(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Za każdym razem kiedy otworzę telewizor i oglądam coraz
bardziej ponury obraz świata staczającego się w odchłanie
zła,
marzy mi się szczęśliwa ludzkość i Ziemia. Marzy mi
się aby ludzie mogli żyć w powszechnej zgodzie i nie mordowali
się nawzajem pod jakimiś tam niemoralnymi wymówkami.
Marzy mi się aby każdy mieszkaniec Ziemi miał zapewnioną
pracę i godziwy zarobek, oraz aby nie musiał w obawie
zastanawiać się co nastąpi jutro. Marzy mi się aby ludziom
dana była możność pokojowego życia wśród podobnych
do siebie bez codziennego podkreślania ich różnic w
stosunku do innych ani bez problemów jakie z tego tytułu
wynikają. Marzy mi się aby każdy bez przeszkód mógł
wypowiadać i wprowadzać w życie moralne idee w które
wierzy, zaś inni ludzie nie prześcigali się w ich powstrzymywaniu
jeśli nie są w stanie udowodnić, że idee te są niemoralne.
Analizując swe marzenia mam przy tym świadomość,
że osiągnięcie tego wszystkiego jest nie tylko realne,
ale również i proste. Mamy wszakże do swojej dyspozycji
ogromnie moralną, pokojową, budującą i konstruktywną
filozofię zwaną
totalizmem.
Ona zaś już od dawna nam podpowiada jak dokładnie wszystko
to osiągnąć. Niniejsza strona prezentuje więc owe totaliztyczne
receptury podpowiadające nam jak w najprostrzy
sposób daje się
udoskonalić
nasze życie społeczne i polityczne, osiągając w ten
sposób opisane powyżej cele.
Część A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Droga do doskonałości wiedzie przez pokojowe usprawnianie tego co już mamy, a nie przez mordercze rewolucje, wojny, czy zmiany ideologii:
Podręczniki historii są jak krzywe zwierciadła. W wielu sprawach uczą
nas bowiem najniemoralniejszego zamiast najmoralniejszego
sposobu realizowania niektórych przedsięwzięć. Przykładowo,
jeśli wierzyć podręcznikom historii, jedyny sposób na poprawę
systemu społecznego wiedzie poprzez krwawą rewolucję, oraz
poprzez zmianę ideologii którą dane społeczeństwo praktykuje.
Gdyby owe historyczne przykłady odnieść do naszego codziennego
życia, to byłyby one jak twierdzenie trenera sportowego że aby
zwiększyć swoją siłę trzeba obedrzeć się ze skóry, albo twierdzenia
lekarza że aby się odchudzić trzeba przejść operację zmiany
płci. Tymczasem wszystkim wiadomo, że każdy realistyczny
cel jaki tylko w życiu sobie postawimy daje się osiągnąć poprzez
niewielkie chociaż konsekwentne usprawnianie wzorca zachowania
który aktualnie praktykujemy - czyli praktycznie jedynie poprzez
zmianę naszej filozofii. Z kolei wszelkie krwawe rewolucje i
zmiany systemów, w toku dziejów udowodniły swoją niezdolność
do poprawy sytuacji ludzi. Wszakże zastępują one tylko jedną
ekipę pasożytniczych przywódców, przez nieco inną ekipę która
jednak postępuje i uciska swoich poddanych w bardzo podobny sposób.
Dlatego totalizm zaleca aby dla polepszenia swej sytucji wcale
nie zmieniać opakowania pozostawiając jednak zawartość ta samą,
a aby udoskonalić zawartość pozostawiając opakowanie bez zmiany.
Wszakże zawartość można udoskonalić poprzez pokojowe, bezofiarowe,
stopniowe usprawnienia. Zaś jej zmiana faktycznie poprawia losy
ludzkie. Natomiast zmiana ideologicznego opakowania w jakim
zawartość ta istnieje, wymaga krwawych rewolucji lub wojen. Na
dodatek poprzez zmianę opakowania wcale nie poprawia się losów
ludzi owym opakowaniem objętych.
Na tej stronie
internetowej opisałem proste receptury jakie zgodnie z filozofią
totalizmu
pozwalają usprawnić zawartość świata w którym żyjemy. Jak
każdy odnotuje to z owych opisów, receptury te wcale nie
namawiają do drastycznych zmian w rodzaju wszczynania
rewolucji czy zmiany ideologii, a do niewielkich chociaż
kluczowych usprawnień. Praktycznie więc mogą one być
wprowadzone w życie w każdym dzisiejszym społeczeństwie
oraz w każdym systemie ideologicznym. Ponieważ według
totaliztycznej definicji są one wysoce moralne, ich wprowadzenie
w życie nie będzie też posiadało żadnych następstw ubocznych
ani nie skrzywdzi nikogo. Wszakże definicje totalizmu stwierdzają,
że moralne jest tylko to co na żaden sposób NIE krzywdzi
któregokolwiek z dotkniętym tym ludzi. Praktycznie więc
jeśli coś w świetle totalizmu jest moralne, wówczas jest to
również dobre dla wszystkich którzy zostaną tym objęci.
Przeglądnijmy więc teraz uważnie w opisach jakie nastąpią
na czym owe totaliztycznie moralne usprawnienia polegają.
Prezentacje
z tej strony ilustrowane są licznymi przykładami zaczerpniętymi
z rzeczywistego życia. Wszakże bez przykładów poszczególne
punkty tej strony byłyby zbyt generalne i zbyt oderwane od życia.
Jako owych przykładów użyłem faktycznych zdarzeń zaczerpniętych
z życia publicznego Nowej Zelandii, czyli kraju w którym obecnie
mieszkam i który jest równie bliski mojemu sercu jak kraj w jakim
się urodziłem. Powodem dla jakiego używam przykłady z
tego właśnie kraju, a nie jakiegoś innego, jest że ja mieszkam
w Nowej Zelandii i stąd mam okazję obserwować na codzień
co w niej się dzieje. Jednak jestem jednocześnie świadomy,
że żaden kraj na Ziemi nie jest jeszcze doskonały. Ponadto
natura ludzka, niszczące nas siły zła, oraz ogólna sytuacja
na Ziemi, wszędzie pozostają niemal takie same. Dlatego
praktycznie w każdym kraju dzieje się mniej więcej to samo.
Tyle tylko że ja NIE posiadam dostępu do opisów zdarzeń
z owych innych krajów, podczas dla naukowej ścisłości zawsze
staram się używać rzeczywistych przykładów które faktycznie
miały miejsce. Jednak czytelnicy posiadają dostęp do takich
opisów zdarzeń zachodzących w ich własnych krajach. Chociaż
więc przebieg konkretnych zdarzeń w ich krajach zapewne
będzie nieco odmienny od opisywanego tutaj przebiegu zdarzeń
w Nowej Zelandii, ciągle generalne trendy i filozofia poza
nimi pozostaną takie same. Stąd czytelnicy powinni być w
stanie prosto odnieść przykłady wskazane poniżej, do zdarzeń
mających miejsce w ich własnym kraju. W ten sposób łatwiej
zrozumieją dlaczego opisane tutaj totaliztyczne receptury
powinny być jak najszybciej wprowadzone w życie praktycznie
w każdym kraju na Ziemi.
#A2.
Co ciągle wymaga usprawnienia na naszej planecie:
Być może, że zapatrzeni w dobra materialne
jakie mamy w sklepach, niektórzy z nas nie
widzą już niemal niczego co na Ziemi
wymagałoby usprawnienia. Jednak w
takim przypadku proponowałbym im zadać
sobie pytanie - czy naprawdę czują się oni
szczęśliwi w otoczeniu wszystkich owych
dóbr. Jeśli zaś odpowiedź będzie NIE,
wówczas najwyraźniej wiele wokoł nas
ciągle wymaga usprawnienia. Szczerze
mówiąc, ja osobiście wierzę, że dosłownie
wszystko na Ziemi powinno zostać przebudowane
i to na zupełnie odmiennych niż teraz fundamentach.
Część B:
Co w naszym życiu społecznym jest nie tak,
oraz jak możnaby to zacząć usprawniać:
#B1.
Jaka powinna być generalna zasada usprawniania życia społecznego:
Cokolwiek usprawniamy w naszym społeczeństwie,
zawsze powinno to być zgodne z generalnymi
zasadami filozofii totalizmu, opisywanymi na
odrębej stronie o
totaliźmie.
#B2.
Osobista odpowiedzialność za każde działanie i świecka wiedza o Bogu - klucze dla moralnego (bezkrzywdowego) postępowania ludzi:
Aby upowszechnić moralne postępowanie wśród ludzi,
koniecznym jest ustanowić taki klimat legalno-społeczny,
w którym za każde działanie ludzkie będzie osobiście
odpowiedzielny jakiś indywidualny człowiek, oraz
w którym wszyscy ludzie będą świadomi konsekwencji
jakie dla ich działań i decyzji wnosi faktyczne istnienie
Boga.
Wyjaśniając to innymi słowami, aby wszyscy ludzie
podejmowali wyłącznie "moralne" działania, spełnione
muszą być aż dwa warunki. Pierwszy z tych warunków
stwierdza, że każdy mieszkaniec Ziemi musi być
świadomy, iż istnienie Boga może być i już zostało
formalnie udowodnione przez naukową teorię nazywaną
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji" (opisaną poniżej
w punkcie #F1). Czyli że wszystko
co ktokolwiek z nas czyni, ów Bóg obserwuje w milczeniu
oraz potem rozlicza z żelazną konsekwencją za
pośrednictwem ustanowionych przez siebie
"praw moralnych".
Żadne niemoralne działanie nikomu nie uchodzi
więc na sucho. Tyle tylko, że ponieważ kary są
potem na nas nakładane bez uprzedniego zostania
nam zaanonsowane w jakiś krzykliwy sposób,
my zwykle nie potrafimy już sobie przypomnieć
za co je otrzymaliśmy.
A Bóg faktycznie wcale nie zna wybaczenia - tak
jak dla powodów politycznych religie nam to
wmawiają. Drugim warunkiem podejmowania
przez ludzi tylko "moralnych" działań jest, że
dla każdego działania wyznaczony musi być
pojedynczy człowiek który osobiście odpowiada
za wyniki tego działania. Zgodnie bowiem z
totalizmem za wyniki działań NIE mogą odpowiadać
całe komitety czy zespoły. Natura ludzka jest bowiem
taka, że tylko po zainwestowaniu odpowiedzialności
(a także zasług, dorobku, splendoru, itp.) w
pojedynczego człowieka, ów człowiek osobiście
dopilnuje aby działanie to było moralne i aby
nikogo nie krzywdziło. Chodzi bowiem o to,
aby w życiu nie dopuszczać do sytuacji najdosadniej
wyrażonych dwoma chińskimi przysłowiami,
mianowicie że "jeśli za łódź odpowiedzialnych
jest kilku ludzi lub komitet, wtedy z całą pewnością
łódź ta będzie przeciekała", oraz że "jeśli koń należy
do kilku właścicieli, wtedy na pewno zdechnie
on z głodu". Ponadto, tylko w sytuacji kiedy za
każde działanie odpowiedzialny jest pojedynczy
człowiek który w przypadku działań niemoralnych
później łatwo może zostać odnaleziony i ukarany,
człowiek ów będzie zainteresowany w osobistym
dopilnowaniu aby działanie to było moralne, a stąd
aby nie spowodowało jego ukarania kiedy przyjdzie
czas na jego rozliczenie lub zwrot. Podsumowując
więc ten drugi totaliztyczny warunek upowszechnienia
na Ziemi wyłącznie postępowania moralnego,
to nakazuje on aby za wyniki wszelkich działań
odpowiedzialni byli pojedynczy ludzie. Komitety
oraz zbiorowe decyzje muszą być ograniczone
wyłącznie do sytuacji kiedy znaczenie ma mądrość
zbiorowa, a więc np. do demokratycznego wyboru
przywódców i ludzi którym powierza się odpowiedzialność,
do wypracowywania generalnych kierunków
i strategii, do sumarycznej oceny wyników,
itp. Zgodnie jednak z totalizmem, faktyczne
działania musimy nauczyć się organizować w
dokładnie taki sam sposób jak je organizuje
wojsko czy harcerze. Znaczy samym działaniem
oraz ludźmi którzy je realizują muszą kierować
indywidualni przywódcy którzy wezmą na siebie
odpowiedzialność za wyniki tych działań (a także
których indywidualną zasługą będzie każdy sukces
owego działania). Z kolei poszczególne składowe
owych działań również muszą być przydzielane
indywidualnym pod-przywódcom, którzy ponownie
przyjmują odpowiedzialność za ich wyniki. Itd., itp.
Działanie
większości dzisiejszych społeczeństw zostało przez
jakąś
"szatańską siłę"
tak złośliwie zaprojektowane, że we wszystkim co czynimy
celowo pomijamy następstwa owych dwóch kluczowych
czynników, tj. owej świeckiej wiedzy na temat działania
Boga,
oraz naszej osobistej odpowiedzialności za wszystko
co tylko czynimy. Stąd wszystko co obecnie ludzie
czynią zwykle dokonywane jest już zupełnie bez
uwzględnienia faktu, że ów zapomniany przez
nas Bóg ciagle w milczeniu obserwuje dokładnie
co jest czynione oraz potem wszystko to pedantycznie
rozlicza beż żadnego miłosierdzia czy przebaczania.
Jeśli zaś ktoś uwzględnia już Boga, wtedy zwykle
dokonuje swoich działań dla całkowicie politycznego
jego zrozumienia, w którym nie liczy się z tym jakie
zasady i prawa opisują faktyczne działanie tego Boga,
a jedynie zważa aby ludzie realizowali polityczne
ambicje danej religii. (Owe zaś polityczne ambicje
danej religii wymyślają własne prawa i wymagania,
które z tym co naprawdę Bóg ustanowił nie mają
niemal nic wspólnego.) W podobny sposób dla
każdego ludzkiego działania rozmywana obecnie
jest osobista odpowiedzialność indywidualnych ludzi
za wyniki tego działania. Wszakże obecnie większość
decyzji podejmowanych jest przez komitety oraz
zgromadzenia, w których odpowiedzialność za ich
wyniki nie spoczywa na nikim konkretnym. Z kolei
większość działań realizowana jest obecnie przez
zespoły wykonawcze i instytucje, w których również
odpowiedzialność za wyniki ulega rozmyciu na cały
szereg ludzi. W rezultacie tego, zdecydowana
większość decyzji i działań jakie w dzisiejszych czasach
ludzie podejmują nawet nie stara się być "moralna"
w oczach filozofii totalizmu. Z totaliztycznej zaś
definicji "niemoralnych" decyzji lub działań wynika,
że każda taka decyzja lub działanie którym nikt
celowo nie nadał moralnego charakteru musi
zaboleć i zaszkodzić jakimś ludziom. Wszakże
w totaliźmie "niemoralne" jest to wszystko co jest dla
kogoś szkodliwe bowiem odbiera temu komuś jego
energię moralną. (Dlatego totalizm przykłada tak
dużą uwagę do nauczania metod za pośrednitwem
których każde niemoralne działanie jakie krzywdzi
ludzi może być łatwo przetransformowane w odpowiadające
mu działanie moralne jakie już nikogo nie krzywdzi.)
Powyższe warto uzupełnić informacją, że
Bóg
wyłaniający się ze świeckich badań totalizmu
jest całkowicie odmienną istotą nadrzędną, od boga
którego opisują poszczególne religie. Dlatego
faktycznie totalizm nazywa Boga z użyciem
innego terminu, mianowicie "wszechświatowy
intelekt (UI)". Totaliztyczny Bóg wcale nie jest
owym dobrotliwym i nieco już zesklerowaciałym
starcem który zapomina lub wybacza ludzkie winy,
oraz upiera się aby ludzie nie używali środków
koncepcyjnych ani witreo-fertylizacji. Totaliztyczny
Bóg nie uznaje przebaczenia, ale też i nie ignoruje
on zasług, chociaż swoje kary i nagrody rozdziela
on z kilkuletnim opóźnieniem czasowym. W końcu
każdemu jednak oddaje dokładnie to na co
sobie zasłużył, zgodnie ze staropolskim
przysłowiem "Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy".
Jest on bardziej podobny do kierowanego
miłością komputera jaki dla dobra tych
którymi się opiekuje z żelazną konsekwencją
egzekwuje realizowanie ustanowionych przez
siebie praw od każdego tak samo. Tyle że
czas i sposób dania każdemu nagrody lub
kary na jaką ktoś sobie zasłużył, dokonuje on
w sposób jaki gwarantuje największe z możliwych
korzyści zarówno dla otrzymującego, jak i dla
wszystkich innych ludzi którzy będą świadomi
danego losu. Totaliztyczny Bóg wcale też nie
domaga się od nas poświęcania życia na
nieustanne oddawanie mu pokłonów, na
modlitwy, ani aby go czcić jedynie w określonych
miejscach i na określone sposoby. Wysyła
on nas na Ziemię do pracy i doskonalenia
się, czyli aby każdy z nas świecko zrealizował
tu misję dla jakiej urzeczywistnienia został
przysłany, a przy okazji aby nauczył się tak
wiele jak tylko zdoła. Jedyne czego ów Bóg
wymaga od nas naprawdę nieustępliwie, to
abyśmy w świecki sposób wypełniali pedantycznie
wszystkie ustanowione przez niego
"prawa moralne".
Nie tylko też że nie powstrzymuje on postępu, ale
wręcz domaga się abyśmy świecko i naukowo
badali jego prawa, dowodzili jego istnienia, oraz
empirycznie sprawdzali jego intencje, zachowania
i decyzje. Nie jest więc on ani "Bogiem zadrosnym"
ani nie osłania on siebie tajemnicą - tak jak to
czynią bogowie poszczególnych religii. Jednocześnie
jednak wszystko czyni on w sposób ogromnie
dyskretny i dwuznaczny, bez nachalnego
przypominania swojej obecności ani narzucania
ludziom swojej woli, dając w ten sposób wszystkim
szansę na posiadanie własnych poglądów oraz
własnej tzw. "wolnej woli". Więcej na temat owego
wszechświatowego intelektu (UI) opisane jest na
stronie internetowej
Bóg,
a także w podrozdziałach I3 do I3.6 z tomu 5 monografii
[1/4].
#B3.
Eliminowanie sekretów i tajemnic - warunkiem poskramiania zła i przestępczości:
Nie można nawet sobie wyobrazić ile zła naszej
cywilizacji uczyniło wprowadzenie w życie ustaw
o tzw. prywatności informacji. Wszakże stare
polskie przysłowie od dawna nas już o tym
ostrzega że "łapać najłatwiej właśnie w mętnej
wodzie". Zgodnie więc z tymi ustawami o
prywatności informacji, każdy przestępca,
psychopata, gwałciciel, nałogowiec,
roznosiciel śmiercionośnych chorób, itp.,
jest chroniony przez system legalny i
przez obecne prawa ludzkie. Innym,
porządnym i prawo respektującym
obywatelom odmawia się pozwolenia
aby legalnie i oficjalnie mogli poznać
przeszłość tych "czarnych owiec" którzy
potencjalnie im zagrażają. W ten sposób
wszystkie prawa są na służbie złoczyńców,
kosztem porządnych ludzi oraz niewinnych
przyszłych ofiar owych złoczyńców. Dlatego
kolejnym zaleceniem totalizmu jest że
prawa o prywatności informacji muszą
zostać albo całkowicie obalone albo chociaż
tak zreformowane, aby każdy obywatel naszej
planety miał prawo do poznawania, powtarzania,
upowszechniania, publikowania, itp., każdej
informacji publicznej będącej prawdą na temat
każdego innego obywatela Ziemi. Tylko
w ten sposób ludzie będą mogli się dowiedzieć
jaki rodzaj niebezpieczeństw grozi im ze strony
poszczególnych innych ludzi z jakimi przychodzi
im obcować.
Podstawowy problem z dotychczasowym prawem
prywatności informacji jest, że informację publiczną
sprytnie przedefiniowuje ono w informację prywatną.
Tymczasem jeśli się dobrze zastanowić, istnieje
wyraźna różnica pomiędzy "informacją prywatną"
oraz "informacją publiczną". Wszakże informacja
publiczna jest to wszelka ta, która dotyczy i dotyka
kogokolwiek innego poza daną osobą. Dlatego
wszelkie nasze dane personalne (np. nazwisko,
data urodzenia, dane naszych rodziców, nasz
wygląd, odciski palców, itp.), a także oceny jakie
otrzymaliśmy w szkole, zarobki, nieruchomości
jakie posiadamy, problemy jakie mieliśmy z
prawem, itp., wszystko to faktycznie jest publiczną
informacją (a nie prywatną, tak jak sprytnie owa
ustawa o prywatności informacji stara nam się
wmówić). Natomiast
"informacja prywatna" jest to taka która dotyczy lub
dotyka tylko daną osobę. Przykładowo, jeśli umyjemy
sobie zęby w zaciszu swojego domu, tak że w żaden
sposób nie dotknie to i nie dotyczy żadnego innego
mieszkańca Ziemi, wóczas wszystko na temat tego
umycia jest naszą informacją prywatną. Mamy więc
prawo aby nigdy na ten temat nie ujawniać nikomu
obcemu, chyba że my sami zdecydujemy się inaczej.
Jednak jeśli te same zęby umyjemy już w miejscu
publicznym, albo jeśli powiemy cokolwiek komuś innemu,
albo otrzymamy ocenę od swojego nauczyciela,
albo popełnimy jakieś przestępstwo, wówczas cała
wiedza na te tematy staje się już informacją publiczną
i każdy powinien mieć prawo aby ją poznawać,
powtarzać, upowszechniać, publikować, oraz czynić
z nią co tylko zechce. Nie jest moralnym ustanawianie
praw które przedefiniowują informację publiczną na
informację prywatną, a potem zabraniają jej upowszechniania.
Do jakich bowiem absurdów takie zamienianie informacji
publicznej w informację prywatną prowadzi, opisałem
to w przykładzie ze strony internetowej o nazwie
podmieńcy.
