdjęcia jednego z takich telekinetycznych
UFO wylądowanych na ziemi pokazano w części #E strony
explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych zdjęć UFO.
Z kolei około 12-krotnie bujniejszy wzrost roślin
na natelekinetyzowanym kręgu gleby powstałym
w miejscu wylądowania takiego telekinetycznego
UFO pokazano na "Rys. #I3" ze strony
newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii.)
Ciekawostką opisywanej tutaj grzałki jest, że
wszystko wskazuje na to iż podczas podgrzewania
dokonuje ona równocześnie natelekinetyzowania
nagrzewanego płynu. Wszakże grzałka ta używa
zjawiska telekinezy w swojej zasadzie działania.
Ponadto wyraźnie zmienia ona cechy fizykalne
nagrzewanej przez siebie wody. Z dużym więc
prawdopodobieństwem można stwierdzić, że
opisywana tutaj grzałka nie tylko podgrzewa
wodę, ale również nadaje jej cechy mitologicznej
"wody życia". Posiadanie przez wodę nagrzewaną
ową grzałką cech takiej "wody życia" otrzymało już
zresztą pierwsze potwierdzenie w postaci długości
życia wynalazcy owej grzałki, znaczy Pana Davey.
Jak to podkreślam w podpisie pod "Rys. #E1",
w dniu 30 stycznia 2008 roku Pan Davey obchodził
swoje 92 urodziny. Jest więc duże prawdopodobieństwo
że jego długie życie spowodowane zostało właśnie
piciem natelekinetyzowanej wody nagrzewanej
jego grzałką.
Oczywiście "wszystko w umiarkowaniu" jest zawsze
doskonałą zasadą życiową. Wszakże wszyscy
doskonale wiemy, że nawet zjadanie nadmiernej
ilości tak niewinnej substancji jak zwykła sól kuchenna,
też może spowodować śmierć. Dlatego tym
czytelnikom którzy nabędą dla siebie omawianą
tutaj grzałkę, lub którzy sami ją sobie sporządzą
metodą chałupniczą, chciałbym tutaj przypomnieć,
że przedobrzone dobro czasami przestaje być
dobrem. Najbardziej ilustratywnie
informuje nas o tym właśnie mitologia, a ściślej
mitologiczna opowieść o królu Midasie
ktory zamieniał w złoto wszystko czego się tylko
dotknął. Pamiętać o tym warto także w przypadku
używania opisywanej tutaj "wody życia" wytwarzanej
(prawdopodobnie) przez omawianą tu grzałkę.
Na wszelki wypadek odradzałbym więc kobietom
w ciąży, mężczyznom którzy właśnie planują
spłodzić sobie dziecko, a także młodzieży która
ciągle rośnie, picie takiej natelekinetyzowanej
wody. Ponieważ jednak omówieniu niebezpieczeństw
wprowadzanych nadmiernym natelekinetyzowaniem
otoczenia poświęciłem sporo miejsca na odrębnych
stronach internetowych (np. patrz strona
tfz_pl.htm - o strefie wolnej od telekinezy,
punkt #13 strony
telekinesis_pl.htm - o telekinezie, czy
punkt #I2 strony
newzealand_pl.htm - o ciekawostkach Nowej Zelandii),
na niniejszej stronie nie będę już ponownie omawiał
tego tematu.
Część #F:
Kim są owi niezidentyfikowani "prześladowcy wynalazców" stojący za blokowaniem wdrożenia "grzałki sonicznej" do masowej produkcji:
#F1.
Co to takiego "przekleństwo wynalazców" oraz jakie dowody je demaskują:
Nazwa przekleństwo wynalazców
została przyporządkowana do wyników
ukrytej działalności jakiejś
doskonale zorganizowanej mrocznej mocy
która od wieków brutalnie prześladuje na
Ziemi wszystkich wynalazców i odkrywców
jacy swoimi wysiłkami podnoszą poziom
cywilizacyjny ludzkości. Najbardziej
pełna definicja i opisy tego przekleństwa
są zaprezentowane w "części #G" strony
eco_cars_pl.htm.
Owo "przekleństwo wynalazców"
manifestuje się aż na kilka sposobów.