Ponieważ wskazany tam przykład faktycznie jest już
szczytem legalnego absurdu, powtórzę tutaj opis
tamtego przypadku. We wtorek, dnia 13 września
2005 roku, o godzinie 22:40, wiadomości z kanału
3 telewizji Nowej Zelandii raportowały o obywatelu
nowozelandzkim który z powodu skrzyżowania się
jego linii telefonicznej z jakąś inną linią, przypadkowo
usłyszał jak złoczyńcy planowali popełnienie poważnego
przestępstwa. Jako szanujący prawo obywatel
zaraportował więc owo podsłuchane przestępstwo
policji. Jak został z tego powodu nagrodzony za
owo zapobiegnięcie przestępstwu? Ano nowozelandzka
policja oskarżyła właśnie jego o popełnienie przestępstwa,
bowiem w udokumentowany sposób złamał on
"Privacy Act" (tj. prawo o prywatności informacji)
poprzez oficjalne powtórzenie rzekomo "prywatnej"
informacji którą niechcący podsłuchał. (Niestety,
nic mi nie obiło się o uszy, że policja uczyniła
cokolwiek aby złapać owych złoczyńców i aby
wnieść też oskarżenie przeciwko nim.) Wiadomość
o przebiegu i wynikach procesu sądzenia albo tego
samogo obywatela, lub kogoś o bardzo podobnym
oskarżeniu (John'a Creally) nadawana była również
o godzinie 22:45 w piątek dnia 3 lutego 2006 roku,
w widomościach nocnych programu 1 telewizji
nowozelandzkiej (w wyniku tego procesu, "winny"
zaraportowania podsłuchanej rozmowy przestępców
został jednak "uniewinniony" przez sąd). Aby wszystko
to było jeszcze bardziej absurdalne, w czwartek dnia
24 listopada 2005 roku o godzinie 18:30, w wiadomościach
wieczornych kanału 1 telewizji nowozelandzkiej nadany
został triumfalny raport policji o fakcie, że dzięki ukrytemu
mikrofonowi umieszczonemu w celi więziennej udało
im się nagrać na taśmie przyznanie się 3 przestępców
do popełnienia przestępstwa, oraz następnie skazać
owych przestępców na podstawie owego przyznania
się. W dniu 16 grudnia 2005 roku, w godzinach od
18:00 do 19:10 powrócono do sprawy tego podsłuchanego
przez policję zeznania w dzienniku telewizyjnym
oraz w nastepującym po dzienniku programie
"Close Up" na kanale 1 TVNZ. Odgrywano wówczas
nawet w telewizji fragmenty nagrania rozmowy owych
przestępców podsłuchane w ich celi. Problem jednak
jaki tu się wyłania, to co wówczas stało się z owym prawem
prywatności (tj. "Privacy Act")? Czy przypadkowe podsłuchanie
prywatnej rozmowy o przestępstwie dokonywanej
przez telefon łamie owo prawo, zaś celowe podsłuchanie
prywatnej rozmowy w celi więziennej wcale go nie
łamie. A może w świetle owego prawa prywatności
wszyscy są równi - poza policją która może je łamać
bez żadnych następstw legalnych? Moje dotychczasowe
doświadczenie w sprawach moralności mi podpowiada,
że jeśli wokół jakiegoś prawa narastają tego rodzaju
paradoksy i absurdy, wówczas jest to oznaką że prawo
to "niemoralność stara się promować jako legalność".
To zaś oznacza, że prawo to jest sprzeczne z prawami
moralnymi i z przebiegiem pola moralnego - czyli z
intencją Boga. Jako zaś takie powinno
ono natychmiast zostać unieważnione.
Muszę się tu przyznać, że czytając gazety czasami
doznaję szoku na widok owej ogromnej liczby
przestępstw, nieszczęść, krzywd, oszustw, oraz
złamań czyjegoś życia, których możnaby łatwo
uniknąć gdyby ludzie mieli prawo poznać publiczną
prawdę na temat innych ludzi jacy ich otaczają.
Przykładowo, były gwałciciel gwałci gdzieś ponownie
uczennice szkoły która go zatrudniła, tylko ponieważ
nikt nie miał prawa poznać jego zboczonej historii.
Albo gwałciciel dzieci wynajmuje sobie mieszkanie
naprzeciwko szkoły aby móc łatwiej wybrać
przyszłe ofiary. Albo ktoś pada ofiarą przestępstwa
bo urzędy zataiły przestępczą historię jakiegoś
kryminalisty - tak jak to opisano w artykule
"Secrecy upsets victim of abuse", który ukazał
się w nowolelandzkiej gazecie
"The Dominion Post",
wydanie ze Środy (Wednesday), December 28, 2005,
strona A2. W imię czegoż u licha ludzie tolerują tak
pomylone prawo, które wszystkie przywileje
nadaje przestępcom, jednak żadnych przywilejów
nie przyznaje porządnym ludziom ani ofiarom
owych przestępców. Prawo do poznania
publicznej prawdy jest jednym z najbardziej
fundamentalnych praw ludzkich i nie powinniśmy
tolerować sytuacji kiedy je brutalnie odebrano
całej rzeszy porządnych ludzi tylko po to aby
podmilić się kilku przestępcom i zboczeńcom.
Osobiście gwarantuję tutaj każdemu, że jeśli
totalizm stanie się kiedyś siłą polityczną preferowaną
przez naród, wówczas nie będzie tolerował
żadnych sekretów ani tajnych akt personalnych.
Pod totalizmem
każdy będzie mógł poznać każdą PUBLICZNĄ
prawdę na temat każdego współobywatela,
lub na temat każdego przedsiębiorstwa,
poprzez zwykłe wejście na internetową
stronę z rządowymi aktami danej osoby
czy danego przedsiębiorstwa.
Jeśli zaś dana osoba (czy przedsiębiorstwo)
coś przeskrobie lub zadziała niemoralnie
i zostanie za to oficjalnie ukarana, w owych
rządowych aktach publicznych będzie to
wyraźnie napisane, tak że każdy inny
współobywatel (czy przedsiębiorstwo)
będzie mógł sobie to podczytać oraz
podejmować swe dalsze decyzje z
pełną wiedzą z kim ma do czynienia.
Jednym
z problemów dzisiejszej sytuacji na świecie jest, że
w podobny sposób jak owo prawo o prywatności
informacji, obecnie coraz częściej nadużywane
i wypaczane są najróżniejsze inne prawa.
Najlepszym ich przykładem jest prawo copyright.
Początkowo prawo copyright zostało wymyślone
i wprowadzone w życie wyłącznie aby zabezpieczać
finansowe interesy właścicieli danych dóbr
intelektualnych. Jednak ostatnio przestało ono
już służyć temu celowi. Stało się bowiem głównie
narzędziem utajniania i zamykania dostępu do informacji
która dla kogoś jest niewygodna. Ono również
wymaga więc totaliztycznego udoskonalenia.
Dlatego totalizm zaleca, że udoskonalone powinno
również być prawo copyright, tak aby jego moc
ograniczona została wyłącznie do sytuacji gdy
ktoś czerpie zyski z danego intelektualnego dobra.
Jeśli zaś ktoś używa danego dobra w jakimkolwiek
innym celu niż generowanie zysku, a więc przykładowo
dla zdemaskowania czyjejś niemoralnej działalności,
dla dostarczenia jakiegokolwiek materiału dowodowego,
dla badań, analiz, edukacji, popularyzacji, szerzenia wiedzy
i świadomości, itp., wówczas prawo copyright musi
przestać obowiązywać i w jakikolwiek sposób
ograniczać używającego dany dorobek intelektualny.
Kolejnym przykładem gdzie nakazy utajniania
zdecydowanie działają przeciwko interesom
ludzkości jako całości jest medycyna.
Przykładowo, w Nowej Zelandii prawo wymaga
od lekarzy aby przez kilkadziesiąt lat utrzymywali
akta każdego ze swoich pacjentów. Jednocześnie
jednak te same prawa nakładają tak dużo
niepraktycznych wymogów i warunków na
ewentualne użycie owych akt dla celów badań,
dla oceny leczenia, czy dla celów statystycznych,
że staje się fizycznie niemożliwym jakiekolwiek
z nich korzystanie. W rezultacie w Nowej Zelandii
niemal nie wykonuje się badań medycznych
korzystających z akt pacjentów, bowiem nikt
nie ma energii ani zasobów aby przełamać
nakazy sekretności jakie na akta te są nakładane.
Jeśli zaś ktoś zdecyduje się spróbować takich
badań, zwykle właśnie z powodów owej
sekretności zmuszony jest je ograniczyć
tylko do jednego szpitala czy tylko do
jednej kliniki. A pomyśleć, że w życiu
jakoby powinna być stosowana zasada,
że "dobro ogółu przeważa nad dobrem
jednostki". Wszakże legalny wymóg
utajniania akt medycznych nawet przed
badaczami jest jawnym złamaniem tej
zasady.
Dzisiejsze sądy także nadgorliwie
używają swojej mocy aby utajniać sprawy
o jakich ich zdaniem
społeczeństwo nie powinno się dowiedzieć.
Przykładowo, coraz częściej zakazują one
publikowania nazwisk oskarżanych -
szczególnie jeśli ci oskarżeni są sławni
(chociaż przed prawem jakoby "wszyscy
nają być równi"). Sądy nie
pozwalają także aby istotne informacje na
temat popełnianych przestępstw zostawały
podawane do publicznej wiadomości. Większość
sądów nie wpuszcza też ani dziennikarzy, ani
fotografów na sale sądowe - co jest jednym
ze skuteczniejszych sposobów utajniania
i blokowania upowszechnienia się prawdy.
Warto tutaj też przypomnieć, że niezależnie od
praw promujących sekretność, ludzkość od
najdawniejszych czasów toleruje także najróżniejsze
tzw. "sekretne stowarzyszenia". Ich najlepszym
przykładem są masoni. Główna idea
tych stowarzyszeń posiada taką wymowę jakby
stwierdzała coś w rodzaju: "Członkowie naszego
sekretnego stowarzyszenia są lepsi od reszty
ludzkości. Dlatego główną uwagę, poparcie i
pomoc koncentruj na członkach naszego
sekretnego stowarzyszenia. Ich interes miej też
głównie na uwadze." Nie powinno więc nikogo
dziwić, że to właśnie owe sekretne stowarzyszenia
obciążane są za wiele krzywd i niesprawiedliwości
popełnianych na naszej planecie. Wszakże jeśli
dobrze się zastanowić, główna idea tych
sekretnych stowarzyszeń jest bardzo podobna
jak ideologia rasizmu. Rasizm jest uprzedzony
do ludzi odmiennych ras, natomiast sekretne
stowarzyszenia posiadają wbudowane w siebie
uprzedzenia w stosunku do wszystkich innych
ludzi - poza ich członkami.
Zdaniem totalizmu sekretne stowarzyszenia
faktycznie nie powinny mieć prawa istnieć na Ziemi.
Od dawna też powinny one być zadeklarowane
jako organizacje działające na szkodę ludzkości
i zwalczane. Co mnie najbardziej dziwi i
brzmi dla mnie niemal jak sarkastyczny dowcip,
to że praktycznie jedynym politykiem który
efektywnie zwalczał owe sekretne stowarzyszenia
był Hitler. Reszta polityków celowo ignoruje
ten problem. Czyli milcząco aprobuje ona
istnienie sekretnych stowarzyszeń oraz
aprobuje pogłębiania przez te stowarzyszenia
sekretności w stosunkach pomiędzy ludźmi.
* * *
Sprawa sekretności jest jasna i prosta jak
sprawa moralności. Wszyscy ci co
upowszechniają moralność, dobro, prawdę,
postęp, itp., nie mają nic do ukrycia. Nie
tylko więc że nie potrzebują utrzymywać
sekretów, ale wręcz sekretność jest ich
wrogiem, oraz wrogiem dobra które oni
czynią. Jednak wszyscy ci co postępują
niemoralnie, krzywdząco, co kłamią, co
przeszkadzają innym, itp., mają wiele
do ukrycia przed bliźnimi. Stąd sekrety i
trzymanie spraw w tajemnicy są im
potrzebne do owych mrocznych poczynań.
Dlatego właśnie wszelka sekretność jest
cechą identyfikującą zło, szkodliwość i
niecne zamiary. Dlatego też wszystko
co np. UFOnauci czynią na Ziemi, zawsze
posiada nałożone na siebie liczne sekrety.
Dzięki sekretom, oraz prawom i politykom
którzy je promują, świat wokół nas zaczyna
się stawać coraz mroczniejszy i coraz
bardziej niemoralny. Korzystają na tym tylko
najróżniejsze męty społeczne, zaś tracą
porządni ludzie. Jak widać, szatańska siła
w której mocy Ziemia aktualnie się znajduje,
właśnie za pomocą owej sekretności coraz
bezczelniej promuje niemoralność i bezprawie,
zaś coraz zacieklej prześladuje moralność,
porządek i sprawiedliwość.
#B4.
Każdy rodzi się do równych praw, jednak nie każdy swoim życiem zasługuje aby umierać z równymi prawami:
Dotychczasowy system legalny na Ziemi
jest tak jakoś fikuśnie wymyślony, że każdemu
człowiekowi cały czas przysługują wszelkie
"prawa człowieka i obywatela". Znaczy, system ten działa
zgodnie z zasadą , że "sprawiedliwie znaczy każdemu
dokładnie tak samo". W rezultacie przykładowo morderca,
włamywacz, czy gwałciciel posiada wszystkie te same
prawa i przywileje co porządny obywatel, chociaż swoim
postępowaniem już na prawa owe nie zasługuje. W
Nowej Zelandii w latach 2004 i 2005 relatywnie często
gazety opisywały najróżniejsze
przypadki, kiedy złoczyńcy we więzieniach otrzymywali
ogromne odszkodowania od państwa, bowiem ktoś w
czymś się przejęzyczył, czy krzywo na nich popatrzył.
Jednocześnie zaś ofiarom owych złoczyńców odmawiało
się nie tylko odszkodowań, ale nawet pomocy w ukojeniu
ich nerwów i żałoby. (Czyli w praktyce prawo dawało
więcej przywilejów złoczyńcom niż porządnym ludziom.)
Przykład takiej właśnie sytuacji, kiedy mordercy oraz
złoczyńcom przyznano dokładnie takie same prawa
jakie przysługują porządnym ludziom, opisane zostały
w następujących dwóch artykułach z nowozelandzkich
gazet, mianowicie "Killer wins more compo - millions
could be paid to inmates after court ruling" (tj. "Morderca
wygrywa kompensatę - miliony mogą być wypłacone
więźniom po wyroku sądowym"), który ukazał się w
gazecie
"The Dominion Post",
wydanie z piątku, December 9, 2005, strona A1, oraz
artykule "Inmates in line for millions after Appeal Court
decision" (tj. "Więźniowie w kolejce po miliony po decyzji
sądu odwoławczego"), który ukazał się w gazecie
"The New Zealand Herald",
wydanie z piątku, December 9, 2005, strona A3. W
artykułach tych opisano sytuację, kiedy to morderca
po przeniesieniu w więzieniu do odosobnionej celi
zaskarżył więzienie o naruszenie jego praw człowieka
i obywatela, zaś nowozelandzki sąd przyznał mu z
tego tytułu 65000 dolarów odszkodowania. Zaraz też
po tym jak on wygrał owo odszkodowanie, około 200
dalszych więźniów ustawiło się w kolejce po wysunięcie
podobnych roszczeń do odszkodowania (gazety
oszacowały, że odszkodowania dla nich wszystkich
będą kosztowały nowozelandzkich płatników
podatkowych około 4.5 miliona dolarów).
Dlatego totalizm zaleca, że prawa złoczyńców
nie mogą być takie same jak prawa porządnych ludzi,
zaś w żadnym wypadku prawa złoczyńców w praktyce
nie mogą dominować ponad prawami ich ofiar.
Tj. totalizm rekomenduje przyjęcie zasady moralnej,
że "sprawiedliwie oznacza każdemu odpowiednio
dla jej lub jego poprzedniego postępowania".
Jak więc totalizm proponuje urzeczywistnić wdrożenie owej
zasady "każdemu to na co faktycznie sobie zasłużył
swoim poprzednim postępowaniem" do codziennego
życia. Ano, zgodnie z totalizmem "prawa człowieka i
obywatela" trzeba traktować nie jako jedną wiązkę,
a porozdzielać je na cały szereg składowych praw.
Przykładami takich składowych praw mogłyby być:
(1) prawo do swobodnego poruszania się o każdej
porze dnia i nocy; (2) prawo do zamieszkania w każdym
miejscu w jakim ktoś zechce i na jakie go stać finasowo;
(3) prawo do traktowania z godnością, szacunkiem i
respektem (tj. że posiadaczowi takiego prawa nie wolno
naubliżać bez poniesienia konsekwencji); (4) prawo do
fizycznej nietykalności (tj. że nosiciela tego prawa nie wolno
obić bez zostania ukaranym); (5) prawo do prowadzenia
wehikułów na drogach publicznych po osiągnięciu
wymaganego wieku, np. 18 lat; itp., itd. Jeśli jednak jakiś człowiek
złamie lub nadużyje któreś z posiadanych praw cząstkowych,
wówczas owo prawo by mu się odbierało na określony okres,
lub na całą resztę jego życia. Przykładowo, przestępca przyłapany
na włamywaniu się nocami do cudzych mieszkań traciłby
m.in. prawo (1) do swobodnego poruszania się o każdej
porze dnia i nocy. Nocami musiałby więc przesiadywać w
domu, zaś złapany poza domem zostawałby natychmiast
odpowiednio karany bez dodatkowych sądów. Z kolei
gwałciciel który zgwałcił jakieś dzieci szkolne traciłby m.in.
(2) prawo do zamieszkania czy przebywania w pobliżu szkół.
Jeśli zaś byłby tam przyłapany,
zostawałby natychmiast karany bez dalszych sądów. Z
kolei ktoś kto nawymyślał publicznie innym, traciłby m.in.
prawo (3) do traktowania z godnością, respektem i szacunkiem.
Itd., itp. W ten sposób, na przekór że wszyscy rodzimy się
równymi i obdarzeni wszelkimi prawami, nie wszyscy umieralibyśmy
równi i obdarzeni takimi samymi prawami jak przy swoim urodzeniu.
Jakie zaś prawa komuś przysługują na danym etapie
życia zależałoby od tego jak moralnie i poprawnie ktoś
prowadzi swoje życie.
Co
ciekawsze, taki system praw cząstkowych eliminuje
potrzebę na mnożenie niezliczonych instytucji które
trzymają oko na poszczególne prawa, które szkolą,
wymagają, narzucają, oraz w najróżniejszy sposób
utrudniają nasze życie, oraz które niepotrzebnie
konsumują nasze podatki. Wszakże zamiast na
rozbudowę i podtrzymywanie owych zbędnych instytucji,
nasze podatki mogłyby zostać przeznaczone
na bardziej moralne cele. Przykładowo, zamiast obowiązku
przechodzenia kursów i zdawania egzaminów na
"prawo jazdy", każdy miałby prawo prowadzenia
wehikułu automatycznie po osiągnięciu określonego
wieku właśnie w ramach owej puli "praw człowieka i
obywatela". Prawa tego też nikomu by się NIE
odbierało automatycznie tylko dlatego że przekroczył
wiek 65 lat, lub że nie opłacił na czas jakichś składek
czy podatku. Jedynym powodem aby komuś odebrać
owo prawo byłoby gdyby przez własną nieostrożność
czy nieuctwo ktoś ten spowodował jakiś wypadek
podczas prowadzenia wehikułu. Tylko wtedy prawo
to by mu się odbierało na czas zależny od wagi
owego wypadku. Gdyby zaś przyłapało się go na
prowadzeniu wehikułu po czasowym odebraniu mu
tego prawa, wówczas prawo to by utracił na całą
resztę życia. Itd., itp.
#B5.
Zamieniajmy zakazy na osobistą odpowiedzialność za skutki swoich działań - czyli NIE karajmy wszystkich za występki kilku:
Nasza cywilizacja jest pełna zakazów. Przykładowo,
nie wolno nam jechać samochodem bez uprzedniego
zapięcia pasów. Na otwartej drodze nie wolno
rozwijać szybkości większej niż 100 km/g. Nie
wolno nam zapalić ogniska tam gdzie zechcielibyśmy.
Nie wolno strzelać fajerwerków podczas naszych
celebracji. Nie wolno nam posiadać (ani używać)
całej masy najróżniejszych substancji. Nie wolno
nam zakupić określonych lekarstw bez uzyskania
recepty od lekarza. Nie wolno sprzedawać alkoholu
po godzinie 11 w nocy ani w niedzielę lub święta.
Nie wolno otwierać sklepów w czasach i dniach
które odpowiadają właścicielom tych sklepów a
muszą one być otwarte w czasach i dniach które
zdefiniował rząd. Jeśli nie posiadamy specjalnych
uprawnień nie wolno nam naprawiać samemu
posiadanych przez siebie urządzeń elektrycznych,
bez względu na to jak staranne wykształcenie byśmy
nie otrzymali. Itp., itd. Wynik coraz większej
liczby owych zakazów jest taki, że nasze życie
staje się coraz trudniejsze. Wszakże pomimo nieustannego
wprowadzania coraz większej liczby owych zakazów,
nasze dzisiejsze życie wcale nie jest ani lepsze, ani
bezpieczniejsze, niż było np. 50 lat temu kiedy
ludzie nie znali nawet cząstki tych zakazów. Żyjemy
więc jakby w coraz ciaśniejszym więzieniu. Praktycznie
obecny system jest taki, że wszyscy obywatele
są karani za występki lub brak odpowiedzialności
kilku nielicznych "czarnych owiec". Wszakże jeśli
jeden członek społeczeństwa uczyni coś niewłaściwego,
natychmiast całe społeczeństwo jest karane kolejnym
zakazem jaki władze i rząd nakładają na wszystkich
ludzi. Przykładowo, jeśli jakiś obywatel złapany jest
na produkowaniu określonego narkotyku z jakiegoś
powszechnie dostępnego lekarstwa, natychmiast
owo lekarstwo albo całkowicie wycofywane jest ze
sprzedaży, albo też może być kupione jedynie z
wielkimi kłopotami i to tylko jeśli ktoś odwiedzi lekarza,
słono zapłaci za wizytę i uzyska na nie receptę. W
ten sposób za przestępstwo kilku zgniłych jednostek
które nadużyły sytuacji i wyprodukowały narkotyki
z owego lekarstwa, praktycznie karani są wszyscy
obywatele danego państwa, a czasami całej planety.
Albo jeśli ktoś nieodpowiedzialny tak wystrzeli
fajerwerek, że ten spali czyjś dom, natychmiast
całe społeczeństwo obłożone jest zakazem
posiadania i strzelania fajerwerków. Itd., itp.
Najlepszym przykładem zaczerpnietym z rzeczywistego
życia, kiedy za występki kilku karze się wszystkich,
jest histeria jaka w Nowej Zelandii jest rozpętana
w sprawie kontaktów mężczyzn z dziećmi których
owi mężczyźni nie znają. W Nowej Zelandii -
podobnie jak zapewne i w każdym innym kraju
naszego niemoralnego świata, żyje obecnie
dosyć sporo zboczonych mężczyzn, którzy
seksualnie wykorzystują dzieci (tj. tzw. "paedophiles").
Niestety, ostre przestrzeganie przez władze tego
kraju "ustawy o prywatności informacji" (tj. tzw.
"Privacy Act"), opisywanej w punkcie #B3 powyżej,
nie pozwala poinformować społeczeństwa,
którzy dokładnie mężczyźni to są. W niemal
wszystkich więc sytuacjach życiowych zakłada
się tam, że każdy mężczyzna jest zboczeńcem.
Dlatego w Nowej Zelandii można napytać
sobie poważnych kłopotów, jeśli np. na
ulicy otworzy się usta do nieznanego sobie
dziecka. Publiczne dotknięcie zaś ręką
dziecka którego ktoś nie jest ojcem, tak
jak było to niewinną normalką jedynie
jakieś 50 lat temu, jest tam niemal nie
do pomyślenia. W dniu
29 listopada 2005 roku, we wszystkich
nowozelandzkich dziennikach telewizyjnych
dyskutowany był żywo ("za" i "przeciw")
przypadek pasażera samolotu "Qantas",
któremu stewardessy
nakazały zamienienie się miejscem z
jakąś kobietą, ponieważ przypadkowo
jego miejsce znajdowało się tuż przy
miejscu nieznego mu dziecka podróżującego
bez rodziców. Chłop najadł się wstydu,
bowiem inni pasażerowie samolotu sądzili
że został on "przeprowadzony" ponieważ
jest on oskarżony o seksualne zboczenie.
Jak potem się okazało, obie główne linie
lotnicze operujące w Nowej Zelandii, tj.
"Qantas", oraz "Air New Zealand", mają
wewnętrzne przepisy, że mężczyzna nie
może siedzieć obok dziecka które podróżuje
bez rodziców. Na drugi dzień niemal wszystkie
gazety nowozelandzkie rozpoczęły rozważać
wszelkie "za" i "przeciw" zakazowi sadowienia
mężczyzn koło nieznanych im dzieci.
Przykładowo, tylko w gazecie
"The New Zealand Herald",
wydanie z środy, 30 listopada 2005 roku, ukazały
się aż dwa artykuły na ten temat, mianowicie
"Airlines demonise male passengers" (tj. "Linie
lotnicze demonizują męskich pasażerów")
ze strony A8, oraz "Airline seating policy
may breach Human Rights Act" (tj. "Zasada
sadzania linii lotniczej może łamać Prawa
Człowieka i Obywatela") ze strony A3. Z kolei gazeta
"The Dominion Post",
wydanie ze środy, 30 listopada 2005 roku, na stronie
A4 opublikowała artykuł "No men near kids policy
criticised" (tj. "Krytyka zasady że mężczyznom nie
wolno w pobliże dzieci"). Dalsze podobne artykuły
na ten sam temat publikowane były codziennie co
najmniej aż do około 7 grudnia 2005 roku, kiedy
to ja przestałem je czytać i za nimi dalej się
rozglądać. Ciekawe jednak, że żaden
z owych artykułów, ani żaden z głosów w dyskusji,
nie zasugerował nawet, że cały ten problem
rozwiązałoby proste wycofanie "ustawy o prywatności
informacji" (tj, wycofanie owego nieszczęsnego
"Privacy Act" który zainicjował całą tą histerię).
Wszakże to właśnie owa ustawa jest źródłem
ogromnej ilości zła. To ona złoczyńców podnosi
ona do potraktowania jak porządnych ludzi, zaś
porządnych ludzi obniża ona do poziomu złoczyńców.
Przykładowo, poprzez pozwolenie aby społeczeństwo
się dowiedziało którzy dokładnie mężczyźni
faktycznie są owymi zboczeńcami dybiącymi
na dzieci obcych sobie ludzi, nie będzie już
potrzeby aby podejrzewać o zboczenie wszystkich
mężczyzn. Niezależnie też jaki będzie wynik
tych dyskusji, panująca w Nowej Zelandii histeria
na temat obcych mężczyzn otwierających choćby
usta do nieznanych sobie dzieci wcale nie ustąpi
bez uprzedniego anulowania owego prawa o
prywatności informacji. Wszakże bez wycofania
owego prawa ludzie jedynie starają się leczyć
objawy a nie chorobę. Dla mnie zaś taka sytuacja
jest klasycznym przykładem kiedy istniejące
prawa ludzkie wymuszają sytuację aby wszyscy
byli karani za przestępstwa kilku nielicznych.
Zgodnie z totalizmem,
takie karanie wszystkich za występki kilku NIE jest
ani fair ani moral. Jakże bowiem można karać
wszystkich ludzi za przestępstwa czy brak
odpowiedzialności tylko kilku jednostek.
Dlatego totalizm stwierdza, że zamiast zbiorowych
zakazów nakładanych na wszystkich ludzi, stosować
należy osobistą odpowiedzilność za skutki
swego działania. Praktycznie to oznacza, że
zgodnie z totalizmem wszystko to co obecnie jest
zakazywane wolno byłoby czynić. Tyle tylko,
że czyniący ponosiłby osobistą odpowiedzialność
za wszelkie skutki, włączając w to utratę kolejnej
składowej z jego puli praw człowieka i obywatela.
Ludzie nie byliby więc traktowani
jak niedorozwinięte dzieci którym nic nie wolno na
wypadek że coś zawalą, a jak dojrzali obywatele
którzy mają prawo do osądzenia sytuacji i
zadecydowania co w niej jest najbardziej
odpowiednie. Przykładowo, jeśli ktoś nie chce
zapinać pasów bezpieczeństwa w samochodzie,
totalizm stwierdza że jest to OK. Nie powinno
się go za to karać - wszakże każdy jest niewinny
aż udowodni się mu winę. Może więc prowadzić
bez pasów. Jeśli jednak spowoduje wypadek
i ktoś umrze lub zostanie kaleką właśnie dlatego że
pasy były nie zapięte, wówczas kierowca, lub ten
kto przyjął odpowiedzialność za dany przejazd,
ponosi pełną odpowiedzialność za wszelkie
następstwa. Albo jeśli ktoś potrzebuje jakieś
lekarstwo, powinno się dać mu prawo aby
je nabył. Wszakże może on nie mieć pieniędzy
na zapłacenie wizyty u lekarza, albo też wie,
że wizyta ta jest niepotrzebna bowiem owo
lekarstwo pomogło mu już poprzednio.
Jeśli zaś przypadkowo nadużył owej możliwości
i np. lekarstwem tym kogoś zamordował lub
wyprodukował jakiś narkotyk, wówczas to on
sam powinien zostać za to ukarany, a nie całe
społeczeństwo. Podobnie z ogniskiem. Jeśli ktoś
chce je zapalić - nie powinno się go karać za samo
zapalenie. Chyba że jest to jakaś specjalna strefa
wolna od ognisk, np. stacja benzynowa, fabryka
amunicji, czy las. Jeśli jednak dane ognisko
przemieni się w pożar, wówczas niezależnie
od tego gdzie było ono umiejscowione, osoba
odpowiedzialna za jego zapalenie ponosi całkowitą
odpowiedzialność za wszelkie skutki pożaru.
Część C:
Co jest nie tak w naszym życiu politycznym i jak możemy zacząć to usprawniać:
#C1.
Zamknijmy dostęp do władzy dla ludzi niemoralnych - czyli
dlaczego demokracja i życie polityczne na Ziemi niestety nie należą do najdoskonalszych:
Na początek, demokracja kieruje się
nastrojami społeczeństwa, a nie np.
moralnością czy prawami moranymi.
Tymczasem np. niemoralne społeczeństwo
będzie się domagało niemoralnych posunięć
jego rządu.
Ponadto politycy mają niemal wpisane
w swój zawód kłamanie, oszukiwanie,
oraz niedotrzymywanie obietnic. Jako
zaś tacy, politycy wcale nie są moralnie
najbardziej odpowiedni do rządzenia krajem.
#C2.
Uniemożliwmy politykom sprawowanie władzy bez otrzymania imiennego mandatu od narodu:
Jeśli
uważnie się przyglądnąć światowi wokół nas,
wóczas się okazuje, że znaczna proporcja zła
które nas otacza bierze swój początek od polityków.
Szczególnie zaś niszczycielski wpływ na ludzkie
życie wywierają ci politycy, którzy dorwali się do
władzy bez zostania wybranym przez własny naród,
oraz którzy jakby "gwałcą ów naród swomi rządami
wbrew jego woli". Dlatego totalizm proponuje drastyczne
zmniejszenie liczby polityków rządzących krajem
do jedynie ośmiu (tj. jednego prezydenta i siedmiu
ministrów), oraz nakazuje aby
tak usprawnić dostęp członków owego 8-osobowego
rządu do władzy nad ludźmi, aby władzy tej nigdy nie
otrzymały osoby które nie zostały imiennie wybrane
przez naród jakim rządzą, oraz aby władzy tej nie były
one w stanie utrzymać jeśli większość owego narodu
już ich nie chce. Jednocześnie wszelkie funkcje
rządzenia krajem totalizm proponuje przenieść z
dzisiejszych urzędów państwowych, do przyszłych
przedsiębiorstw posiadanych przez rząd a opisanych
już w poprzednim punkcie tej strony. Takie rządowe
przedsiębiorstwa działałyby jak wszelkie inne
przedsiębiorstwa produkujące usługi dla ludności,
a także regulowane byłyby tymi samymi prawami
i przepisami co cała reszta przedsiębiorstw danego
kraju. To zaś uwolniłoby kraj od biurokratów, oraz złożyłoby
odpowiedzialność za poprawne funkcjonowanie tych
usługowych przedsiębiorstw rządowych na ręce ich
dyrektorów (dyrektorzy ci odpowiedzialni zaś byliby
bezpośrednio przed prezydentem lub przed odpowiednimi
ministrami). Na te proste sposoby totalizm dokonałby
drastycznego usprawnienia naszego życia publicznego.
To zaś podniosłoby jakość potraktowania wszystkich
obywateli, umiejscowiłoby dokładnie odpowiedzialność
za dane usługi dla ludności, a przez to również
poprawiłoby u wszystkich z nas szczęście, zadowolenie
z życia, beztroskę, itp.
Właściwie,
jeśli dokładniej przeanalizować sposób dojścia do
władzy tych polityków którzy wyrządzili ludzkości
wiele zła, wówczas zawsze się okazuje, że wcale
nie zostali oni wybrani imiennie przez rządzonych,
a przypięli się do władzy w jakiś inny sposób.
W wyborach o dużej liczbie wybierających dominować
bowiem zaczyna tzw. zbiorowa mądrość narodu.
Mądrość ta to jakby zbiorowa intuicja, ESP, czy
zbiorowe przeczucie, które zawsze bezbłędnie
wskazuje narodowi którzy przywódcy czynili będą
dobro, a którzy zło (tj. którzy zgodnie z kryteriami
totalizmu postepowali będą "moralnie", a którzy
"niemoralnie"). Dlatego należy zawierzyć owej
zbiorowej mądrości narodu i dopuszczać na
przywódców tylko tych polityków, którzy zostali
imiennie wybrani przez rządzony naród. Aby
jednak tak zaczęło się dziać, najpierw pod tym
właśnie kątem udoskonalić należy systemy wyborcze
i zasady sprawowania władzy w poszczególnych
krajach.
Jak
też się okazuje, sprytni politycy nawymyślali dotychczas
setki najróżniejszych "tricków" aby oszukać ową "zbiorową
mądrość narodu", oraz aby uzyskać dostęp do
władzy na przekór że naród wcale ich nie chce.
Podobną liczbę tricków wymyślili też oni aby
utrzymać się przy władzy nawet kiedy większość
narodu już wcale ich nie chce. Najlepsze przykłady
owych tricków obejmują (1) zasadę stosowaną
kiedyś w komunistycznych krajach, że na każdym
wykazie kandydatów do wybrania umieszczany był
tylko jeden kandydat - jakby więc ludzie nie głosowali
kandydat ten zawsze został "wybrany", (2) zmienianie
miejsca wystawienia swojej kandydatury (tj. jeśli jakiś
polityk odkryje że jest niechciany przez wyborców z
okręgu w którym zamieszkuje na stałe, wówczas
wystawia swoją kandydaturę w zupełnie innym okręgu
w którym mieszkają ludzie jacy wcale nie są jego
sąsiadami, nie znają go imiennie, a stąd jeszcze
nie poznali ciemnej strony jego charakteru), (3)
brak na listach wyborczych pozycji "żaden z
powyższych", która by umożliwiła wyborcom
wyrażenie braku zaufania dla wszystkich kandydatów
poddanych im do wyboru, a stąd zmusiłaby elektorów do
zaproponowania następnej listy kandydatów, czy (4) popularną
dzisiaj w kilku krajach zasadę wybierania polityków
zwaną "Mixed Member Proportional (MMP) system",
a używaną obecnie np. w Nowej Zelandii i Niemczech.
Przykładowo, zgodnie z ową zasadą MMP, ci politycy
których naród nie chce i ich odrzuci, "wybierają się
sami" poprzez wstawienie swego nazwiska na
specjalną listę z której są potem pobierani do rządów
(parlamentów) w przypadku zostania odrzuconymi
przez naród.
W rezultacie, jeśli przeglądnie się np. wykaz owych
121 posłów do sejmu, którzy w 2005 roku weszli
do parlamentu liczącej około 4 milionów ludności
Nowej Zelandii, wówczas się okazuje że znacząca
ich proporcja faktycznie wcale
nie została wybrana przez naród, a jedynie "wybrała
się sama" poprzez swoje dobranie się z owej "listy".
(Takie wykazy owych 121 posłów do nowozelandzkiego
parlamentu, z zaznaczeniem którzy z nich zostali
wybrani przez naród, a którzy po prostu sami się
wybrali z owej listy, zestawione były w nowozelandzkich
gazetach, np. w
"The Dominion Post",
wydanie z wtorku, November 15, 2005, strona A1, czy w
"The New Zealand Herald",
wydanie z wtorku, November 15, 2005, strona A7.
Szokujące jest tam jak wielu z nowozelandzkich
polityków ma przy sobie znaczek "lista". Jeśli zaś
potem przyglądnąć się uważniej działalności
owych polityków "z listy", wtedy okazuje się że są
oni właśnie najbardziej upierdliwi i wyrządzają innym
ludziom najwięcej zła.)
Odnotuj przy tym że ja używam tutaj przykładu Nowej
Zelandii tylko ponieważ mieszkam w owym kraju i stąd
mam okazję dokładniej zaobserwować co w niej się dzieje.
Jednak jestem gotów się założyć, że w każdym kraju
na świecie dzieje się mniej więcej to samo, tyle tylko
że owe "tricki" używane przez polityków poszczególnych
krajów mogą być nieco odmienne aby tym lepiej dostosować
się do miejscowych warunków.
Według totalizmu narasta coraz silniejsza konieczność
stopniowego usprawniania naszych systemów wybierania
przywódców i rządów, oraz pozwalania owym przywócom
i rządom na utrzymywanie władzy. W owych usprawnionych
systemach należy ucznić pewnym, że do władzy
nikt się nie dorwie bez uprzedniego zostania demokratycznie
i imiennie wybranym przez określoną większość
narodu jakim ma potem rządzić. Ponadto konieczne
jest wprowadzenie jakiegoś niezależnego urzędu,
w poprzednim punkcie nazywanego "elektorami",
który to urząd będzie postawiony na straży moralności
i konstytucji. Znaczy, członkowie owego urzędu
będą czuwali aby poszczególni politycy sprawowali
władzę tylko tak długo, jak długo cieszą się oni
poparciem rządzonego przez siebie narodu.
Ponadto będą oni zarządzali wyborami nowych
członków rządu dla następnej kadencji. Kiedy zaś
któryś z członków rządu utraci poparcie narodu,
ów niezależny urząd elektorów powinien ogłosić
ponowne wybory, w których ten niechciany polityk
ma wprawdzie prawo aby stanąć ponownie do
wyborów, ale tylko obok innych, nowych kandydatów
na jego miejsce. Odnotuj, że najlepiej byłoby aby
owymi trzema elektorami zostawali trzej ostatni
prezydenci kraju którzy ukończyli swoją kadencję.
Wszakże mają oni wymagane doświadczenie aby
dokładnie pilnować członków rządów które przyjdą
po nich, aby ci nie uczynili nic krzywdzącego naród,
ani aby nie nadużyli swojej władzy.
#C3.
Nie obniżajmy standardów moralnych całego społeczeństwa aby przypodobać się kilku zboczeńcom:
W wyjaśnieniu "praw moralnych" z punktu #F1
tej strony opisane zostało tzw. "pole moralne"
(pole to opisane jest także na odrębnej stronie o
prawach moralnych).
Pole moralne oddziaływuje na wszelkie czynności
intelektualne ludzi. Posiada ono tą cechę,
że każde ludzkie działanie może być tak
dokonane iż przebiega ono albo pod górę,
albo też w dół tego pola. Jeśli działanie to
biegnie pod górę pola moralnego, wówczas
zgodnie z filozofią
totalizmu
uznawane jest ono za postępowanie "moralne".
Jeśli zaś działanie to stacza się w dół pola
moralnego, wówczas totalizm uznaje je za
postępowanie "niemoralne". Każde przy tym
działanie ludzkie, zależnie od okoliczności i
sposobu jego przeprowadzenia może być
zarówno postępowaniem moralnym lub
postępowaniem niemoralnym. Przykładowo,
wymierzenie komuś policzka jest niemoralne
jeśli dokonane zostaje z intencją poniżenia,
lub moralne jeśli dokonane zostaje z intencją
np. przywrócenia świadomości zemdlonemu.
Aby umożliwić nieustanną ewolucję i rozwój
wszechświata, prawa natury zostały tak
ustanowione, że każdy człowiek nieustannie
jest kuszony natychmiastowymi przyjemnościami
i łatwizną dokonywania działań wyłącznie
niemoralnych. Niemniej rozwój moralny i
duchowy ludzi domaga się od nich aby
pokonywali oni w sobie owe pokusy niemoralnego
działania, oraz aby zamiast postępowania
niemoralnego starali się wybierać postępowanie
wyłącznie moralne.
Pokusy niemoralnego postępowania kryją się
w praktycznie w każdym ludzkim działaniu i
zachowaniu. Przykładowo pożycie seksualne
może być dokonywane w sposób moralny
przysparzający szczęścia jego uczestnikom, lub
niemoralny będący źródłem krzywdy lub zboczenia.
Lekarstwa mogą być zażywane moralnie do
leczenia, lub niemoralnie jako narkotyki.
Praca może mieć charakter moralny przysparzając
dóbr, lub niemoralny krzywdząc i eksploatując ludzi.
Itd., itp. Na przekór jednak że życie nieustannie
kusi nas łatwizną i natychmiastowymi korzyściami
dokonywania działań niemoralnych, nasz
rozwój moralny i duchowy domaga się od nas
dokonywania tylko tego co moralne. Podstawowym
wymogiem życia ludzi jest więc takie ukształtowanie
wszelkich naszych działań, aby działania te zawsze
zwalczały pojawiające się pokusy oraz słabości i
przyjmowały charakter wyłącznie moralny.
Problem z dotychczasowym zrozumieniem moralności
przez naszą cywilizację jest, że nie wiedząc o istnieniu
pola moralnego ludzie nie byli w stanie jednoznacznie
definiować które ich postępowania są moralne, a które
niemoralne. Dlatego przykładowo niektóre zboczenia
seksualne w rodzaju homoseksualizmi i lesbiaństwa
przez wielu zaczęły być uważane za "moralne" na
przekór że faktycznie to ześlizgują one praktykujących
je ludzi w dół pola moralnego.
W rezultacie kilka krajów w ostatnich czasach
wprowadziło w życie prawo w rodzaju nowozelandzkiego
"Civil Union Bill", które sankcjonuje niektóre zboczenia
seksualne (np. homoseksualizm i lesbianizm) jako
legalnie dozwolone, a czasami nawet przyznaje
parom homoseksualistów i lesbijek te same prawa
którymi cieszą się małzeństwa heteroseksualne.
Tymczasem jeśli przeanalizować te zboczenia
(np. homoseksualizm czy lesbianizm) z punktu
widzenia ich przemieszczeń w polu moralnym,
wówczas okazuje się że są one niemoralne.
Wszakże ześlizgują one osoby je praktykujące
w dół pola moralnego. Z tego powodu
totalizm
przyporządkowuje wszystkie zboczenia seksualne
(w tym homeseksualizm i lesbianizm) do tej samej
kategorii postępowań niemoralnych do jakich
należą także wszelkie inne działania przemieszczające
ludzi w dół pola moralnego, np. narkomania,
alkoholizm, nałogi, obżarstwo, itp. Jednocześnie
totalizm nakazuje, że ludzie którzy trapieni są
tymi zboczeniami, mają obowiązek zwalczać
je w sobie w taki sam sposób jak inni ludzie
trapieni nałogami, nadwagą, lenistwem, itp.,
zwalczają w sobie źródła własnych słabości
i kłopotów.
Fakt definiowania przez totalizm homoseksualizmu
i lesbianizmu jako działań niemoralnych
wprowadza sobą określone następstwa.
Przykładowo, w jego świetle wszelkie prawa
legalizujące homoseksualizm i lesbianizm, w rodzaju
nowozelandzkiego "Civil Union Bill", dla totalizmu
są sprzeczne z treścią praw moralnych i jako takie
wymagają energicznego zwalczania i docelowego
wycofania. Totalizm uważa owe prawa za niemoralne
gesty polityków starających przypodobać się zboczeńcom
seksualnym aby zdobyć ich głosy. Niestety, gesty
te są społecznie szkodliwe, bowiem obniżają one
standardy moralne naszego społeczeństwa.
Totalizm będzie usilnie eliminował je z życia.
Totalizm zaleca także aby potępiać i występować
przeciwko wszelkim formom promowania takich
zboczeń, np. jeśli gloryfikowane są one w
filmach, sztukach, książkach, czyichś stylach
życia, itp. Faktycznie to obowiązkiem każdego
totalizty jest bojkotowanie wszelkich imprez,
inicjatyw, oraz osób, które promują, gloryfikują,
lub traktują jako moralne praktykowanie takich
zboczeń, lub które dokładają się do jakiejkolwiek
innej formy obniżania standardów moralnych
naszej cywilizacji.