Przykładowo praktycznie każdy wynalazca
i odkrywca na Ziemi który dokonuje coś
ogromnie ważnego dla naszej cywilizacji
jest brutalnie prześladowany na rozliczne
sposoby pozornie wyglądające jak ciągi
przypadków i zbiegów okoliczności. Z kolei
każdy co bardziej istotny wynalazek i odkrycie na Ziemi
są wyciszane, powstrzymywane, wyniszczane,
blokowane, itd., itp. Materiały źródłowe które
opisują rzeczywiste przypadki zadziałania
owego "przekleństwa wynalazców" wskazane
zostały w punkcie #D1 tej strony.
Warto tutaj też podkreślić z naciskiem, że aby
owo "przekleństwo wynalazców" mogło działać
tak jak faktycznie ono działa, na Ziemi musi
istnieć i działać (a ściślej - musi być "symulowana")
doskonale zorganizowana, inteligentna,
oraz udająca wrogość wobec ludzkości
mroczna moc.
Jej działanie jest tak symulowane jakby moc
ta faktycznie "organizowała" pojawianie się
wszystkich owych pozornych "przypadków"
i "zbiegów okoliczności" jakie konstytułują
"przekleństwo wynalazców". Oczywiście,
aby efekty działania tej "mrocznej mocy" były aż
tak fatalne dla niektórych wynalazców i odkrywców,
wielu niemoralnych ludzi na kluczowych pozycjach
musi wykonywać ową "brudną robotę" która jest
"organizowana" przez ową "mroczną moc" -
tak że w ten sposób realizowane są prześladowania
wynalazców i odkrywców. Wszakże sama owa
"mroczna moc" NIE prześladuje wynalazców, a
jedynie "organizuje" niemoralnych ludzi którzy
dokonują owych prześladowań. Przykładowo,
takie właśnie wspomaganie owej mrocznej mocy
przez niemoralnych ludzkich decydentów
wyraźnie daje się odnotować w sprawie
grzałki z Nowej Zelandii opisywanej na niniejszej
stronie, a także w sprawie samolotu Nowozelandczyka,
Richarda Pearse, opisanego na stronie
mozajski.htm - o Aleksandrze Możajskim, polskim wynalazcy pierwszego samolotu na Ziemi.
Jeśli więc i od Ciebie czytelniku kiedyś zależały
będą losy jakiegoś ważnego wynalazku lub odkrycia,
NIE poddawaj się pokusom owej mrocznej mocy
poprzez utrudnianie życia wynalazcy lub odkrywcy
który będzie potrzebował Twojej pomocy. Wszakże
wszystko co posiadasz i co używasz wywodzi się
z wysiłku jakiegoś wynalazcy lub odkrywcy w naszej
przeszłości. Ponadto tak naprawdę to ów bezbronny
wynalazca który będzie ci podsuwany, faktycznie
stanowi dla Ciebie egzamin z moralności, jaki jeśli
teraz zawalisz kiedyś będziesz musiał ciężko odpokutować.
#F2.
Czym jest owa
mroczna moc
która blokuje zrealizowanie i wdrożenie co bardziej istotnych wynalazków:
#F3.
Jak z pomocą swoich
wehikułów czasu
omawiana tutaj "mroczna moc" mogła anulować wyburzenie domu Pana Davey:
W 1998 roku ja definitywnie byłem świadkiem
wyburzania domu zamieszkałego przez Pana
Davey. Jednak w początkach lutego 2008 roku
ponownie wszedłem do tego samego domu.
Gdyby więc nie moje badania nad wehikułami
czasu oraz nad
podróżami w czasie,
miałbym spore trudności w zaakceptowaniu
tego co widziałem. Posądzam zresztą że czytelnik
nawet obecnie będzie miał takie trudności. Sekret
jednak leży w podróżach przez czas. Omawiane
tutaj istoty dorobiły się już wehikułów czasu. Są więc
w stanie przemieszczać się do przeszłości i anulować
niektóre już zaszłe zdarzenia. W tym przypadku
jestem pewnien, że z jakichś powodów anulowały
one przyczyny dla których dom Pana Davey został
wyburzony. Zasada na jakiej to uczyniły wyjaśniona
została na w/w stronie o
wehikułach czasu.