Część D:
Sprawiedliwość, prawa i prawodawstwo:
#D1.
Spowodujmy aby sprawiedliwości nie trzeba było sobie kupować i aby stać na nią było nie tylko tych najbogatszych:
Ciekawe czy czytelnik kiedykolwiek się
zastanawiał jak sprawiedliwy jest dzisiejszy
tzw. "wymiar sprawiedliwości". Interesujące
wyniki badań na ten temat publikowane
były w artykule "Cost of justice is too high",
(tj. "Koszt sprawiedliwości zbyt wielki"),
opublikowanym na stronie A1 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie ze środy (Wednesday), January 3, 2007.
Artykuł ten stwierdza m.in., cytuję:
"Sprawiedliwość jest ochroną bogatych,
wierzy wyraźna większość nowozelandczyków.
Siedemdziesią procent odpowiadających
na ankietę Ministerstwa Sprawiedliwości
Nowej Zelandii na temat systemu sądowego,
stwierdziło że koszta pójścia do sądu są za
wysokie dla większości ludzi."
(W oryginale angielskojęzycznym:
"Justice is the preserve of the rich,
a clear majority of New Zealanders
believe. Seventy per cent of respondents
to a Justice Ministry survey about the
court system, said the cost of going to
court was too high for most people.")
A musimy pamiętać, że wymiar sprawiedliwości
w Nowej Zelandii chlubi się że jest jednym
z najlepszych na świecie. Cóż więc o swoich sądach
muszą myśleć mieszkańcy innych krajów którzy
nie są aż tak fortunni jak Nowozelandczycy?
Jeśli zaś sprawiedliwość trzeba sobie
kupować i stać na nią jedynie bogatych,
to czy naprawdę wolno ją wówczas
nazywać "sprawiedliwością". Z drugiej
strony, jeśli tzw. "sprawiedliwość" wcale
nie jest tym czym się nazywa, to czym
wówczas ona faktycznie jest?
#D2.
Ułatwmy sobie życie i poprawmy dobrobyt poprzez totaliztyczne zredukowanie ilości przepisów i praw:
Niezwykłością prawa jest to, że praktycznie
nigdy dotąd nie przeszło ono usprawnienia
strukturalnego. W rezultacie dzisiejsze prawa
są jedynie objętościowo powiększonymi
krewniakami praw jakie na Ziemi istniały już tysiące lat
temu. Znaczy ich struktura, zasady sformułowania,
a także sposoby zaprezentowania, są dokładnie
takie same jakimi były już w starożytności.
Oczywiście, w międzyczasie niemal wszystkie
inne dziedziny ludzkiego życia uległy strukturalnym
udoskonaleniom. Prawa zdołały jednak oprzeć
się postępowi i pozostały jednym z owych nielicznych
tworów ludzkich, które są tak staroświeckie jak to
tylko możliwe - znaczy niemal tak stare jak sama ludzkość.
Oczywiście, posiada to swoje tragiczne następstwa.
Poprzez opieranie się udoskonaleniom, prawa
obecnie zaczynają już szerzyć bardziej
niesprawiedliwość niż sprawiedliwość. Także
ludzie którzy generują i wdrażają te coraz bardziej
krzywdzące prawa (tj. prawnicy), stają się coraz bardziej staroświeccy.
W wielu też krajach nawet ubierają się oni po staroświecku.
Zamkneli się więc w swojej skorupie jak ślimaki
i wcale nie są gotowi dołączyć do postępu reszty
świata. Tymczasem owe staroświeckie prawa jakie
bez przerwy nam mnożą, coraz ciaśniej zaciskają
się petlą na naszych szyjach. Oczywiście, prawnikom
to wysoce na rękę. Wszakże mogą pobierać coraz
większe opłaty za rozdzielanie obietnic iż pomogą
nam uratować się przed owym zaduszeniem
prawami. Czy jednak zwiększanie ich zarobków
jest naprawdę celem dla jakiego prawa zostały
stworzone?
Ci z czytelników którzy poznali trochę zasady
programowania komputerów, pamiętają zapewne
że istnieją już dwa odmienne podejścia do
sporządzania programów. Jedno jest bardzo
stare. Ukształtowało się bowiem spontanicznie
zaraz po wynalezieniu komputerów. Nazywa
się ono podejściem "proceduralnym"
(po angielsku "procedural programming - PP").
Polega ono, między innymi, na tym że dla każdego problemu
sporządza się nowy program od samego początku.
W ten sposób dawniej każdy problem posiadał
własny program wykonany zupełnie odrębnie.
Z kolei na świecie liczba programistów musiała
raptownie rosnąć, aby nadążać za owym nie kończącym
się sporządzaniem tysięcy odmiennych programów.
Prawnicy na Ziemi działają właśnie zgodnie
z owym starym podejściem proceduralnym (PP).
Każda odrębna sprawa jak dotychczas regulowana
jest przez nich odrębnym prawem. W rezultacie
na świecie namnożylo się tyle odmiennych praw,
że nikt nad nimi już nie panuje - włączając w to
samych owych prawników którzy tak zawzięcie
prawa owe produkują. Prawa te są też już aż
tak zawikłane, że kiedykowiek jakiś rząd tak
zechce, z ich pomocą jest w stanie teraz ukarać
praktycznie każdego mieszkańca Ziemi za
dosłownie wszystko co tylko ktoś by nie uczynił.
W międzyczasie naukowcy komputerowi
specjalizujący się w tzw. "software engineering"
(tj. w dyscyplinie w której m.in.
ja byłem kiedyś
profesorem uniwersyteckim) dokonali ogromnego
przełomu w podejściu do zasady sporządzania
programów. Opracowali oni bowiem coś, co
po angielsku nazywa się "Object-Oriented Programming - OOP"
(tj. podejściem "zorientowanym objektowo").
Ja w tym miejscu muszę się pochwalić, że osobiście
byłem jednym z tych naukowców którzy od samego
początku uczestniczyli w formowaniu owego OOP.
Przykładowo, już w dniach 21 i 22 lipca 1979 roku
prezentowałem na konferencji naukowej w Rydzynie
pod Lesznem swój referat zatytułowany "System
obliczeń inżynierskich przykładem oprogramowania
o zwiększonej efektywności pracy", który proponował
rodzaj nowego języka programowania dla obliczeń
inżynierskich. Aczkolwiek w owym czasie nie zdawałem
sobie z tego sprawy, ów system jaki wówczas zaproponowałem
posiadał większość atrybutów dzisiejszych systemów
OOP (a było to w 1979 roku - kiedy na świecie niemal
nikt jeszcze nie wiedział o OOP). Otóż zgodnie z tym
najnowszym podejściem OOP, nowe programy
sporządza się tylko raz dla zupełnie nowej tzw.
"klasy obiektów". Potem zaś, używając jedynie
zasad tzw. "inheritancji" i "polimorfizmu" (po angielsku
"inheritance" and "polymorphism") bardzo prosto
i szybko modyfikuje się te programy dla wszelkich
podobnych klas obiektów. Obecnie totalizm proponuje
aby dokładnie takie samo podejście OOP zastosować
i do ludzkich praw. W takim przypadku wszystkie prawa
pozakryminalne, które precyzyjnie opisują działanie
całego państwa, da się zredukować do objętości
typowego kodeksu drogowego. Każdy więc mieszkaniec
danego państwa bez trudu będzie mógł je wszystkie
poznać. Wcale też wówczas nie będzie trzeba
aż tylu prawników co obecnie. Wszakże prawa te będą
aż tak proste, że niemal nikt nie będzie musiał używać
prawników aby je zrozumieć i właściwie zastosować w
życiu. Czyli po zastosowaniu owego OOP podejścia,
prawa przestałyby nas zaduszać jak wąż boa,
ani uprzykszać nam życia. Byłyby też na tyle
łatwe do poznania, że każdy mógłby je zgłębić
w całej ich rozciągłości. Oczywiście, takie ich
usprawnienie wymagałoby włożenia nieco więcej
wysiłku do układania nowych praw - wszakże
w OOP problem zanim zostanie zaprogramowany
musi zostać przeformułowany - tak aby spełnił on
cały szereg warunków. Niemniej nie zaszkodzi
prawnikom jeśli w swoją pracę nauczą się
wkładać nieco myślenia zamiast jedynie bezrozumnych
słów. Zresztą przykłady totaliztycznych "OO praw"
(tj. "praw zorientowanych objektowo") jakie
przytaczam poniżej, a także przytaczam
na odrębnej stronie w formie projektu statutu
partii totalizmu,
ujawniają że owo przeformułowanie problemów
jest relatywnie proste do zrealizowania i niemal
każdy (włączając w to prawników) jest je w stanie
prosto dokonywać.
Owo podejście OOP do usprawnienia praw
ludzkich, totalizm proponuje użyć jako jeden
z całego szeregu ofert dla ludzkości, które
ewentualne uformowanie politycznej
partii totalizmu
jest w stanie zaoferować społeczeństwu.
Oferty te generalnie stwierdzają co następuje:
"jesli naród popierał będzie polityczny ruch
totalizmu, ruch ten w zamian wyeliminuje z
codziennego życia tego narodu wszystko
co w dzisiejszych czasach nas zadręcza
oraz uniemożliwia nam prowadzenie
moralnego, szczęśliwego, pokojowego,
dostatniego i spełnionego życia".
Niniejsza strona ukazuje wszakże jak
wszystko to co uprzyksza i niszczy nasze
życie społeczne może zostać wyeliminowane.
Ilustruje też nam ona, jak moralne, szczęśliwe,
dostatnie, pokojowe i zadośćuczyniające
życie na Ziemi wówczas się stanie. W dalszej
części tego punktu, zilustrowana zostanie
zasada na jakiej totalizm proponuje
zreformować pozakryminalne prawa w
oparciu o owo OOP podjeście. Proszę
odnotować, że szystko co istnieje w danym
państwie zaklasyfikowane wówczas byłoby
do jedynie dwóch zasadniczych klas,
mianowicie do "klasy konsumentów"
(czyli ludzi), oraz do "klasy producentów"
(czyli przedsiębiorstw). Po takim przekwalifikowaniu
opracowane byłoby tylko jedno ogólne
prawo które regulowałoby wszystkich
"konsumentow" (czyli wszystkich ludzi),
oraz jeszcze jedno ogólne prawo które
regulowaloby wszystkich "producentów"
(czyli wszystkie przedsiębiorstwa).
Ewentualne zaś wyjątki regulowane
byłyby właśnie "inheritacją" i/lub
"polimorfizmem". Przeanalizujmy więc
teraz razem, zaczynając od samego
początku i wyjaśniając krok po kroku,
jak to zostałoby praktycznie dokonane,
oraz jakie byłyby zalety takiej historycznej
reformy praw:
* * *
Dzisiejsze prawa są jak rodzaj węża dusiciela
który stopniowo oplata nasze społeczeństwo
i je zadusza. Dlatego totalizm stwierdza, że
najprostrzym sposobem na wydatne ułatwienie
życia oraz na poprawę dobrobytu, jest drastyczne
uproszczenie owych praw i przepisów.
Faktycznie też totalizm wskazuje łatwy
sposób na tak znaczne uproszczenie wszelkich
przepisów i praw, że prawa precyzjnie rządzące
funkcjonowaniem całego kraju dałoby się wyrazić
w objętości mniejszej od typowego kodeksu
drogowego. Ciągle jednak będą one
w stanie precyzyjnie uregulować całe
pozakryminalne życie danego kraju.
Z kolei przy tak znacznym uproszczeniu
przepisów, największa zmora naszych
czasów zostanie usunięta. Wszakże
znikną wówczas urzędasy, którzy psują
sporą część naszego szczęścia, oraz
zjadają znaczny procent dobrobytu
społeczeństwa. Przestaną być już
potrzebne dzisiejsze sejmy i parlamenty,
które zasypują społeczeństwa całym
oceanem coraz bardziej nieżyciowych
praw. To zaś spowoduje, że sejmy
przestaną w końcu marnować na tą
nadprodukcję praw zjadaną przez nie
proporcję budżetu państwa, który będzie
wtedy mógł być skierowany na bardziej
moralne cele. Nie będą wówczas niemal
wogóle potrzebni prawnicy. Wszakże takie
prawa o rozmiarach typowego kodeksu
drogowego każdy będzie w stanie poznać
w całości i sam stosować poprawnie gdzie
potrzeba. Nie będzie też już potrzeby na
całe to zatrzęsienie najróżniejszych rad,
komisji, urzędów, oraz instytucji, które obecnie
nie czynią nic innego tylko generują
coraz bardziej zawiłe przepisy oraz potem
gnębią nimi ludzi.
Totaliztyczna receptura na drastyczne
skrócenie i usprawnienie praw i przepisów
jest bardzo prosta. Stwierdza ona, że
w prawach
konieczne jest oddzielenie funkcji
konsumentów od funkcji producentów.
Kluczem zaś do obu tych funkcji jest
"prawo do sprzedaży". Klasa konsumentów
według totalizmu obejmowałaby wszystkich
tych którym nie tylko wcale nie jest potrzebne
prawo do sprzedaży, ale których prawo do
sprzedaży tak bardzo komplikuje dzisiejszy
system legalny. Do klasy tej należą
przykładowo wszyscy obywatele danego
kraju, czyli wszyscy ludzie. (Należą też do
niej wszelkie organizacje bezdochodowe,
np. harcerze.) Wszelkie funkcje
konsumentów sprowadzają się jedynie
do znalezienia jednego źródła zarobku,
oraz następnego zakupywania lub
wynajmowania za ten zarobek dóbr
jakie zechcą sobie skonsumować.
Totalizm przy tym proponuje, że
z uwagi na ograniczoną ilość
pieniędzy znajdujących się w obiegu,
która to ilość nigdy nie wystarczy aby
do końca zaspokoić łakomstwo każdego,
zarobek finansowy wolno byłoby
konsumentom pozyskiwać tylko z
jednego źródła. Źródłem tym zaś
byłoby albo zarobkowe zatrudnienie
się u jakiegoś producenta, albo
czerpanie dywident z posiadanego
przedsiębiorstwa (ale tylko z jednego,
nawet jeśli dany konsument posiadał
będzie ich kilka), albo też pobieranie
jakiejś formy finansowego wsparcia
od państwa (np. renty,
emerytury, stypendium, zasiłku dla
bezrobotnych, itp.). Po zakupieniu
dóbr, oraz po ich skonsumowaniu,
konsumenci oddawaliby za darmo
najróżniejszym przedsiębiorstwom
wszelkie "odpadki" jakie by pozostały
im po konsumpcji. Ponieważ konsumenci
nie mieliby prawa do sprzedaży, owe
"odpadki", czyli wszystko to co pozostałoby
po ich konsumpcji, oddawaliby oni za
darmo do odpowiednich przedsiębiorstw,
np. do zbiornic złomu, śmieciarzy, itp.
Konsumenci wogóle nie płaciliby
podatków. Wszakże im samym nie
wolno byłoby nic sprzedawać. Za to
mieliby prawo do posiadania na własność
jednego prywatnego przedsiębiorstwa,
które z kolei miałoby prawo posiadania
dowolnej liczby innych przedsiębiorstw.
(Czyli każdy konsument miałby prawo
do stania się właścicielem nieskończenie
dużej liczby przedsiębiorstw
zorganizowanych w hierarchiczną strukturę.)
Z kolei każde z owych przedsiębiorstw
płaciłoby już podatki, miałoby więc
prawo do sprzedawania dla swoich
właścicieli wszystkiego co tylko ci
właściciele by im zlecili. Z uwagi na
tak proste funkcjonowanie konsumentów,
ich wszystkich, a także wszelkie ich
działania, byłoby w stanie całkowicie
opisać prawo lub przepisy o długości
zaledwie kilku stron.
Całkowicie odmienna od klasy
konsumentów jest klasa producentów.
Producenci to wszelkie przedsiębiorstwa
istniejące w danym kraju, bez względu
na to co by nie produkowały. Ponieważ
w totaliźmie wszyscy producenci (tj. wszelkie
przedsiębiorstwa) w świetle prawa byliby
tacy sami, stąd istniałoby w kraju tylko
jedno prawo które opisywałoby ich wszystkich.
Jeśli zaś faktycznie pojawiłaby się potrzeba
specjalnego wyróżnienia jakiegoś producenta,
wówczas do prawa opisującego wszystkich
producentów wystarczyłoby odnieść zasady
inherytancji lub/i polimorfizmu (tj. "inheritance"
and "polymorphism") opisywane dzisiejszymi
naukami komputerowymi dla tzw. "programowania
zorientowanego objektowo" ("Object-Oriented
Programming"). Dzięki objęciu wszystkich
producentów jedym i tym samym prawem,
prawo to mogłoby też być bardzo proste.
Mianowicie, każdy producent (tj. każde
przedsiębiorstwo) musiałby mieć swego
właściciela. Jego właścicielem mogłaby
być albo pojedyncza osoba, albo spółka
czy udziałowcy, albo inne przedsiębiorstwo,
albo też państwo. Właściciel definiowałby
statut tego przedsiębiorstwa, czyli dokument
który by opisywał jak ono działa, co czyni,
jaka jest jego organizacja, co ma czynić
z wypracowanym zyskiem, ile wynosi zarobek
dyrektora, itp. Właściciel mógłby też podarować
komuś swoje przedsiębiorstwo, albo je
zupełnie rozwiązać (zlikwidować), albo
też ogłosić zbankrutowanym. (Odnotuj,
że właściciele których przedsiębiorstwa
zbankrutowały, traciliby prawo do założenia
sobie lub zakupu nowego przedsiębiorstwa
przez okres czasu zależny od wielkości
zadłużenia w chwili bankructwa.) Jeśli
właścicielem jakichś przedsiębiorstw
byłoby inne przedsiębiorstwo, wtedy
właściciel ten miałby prawo do sprzedania
wszystkich przedsiębiorstw w swoim
posiadaniu. Jeśli jednak właściciel ten
byłby tylko "konsumentem", wówczas
nie mógłby samemu sprzedać swego
przedsiębiorstwa - wszakże konsumenci
nie posiadaliby prawa do sprzedaży.
Niemniej jego własne, lub inne przedsiębiorstwo
mogłoby wtedy je sprzedać w jego
imieniu. Właściciel decydowałby także
co czynić z zyskiem przedsiębiorstwa -
czy należy go komuś wypłacać w formie
dywident, akumulować na specjalnym
koncie, czy też dawać w podarunku
wskazanemu przedsiębiorstwu. Ponadto,
właściciel zawsze by wynajmował oraz
zawsze zwalniał dyrektora przedsiębiorstwa.
Oczywiście, jeśli właściciel będzie prywatną
osobą i tak zachce, na dyrektora będzie
mógł wynając siebie samego, swoją żonę,
pełnoletniego syna, córkę, itp. Dyrektor
byłby odpowiedzialny za wszelkie aspekty
działania danego przedsiębiorstwa.
Wynajmowałby więc personel, definiował
ich zarobki, byłby pracodawcą wszelkich
zatrudnionych w tym przedsiębiorstwie
ludzi (poza sobą samym - bowiem
zatrudnienia dyrektora zawsze dokonywałby
właściciel danego przedsiębiorstwa),
reprezentował by to przedsiębiorstwo
legalnie, dopilnowywał produkcji, itd., itp.
Każde przedsiębiorstwo musiałoby
zatrudniać co najmniej właśnie swego
dyrektora jaki by za nie odpowiadał.
Dopiero ów dyrektor by decydował
czy potrzebni mu są dalsi pracownicy,
ile ich by było, jakie zarobki otrzymają,
jakie obowiązki i odpowiedzialność na
nich delegować, itp. W swoich działaniach
dyrektor byłby
odpowiedzialny tylko przed właścicielem
tego przedsiębiorstwa, oraz przed
prawem obowiązującym w danym
kraju. Każde przedsiębiorstwo miałoby
prawo do dokonywania dowolnej
działalności ekonomicznej. Mogłoby więc
m.in. sprzedawać posiadane lub wytwarzane
przez siebie dobra, usługi, oraz przedsiębiorstwa.
Musiałoby ono jednak płacić podatki do państwa.
Funkcjonowanie wszystkich przedsiębiorstw
istniejących w danym państwie opisane byłoby
jednym prawem obowiązującym je wszystkie.
Wszakże po oddzieleniu konsumentów od
producentów, wszelkie istniejące przedsiębiorstwa
działałyby na dokładnie takich samych zasadach.
Funkcjonalne i legalne oddzielenie konsumentów
od producentów - tak jak je opisano powyżej,
jedynie by dopomogło funkcjonowaniu ludzi.
Wcale też by nie działało na ich niekorzyść
ani nie ograniczało ich w żaden sposób.
Przykładowo, tak samo jak obecnie, wówczas
także każdy konsument mógłby sobie zakupić
wszystko to na co byłoby go stać, a także
sprzedać wszystko co tylko zechciałby.
Tyle tylko, że aby ujednolicić i uprościć
przepisy i prawa na temat sprzedaży,
konsument nie mógłby tego sprzedać
osobiście, a musiałby najpierw podarować
to (za darmo) jednemu ze swoich lub
cudzych przedsiębiorstw, które by to
sprzedało w jego imieniu. Jednak ogromną
korzyścią takiej niewielkiej reorganizacji
sprzedaży, byłoby że wszelkie przepisy i
prawa uległyby wówczas drastycznej redukcji.
Potrzebne wszakże byłoby tylko jedno
prawo które by opisało działanie i funkcje
przedsiębiorstw, zaś owo jedno prawo
regulowałoby wszystkich producentów
istniejących w danym kraju. Czyli dziesiątki
tysięcy dzisiejszych praw byłyby wówczas
zastąpione przez tylko jedno prawo. Warto
przy tym odnotować, że owo pokomplikowanie
dzisiejszych praw wynika właśnie z braku
proponowanego przez totalizm oddzielenia
konsumentów od producentów. Jeśli bowiem
połączy się ze sobą te dwie kategorie, świat
zostaje zapełniony ogromnie skomplikowanym
systemem najróżniejszych konfiguracji konsumentów
i producentów. Dla każdej zaś z tych konfiguracji
konieczne są odrębne przepisy i prawa.
Przykładowo, tylko w obrębie kategorii rencistów
czy emerytów daje się wtedy wyróżnić dziesiątki
odrębnych podkategorii. Dla regulowania zaś
każdej z nich konieczne są obecnie zupełnie inne
prawa. I tak, istnieć muszą renciści
czy emeryci którzy nic nie posiadają, a stąd
nic nie sprzedają. Istnieć muszą także
renciści i emeryci, którzy posiadają jakąś
nieruchomość, a więc którzy "sprzedają"
jakąś usługę przynoszącą im dochód.
Następni posiadali będą fundusze w
banku, "wynajmują" oni więc bankom
te fundusze. Potem istnieć będą też tacy
co mają jakieś produkty do sprzedawania,
np. produkty z własnego gospodarstwa
czy fabryczki. Tych też muszą regulować odrębne
prawa. Do tego dodają się prawa regulujące
emerytury i renty płacone z odrębnej puli,
w odmiennych wysokościach, itd., itp.
Tylko więc dla rencistów i emerytów w
poza-totaliztycznym (starym) systemie
praw musiała istnieć ogromna liczba
praw i przepisów, w której zapewne
nawet najlepsi prawnicy przestali się
już całkowicie orientować. Tymczasem
w totaliztycznych prawach, pod względem
legalnym wszyscy oni byliby traktowani
dokładnie tak samo jak dowolni
inni konsumenci. Także klasa
producentów byłaby wówczas traktowana
przez totaliztyczne prawa w dokładnie
taki sam sposób, znaczy każdy z nich
byłby taktowany tak samo jak wszyscy
inni producenci.
Zaproponowane przez totalizm uproszczenie
prawa, ogromnie uprościłoby także rządzenie
krajem. Faktycznie to całym totaliztycznym
państwem byłby w stanie zarządzać rząd
podobnie mały jak rząd Szwajcarii (jest
wszakże niemal pewnym, że zasobność
Szwajcarii wynika właśnie z jej rządu).
Przykładowo, rząd takiego totaliztycznego
państwa mógłby być złożony z tylko
jednego prezydenta oraz np. siedmiu
ministrów demokratycznie wybieranych
przez cały naród co pięć lat. (Dodatkowo
taki rząd musiałby też posiadać trzech
elektorów. Elektorzy ci co każde 5 lat
organizowaliby demokratyczne
wybory rządów kolejnych kadencji.
Sprawdzaliby też czy członkowie rządu
nie łamią konstytucji poprzez np. niemoralne
postępowanie czy przez nadużywanie władzy.
Elektorami tymi jednak byliby prezydenci
z poprzednich trzech "ukończonych" kadencji
rządu, nie trzebaby więc już ich oddzielnie wybierać.)
Totaliztyczne państwo pozbawione więc
byłoby owej "ciężkiej głowy" odżywianej
przez wychudzone ciało narodu, czyli
owej masy mocnych w gębach polityków
z dzisiejszych rządów, których jedyna
umiejetność często polega na zasiewaniu zamieszania
oraz na unikaniu brania odpowiedzialności
za to co czynią. Każdy z owych 8+3 członków
totalitycznego rządu byłby też legalnym
właścicielem (ale tylko na czas sprawowanej
kadencji) kilku przedsiębiorstw rządowych
które dopomagałyby mu w rządzeniu.
Przykładowo, minister ekonomii byłby
właścicielem m.in. przedsiębiorstwa
podatkowego oraz przedsiębiorstwa
rejestracji przedsiębiorstw, zaś minister
spraw zagranicznych byłby właścicielem
przedsiębiorstwa paszportowego oraz
przedsiębiorstwa zarządzania ambasad.
Rząd rządziłby więc krajem poprzez
dyrektorów owych przedsiębiorstw. Nie byłoby
już potrzeby na dzisiejsze urzędy ani na
urzędników, a także na całą ową masę praw
regulujących działanie urzędów i urzędników
państwowych. Wszakże przedsiębiorstwa
za pomocą których państwo by było rządzone,
regulowane byłyby dokładnie tymi samymi
prawami, jak wszelkie inne przedsiębiorstwa
danego kraju. Z kolei bez urzędów i urzędników
nie byłoby kolejek, problemów, zawiedzionych
obywateli, krzywdy, niesprawiedliwości, itp.
Opisane tutaj totaliztyczne uproszenie praw
spowodowałoby lawinowe uproszczenie
wszystkiego, przywrócenie ludziom kontroli
nad tym co się dzieje, oraz nadanie klarowności
i przejrzystości wszelkim sprawom danego kraju.
Zaproponowane powyżej oddzielnie konsumentów
od producentów, oraz ścisłe ich zdefiniowanie w
postaci ogólnych "klas", wprowadziłoby też całą
masę pozaprawniczych korzyści do praktycznie
każdej dziedziny życia. Przykładowo w ekonomii
ograniczałoby ono zamrażanie kapitału przez
oszczędzających konsumentów. Ożywiłoby też
rynek i gospodarkę owymi tysiącami nowych
producentów. Wszakże państwo dopomagałoby
wtedy każdemu konsumentowi w założeniu i
zarejstrowaniu i zastartowaniu własnego
przedsiębiorstwa. Po tym zaś jak owa strona
formalna formowania przedsiębiorstw zostałaby
zrealizowana, rzesze nowych właścicieli łatwo
już byliby w stanie intensyfikować rynek swą
wysoce konkurencyjną produkcją i usługami.
W życiu społecznym eliminowałoby to obecne
źródła niesprawiedliwości, oraz pomniejszałoby
wyzysk człowieka przez człowieka. W walce z
przestępczością usuwałoby ono większość
dzisiejszych źródeł przestępstw gospodarczych.
Wszakże klarowałoby kto jest odpowiedzialny
za co, eliminowałoby większość dzisiejszych
możliwości i sposobów przekierowywania
poza-prywatnych funduszy do prywatnych kieszeni,
zaś np. w przypadku czyjegoś bankructwa
pozwalałoby faktycznie odpowiedzialnych
zmusić do spłacenia długów oraz pozbawić
ich na wymagany czas prawa do posiadania
innych przedsiębiorstw. W zakresie moralności
eliminowałoby to duże grupy ludzkie które
obecnie żyją z uprzykszania życia innych
ludzi. Itd., itp.
* * *
Oczywiście, totalizm jest w stanie dokonać
nie tylko opisanej powyżej redukcji i
uproszczenia praw gospodarczych.
Wypracował on bowiem również znacznie
moralniejsze od obecnych zasady
działania praw kryminalnych. Esencja
owych totaliztycznych usprawnień prawa
kryminalnego wyjaśniona została w tomie
7 monografii
[1/4].
#D3.
"Moralność anuluje nielegalność" - czyli wymagajmy od ludzi moralnego postępowania a nie przekształcania się w prawników:
Nasze
dzisiejsze rządy są niezwykle produktywne w
generowaniu najróżniejszych zakazów. Bez
przerwy więc uchwalają coraz bardziej zawiłe
prawa. Następnie za nasze podatki zatrudniają
one całą sforę urzędników którzy dopilnowują
aby ludność pozostająca w mocy tych rządów
poznawała te prawa w całej ich rozciągłości
i przestrzegała je na każdym kroku.
W rezultacie dzisiejsze rządy
starają się przekształcić całą ludzkość w prawników.
Jeśli zaś ktoś nie posiada inklinacji prawniczej,
lub (jak ja) praktykuje totalizm i w swym życiu
stara się postępować moralnie oraz zgodnie z własnym
sumieniem bez względu na to co nam nakazuje
ludzkie prawo, wówczas rządy te czynią życie
takiego kogoś okropnie mizerne. Co jeszcze
gorsze, wiele z owych nowych praw i przepisów
wcale nawet nie stara się być moralnymi.
Dlatego, jesli ktoś w swoim życiu kieruje się
np. sumieniem, wtedy bez przerwy wchodzić
musi w kolizję z owymi niezliczonymi
wymaganiami legalnymi. Wynikiem tego
jest, że w dzisiejszych czasach
legalność stawiana jest ponad moralnością.
Oczywiście, zgodnie z totalizmem jest to
sytuacja niedopuszczalna. Wszakże powoduje
ona że prawa ludzkie skierowane są przeciwko
prawom moralnym i polu moralnemu, które
ustanowione zostały przecież przez Boga
i które ludzie powinni wypełniać w pierwszym
rzędzie jako najbardziej priorytetowe.
Ja
osobiście wierzę, że zapewne posiadam wyższą
od przeciętnej znajomość ludzkiego prawa.
Wszakże otrzymałem dosyć staranną edukację
formalną, wiele spraw rozumiem raczej dobrze,
a ponadto w życiu ścisle praktykuję totalizm który
zabrania mi czynienia komukolwiek krzywdy.
Jednak mimo to bez przerwy rozbijam sobie
nosa na owych coraz bardziej represyjnych
prawach jakie ograniczają nasze działania.
Jakże więc owe prawa muszą dawać się we
znaki tym prostym ludziom którzy nie otrzymali
formalnego treningu na moim poziomie, a także
nie praktykują totalizmu. Dla zwykłych ludzi
dzisiejsze prawa muszą być jak rodzaj spowolnionego
ukamieniowywania egzekwowanego przez urzędników
za karę iż ktoś nie ma ambicji dokładnego
poznania wszelkich praw jakie dotychczas zostały
uchwalone. Na dodatek, ukamieniowania owego
one dokonują za pieniądze swych ofiar - wszakże to
podatki zwykłych ludzi opłacają całą tą nadprodukcję
represyjnych praw, a także opłacają działanie instytucji
i pensje urzędników którzy potem egzekwują te prawa
od ludzi. W rezultacie
dzisiejsze prawo niemiłosiernie bije ludzi dosłownie
na każdym kroku, wcale nie bacząc przy
tym że ofiary owego prawa faktycznie to nikogo nie
skrzywdzili ani że ich ambicją i celem życia wcale
nie jest przekształcenie siebie w prawników.
Aby
dać tutaj jakiś codzienny przykład ślepej zaciekłości z jaką
dzisiejsze prawa czynią nasze życie mizerne nawet
jeśli nikomu nic złego nie czynimy, opiszę tutaj
zdarzenie które dotknęło mnie osobiście i dawało
mi zajęcie przez niemal miesiąc począwszy od
dnia 14 listopada 2005 roku. Był to czas kiedy
nad naszą planetą gromadziły się chmury tzw.
"ptasiej grypy".
Aby więc jakoś dopomóc swojej rodzinie w Polsce,
postanowiłem im wysłać całą gamę najróżniejszych
ziołowych medykamentów przeciw grypowych. Jednym
z wysyłanych medykamentów były tabletki "echinacia",
czyli tzw. "immune booster" którego w Polsce podobno
nie można dostać, zaś w Nowej Zelandii są nimi zawalone
półki każdego supermarketu. Problem z tymi tabletkami
był jednak, że oryginalnie sprzedają je w szklanych butelkach.
Aby więc butelki nie stłukły się podczas transportu przez
połowę świata, wysypałem zawartość dwóch buteleczek
do plastykowago woreczka i do paczki zapakowałem ten
woreczek zamiast oryginalnych butelek. W woreczku
umieściłem też etykietkę wyjaśniającą dokładnie co
on zawiera. Przesyłka owej paczuszki (ED145101656NZ)
do Polski międzynarodowym kurierem kosztowała
mnie 55 dolarów nowozelandzkich. Jednak
zaraz po jej nadaniu zacząłem otrzymywać telefony od
nowozelandzkich celników żądających odemnie recepty na
owe luźne tabletki - ponieważ nie były one w oryginalnym
opakowaniu. Wytłumaczyłem im wtedy, że "echinacea"
można zakupić w supermarkecie i nie mam na nią
recepty. Wytłumaczyłem im także, że powodem
dla jakiego przepakowałem tą "echinacea" w plastykowy
woreczek było iż nie chciałem aby butelki zbiły się
podczas tak długiej drogi. Apelowałem też, aby paczki
tej mi nie odsyłać z powrotem, a ją przepuścić, bowiem
jej zwrot będzie równoznaczny z ukaraniem mnie na
przekór iż wcale nie jestem przestępcą. Mimo tych tłumaczeń
w dniu 24 listopada 2005 roku cała paczka została mi
zwrócona. Po jej zwróceniu okazało się że paczka
została jednak przez celników rozpakowana, zaś jej
zawartość zapewne dokładnie przeanalizowana. Czyli celnicy
sprawdzili co wysyłam i dokładnie wiedzieli że to co im
wyjaśniłem o przepakowaniu jest prawdą, że nie czynię
nic niemoralnego ani nikogo nie krzywdzę swoją
przesyłką, ani że to co wysyłam wcale nie jest antraksem,
materiałem wybuchowym, ani jakimś narkotykiem
(gdyby zresztą był to narkotyk, celnicy nie omieszkali
by mnie natychmiast postawić przed sądem).
Wiedzieli też że nie popełniłem żadnego przestępstwa,
zaś jedynym moim uchyleniem było że nie będąc
prawnikiem nie poznałem całego prawa
odnoszącego się do spraw celnych kraju w którym
mieszkam. Wiedzieli więc że tylko z powodu swojej
nieznajomości prawa (chociaż zgodnie z logiką i
zdrowym rozsądkiem) nie dopełniłem ich legalnego wymogu
aby owe tabletki "echinacea" wysyłać w oryginalnych
butelkach zamiast w plastykowym woreczku. Mimo to
ukarali mnie poprzez zwrócenie mi przesyłki za jaką
zapłaciłem aby dostarczona była do rodziny w Polsce
a nie do miejscowego urzędu celnego i z powrotem
do mnie. Czy owo ukaranie mnie "za niewiedzę"
jest "legalne", "moralne", oraz "fair"? Zgodnie z prawem
ludzkim zapewne jest ono "legalne". Wszakże nowozelandzki
urząd celny właśnie tak mnie ukarał - a jestem pewnien
że ma on na swoich usługach całą sforę zawodowych prawników i
nie uczyniłby tego gdyby nie było to "legalne". (Nie
jest to zresztą ani pierwszy, ani zapewne już ostatni,
raz kiedy prawa ludzkie karały lub ukarzą mnie za
fakt ich nieznajomości w całej ich rozciągłości.)
Jednak zgodnie z totalizmem takie działanie celników
wcale NIE jest ani "moralne" ani też "fair". Wszakże:
(1) przesyłka jaką wysyłałem nie krzywdziła nikogo,
(2) celnicy ją sprawdzili i z całą pewnością wiedzieli
że to co im wytłumaczyłem na temat przepakowania
"echinacea" jest prawdą, (3) jestem też gotów się
założyć, że przeanalizowali czy to co wysyłam zgadza
się z tym co napisałem na etykietce (wszakże zapewne
powodem dla jakiego otwarli moja paczkę było sprawdzenie
czy nie wysyłam jakichś narkotyków, antraksu, albo
materiału wybuchowego) - mogli więc bez trudu moje
niedopatrzenie naprawić poprzez albo usunięcie z
paczki (za moją zgodą - wszakże dyskutowali ze mną
przez telefon zawartość owej paczki) i zwrócenie mi tylko
tej jej części która budziła ich zastrzeżenia, albo też poprzez
nalepienie na owej przesyłce jakiejś swojej etykietki
stwierdzjącej coś w rodzaju "sprawdzona przez urząd celny
i nie zawiera niedozwolonych substancji", a ponadto (4)
za działalność owych celników ja już dawno zapłaciłem
swoimi podatkami które sumiennie uiszczam przez
wiele lat - nie było więc potrzeby aby mnie dodatkowo
obciążać np. poprzez nierespektowanie mojej opłaty
za dostarczenie przesyłki aż do Polski (wszakże ja
zapłaciłem 55 dolarów nowozelandzkich za dostarczenie
mojej przesyłki do Polski, a NIE za przewiezienie jej
z poczty do miejscowego urzędu celnego a potem
ponownie do poczty z której musiałem ją sobie sam
odebrać). Oczywiście, po odebraniu owej przesyłki,
w ramach swej walki o sprawiedliwość i fairness
napisałem podanie do urzędu pocztowego o zwrot
owych $55 które zapłaciłem za jej dostarczenie
do Polski. W dniu 10 grudnia 2005 otrzymałem
wiadomość że pieniądze te faktycznie będą mi
zwrócone. Czek na ich wartość otrzymałem 21
grudnia 2005 roku.
Kiedy ta pierwsza przesyłka wróciła do mnie, odżałowałem kolejnych
55 dolarów na drugą przesyłkę. Z drugiej przesyłce usunąłem
już owe pechowe tabletki echinacea które zgodnie z informacją
celników poprzednio spowodowały jej zwrot. Na wszelki
wypadek usunąłem też z niej wszystkie inne mniej istotne
rodzaje leków które poprzednio wysyłałem. W tej drugiej
przesyłce pozostawiłem więc jedynie jedną paczkę lekarstwa
przeciw-grypowego, które uważałem za najbardziej
skuteczne. Dnia 28 listopada 2005 roku wysłałem
ponownie do Polski drugą przesyłkę z tylko jedną
paczką owego najistotniejszego lekarstwa. Jednak
i tym razem druga przesyłka ponownie została zatrzymana
przez celników. W dniu 1 grudnia 2005 roku celnicy Ci
zadzwonili do mnie i zażądali abym wysłał im receptę
na owo lekarstwo. Odżałowałem więc dalsze $5.50 na
faks i wysłałem im receptę. Po jej wysłaniu nastała
niepokojąca i długa cisza. Z jej powodu zacząłem
się nawet zastanawiać czy nie popełniłem niechcący
jakiegoś przestępstwa dla którego państwo przegląda
właśnie prawa i przepisy aby znaleźć sposób jak
mnie ukarać. Dopiero 5 grudnia 2005 roku odkryłem,
że lekarstwo zostało w końcu wypuszczone z Nowej
Zelandii. Jednak zaraz utknęło ono u celników z Polski.
Polscy zaś celnicy przywiązali do jego przybycia tyle
formalności, jakby był to import co najmniej całego
czołgu i to z kilkuletnim zapasem amunicji (nie przejęli
się też wcale tym, że dana paczka już raz przeszła
kontrolę celną w Nowej Zelandii). Aby z formalnościami
tymi się uporać moja rodzina w Polsce potrzebowała
dalszych czterech dni, tak że lakarstwo zdołała odebrać
dopiero 9 grudnia 2005 roku. Jak z tego widać, w dzisiejszych
czasach nawet tak błacha sprawa jak wysłanie komuś
lekarstwa antygrypowego zamieniana jest w problem legalny
niemal do przebycia przez zwykłego obywatela.
Nie będę tutaj już dyskutował sprawy, że przesyłka
(nastawionego na dobro ludzi) lekarstwa poprzez
owego ekspresowego kuriera międzynarodowego,
w tym przypadku zajęła niemal cały miesiąc.
(Dla porównania, przesyłka np. książki o "Harrym
Potterze", która popirałaby głównie interesy
UFOnautów na Ziemi, tym samym kurierem
i na tą samą odległość nie trwałaby dłużej
niż 3 dni.) Gdyby więc owo lekarstwo potrzebne
było umierającemu dla ocalenia mu życia, nie
zdążyłoby ono dotrzeć nawet na jego pogrzeb.
Powyższe
zdarzenie jest tylko jednym z całego szeregu podobnych
przypadków jakie osobiście doświadczyłem, a w jakich
najróżniejsi urzędasy powodowali że
jak dotychczas nielogiczna legalność zawsze stawiana
jest ponad logiczną moralność.
Jestem też pewien że każdy czytelnik wielokrotnie już
rozbił sobie nosa na własnym stadzie takich właśnie
przypadków. Osobiście też wierzę, że przypadki
takiego bezdusznego, niemoralnego i nie-fair
postępowania urzędów powołanych po to aby
"pomagać" społeczeństwu z czasem będą się tylko
nasilały. Już obecnie czynią one nasze życie coraz
trudniejsze. W przyszłości zaś zapewne spowodują
że każdy zmuszony będzie do stania się prawnikiem.
Wszakże w obecnej sytuacji bezduszne urzędasy
mają prawo aby ukarać każdego kto nie dopełni choćby
nawet najmniejszego wymogu legalnego. Mogą też bez
końca karać ludzi bez zwracania uwagi czy owe wymogi
legalne są "fair" oraz "moralne". To zaś pozwala
najróżniejszym urzędom i rządom na nieskończone
mnożenie praw które nie są ani moralne ani fair.
Przykładowo, jeśli celnicy i urzędy pocztowe namnożą
wystarczająco dużo praw w rodzaju tych opisanych
poprzednim przykładem, wówczas będą mogły brać
opłaty za przesyłki, jednak zawsze znajdą jakiś niedopełniony
kruczek legalny aby przesyłki te bezwysiłkowo zwracać
nadawcom bez potrzeby ich doręczania adresatom.
Dlatego zgodnie z duchem totalizmu uważam że
jest ogromnie pilne aby wprowadzić w życie totaliztyczną
zasadę iż moralność
anuluje nielegalność. Zasada ta
w ogólności stwierdza, że "w każdym przypadku kiedy
ktoś nie dopełni jakiegoś wymogu legalnego, jednak
postępuje moralnie i nie krzywdzi tym nikogo, fakt owego
moralnego postępowania anuluje wymóg bezwzględnego
dopełnienia owego wymogu legalnego". Jeśli zasadę
tą odnieść do omawianego tutaj przypadku niedopełnienia
jakiegoś wymogu legalnego z prostego powodu braku
znajomości jakiegoś specjalistycznego prawa, zasada
ta stwierdzałaby "jeśli ktoś z powodu własnej
nieznajomości szczegółowego prawa nie dopełnił
jakiegoś legalnego wymogu, jednak postępował moralnie i
owym niedopełnieniem nie krzywdzi nikogo, nie powinien
w takim przypadku za owo niedopełnienie być karany".
Owa totaliztyczna zasada obowiązywałaby dla wszelkich
przypadków, gdzie zwykli ludzie postępujący w zgodzie z
własnym sumieniem są ciągle łapani przez coraz
bardziej skomplikowane prawa, chociaż swoim działaniem
nie krzywdzą nikogo. Wszakże w każdym przypadku
takiego niedopełnienia jakiegoś legalnego wymogu,
niedopełnienie to może łatwo zostać naprawione przez
służby jakie są opłacane naszymi podatkami i jakie i tak
włożyły już w daną sprawę określony nakład pracy aby
wykryć owo legalne niedopełnienie.
(Przykładowo, w przypadku jaki opisałem powyżej, całą
sprawę można było bardzo łatwo naprawić bez potrzeby
ukarania mnie ani bez dodatkowych kosztów, poprzez
np. nalepienie na paczce jakiejś celniczej etykietki w
rodzaju - sprawdzona przez urząd celny Nowej
Zelandii i nie zawiera niedozwolonych substancji, albo
poprzez wyjęcie z paczki, za moją zgodą, owych pechowych
tabletek. Wcale więc nie istniała konieczność aby
mnie karać poprzez odesłanie mi całej paczki z powrotem.)