Z kolei punkty #C6 do #C6.1 owej strony opisują
najważniejsze przykłady takiego anulowania zdarzeń
jakie już miały miejsce, na które to przykłady natknąłem
się w swoich dotychczasowych badaniach.
Ciekawostką którą ustaliłem w wyniku moich analiz
cofnięcia do tyłu czasu Pana Davey, jest że moim
zdaniem czas Pana Davey został cofnięty NIE
jedynie do czasów tuż przed wyburzeniem jego
domu, a wręcz do czasów kiedy dom w którym
on mieszka nie był jeszcze zbudowany. Tylko
bowiem tak dalekie cofnięcie jego czasu wyjaśnia
niektóre fakty jakie odnotowałem. Przykładowo,
że wnętrze jego mieszkania w obecnym
(nowym) przebiegu czasu jest już inne niż je
pamiętałem z poprzedniego przebiegu czasu.
Całkowicie bowiem zniknął w jego domu
pokój w którym magazynował on podzespoły
do swojej grzałki, klatka schodowa jest obecnie
w zupełnie innym miejscu, zaś całej jego
mieszkanie jest jakby obrócone o 90 stopni
w odniesieniu do kierunków geograficznych.
Takich bowiem zmian nie daje się uzyskać np. po zwykłym
remoncie mieszkania. Musiały ono być dokonane
w wyniku ponownego (i tym razem już odmiennego)
zaprojektowania całego jego domu przez architekta.
Inną przesłanką takiego dużego cofnięcia jego
czasu jest że Pan Davey zupełnie mnie nie pamiętał,
chociaż jego pamięć jest nadal relatywnie dobra.
A przecież byłem z nim bardzo zaprzyjaźniony.
To zaś oznacza, że w nowym przebiegu czasu
nigdy się z nim NIE spotkałem. Inną przesłanką
jest sama grzałka którą obecnie on dysponuje,
a która ma zupełnie odmienną konstrukcję od
grzałki którą w poprzednim upływie czasu mi
demonstrował. Na dodatek w poprzednim upływie
czasu miał on zamontowaną na stałe jedną grzałkę
na rodzaju lady przebiegającej przez jego mieszkanie.
W obecnym zaś spotkaniu zaprzeczał że kiedykolwiek
miał tam zamontowaną jakąkolwiek grzałkę. W końcu
osobowość (charakter) Pana Davey w obecnym przebiegu
czasu jest zupełnie inny niż go pamiętam z poprzedniego
przebiegu czasu. Jako emigrant żyjący na obczyźnie ja
często spotykam ludzi których znałem kiedyś uprzednio,
jednak potem ich nie widziałem czasami przez kilkadziesiąt
lat. Rozmawiajac ponownie z takimi ludźmi po wieloletniej
przerwie typowo odbieram od nich subtelne uczucie które
jest trudne do opisania, jednak które bym zdefiniował
że "chociaż ich ciało uległo zmianom, jednak
ich dusza
jest ciągle ta którą kiedyś znałem". Tymczasem kiedy
ponownie spotkałem Pana Davey emanowało od niego
odmienne choć równie subtelne i trudne do zdefiniowania
uczucie jakie bym opisał że "zarówno jego ciało jak i dusza
uległy w międzyczasie zmianom". To zaś może oznaczać,
że w nowym (obecnym) przebiegu czasu wynalazca ten
przechodził przez odmienne koleje losu niż w swoim
poprzednim życiu, w ten sposób ukształtowując u siebie
odmienną osobowość (charakter).
Część #G:
Wyniki "egzaminu na duplikowalność i powtarzalność" przeprowadzonego dla opisywanej tutaj grzałki:
#G1.
Dlaczego trzeba egzaminować duplikowalność każdego wynalazku, w tym
opisanej tutaj grzałki, czyli filozoficzne znaczenie duplikowania i powtarzalności:
W naszej cywilizacji można się natknąć na
dwa odmienne rodzaje wynalazków. Pierwszy
z nich to utajnione wynalazki. Istnieją
one na Ziemi tylko czasowo. Cała nasza
cywlizacja NIE ma ich jednak w swoim
dorobku, a stąd nie może w pełni korzystać
z dobrodziejstw które one sobą wnoszą.
Po jakimś bowiem czasie następuje na
Ziemi zdarzenie które unicestwia strażnika
tajemnicy owych wynalazków, stąd po owym
zdarzeniu wynalazki te zanikają i przestają
służyć ludzkości.
Przykładami takich istniejących, chociaż
niedostępnych dla ludzkości wynalazków
z powodu ich utajnienia, jest "coca-cola".
Receptura "coca-coli" jest wszakże trzymana
w ścisłej tajemnicy. Stąd pewnego dnia
jakaś przyszła katastrofa zabierze ją ludzkości.
Innym przykładem jest unikalny aparat do
zdalnego wykrywania gotujących się trzęsień
ziemi. Opisany on został na totaliztycznej stronie
seismograph_pl.htm a także
w moim referacie na konferencję ICST-2005.
Aparat ten zbudowany został tylko w jednym
egzemplarzu którego ludzkość nie potrafi
zduplikować. Chociaż więc został on wynaleziony
i chociaż działał on doskonale, wcale nie
służy on ludzkości, a stąd nie trafił do trwałego
dorobku technicznego całej naszej cywilizacji.
Jeszcze innym takim "utajnionym wynalazkiem"
jest telekinetyczny generator darmowej energii
znany na całym świecie pod nazwą "Thesta-Distatica",
który opisuję na stronie
telekinetyka.htm.
Generator ten również istnieje i to w aż trzech
egzemplarzach. Jednak z powodu jego utajnienia
i niemożności duplikowania nasza cywilizacja
wcale NIE może korzystać z jego dobrodziejstw.
Oczywiście, jest znacznie więcej takich wynalazków
znanych z historii naszej cywilizacji. Ich przykłady
obejmują niemal wszystkie wynalazki i technologie
starożytnego Egiptu. Ich tajemnice były bowiem
znane tylko kaście egipskich kapłanów a stąd
zaginęły wraz z kastą owych kapłanów. Inne
utajnione wynalazki o których wiemy że istniały
jednak zaginęły obejmują "Arkę Przymierza"
(wspominaną w Biblii), a także "Mechanizm
z Antikythera", "wieczną lampkę", oraz "grzałkę z Pakistanu"
(opisaną m.in. i na tej stronie w punkcie #E4.2).
Opisy oraz pełniejszy wykaz owych niezwykłych utajnionych
wynalazków zostały przytoczone w punkcie #G3 strony
newzealand_visit_pl.htm - o atrakcjach Nowej Zelandii wywodzących się od ludzi.
Drugi rodzaj wynalazków to duplikowalne
wynalazki. O budowie i działaniu tych wie
już niemal każdy człowiek. Żadna katastrofa
nie jest więc już ich w stanie odebrać ludzkości.
Ich przykładem może być silnik spalinowy,
generator elektryczności, balon, czy samolot.
Z punktu widzenia dobra ludzkości jako całości,
znaczenie mają tylko owe "duplikowalne wynalazki".
Tylko bowiem z ich dobrodziejstw ludzie zawsze
będą w stanie korzystać. Inne zaś wynalazki z
czasem zanikną. Dlatego jednym z celów
jaki ja zawsze sobie stawiam kiedy opisuję
jakikolwiek wynalazek, jest aby właśnie czynić
go "duplikowalnym". O tym jednak czy dany
wynalezek jest duplikowalny decydują nie tylko
moje dobre chęci, a "egzamin życiowy" - który
jest zdany jeśli dany wynalazek faktycznie
zostaje przez kogoś zduplikowany.
Okazję moich urodzin w 2003 roku uczciłem
przygotowaniem strony internetowej
free_energy_pl.htm.
Do strony owej włączyłem opisy wszystkich urządzeń
darmowej energii które wtedy znałem, w tym
opisy wynalazku grzałki Pana Davey. Opisy
te także starałem się sporządzić w sposób
który by uczynił ową grzałkę "duplikowalną". Niestety,
w dzisiejszych czasach ludzkość stała się jakby jałowa.