Z kolei wdrożenie w życie zasady że "moralność anuluje
nielegalność" ułatwiłoby życie tysiącom zwykłych
ludzi którzy wcale nie chcą być prawnikami i wcale nie
uważają że życie polega na poznawaniu tysięcy owych
zawiłych praw jakie ich rządy bez przerwy mnożą i
zmieniają, niemniej którzy w swoim życiu bez przerwy
zważają aby postępować moralnie i nie krzywdzić
nikogo. Ponadto zasada ta dopomagałaby w szybkim
pousuwaniu owych nieżyciowych i niemoralnych praw
i przepisów które coraz bardziej utrudniają nasze życie
codzienne. Wszakże kierowałaby ona uwagę ludzi na
te aspekty owych praw, które są najbardziej niemoralne
i nieżyciowe. Ponadto zmuszałaby ona urzędników
aby ci znajdowali sposoby na anulowanie owych
niemoralnych lub nieżyciowych aspektów tych praw.
To zaś sprzyjałoby szybkiemu usuwaniu tych praw
które okazują się niemoralne i nieżyciowe. W końcu,
co najważniejsze, w długoterminowym działaniu
zasada ta eliminowałaby obecnie szybko się
poszerzającą rozbieżność pomiędzy prawami
moralnymi i polem moralnym ustanowionymi
przes samego Boga, a prawami ludzkimi
ustanowanianymi przez nasze rządy. Wszakże
celem totalizmu jest aby z upływem czasu
doprowadzić do systuacji, kiedy oba te rodzaje
praw zleją się ze sobą w jedno prawo które
jest zgodne z intencjami Boga wyrażonymi właśnie
przebiegiem pola moralnego, prawami moralnymi,
oraz podszeptami ludzkiego sumienia.
Część E:
Praca, zarobkowanie, źródło utrzymania ludzi:
#E1.
"Pieniądze szczęścia nie dają" - zamieńmy je więc za pracę dla
nirwany:
#E2.
"Maksymilizujmy energię moralną, a nie zysk" - czyli dobro innych ludzi wcale NIE jest mniej ważne niż nasz dochód:
Chińczycy
mają w użyciu pojęcie "bad money" (tj. "złe pieniądze").
Owe "bad money" to po prostu pieniądze które zostały
zdobyte poprzez czyjąś krzywdę. Ich przykładem są
pieniądze które ktoś zdobył poprzez rabunek, kradzież,
hazard, wyzysk, eksploatowanie słabszych od siebie,
itp. Zarówno też owi Chińczycy, jak i praktycznie coraz
większa liczba ludzi na całym świecie przekonuje się
empirycznie, że owe "bad money" zawsze stają się
źródłem jakichś kłopotów dla ich właścicieli. Nigdy
też nie przynoszą one nikomu szczęścia. Wszakże
zawierają one w sobie tyle ludzkiego cierpienia,
przekleństw i złej karmy, że
z ich użycia nic dobrego nie jest w stanie wyniknąć.
Niemniej na przekór, że ludzie doskonale zdają
sobie sprawę z następstw zdobywania i posiadania
takich "bad money", ciągle niemal w każdej
dotychczasowej działalności ludziej zysk stawiany
jest ponad dobrem ludzkim. Praktycznie
więc, niemal każdy dzisiejszy business na Ziemi
wprawdzie przynosi zyski, ale faktycznie na
owe zyski składają się właśnie owe "bad money".
Wszakże owe zyski wynikają z faktu, że właściciele
danych businessów albo eksploatują swoich
pracowników, albo dokonują redundancji aby
powiększyć zysk, albo produkują lipę aby zarobić
na kosztach, itp. Efekty takiego niemoralnego
działania widzimy też dookoła siebie. Wszakże
na przekór że dzisiejszy świat jest pełen pieniędzy
i pełen ludzi którzy uzyskują ogromne zyski,
nikt dzisiaj wcale nie jest szczęśliwszym niż np. 50
lat tumu kiedy ludzie byli biedniejsi ale postępowali
znacznie moralniej.
Zgodnie z totalizmem cały problem systemu
ekonomicznego dzisiejszego świata bierze się
z faktu, że wszelka dotychczasowo działalność
ludzka nastawiona jest na maksymilizację zysku
na wszelkie możliwe sposoby, w tym krzywdą
ludzi. W rezultacie ludzie zawsze stawiani
są niżej od zysku. To zaś znaczy, że wpływu
krzywdy ludzkiej na losy danego zysku dzisiaj
zupełnie nikt nie uwzględnia podczas generowania
tego zysku. A to właśnie owa krzywda ludzka
wpisana w dany zysk jest powodem dla którego
dotychczasowy rozwój produkcji i dobrobytu
wcale nie spowodował zwiększenia szczęścia
i samospełnienia ludzi.
Dlatego totalizm nakazuje aby zamiast
maksymilizacji zysku celem działalności
businesów stawała się maksymilizacja
energii moralnej. Owo pojęcie "energii
moralnej" wprowadzone zostało do użycia
przez filozofię
totalizmu.
Energia ta to po prostu miernik wskazujący jak
wysoko dana działalność wynosi dotykanych
nią ludzi w polu moralnym. Innymi słowy,
"energia moralna" jest wskaźnikiem na ile
dana działalność jest moralna (czyli na ile
NIE krzywdzi ona nikogo). Jej pojęcie uwzględnia
więc w sobie zarówno czysty finansowy zysk,
jak i dobro ludzi z udziałem których zysk ten
został wygenerowany. "Maksymilizacja
energii moralnej" wcale NIE nakazuje aby
zupełnie zapomnieć o prawach ekonomicznych
i zysku (tak jak to kiedyś usiłował uczynić
komunizm) i jedynie nastawić się na dogadzanie
robotnikom oraz konsumentom. Wszakże takie dzialanie
krzywdziłoby właścicieli danego bisinessu
oraz inwestorów - w wyniku powodowałoby więc
zmniejszanie, a nie maksymilizację, energii
moralnej. Nie pozwala ona jednak również
aby generować zysk kosztem robotników i
konsumentów, bowiem wówczas krzywdziłoby
to owych ludzi, a w ten sposób również
zmniejszałoby energię moralną (zamiast
ją maksymilizować). Reasumując, totaliztyczna
zasada "maksymilizowania energii moralnej
zamiast zysku" powodowałaby, że businessy
ciągle generowałyby zysk, tyle że zysk ten
byłby najwyższy jaki jest możliwy bez krzywdzenia
którychkolwiek z ludzi dotykanych danym
rodzajem działalności. A więc byłaby ona
zgodna zarówno z prawami eknonomicznymi,
jak i z prawami moralnymi. Jako taka powodowałaby
ona wzrost dobrobytu towarzyszony przez
wzrost szczęścia i samospełnienia ludzi
obejmowanych tym dobrobytem.
Jakże więc totalizm zamierza osiągnąć ową
"maksymilizację energii moralnej zamiast
maksymilizacji zysku". Ano jest to bardzo
proste. Każde działanie danej instytucji
czy businessu musi być realizowane w
sposób moralny. Jak zaś osiągnąć
w praktyce takie wyłącznie moralne działania,
to dokładnie wyjaśnione zostało filozofią
totalizmu. Niestety, wyjaśnienia te są zbyt
obszerne aby w całości zaprezentować je
na niniejszej stronie. Każdy czytelnik może
je jednak łatwo przestudiować, bowiem
opisane są one szczegółowo w tomie 6
monografii
[1/4]
upowszechnianej za darmo poprzez
Menu z niniejszej strony internetowej.
#E3.
Nie marnujmy potencjału ludzi ani planety - czyli dajmy każdemu możliwość pracy dla dobra wszystkich:
Ludzkość
jest ogromnie marnotrawna. Tratuje ona, niszczy
i marnotrawi niewybaczalną proporcję zarówno
posiadanego potencjału ludzkiego, jak i zasobów
naturalnych naszej planety. Jeśli rozglądniemy się
dookoła, bez trudu to odnotujemy. Bezrobocie,
ziemia leżąca odłogiem, opuszczone i niszczejące
fabryki i budynki, skupowanie produktów rolnych aby
je następnie niszczyć dla utrzymania wysokich cen,
organizowanie festiwali w których ludzie obrzucają
się żywnością, zakazy używania samochodów
starszych od 10 lat (podobno wprowadzane w
celu ochrony środowiska, chociaż zapominające
że kopalnie i fabryki służące wyprodukowaniu
nowego samochodu niszczą to środowisko
nawet bardziej niż używanie starego samochodu),
itd., itp. Gdyby owe nieustannie
niszczone zasoby skierować na konstruktywne
cele, nasza planeta byłaby miejscem dobrobytu.
Wszakże już obecnie Ziemia opływa mlekiem
i miodem. Tyle że jak dotychczas, zbyt wielki
procent tych dóbr zwyczajnie marnotrawimy
swoim niemoralnym postępowaniem. Gdybyśmy
zaś nauczyli się je spożytkowywać zamiast
marnotrawić, wówczas nie byłoby ani
umierających z głodu,
ani biednych i w potrzebie, ani bezrobotnych,
ani bezdomnych. Każdy też z nas mógłby
wówczas pozwolić sobie na większą zasobość
i na lepszy standard życia. Wszakże byłoby
więcej wszystkiego, wszystko byłoby znacznie
lepszej niż obecnie jakości (przedsiębiorstwa
nie goniłyby przecież jak obecnie za zyskiem
kosztem jakości), oraz wszystko byłoby znacznie
tańsze bowiem produkcja byłaby większa niż
obecnie.
Jednym
ze składników zasady "maksymilowania generowania
energii moralnej zamiast maksymilowania zysku"
opisanej w poprzednim punkcie, jest właśnie że zakazuje
ona dotychczasowego marnowania potencjału ludzkiego
oraz marnowania zasobów naszej planety. Innymi słowy
stwierdza ona, że z powodu niedoskonałości
dzisiejszego sposobu organizowania rynku pracy
oraz korzystania z dóbr naszej planety, ogromna
rzesza zdolnych ludzi pozbawiana jest dostępu do
istniejących dóbr oraz szansy dołożenia swojej
kontrybucji do dorobku całej ludzkości. Pozbawianie
tej szansy i dostępu następuje zaś poprzez odbieranie ludziom
możliwości znalezienia dla siebie konstruktywnej pracy,
oraz pozbawienia ludzi szansy pokazania co potrafią.
Dlatego totalizm rekomenduje, że jednym z głównych
celów każdego pracodawcy i rządu na świecie powinno
być, aby na wszelkie możliwe sposoby zwiększały one
dostępność zatrudnienia i pracy dla swoich narodów.
Wszakże praca jest pierwotnym źródłem wszystkiego.
Im więcej więc ludzi otrzymuje na nią szansę, tym
bardziej wszyscy na tym korzystamy. Ponadto potencjał
ogromnej rzeszy dzisiejszych ludzi marnuje się tylko
dlatego, że nigdy nie otrzymali oni szansy pokazania
co potrafią. Dlatego w interesie nas wszystkich leży,
aby każdy mieszkaniec Ziemi nieustannie otrzymywał
szansę na pracę, na godziwy zarobek, oraz na
coraz doskonalsze wykorzystanie zasobów naszej
planety.
Totalizm
wskazuje cały szereg praktycznych sposobów na jakie
uzyskiwać się powinno nieustanne zwiększanie
zatrudnienia i dostępności pracy, a w ten sposób
dawanie każdemu szansy na dołożenie swojej
kontrybucji dla dobra całej ludzkości. Omówmy
teraz najważniejsze z owych sposobów:
(i)
Wprowadzenie najniższego oraz najwyższego
zarobku. Każdy naród i państwo powinnny
posiadać wyraźnie zdefiniowany jaki może być
najniższy dozwolony zarobek osoby zatrudnionej
zarobkowo (tj. tzw. "konsumenta"), a także jaki
może być najwyższy dozwolony zarobek obywateli
(tj. "konsumentów") owego państwa. (Odnotuj, że
terminem "konsument" totaliztyczna ekonomia
opisuje każdego człowieka. "Konsument" pod
względem ekonomicznym różni się od "producenta",
którym jest każde przedsiębiorstwo jakie cokolwiek
wytwarza.) Ja celowo używam tutaj określenia
"zarobek", bowiem w dzisiejszych czasach
rządy wielu państw oszukańczo udają że dbają
o interesy swoich obywateli, poprzez zdefiniowanie
jaka jest najniższa "stawka godzinowa". Przykładowo,
w Nowej Zelandii (NZ) taka najniższa stawka godzinowa
przez kilka ostatnich lat wynosiła (dla dorosłej osoby)
9.50 $NZ na godzinę, zaś od 27 marca 2006 roku
ma być podniesiona o 75 centów do wartości 10.25
$NZ na godzinę (dane na jej temat opublikowane
są m.in. w następujących dwóch artykułach z
nowozelandzkich gazet, mianowicie artykule
"Minimum wage up - by 75 cents an hour",
opublikowanym w
"The Dominion Post",
wydanie z czwartku, December 22, strona A4,
oraz w artykule "All at odds over pay rise"
opublikowanym w
"The New Zealand Herald",
wydanie z czwartku, December 22, 2005, strona A6).
Jednak owa najniższa stawka godzinowa
wcale nie chroni ludzi przed wyzyskiem.
Wszakże jeśli jakiś pracodawca chce kogoś
wyzyskiwać, wówczas zatrudnia go jedynie
na kilka godzin w tygodniu (potem jednak
np. może przetrzymywać ludzi w pracy znacznie
dłużej niż im płaci, albo może zadawać im pracę
do domu). Tymczasem jeśli wprowadziłoby się
najniższy "zarobek", taki wyzysk byłby niemożliwy.
Wszakże towarzyszyło by mu prawo, że jeśli
wówczas ktoś zatrudni kogoś zarobkowo,
wówczas musi mu wypłacać co najmniej ów
najniższy zarobek bez względu na to na ile
godzin w tygodniu owo zatrudnienie by było
(odnotuj też, że nie powinno być wolno zatrudniać
kogokolwiek na więcej niż 40 godzin w tygodniu).
Gdyby wprowadzony został ów najniższy "zarobek",
pracodawcy nie mógliby się uciekać do wybiegu
ograniczania liczby godzin pracy.
Ów najniższy zarobek powinien też być około
33% wyższy od finansowego minimum
koniecznego aby wyżyć w danym społeczeństwie
(tj.od finansowego wsparcia państwa dla ludzi
pozbawionych zatrudnienia).
Wszakże powinien on gwarantować nie tylko
przeżycie, ale również i dostęp do dóbr
umożliwiających codzienne cieszenie się
z życia. Z kolei najwyższy zarobek danego
państwa byłby to sumaryczny dochód
pieniężny jaki pojedynczej osobie wolno
byłoby osiągnąć. Powinien on gwarantować,
że tego co go otrzymuje stać będzie praktycznie
na wszystko w najwyższej jakości i w jednym
egzemplarzu, co osoba ta potrzebuje do zasobnego
i szczęśliwego życia. Jednak zarobek ten
nie powinien być aż tak wysoki, aby
spowodował rozwarstwienie społeczeństwa
na klasy oraz wzniesie przepaści pomiędzy
bogatymi i biednymi. Oczywiście, wprowadzenie
najwyższego zarobku pieniężnego zawsze
będzie się wiązało z otwartą dyskusją jak duży
powinien on być. Wszakże jeśli będzie on zbyt
mały, wówczas odbierze on ludziom motywację
aby w życiu starali się być lepszymi od innych.
Totalizm zaś jest ZA motywowaniem ludzi,
za konkurencją, za wynagradzaniem
dodatkowego wysiłku, za popieraniem
zdolności i pomysłowości, za udoskonalaniem
na wszelkie możliwe sposoby, itp. Totalizm nie
zamierza więc w żaden sposób zniechęcać ludzi
do wytężonej i twórczej pracy, lub bawić się w
komunizm który zmuszał aby wszyscy byli
jednakowo biedni. Totalizm chce jedynie
wyeliminować niemoralny wyzysk i
niesprawiedliwość społeczną. Jeśli
z kolei ten najwyższy zarobek będzie
zbyt duży, wtedy będzie on promował
wszystko to czego poprzez jego wprowadzenie
totalizm chce uniknąć. Totalizm stoi więc
tu na stanowisku, że wielkość maksymalnego
zarobku powinna być dokładnie uzasadniona
naturalnymi różnicami istniejącymi pomiędzy
poszczególnymi ludźmi. Znaczy, powinna
ona wiernie odzwierciedlać maksymalną
z możliwych rozpiętość indywidualnych
zdolności i umiejętności u ludzi. Dlatego
najwyższy zarobek powinien być tyle razy
większy od najniższego zarobku, ile razy
wydajność najlepszego fachowca może
być wyższa od wydajności najgorszego fachowca -
który jednak ciągle zdolny jest utrzymać swoją pracę.
W tym zaś zakresie prowadzone były już badania.
Przykładowo dla programistów komputerowych,
gdzie owe różnice pomiędzy najlepszym i
najgorszym fachowcem są najwyższe ze
wszystkich ludzkich zawodów, rozpiętość ta
nigdy nie przekracza 50 razy. Tłumacząc
to inaczej, najlepszy programista komputerowy
(tzw. "super-programmer") nigdy nie jest
lepszy o więcej niż 50 razy od najgorszego
programisty. Czyli najwyższy zarobek ludzki
w żadnym przypadku nie powinien przekraczać
50 najniższych zarobków, a także powinien
być bliski ustalonej dokładnymi badaniami
największej możliwej rozpiętości zdolności
ludzkich u osób które ciągle się mieszczą
w kategorii zatrudnialnych i chętnie zatrudnianych
(tj. nie wolno go ustalać np. poprzez
porównywanie do ludzi którzy są tak leniwi
lub tak niezdarni, że nie utrzymali by się
w pracy u żadnego pracodawcy).
To zaś praktycznie oznacza, że
cokolwiek ktoś na najniższym zarobku kupiłby
sobie przez okres około 50 lat (tj. całego
życia), ów płacony najwyższym zarobkiem
byłby w stanie sobie kupić w przeciągu roku.
(Warto tutaj dodać, że w dzisiejszych czasach
praktycznie w każdym kraju istnieje zadziwiająco
duża liczba ludzi których sumaryczne zarobki
faktycznie przekraczają wartość 50 najniższych
zarobków danego kraju. W ten sposób ich
nieuzasadnienie wysokie zarobki odbierają
innym ludziom szansę na pracę i na godziwy zarobek.)
Ograniczenie zarobków poprzez wprowadzenie
najniższej i najwyższej ich wysokości wprowadzałoby
cały szereg korzystnych następstw. Przykładowo,
uniemożliwiałoby dotychczasowy wyzysk ludzi,
pomniejszałoby tak rażącą dzisiaj przepaść
pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi.
Pozwalałoby też aby zamiast umożliwiać kilku
jednostkom zarabianie nieograniczonych
sum z jakimi nie wiedzą potem co czynić, raczej
zatrudnić szereg dalszych osób których uszczęśliwią
znacznie mniejsze sumy. Tych zarobków (najniższego
i najwyższego) nie wolno byłoby nikomu przekroczyć,
nawet prezydentowi danego kraju.
(ii)
Możliwość pobierania zasiłku (np. dla bezrobotnych) poprzez pracodawcę.
Każdy obywatel (konsument) bez wyjątku, kto aktualnie
pozostawałby bez żadnego zatrudnienia, powinien otrzymywać
od państwa jakąś formę finansowego wsparcia (zasiłku),
np. zasiłek dla bezrobotnych, rentę, stypendium na naukę,
itp. Jest też niemoralnie na owo wsparcie nakładać
rozliczne warunki i wymagania, takie jak np. te obowiązujące
w Nowej Zelandii. (W Nowej Zelandii np. w chwili pisania
niniejszej strony mi nie przysługiwał zasiłek dla bezrobotnych,
chociaż byłem wówczas bezrobotny. Podobnie w latach
1990 do 1992 pozostawałem tam bez pracy, jednak ówczesne
przepisy pozwoliły mi w całym owym dwuletnim okresie
pobrać zasiłek tylko przez kilka ostatnich tygodni.)
Wielkość wypłacanego zasiłku powinna przy tym być
wystarczająca dla przeżycia, jednak jakieś 33%
niższa od najniższego zarobku dla ludzi pracujących
w danym kraju. Każdej formie finansowego wsparcia
przez państwo towarzyszyłoby jednak prawo,
że ci co go otrzymują mogą uzgodnić z jakimś
pracodawcą (tj. "przedsiębiorstwem") aby mogli
otrzymywać swój zasiłek dla bezrobotnych, lub
inne wsparcie państwa, właśnie poprzez tego
pracodawcę. W takim więc przypadku, państwo
płaciłoby ten zasiłek dla bezrobotnych (lub inne
wsparcie) owemu pracodawcy, zaś ów pracodawca
wypłacałby danej osobie ów najniższy zarobek dozwolony
w danym państwie (prawo zabraniałoby jednak płacić więcej
niż ów najniższy zarobek). W ten sposób pracodawca
by korzystał, bowiem mógłby uzyskać pracownika za
koszt niższy niż normalne zatrudnienie, oraz na czas
dorywczy - wtedy gdy go potrzebuje (np. rolnicy, warzywnicy
i ogrodnicy mogliby tak zatrudniać ludzi na czas zbiorów). Dana
osoba by korzystała, bowiem od pracodawcy by dostawała
dalszą połowę tego co otrzymywałaby już w formie wsparcia
od państwa (np. zasiłku dla bezrobotnych). To zaś
byłoby szczególnie istotne dla inwalidów i osób
niepełnosprawnych, których nikt nie chciałby zatrudnić
za pełnym wynagrodzeniem, jednak chętnie zatrudniłby
ich na takich w 66% dotowanych przez państwo warunkach.
Społeczeństwo też by korzystało, bowiem
potencjał dzisiejszych bezrobotnych ciągle
byłby wówczas wykorzystywany dla ogólnego
dobra. Jednak takie wypłacanie wsparcia
poprzez pracodawcę powinno być urzeczywistniane
wyłącznie na zasadach ochotniczych, tak
aby ci ludzie którzy nie chcą lub nie mogą
pracować, nie byliby przymuszani do
szukania tego typu zatrudnienia. Ponadto,
dla osób w wieku poniżej 60 lat takie
pobieranie wsparcia poprzez pracodawcę
powinno być obłożone kilkoma wymogami
które generalnie opracowane byłyby dla
powiększania ich wiedzy i znajomości świata.