Na przekór więc że wynalazek tej grzałki jest najprostrzy
do wykonania ze wszystkich wynalazków które
ja opisuję, a także na przekór że owa grzałka
wykazuje wszystkie te niezwykłe zalety, nikt jakoś się
nie kwapił do podjęcia jej duplikowania. Dzisiejsi
hobbyści widać wolą siedzieć sobie wygodnie na tapczanach,
objadać się kanapkami, oraz oglądać telewizję
lub zabawiać się komputerami. Niemal nikt już na
Ziemi nie zajmuje się z budową wynalazków jakie by zmieniały
poziom naszej cywilizacji. Dlatego na pierwszą
próbę zduplikowania tej grzałki nasza cywilizacja musiała
czekać aż 5 lat. Na szczęście w 2008 roku znalazł się
w końcu hobbysta który spróbował jej wykonania.
Hobbysta ten odniósł sukces. Dzięki jego sukcesowi
moje opisy zdały egzamin na "duplikowalność",
grzałka Pana Davey weszła na trwałe do dorobku
naszej cywilizacji, zaś ów hobbysta uzyskał urządzenie
które pradopodobnie będzie mu dostarczało "wody
życia" jaka zapewni jego dobre zdrowie i długie życie.
Oto więc opisy sukcesu owego hobbysty.
#G2.
Osiągnięcia
hobbysty z Belgii
który przeegzaminował opisywaną
tutaj grzałkę na jej duplikowalność:
Około daty moich urodzin w maju 2008
roku otrzymałem email od hobbysty z
Belgii który raportował sukces w zbudowaniu
i wytestowaniu kilku działających prototypów
omawianej tutaj grzałki. Hobbysta ten używa imienia
Luc.
Zbudował on aż kilka kolejnych działających
prototypów grzałki. Dwa z nich pokazane zostały
poniżej na fotografiach z "Fot. #G1". Ja poniżej
powtarzam opisy i dane techniczne jego
osiągnięcia które nam dotychczas udostępnił.
W ten sposób mam nadzieję zachęcić także
innych hobbystów do duplikowania, testowania
i badania tej niezwykłej grzałki, tak aby mogli
dopomóc ludzkości w wyciągnięciu korzyści
z dobrodziejstw jakie grzałka ta oferuje ludziom.
(Co, jak pamiętam z dawnych rozmów z tym
wynalazcą, było główną intencją jego wysiłków
i wynalazku. Dlatego poprzez włączenie jego
wynalazku do dorobku technicznego całej naszej
cywilizacji my oddajemy honor jego życzeniom
i wkładowi.)
Podzespoły użyte do budowy grzałki:
(1) Dwie aluminiowe chochelki o średnicy 100 mm,
(2) Rurka "multiskin" lub "plex-alu"
sprzedawana w sklapach z materiałami do budowy,
(3) 1.5 metra kwadratowego kilkużyłowego przewodnika,
(4) Pręt o dlugości 50 mm aby osadzić nieruchomo
półkule w centrum rurki wykonanej z "multiskin" lub z "plex-alu",
(5) Epoxy (zielony i biały do metali) odporny na
125 stopni dla zespolenia pręta, dla zaizolowania końca
rurki w mniejszej półkuli, oraz dla zaizolowania końca
pręta w nieruchomej półkuli.
Parametry wykonanej i przetestowanej
grzałki: (1) Dwie chochelki wykonane z
aluminium (obie mają ten sam promień oraz
jednakową grubośc aluminium), (2) Niemal
jednakowa oporność elektryczna o 0.2 i 0.3 Omach,
(3) Promień kuli wynoszący 50 mm dla
każdej półkuli, (4) Zakrzywienia równoległe
w każdej półkuli, (5) Mniejsza półkula została
nieregularnie ucięta do 25 mm, jednak owa wartość
jest równa połowie promienia, (6) Druga
półkula pozostawiona została bez zmiany przy
promieniu 50 mm, (7) Odległość (szczelina)
pomiędzy oby półkulami wynosiła 8 mm.
Wstępne testowanie grzałki dokonane zostało
na 15 litrach wody. Grzałka zwiększyła temperaturę
owej wody w ciągu 10 minut do ponad 60 stopni
Celsiusza, zużywając 11 Amperów prądu zmiennego
o 220 Voltach i 50 Hz (tj. w sumie zużywając 2600
Wat). Woda uformowała mały depozyt wapieniowy.