Przykładowo, takie pobieranie zasiłku poprzez
pracodawcę byłoby ograniczone do nie więcej
niż jednego roku u tego samego pracodawcy,
a ponadto wymagałoby aby każdy następny
pracodawca był geograficznie odległy o co
najmniej np. 5 km od wszystkich poprzednich.
To zaś zmuszałoby wiekowo młodych bezrobotnych
do znajdowania sobie nowego pracodawcy
co każde nie więcej niż rok czasu i to w coraz
innej miejscowości lub dzielnicy. W ten sposób
lepiej poznawaliby oni życie, poszerzaliby swoje
horyzonty myślowe, oraz nabywaliby szerszej
praktyki, zgodnie ze starym powiedzeniem o
"jedzeniu chleba z niejednego pieca". Jednak
wymóg tego corocznego poszukiwania
nowego pracodawcy przestawałby już
obowiązywać osoby w wieku powyżej
60 lat, którym bardziej potrzebna jest
stabilizacja życiowa niż nowe doświadczenia.
(iii)
Wprowadzenie zasady pojedynczego źródła finansowego
dochodu. W chwili obecnej prawo nie ogranicza
liczby źródeł dochodu finansowego jakie ktoś posiada.
W rezultacie biedni lub mniej zaradni mają trudności
ze znalezieniem choćby jednego źródła dochodu.
Jednocześnie jednak ludzie wpływowi oraz najróżniejsze
cwaniaki czerpią dochód z dzisiątków najróżniejszych źródeł.
Wszakże w dzisiejszych czasach powszechnie praktykuje
się niemoralne łapówkarstwo zasłaniając je pokrywką
"konsultacji", "doradztwa", "udziału w radzie nadzorczej",
itp. Faktycznie zaś w wielu przypadkach chodzi o to,
że jeśli ktoś wkręci się
na jakiś wpływowy stołek z którego podejmuje decyzje
dotykające innych, wówczas ci inni dają mu ukryte
łapówki za decyzje które ich faworyzują. Łapówki te
zaś płacone są właśnie poprzez rzekome zatrudnianie
go na najróżniejszych fikcyjnych pozycjach. Dlatego
czasami jestem zaszokowany czytając w gazecie,
że np. jakiś polityk był aż tak pracowity, że zwykł zasiadać
na kilkudziesięciu radach nadzorczych oraz kilkuset
komitetach i komisjach. Wszakże brakuje godzin w
dobie aby taki ktoś faktycznie mógł uczynić cokolwiek
konstruktywnego dla wszystkich tych źródeł swego
dochodu. Totalizm stwierdza, że owo
ukryte łapówkarstwo jest niemoralne, społecznie
bezproduktywne, oraz wysoce demoralizujące.
Trzeba je więc zlikwidować. Dlatego koniecznym
jest wprowadzenie prawa, że każdy obywatel może
posiadać tylko jedno źródło dochodu finansowego,
oraz że suma otrzymywana z tego źródła zawsze
musi mieścić się w określonej przez prawo wielkości
(np. że dla zarobku lub dywident nie jest mniejsza od
minimalnego zarobku ani większa od maksymalnego
zarobku dozwolonego w danym kraju).
Źródłem tym może być dowolny (np. wybrany sobie
przez daną osobę) sposób na jaki "konsumenci"
uzyskiwali będą swoje fundusze na konsumpcję,
np. albo praca zarobkowa, albo dewidendy z
posiadanego przedsiębiorstwa, albo też wsparcie
finansowe państwa (np. zasiłek dla bezrobotnych).
Inne zaś źródła dochodu, które obecnie najróżniejsze
zapobiegliwe "szare eminencje" mają, musiałyby
zostać przez nie zwolnione. Czyli albo byłyby
one udostępnione innym ludziom potrzebującym
pracy. Albo też musiałyby one być obsługiwane
przez jakieś prywatnie posiadane przedsiębiorstwo,
które dany ktoś musiałby w tym celu sobie założyć
i które by świadczyło usługi jakie dzisiaj świadczone
mogą być przez takich wieloźródłowych dochodobiorców.
W obu zaś tych przypadkach, zwiększałoby to
zatrudnienie i zapewniało moralniejszą dostrybucję
finansowych dochodów.
(iv)
Wprowadzenie możliwości "zatrudnienia się bez
otrzymywania pensji". Przykładowo, emeryci,
renciści, ludzie finansowo zasobni, legalni
właściciele danego przedsiębiorstwa, a także
ludzie którzy swój finansowy zarobek pobierają
od innego pracodawcy, mieliby prawo do ochotniczego
zatrudnienia się w danym przedsiębiorstwie bez
pobierania od niego finansowego wynagrodzenia.
Przykładowo, właściciele przedsiębiorstw mogliby
tak bezwynagrodzeniowo zatrudniać siebie samych
jako dyrektorów własnego przedsiębiorstwa. To zaś
pozwalałoby im pracować zarobkowo w innych
przedsiębiorstwach, jednak równocześnie troszczyć
się o swoje własne przedsiębiorstwo na zasadzie
"pańskie oko konia tuczy". (Każdemu wolno byłoby
podejmować dowolną liczbę takich
bezwynagrodzeniowych zatrudnień.) Owym
bezwynagrodzeniowym zatrudnionym dane
przedsiębiorstwo definiowałoby legalnie odrębny
wykaz przywilejów i obowiązków. Mogliby więc oni
mieć albo takie same przywileje i obowiązki jak
każdy inny pracownik zatrudniony odpłatnie,
albo też mieliby specjalne przywileje czy obowiązki.
Przykładowo, mogliby być całkowicie honorowi -
tj. zwolnieni od wykonywania jakichkolwiek obowiązków
na rzecz danego przedsiębiorstwa. Niemniej,
jakakolwiek by nie była lista ich obowiązków,
ciagle nie pobieraliby za swoją pracę żadnego
finansowego wynagrodzenia. (Mieliby jednak prawo
do materialnych środków motywujących, np. do
służbowego domu, samochodu, komputera,
otrzymywania przydziału produktów danego
przedsiębiorstwa, itp. Tyle że - jak to opisane jest
w dalszym punkcie, owych otrzymywanych środków
motywujących nie wolno byłoby im sprzedawać
ani spieniężać.) W ten sposób ich ochotniczy
wkład do społeczeństwa również nie byłby
marnotrawiony. Każda osoba mogłaby wówczas
posiadać niewielki własny business w którym
pracowałaby sama jako taki nieopłacany dyrektor.
To zaś otworzyłoby każdemu szansę na uwolnienie
swoich zdolności entraprenourskich. Ponadto pozwalałoby
to aby ludzie naprawdę wybitni ciągle byli w stanie
dawać swój wkład do społeczeństwa na kilku frontach
jednocześnie. Odnotuj, że idea zatrudniania się bez
finansowego wynagrodzenia jest dokładną odwrotnością
obecnie praktykowanego "konsultanctwa", "siadania w
radzie nadzorczej", itp., opisanego w poprzednim
punkcie. Wszakże w takim bezwynagrodzeniowym
zatrudnieniu ludzie dodawaliby swoją pracę, rady,
autorytet, lub sławę, wcale nie otrzymując za to
pieniędzy, podczas gdy w dzisiejszym systemie
"siadnia w radzie nadzorczej", itp., wielu ludzi
otrzymuje pieniądze nie dokładając w tym celu
niemal żadnego wkładu.
(v)
Otwarta droga do nieograniczonej liczby rzeczowych
zachęt pracodawcy. We wszystkich powyższych
punktach wskazywane były sposoby urzeczywistniania
totaliztycznej zasady, aby każdemu człowiekowi dawana
była szansa pracy, a także godziwego zarobku finansowego.
Aby jednak była ona realistyczna, zasada ta musi
ograniczać finansowe dochody poszczególnych pracowników.
Wszakże w obiegu znajduje się jedynie ograniczona
suma pieniędzy. Stąd jeśli jedni ludzie nie będą
ograniczani ile z sumy tej im się dostaje, wówczas nie
pozostanie już nic dla innych. Jednak udoskonalanie
świata wymaga istnienia najróżniejszych środków
motywujących ludzi. Dlatego, prawa nie powinny
nakładać ograniczeń na to jakie pozafinansowe
korzyści dany pracodawca zdecyduje się oferować
swoim zatrudnionym, w tym także owym zatrudnionym
którzy nie otrzymują od niego wynagrodzenia
finansowego. Jedynym ograniczeniem nałożonym
na owe pozafinansowe korzyści byłoby, że
otrzymujący nie może ich sprzedać, oraz że
jeśli mają one trwałą naturę wówczas najpóźniej
po przerwaniu lub po zakończeniu zatrudnienia
muszą one być zwrócone pracodawcy. (Stąd
cały czas w sensie własnościowym należą one
do pracodawcy, a nie do pracownika który je
otrzymuje.) Oczywiście, wydawane pracownikom
środki konsumpcyjne, takie jak np. karta kredytowa
na zakup paliwa lub zakup obiadów w restauracji,
czy pracowniczy przydział produkowanego przez
to przedsiębiorstwo dobra, np. mleka czy czekolady,
nie musiałyby być już zwracane, chociaż mogłyby
być otrzymywane i konsumowane tylko w okresie
bycia zatrudnionym w danym przedsiębiorstwie.
Jeśli więc pracodawca czy właściciel danego
przedsiębiorstwa uważa to za stosowne, może
on oddać dowolnemu ze swoich pracowników
cały pałac do osobistego użytku, albo odrzutowiec,
albo samochód, albo komputer, itp. Tyle tylko,
że otrzymujący mógłby to używać jedynie na
czas bycia zatrudnionym. Potem zaś musiałby
oddać to z powrotem pracodawcy. Takie dodatkowe
motywowanie środkami rzeczowymi wnosiłoby
wiele korzyści (z tych zresztą względów w wielu
krajach jest ono praktykowane już obecnie).
Przykładowo, dodatkowo zwiększałoby zatrudnienie
- wszakże wszystkie owe dodatkowe środki
ktoś musiałby produkować, budować, kupować,
nadzorować, utrzymywać, rozliczać, księgować,
itp. Zwiększałoby zapotrzebowanie na wysokiej
jakości produkcję oraz podnosiłoby standard
życia - wszakże tego co ludzie normalnie nie
kupiliby, cięgle bez zastrzeżeń wzięliby w
użytkowanie lub konsumpcję od swego pracodawcy.
Spowodowałoby to też, że istnienie ograniczenia
nałożonego na najwyższy zarobek wcale nie byłoby
aż tak boleśnie odczuwane przez tych co nawykli
do ogromnych dochodów, chociaż jednocześnie
pozafinansowy sposób tego dodatkowego
wynagradzania byłby społecznie bardziej konstruktywny.
Ponadto, ten sposób dodatkowego wynagradzania
czyniłby pewnym że rozdawane przez pracodawców
środki są natychmiast konsumowane przez pracowników,
co podtrzymywałoby ciągłość konsumpcji i
zapotrzebowania na dane dobra. Wielu
producentów mogłoby też uzyskiwać w ten
sposób dodatkowy zbyt na swoje produkty
oraz dodatkową weryfikację ich jakości.
Przykładowo, producenci czekolady mogliby
dawać swoim pracownikom przydział czekolady
do smakowego testowania (wiadomo przecież,
że ten co pracuje w fabryce czekolady i tak
nigdy nie kupuje czekolady w sklepie). Z
kolei producenci bułek, masła, mleka, czy
szynki mogliby zaopatrywać swoich pracowników
we własne produkty dla ciągłego weryfikowania
ich jakości i smaku. Wszyscy na tym więc by
jedynie korzystali.
(vi)
Wyeliminowanie marnotrawienia starych fabryk i
starych zabudowań. Fabryka lub zabudowanie,
co do których ktoś by udowodnił że nie były one
używane przez np. 5 kolejnych lat, mogłyby zostać
przez tego kogoś "zadeklarowane". Po zadeklarowaniu,
bez potrzeby zakupu przechodziłyby one do użytku
przedsiębiorstwa wskazanego przez daną deklarującą
osobę, np. do przedsiębiorstwa którego właścicielem
jest dana osoba (oczywiście, za zgodą dyrektora
owego przedsiębiorstwa). Deklarujący mógłby
więc zacząć je używać w
ramach działalności specjalnie w tym celu
stworzonego, lub już posiadanego przez siebie
przedsiębiorstwa, bez potrzeby ich zakupu.
To zaś stwarzałoby szansę uruchomienia jakiejś
produkcji lub zaczęcia jakiejś przedsiębiorczej
działalności przez ludzi którzy nie posiadają w
tym celu wymaganych kapitałów. Oczywiście,
po takim bezzakupowym otrzymaniu danego
budynku czy fabryki, przedsiębiorstwo które
by je posiadało musiałoby płacić za nie podatki
określone przepisami obowiązującymi
wszystkie przedsiębiorstwa. (Odnotuj jednak
że byłyby wyjątki od możliwości takiego
"zadeklarowania", np. wszelkie pomniki,
historyczne budynki, itp.)
(vii)
Eliminowanie marnotrawstwa ziemi.
Ziemia, co do której ktoś by udowodnił, że nie była
ona uprawiana przez np. 5 kolejnych lat, mogłaby
zostać "zadeklarowana" i zostać bezzakupowo
oddana do użytku przedsiębiorstwu posiadanemu przez
deklarującego. (Wyjątkiem jednak od tej reguły byłyby
rezerwaty natury, lasy, rzeki, jeziora, morza, oceany, itp.)
(viii)
Ograniczanie zysku przedsiębiorstw. W obecnych
czasach pogoń za maksymalnym zyskiem jest tak
duża, że zapomina się w niej o ludziach. Tymczasem
zysk jest tylko jedną ze składowych wzrostu "energii
moralnej". Inną jej składową jest działanie bez
powodowania ludzkiej krzywdy (tj. "moralne" działanie).
Dlatego przedsiębiorstwa powinny posiadać zdefiniowany
przez państwo najwyższy zysk, jakiego nie wolno
byłoby im przekroczyć (np. wyrażony jako % od
ich kapitału czy od inwestycji). Jeśli któreś
przedsiębiorstwo przekroczyłoby ten zysk,
cała przekroczona jego wartość byłaby zabierana
przez państwo i kierowana na specjalny fundusz
zadedykowany w całości tworzeniu nowych miejsc
pracy. To zaś by skłaniało przedsiębiorstwa,
aby zamiast maksymilizowania swoich zysków,
raczej inwestowały one w większe zatrudnienie,
w rozwój swojej działalności, w lepsze maszyny,
w udoskonalanie rozpiętości i jakości produktów,
w działalność badawczo-rozwojową, w poszukiwanie
nowych rynków i nowych rozwiązań technicznych, itp.
Ponadto poskramiałoby to ucieczkę przedsiębiorstw
do krajów w których płace robotników są niższe.
Czyli byłoby stymulatorem wyższego wzrostu
gospodarczego i zatrudnienia.
(ix)
Wyeliminowanie podatku od prywatnych osób
(tj. od "konsumentów"). Płacenie coraz
większych podatków, jest najbardziej upierdliwym
obowiązkiem nakładanym przez państwa
na swoich obywateli. Podatki te są też jednym z
najpowszechniejszych źródeł niesprawiedliwości
wywodzącej się od rządów, jakim ludzie są
poddawani. Dlatego totalizm sugeruje, że
należy całkowicie zlikwidować pobieranie podatku
od indywidualnych ludzi (tj. od "konsumentów").
Podatek brany byłby tylko od przedsiębiorstw
(tj. tylko od "producentów"). Takie przeorganizowanie
podatku wprowadziłoby tylko same korzyści.
Przykładowo, uprościłoby wszelkie obliczenia
zarobków. Wszakże to co ktoś by zarabiał faktycznie
by wówczas otrzymywał "na rękę". Zmniejszyłoby
to też biurokrację oraz liczbę krzywd wyrządzanych
przez biurokratów. Ponadto wcale nie pomniejszyłoby
to dochodów państwa z podatku. Wszakże państwo
mogłoby wtedy nakładać większy podatek na instytucje.
(Obecny podatek od indywidualnych osób ciągle
przecież w ostatecznym rozrachunku płacony
jest przez przedsiębiorstwa które zatrudniają
owych ludzi.)
* * *
Wyszczególnionych powyżej zostało jedynie
kilka przykładów jak daje się pomniejszyć
marnotrawienie potencjału ludzi i zasobów
Ziemi. Wszystkie one
są nastawione na zwiększenie zatrudnienia,
zwiększenie produkcji (a więc i konsumpcji
oraz dobrobytu), na moralniejszą niż
dotychczas dystrybucję zasobów finansowych
społeczeństwa, na uczynienie ludzkich praw
oraz życia obywateli znacznie klarowniejszymi
poprzez pomniejszenie ilości przepisów
które każdego obowiązują, a także
na zmniejszenie uprzykszania życia
indywidualnych ludzi przez państwo.
Przykłady te ani nie reprezentują
wszystkich pokojowych udoskonaleń które
wynikają z moralnych zasad totalizmu,
ani nie są jedynymi rozwiązaniami
możliwymi dla obecnych problemów. Celem
bowiem ich wskazania tutaj, jest uświadomienie
że filozofia totalizmu rozpracowała zbiór
generalnych zasad postępowania moralnego,
które to zasady mogą być stosowane do
każdego aspektu naszego życia. Jedyne
więc co trzeba aby poprawić nasze życie,
to zacząć te zasady wdrażać w praktyce.
A jak każdy może to odnotować rozglądając
się dookoła, w dzisiejszym społeczeństwie
istnieje równie wiele, jeśli nie więcej,
problemów do usunięcia, usprawnienia
i poprawienia, jak istniało ich dwa tysiące
lat temu w czasach Jezusa.
Część F:
Usprawnienia w działaniu naszej nauki i techniki - uwolnijmy potencjał twórczy ludzkości:
#F1.
Odblokujmy i wesprzyjmy kierunki badań które wnoszą najwyższy potencjał postępu ludzkości:
Ja osobiście wierzę, oraz wyraziłem to na
całym szeregu totaliztycznych stron, że
w uprzedzeniach dzisiejszych naukowców
zakodowany jest wyraźny cel i metoda działania.
Celem tym zaś jest powstrzymywanie, blokowanie
i uniemożliwianie tych kierunków badań, w
jakich kryje się największy potencjał na postęp
ludzkości. Wyrażając to innymi słowami,
takie zdawałoby się nielogiczne fakty, jak że
dzisiejsi naukowcy dostają histerii na samo
słowo UFO, że w żadnej wyższej uczelni na
świecie oficjalnie nie bada się dzisiaj ani nie
buduje tzw. "urządzeń darmowej energii", czy że
w dzisiejszych publikacjach naukowych wolno
jedynie wyszydzać oraz zaprzeczać istnienie
takich zjawisk jak telekineza czy telepatia,
wszystkie one są wyrazicielami celowego,
chociaż sekretnego i dobrze ukrytego działania.
Działanie to zaś nastawione jest na zablokowanie
dalszego postępu ludzkości. Wiele odrębnych
stron internetowych totalizmu wskazuje dokładnie
jak owo blokowanie jest dokonywane i kto za
nim się kryje. Niniejsza strona nie będzie już
poruszała tego tematu. Wszakże zainteresowani
czytelnicy znajdą jego omówienie na całym
szeregu totaliztycznych stron, np. na:
zło,
podmieńcy,
ludobójcy,
plaga,
26ty dzień,
WTC,
Columbia,
kosmici,
chmury-UFO,
huragany, oraz
tornada.
Na niniejszej stronie skupię się jedynie na
wyjaśnieniu jak totalizm zamierza naprawiać
zło jakie tym sposobem jest ludzkości wyrządzane.
W
obecnej sytuacji, kiedy totalizm wcale jeszcze nie
jest żadną liczącą się siłą polityczną, może on
jedynie apelować do rozsądku i do sumienia
indywidualnych naukowców oraz administratorów
nauki. Dlatego niniejszym totalizm zwraca
się z apelem do wszystkich racjonalnie myślących
ludzi aby wspierali totaliztyczne wysiłki skończenia
z dotychczasowym zakłamaniem, histerią, brakiem
racjonalności i uprzedzeniami oficjalnej nauki
ziemskiej, oraz aby jak tylko mogą tak
promowali rozwój rzeczowych badań w kierunkach
wskazanych poniżej w tym punkcie.
Wszakże, na przekór że są to kierunki co
do których dotychczasowa nauka ziemska
wykazywała tak nieracjonalne uprzedzenia,
faktycznie są to też kierunki w jakich ukrywa się
potencjał najwyższego postępu ludzkości.
Kiedy zaś totalizm stanie się siłą polityczną,
wówczas otwarcie on przyrzeka, że obdzieli
należnym priorytetem właśnie badania w tych
wysoce obiecujących kierunkach, oraz że skieruje
na nie wymagane w tym celu środki i zasoby.
Wylistujmy więc poniżej w punktach te kierunki
badań naukowych, które obecnie są dyskryminowane
i blokowane przez oficjalną (ortodoksyjną) naukę
ziemską, a które totalizm rekomenduje ogłosić jako
szczególnie priorytetowe oraz zawierające potencjał
największego postępu ludzkości. Dla każdego
z tych kierunków badań wyjaśnijmy też skrotowo
jakie potencjalne korzyści dla ludzkości on w sobie
kryje, a więc także dlaczego totalizm już obecnie
promuje, zaś w przyszłości będzie usilnie forsował,
jego systematyczne zgłębianie.
(i)
Urządzenia darmowej energii (czasami nazywane
też "urządzeniami pozyskującymi energię otoczenia",
czy "urządzeniami wolnodostępnej energii"). Urządzenia
te wykorzystują w swoim działaniu nowo-odkryte
zjawisko natury, które opisany dalej Koncept Dipolarnej
Grawitacji nazywa "Efektem Telekinetycznym".
Ów Efekt Telekinetyczny to po prostu zjawisko
reprezentujące dokładną odwrotność tarcia.