Bezpiecznik domowy był ustawiony na 10 Amperów.
Prąd był mierzony zawodowym miernikiem wielozadaniowym
(tzw. "multimeter professional") typu PR3051 (20A AC).
Dalsze dokładne testowanie tej grzałki także
powinno zostać przeprowadzone. Jednak ponieważ
takie testowanie wymaga doskonałej znajomości
bardzo trudnych metod mierzenia zjawisk cieplnych
(znaczy wymaga ekspertyzy którą ja właśnie posiadłem),
jego przeprowadznie musiałoby się odbywać w
ścisłej współpracy pomiędzy nami oboma (tj. Panen
Luc i mną). Niestety, oboje mieszkamy na odwrotnych
stronach globu. Stąd taka ścisła współpraca staje
się niemożliwa do osiągnięcia tylko poprzez internet
właśnie z uwagi na ową odległość. Czyli skompletowanie
owych testów prawdopodobnie nigdy nie nastąpi.
(a)
(b)
(c)
Fot. #G1abc: Wygląd i działanie
grzałki zbudowanej przez hobbystę z Belgii.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #G1a (lewa):
Ogólny wygląd pierwszego (historycznego) prototypu
grzałki zbudowanego i testowanego przez hobbystę
z Belgii.
Fot. #G1b (środek):
Efekty działania jeszcze innej grzałki zbudowanej
przez hobbystę z Belgii. Grzałka ta zagotowywuje
szklankę wody pokazanej po prawej na zdjęciu z
części "c". Na powyższym zdjęciu uchwycony został
wygląd bąbelków pary które zadziałanie owej grzałki
zawsze nagle pobudza w całej objętości zagotowywanej
wody.
Fot. #G1c (prawa):
Wygląd innego użytkowego prototypu grzałki oraz szklanki
wody przygotowanej do testowego zagotowania tym prototypem.
W naszym świecie materialnym każde
rozwiązanie techniczne ma swoje zalety
oraz swoje niedoskonałości. Dlatego aby
promować dalszy rozwój i udoskonalanie
przyszłych prototypów omawianej tu grzałki,
do powyższych opisów dodam tutaj mój
własny komentarz techniczny.
Swój komentarz zacznę od pogratulowania osiągnięć.
Pokazane powyżej prototypy są pierwszym na
świecie dowodem że grzałka Pana Davey może
być replikowana. Na pojawienie się tego dowodu
nasza cywilizacja czekała aż 5 lat.
Ponadto ogromnie istotnym odkryciem uzyskanym
podczas testowania powyższych prototypów jest
obserwacja że grzałka podczas pracy wytwarza
depozyt wapnia. To zaś oznacza, że dyskutowana
tutaj grzałka dodatkowo oczyszcza wodę która jest
nią zagotowywana. W tym przypadku grzałka wyraźnie
usunęła śladowe ilości zanieczyszczeń wapnem które
widocznie były obecne w gotowanej wodzie.
Z dalszych usprawnień oczekujących do wprowadzenia
w owych prototypach rekomendowałbym użycie dwóch czasz
których promienie różnią się o "L". W ten sposób zewnętrzna
czasza byłaby równoległa do wewnętrznej a stąd nie wymagałaby
obcięcia aż tak krótko. Wszakże skrócenie zewnętrznej
czaszy zmniejsza wartość formowanego Efektu
Telekinetycznego, a tym samym wydłuża czas
grzawnia wody i zwiększa konsumpcję energii.
Ponadto rekomendowałbym zmianę materiału czasz
z aluminium na stal nierdzewną. Stal ma bowiem
znacznie lepsze własności dźwięko-twórcze (dlatego
np. dzwonki rowerowe nie mogą być wykonane
z aluminium). Dźwięki zaś decydują o sprawności owej
grzałki. Na dodatek stal jest obojętna dla zdrowia,
podczas gdy aluminium jest dla nas raczej niezdrowe.
Ponadto w opisach tych prototypów narazie nie jest
wyjaśnione jak grzałka ta była dostrajana (po szczegóły
patrz punkt #B3 tej strony).
W czerwcu 2009 roku otrzymałem email od
profesora biologii z Serbii.
On także zbudował kolejny duplikat grzałki Davey'a
bazując na opisach z niniejszej strony. W
swoim emailu informuje mnie on że jego prototyp
grzałki faktycznie działa tak jak tutaj opisane
i faktycznie zużywa jedynie około 5% energii
elektrycznej. Około 2% energii jest zużywane
na generowanie wodoru wyzwalającego duże
ilości energii.
Część #H:
Informacje końcowe oraz podsumowanie tej strony:
#H1.
Bardzo smutne zakończenie - z przykrością zawiadamiam że Pan Peter Daysh Davey zmarł w październiku 2008 roku:
W tym miejscu mam przykry obowiązek
poinformować, że ten wybitnie uzdolniony wynalazca
już nie pozostaje wśród nas. Zmarł on w
październiku 2008 roku. Znaczy, po ponad
60 latach walki o swój wynalazek, Ś.P. Peter
Daysh Davey dał w końcu za wygraną.
Tak więc oto zamilkł na zawsze następny
męczennik w imię postępu oraz kolejna
ofiara "przekleństwa wynalazców".
Oczywiście, śmierć Ś.P. Peter'a Daysh Davey
zmienia dotychczasową sytuację w zakresie
tzw. "własności intelektualnej" jego wynalazku.
Przykładowo, w czasach kiedy ten wynalazca
ciągle żył, każdy kto zechciał wdrożyć jego
wynalazek do masowej produkcji fabrycznej
mógł z nim skonsultować warunki na jakich
mogło się to odbyć. Obecnie zaś taka konsultacja
jest już niemożliwa. Na szczęście, znając jego losy
życiowe, zmagania, oraz filozofię, łatwo wyobrazić
sobie jakie obecnie byłyby jego warunki gdyby
mógł je teraz wyjaśnić. Wszakże, jak każdy
wynalazca który przegrał swoją konfrontację
z "przekleństwem wynalazców", także Peter
Daysh Davey bez wątpienia pragnąłby aby
w przyszłości żaden inny wynalazca nie
musiał już podzielić jego gorzkiego losu.
Z tego powodu niniejszym przypominam
tym przemysłowcom, którzy w przyszłości
będą w jakikolwiek sposób czerpali zyski
z opisanego tutaj wynalazku Ś.P. Peter'a
Daysh Davey, że mają oni moralny obowiązek
aby jakiś procent swoich zysków przeznaczyli
na fundusz oznaczony jego imieniem. Z
kolei ów fundusz mają oni moralny obowiązek
przeznaczyć na wspieranie "przeklętych
wynalazków i wynalazców" jakich już dotknął,
lub dotknie w przyszłości, los podobny do tego
którego doświadczył Ś.P. Peter Daysh Davey.
#H2.
Podsumowanie tej strony:
W miarę jak nasza cywilizacja staje się
coraz bardziej świecka i coraz wyraźniej
odchodzi od
Boga,
Bóg coraz rzadziej ingeruje otwarcie w
ludzkie sprawy. Niniejsza strona opisuje
więc jeden z coraz rzadszych przypadków,
kiedy taka niemal otwarta ingerencja Boga
wyraźnie miała miejsce. Wyraźnie też
widoczną intencją tego zaingerowania samego
Boga
w sprawy opisywanej tutaj grzałki, było przywrócenie
uniwersalnej sprawiedliwości poprzez "pomieszanie
w kwitach"
mrocznym mocom
które swymi trickami usiłują blokować wdrożenie
na Ziemi tej ogromnie potrzebnej ludzkości technologii
telekinetycznych generatorów darmowej energii.
#H3.
Blogi totalizmu:
Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu"
z jakich niektóre działają już od kwietnia 2005 roku,
np. pod adresami:
totalizm.wordpress.com,
totalizm.blox.pl/html,
getablog.net/totalizm,
oraz
newfreehost.com/god.
(Odnotuj że wszystkie te blogi są lustrzanymi
kopiami o takiej samej treści wpisów.)
Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw
omawianych na tej stronie naświetlane jest
na bieżąco dodatkowymi komentarzami i
informacjami spisywanymi w miarę jak nowe
zdarzenia stopniowo rozwijają się przed
naszymi oczami.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: 30 stycznia 2008 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 15 października 2009 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)