W podobny sposób jak tarcie spontanicznie
zamienia ruch na ciepło, ów Efekt Telekinetyczny
spontanicznie transformuje ciepło w ruch. Dlatego zjawisko
to jest ogromnie użyteczne właśnie do budowania
urządzeń darmowej energii. Wszakże dzięki
niemu takie urządzenia działają jak skrzyżowanie
dzisiejszych "pomp ciepła" (tj. "heat pumps") z
generatorami elektryczności. Mianowicie
odpompowują one ciepło z otoczenia, zaś
pozyskaną w ten sposób energią generują
one elektryczność. Wynikiem ich działania
jest więc, że otoczenie ulega ochłodzeniu, zaś
energia cieplna pobierana przez nie za darmo
z otoczenia generuje elektryczność. Do chwili
obecnej zbudowanych już zostało aż kilka
działających prototypów tych niezwykłych
urządzeń. Prototypy te należy więc obecnie
jedynie nieco udoskonalić i wdrożyć do
masowej produkcji. Po zaś opanowaniu ich
masowej produkcji zanikną wszelkie obecne
problemy energetyczne naszej cywilizacji.
Wszakże wówczas energię i elektryczność
będzie można generować za darmo oraz
bez chemicznego zanieczyszczania naturalnego
środowiska i to w praktycznie każdym miejscu
na Ziemi. Jedyne co owo pozyskiwanie
spowoduje, to ochładzanie otoczenia.
Urządzenia darmowej energii znacznie
bardziej wyczerpująco opisywane są w
rozdziale K z tomu 10 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Ich dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronie internetowej
darmowa energia.
(ii)
Techniczna telekineza. Nazwa "techniczna
telekineza" przyporządkowana jest zjawisku
bezdotykowanego wywoływania ruchu poprzez
techniczne przemieszczanie tzw. duplikatów
przeciw-materialnych wybranych obiektów.
Praktycznie owa techniczna telekineza wywoływana
jest poprzez przyspieszanie i/lub opóźnianie
linii sił pola magnetycznego. Jej dokładny
mechanizm rozpracowany został przez relatywnie
nową teorię naukową opisywaną w dalszym
ustępie tego punktu pod nazwą "Koncept Dipolarnej
Grawitacji". Techniczne opanowanie tego
niezwykłego zjawiska otworzy naszej cywilizacji
dostęp do całego szeregu oszałamiających
korzyści. Przykładowo, pozwoli ono na budowanie
urządzeń napędowych oraz wehikułów kosmicznych
które będą w stanie poruszać się natychmiastowo
(znaczy z nieograniczenie dużą szybkością).
Umożliwi ono też budowanie urządzeń darmowej
energii opisanych poprzednio. Techniczna
telekineza pozwala też na przenikanie jednych
obiektów trwałych przez inne (tj. pozwala ona
aby obiekty stałe stojące na naszej drodze,
np. mury, skały, meble, itp., zachowywały
się jakby wykonane zostały z jakiegoś płynu).
Z jej pomocą w przyszłości ludzie będą
mogli przenikać przez mury oraz inne
obiekty stałe. Pozwala ona także ludziom
całkowicie znikać z widoku (tj. zamieniać
się z materii w rodzaj niewidzialnej dla
oczu energii). Ponadto otworzy
ona dostęp ludzkości do zmiany szybkości
upływu czasu. W ten sposób stanie się
ona kluczem który w przyszłości umożliwi
też budowanie "wehikułów czasu".
Techniczna telekineza znacznie bardziej
wyczerpująco opisywana jest w podrozdziale H6
oraz w rozdziałach K i L z tomów (odpowiednio)
4 i 10 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jej dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronie internetowej
telekineza.
(iii)
UFO, UFOnauci, oraz filozofia i technologia tych
moralnie upadłych kosmitów. Jak to totalizm
nieustannie podkreśla, UFOnauci są odpowiedzialni
za praktycznie wszelkie
zło
jakie szerzy się na Ziemi. Wszakże to oni skrycie
okupują naszą cywilizację. To oni za pośrednictwem
wprowadzanych do naszego społeczeństwa tzw.
"podmieńców"
wypaczają przebieg wszystkiego co dobrego
dzieje się na Ziemi. To też oni nieustannie
spychają nas w dół i utrzymują w zniewoleniu.
To właśnie owych moralnie upadłych krewniaków
ludzkości, obecnie nazywanych "UFOnautami",
w dawnych czasach religie i ludzie zwali
"diabłami" lub "Szatanem" oraz również obciążali
odpowiedzialnością za wszelkie zło panujące na Ziemi.
Ich dokładne badanie i poznawanie jest więc
koniecznością życiową i warunkiem przetrwania
naszej cywilizacji. Wszakże aby ich trwale wyrzucić
z Ziemi, co jest ostatecznym celem totalizmu,
najpierw musimy nauczyć się ich rozpoznawać
i zwalczać. Nie mamy więc innego wyboru, niż
przełamać najróżniejsze blokady nałożone
na nas przez ich agentów, oraz w końcu zacząć
ich dokładnie badać. Problematyka UFO,
UFOnautów, oraz zgniłej filozofii i technologii
tych okupujących Ziemię szatańskich kosmitów
znacznie bardziej wyczerpująco opisywana
jest w rozdziałach O do W z tomów
(odpowiednio) 12 do 18 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Dosyć ilustratywne zaprezentowanie wpływu
UFOnautów na obecną sytuację ludzkości zawarte
jest również na stronach internetowych
zło,
podmieńcy, oraz
UFOnauci.
(iv)
Trwałe telekinetyzowanie materii. Jest to zjawisko
trwałego nadawania materii takich samych własności
jakie wykazuje materia poddana ruchowi telekinetycznemu.
Substancje trwale natelekinetyzowane odznaczają się
całym szeregiem niezwykłych własności. Przykładowo
większość z nich nabywa zdolności leczniczych. Dlatego
często owe substancje wykorzystuje się jako lekarstwa
na najróżniejsze choroby, włączając w to choroby
obecnie uważane za nieuleczalne, np. niektóre rodzaje
raka czy AIDS. Ponadto substancje te intensyfikują
wzrost. Przykładowo, rośliny rosnące w natelekinetyzowanej
glebie, które ja osobiście badałem, wyrastają do 12 razy
większe i dorodniejsze od roślin rosnących obok nich
w normalnej glebie. Dlatego trwałe natelekinetyzowanie
używane może być do ogromnie wydajnego tzw.
"telekinetycznego rolnictwa". Substancje i obiekty
trwale natelekinetyzowane wykazują także dziwne
zjawisko tzw. "nadśliskości" (tj. tracą one zdolność
do formowania tarcia). Przy dużej intensywności
trwałego natelekinetyzowania zaczyna ono generować
rodzaj białego, zimnego świecenia, podobnego
do światła księżyca. Powoduje ono również utratę
wagi (stopień owej utraty może nawet być wykorzystywany
do oceny poziomu natelekinetyzowania). Dokładne
zbadanie i wykorzystanie tego niezwykłego zjawiska
byłoby więc ogromnie korzystne dla naszej cywilizacji.
Trwałe telekinezowanie materii, sposoby jego
indukowania, oraz jego cechy i niektóre zastosowania
praktyczne, znacznie bardziej
wyczerpująco opisywane są w podrozdziale H8
oraz w rozdziale NB z tomów (odpowiednio)
4 i 11 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Skrótowe zaprezentowanie tego zjawiska jest
zawarte również na stronie internetowej
telekineza.
Niektóre uzdrawiające zastosowania substancji trwale
natelekinetyzowanych planowane są również do
włączenia (w przyszłości) do strony internetowej o
uzdrawianiu.
(v)
Techniczna telepatia. Są to dźwięko-podobne
wibracje propagujące
się w odrębnym świecie zwanym "przeciw-światem".
Mogą one być wykorzystywane m.in. do metody
natychmiastowego komunikowania się na międzygwiezdne
lub nawet międzygalaktyczne odległości. Ponadto
pozwala ona np. na wykrywanie gotujących się tornad
i trzęsień ziemi, na odnajdowanie lub obserwowanie
obiektów i substancji ukrytych przez wzrokiem poza
nieprzenikalnymi dla fal radiowych obiektami, oraz
na cały szereg ekstremalnie korzystnych dla ludzkości
zastosowań praktycznych. Naturalną odmianę telepatii
m.in. wykorzystują różdżkarze kiedy poszukują oni
podziemnych żył wodnych i złóż bogactw naturanych.
Budowa i działanie pierwszych urządzeń formujących
techniczną telepatię zostały już rozpracowane w ramach
Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Narazie jednak żadne
z owych urządzeń nie otrzymało szansy aby zostać
praktycznie zbudowane.
Techniczna telepatia oraz rozliczne urządzenia
techniczne które mogą ją wykorzystywać dla dobra
ludzkości, znacznie bardziej wyczerpująco opisywane
są w podrozdziale H7 oraz w rozdziale N z tomów
(odpowiednio) 4 i 11 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jej dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronie internetowej
telepatia.
Z kolei starożytne urządzenie techniczne (tzw.
"Zhang Heng seismograph") które wykorzystuje
fale telepatyczne do wykrywania gotujących się
trzęsień ziemi, opisane jest na stronie
sejsmograf.
(vi)
Napęd magnetyczny wehikułów latających. Jest
to nowy rodzaj napędu, który rozpracowany został już
całkowicie dla latającego statku międzygwiezdnego
nazywanego "magnokraftem", oraz dla całego szeregu
innych wehikułów pochodnych od owego statku. Jego
głównym "przestępstwem" powodującym że obecnie
jest on tak usilnie zwalczany i tak zawzięcie ignorowany
przez naukowców, jest że faktycznie to wyjaśnia on
budowę i działanie wehikułów
UFO,
a tym samym ujawnia wszystkim tajemnice owych UFO.
Magnokraft będzie pierwszym statkiem jaki po zbudowaniu
pozwoli naszej cywilizacji
na praktyczne podróżowanie do odległych systemów
gwiezdnych. Aż dziw bierze, że na przekór iż totalizm
oraz totaliztyczne strony internetowe propagują ów
statek przez cały szereg lat (pierwsze publikacje na
temat magnokraftu ukazały się już w 1980 roku), jak dotychczas
wszyscy badacze zajmujący się podróżami kosmicznymi
pretendują iż statek ten wogóle nie istnieje oraz że nic oni
nie wiedzą na jego temat. Jedynym wytłumaczeniem
owego szokującego zjawiska jest działalność tzw.
podmieńców
monopolizujących obecnie wszelkie badania kosmiczne
na Ziemi i pretendujących że są oni ludzkimi naukowcami.
W interesie ludzkości leży jak najszybsze odblokowanie
tej usilnej zmowy wyciszania i powstrzymywania badań
naukowych nad tym przyszłościowym rodzajem napędu.
Napęd magnetyczny całego szeregu wehikułów latających,
znacznie bardziej wyczerpująco opisywany jest w rozdziałach
F, oraz C, D i E z tomów (odpowiednio) 3 i 2 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jego dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronach internetowych
magnokraft,
komora oscylacyjna, oraz
napędy.
(vii)
Koncept Dipolarnej Grawitacji. Jest to relatywnie
nowa teoria naukowa (opracowana w 1985 roku),
która w całkowicie odmienny sposób wyjaśnia wszystkie
aspekty otaczającego nas wszechświata. Faktycznie
jest to od dawna poszukiwana przez ludzi tzw.
teoria wszystkiego.
Jej opracowanie
wynika z ustalenia jaka będzie budowa i działanie
wszechświata, w przypadku gdy pole grawitacyjne
jest polem dipolarnym (a nie monopolarnym - tak
jak w to błędnie wierzy dzisiejsza nauka na Ziemi).
Koncept ten ustalił, że niezależnie od znanego nam
już dobrze "świata fizycznego", poza niewidzialną
barierą istnieje odrębny i niezwykły świat, nazywany
"przeciw-światem". W owym przeciw-świecie
panuje niezwykła bezważka substancja nazywana
"przeciw-materią". Substancja ta wykazuje
inteligencję i zdolność do myslenia w stanie
naturalnym. Jest więc ona tym co religia
chrześcijańska nazywa Bogiem Ojcem.
Nie istnieje żadna inna teoria naukowa
na Ziemi, która zasługiwałaby w równym
stopniu na kontynuowanie swego dalszego
rozwoju, jak ów niewypowiedzianie istotny
dla ludzkości Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Faktycznie to wszystko co totalizm dotychczas
osiągnął, a co opisane jest na totaliztycznych
stronach internetowych i w totaliztycznych
podręcznikach, zaczyna się od owego konceptu,
oraz bezpośrednio z niego wynika.
Koncept Dipolarnej Grawitacji znacznie bardziej
wyczerpująco opisywany jest w rozdziałach H
oraz I z tomów (odpowiednio) 4 i 5 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jego dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronach internetowych
totalizm, oraz
telekineza.
(viii)
Filozofia totalizmu. Totalizm jest to filozofia
która wynika z odkryć Konceptu Dipolarnej
Grawitacji. Najłatwiej totalizm daje się wyjaśnić
przez jego porównanie do naukowej dyscypliny
fizyki. Podobnie bowiem jak fizyka opisuje
prawa fizyczne działające w naszym świecie
fizycznym oraz wpływ tych praw na ludzkie
życie, filozofia totalizmu opisuje tzw. "prawa
moralne" działające w przeciw-świecie, oraz
wpływ jakie prawa owe wywierają na życie ludzi.
Totalizm jest jedyną filozofią na świecie która
wcale nie została "wymyślona", a bezpośrednio
wynika z odkryć Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Dalsze badania i rozwój totalizmu są więc równie
ważne dla ludzkości jak dalszy rozwój fizyki
i badania fizyków.
Filozofia totalizmu znacznie bardziej
wyczerpująco opisywana jest w rozdziałach JA do JF
z tomów (odpowiednio) 6 do 9 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jej dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronie internetowej
totalizm.
(ix)
Prawa moralne. Prawa moralne są
to prawa wynikające z istnienia w przeciw-świecie
tzw. "pola moralnego". Z kolei owo pole moralne
jest to pokrewne do grawitacji pole pierwotne.
Jest więc ono jakby grawitacją, tyle że istniejącą
w przeciw-świecie, a nie w naszym świecie
fizycznym. Ponadto pole moralne odziaływuje
tylko z poruszeniami naszego intelektu, zamiast
z poruszeniami naszego ciała fizycznego, czyli
definiuje ono następstwa naszych myśli, intencji,
decyzji, uczuć, itp. Prawa moralne są nadrzędne
w stosunku do praw fizycznych. Mogą one nawet
zmienić działanie praw fizycznych. Każde prawo
moralne posiada swój odpowiednik w bardzo do
niego podobnym prawie fizycznym. Przykładowo
tzw. "Prawo Bumerangu" jest moralnym
odpowiednikiem dla fizycznego prawa
akcji i reakcji. (Prawo Bumerangu stwierdza,
że jakiekolwiek myśli i uczucia wyemitujemy
z siebie do innych ludzi, myśli te i uczucia
będą nam zwrócone przez innych ludzi.)
Badania praw moralnych są ogromnie
istotne. Wszakże prawa te bez przerwy
wpływają na życie wszystkich ludzi.
Jednocześnie zaś ludzie ci nie mieli
dotychczas pojęcia o ich istnieniu i działaniu.
Prawa moralne znacznie bardziej
wyczerpująco opisywane są w rozdziałach I oraz
JA z tomów (odpowiednio) 5 i 6 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Ich dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronach internetowych
prawa moralne,
totalizm, oraz
Bóg.
(x)
Świecka wiedza na temat Boga. Totalizm
promuje tzw. "świecką wiedzę o Bogu". Wiedza
ta bowiem oderwana jest od jakiejkolwiek religii
i poszukuje prawdy o Bogu za pomocą naukowych
metod badawczych. Chodzi bowiem o to, że
praktycznie każda religia na Ziemi jest równocześnie
instytucją polityczną, która wcale nie jest zainteresowana
w odkrywaniu prawdy o Bogu, a jedynie jest
zainsteresowania w utrzymywaniu wiernych
w swojej mocy, w powiększaniu swojego imperium
i bogactwa, itd., itp. Jako takie, religie wcale nie
upowszechniają prawdy na temat Boga. Nie
dokonują także naukowych badań Boga.
Jedyne co czynią to nauczają dogmatów tak
zaprojektowanych aby popierały one polityczne
interesy owych religii.
Tymczasem owa prawda o Bogu i rzetelna
wiedza na jego temat są wymogiem naszego
postępu. Wszakże aby społeczeństwo zaczęło
postępować moralnie najpierw musi wiedzieć,
że faktyczne istnienie Boga zostało już dowiedzione
w sposób naukowy przez Koncept Dipolarnej
Grawitacji, oraz że ów prawdziwy Bóg wcale
nie zna wybaczenia - a surowo karze każdego za
wszelkie odstępstwa od moralnego postępowania.
Naukowe odkrywanie prawdy na temat Boga
leży więc w naszym witalnym interesie i im
szybciej za nie się zabierzemy tym lepiej dla
każdego z nas z osobna, a także dla naszej
cywilizacji jako całości.
Świecka wiedza na temat Boga znacznie bardziej
wyczerpująco opisywana jest w rozdziałach I oraz
JA z tomów (odpowiednio) 5 i 6 monografii
[1/4]
dostępnej za darmo m.in. poprzez Menu z niniejszej
strony. Jej dosyć ilustratywne zaprezentowanie jest
zawarte również na stronie internetowej
Bóg.
Skrótowe omówienie spraw wiążących się ze świecką
wiedzą na temat Boga zawarte jest też na stronach
totalizm, oraz
prawa moralne.
* * *
Jeśli
jakimś cudem totalizmowi uda się przełamać
obecne blokady nałożone na badania w podanych
powyżej kierunkach, korzyści będą wprost
nieogarnięte. Fizyczny, duchowy, oraz światopoglądowy
postęp ludzkości dokonany poprzez zbudowanie
urządzeń technicznych oraz poprzez wdrożenie
w naszym życiu nowych idei które wszystkie
wynikają z owych kierunków, będą aż tak duże
że dzisiaj nie daje się ich nawet ogarnąć naszą
wyobraźnią.
Część H:
Pracujmy nad zbudowaniem
wehikułów czasu
i nad uzyskaniem nieśmiertelności dla ludzi:
#H1.
Wprowadźmy ludzkość w stan "wiecznej szczęśliwości":
Aby uzyskać stan "wiecznej szczęśliwości"
konieczne jest rónoczesne działanie w aż
dwóch kierunkach, tak jak to opisano
dokłdniej na stronach internetowych o
partii politycznej totalizmu oraz o
nirwanie.
Mianowicie, ludzka nauka i technika musi
zacząć pracować nad zbudowaniem
wehikułów czasu.
Jednocześnie zaś nasi przywódcy i politycy
muszą rozpocząć wdrażanie pracy za
nirwanę,
a nie za pieniądze - tak jak obecnie
(dokładniej jest to wyjaśnione w części E
tej strony).
Część I:
Wyeliminujmy skrytą ingerencję wrogich ludziom mocy w sprawy Ziemi:
#I1.
Usuńmy UFOnautów z Ziemi a zaczniemy żyć w pokoju, dostatku i szczęściu - czyli dlaczego wszystkie owe rewolucje i wojny nie spowodowały widocznej poprawy sytuacji naszej cywilizacji:
Opisane
powyżej receptury na moralne i pokojowe usprawnienie
naszego życia wcale nie są pierwszymi próbami ludzi w
tym kierunku. Jeśli bowiem się przeglądnie dowolny
podręcznik historii, ludzkość od początku swego
istnienia zaczynała każdą wojnę, każdą rewolucję,
oraż każdy ruch społeczny aby udoskonalić swe życie.
Niestety, jeśli dzisiaj rozglądniemy się wokoło siebie,
wszystkie owe tysiąclecia wzajemnego zabijania, zmian
ideologii, oraz zmian rządów, wcale nie poprawiły
sytuacji. Dlaczego więc tak się dzieje. Dlaczego ludzkość
sprawia wrażenie jakby w żaden sposób nie była w
stanie udoskonalić swojej sytuacji. Jak się okazuje,
odpowiedź na to dana jest na dwóch odrębnych stronach
internetowych o nazwach
"zło" oraz
"podmieńcy".
Mianowicie, ludzkość wcale nie składa się wyłącznie z
ludzi, a jest złożona z dwóch śmiertelnie wrogich
nawzajem dla siebie rodzajów istot. Oprócz bowiem
ludzi urodzonych na Ziemi, w naszym gronie sekretnie
działają jeszcze inne istoty, które wyglądają dokładnie
jak ludzie, które udają że są ludżmi, jednak którzy
ludźmi wcale nie są. To właśnie owe istoty przez całe
tysiąclecia się upewniały, aby sytuacja ludzkości nigdy
się nie poprawiła, bez względu na to jak ludzie by o
to się nie starali. Owe szatańskie istoty, które dla
zaspokajania swoich nędznych celów przez tysiące
lat bez przerwy spychają nas w dół, w dzisiejszych
czasach nazywamy "UFOnautami". W dawnych
jednak czasach ludzie zwykli je nazywać bardziej
odpowiednio do ich prawdziwej natury, mianowicie
"diabłami". Owi diabli-UFOnauci w chwili obecnej
zajmują praktycznie każde kluczowe miejsce w
naszym społeczeństwie. Czynią też wszystko w ich
mocy aby sytuacja ludzkości nigdy się nie poprawiła.
Więcej informacji na ich temat zawiera strona internetowa
"UFOnauci".
W
obliczu istnienia i działalności w naszym własnym
gronie owych skrytych wrogów ludzkości, jedyna
droga do poprawy sytuacji ludzkości jest prosta do
wytyczenia, jednak ogromnie trudna do urzeczywistnienia.
Mianowicie, aby wieść moralne, pokojowe, dostatnie i
szczęśliwe życie, ludzkość musi usunąć UFOnautów
ze swojej planety. Jest to jednak ogromnie trudne
zadanie, bowiem najpierw musimy się nauczyć jak
ich odróżniać od siebie. Potem zaś musimy znaleźć
sposób jak ich usunąć z Ziemi siłą - wszakże
dobrowolnie wcale oni sobie ni pójdą. Jeśli chodzi
o zasady ich rozpoznawania, to pierwsze ich wytyczne
zestawione zostały na stronie o nazwie
"podmieńcy".
Natomiast jak usunąć UFOnautów z Ziemi, na to dopiero
musimy znaleźć jakiś efektywny sposób. Wszakże to
pozbawione skrupułów i okropnie cwane bestie.
Fot. #1. Oto wysoce symboliczna fotografia
ilustrująca jak nasza wiedza i filozofia kształtują
naszą percepcję rzeczywistości. Fotografia
ta pokazuje niezwykłą dyskoidalną chmurę
jaka w marcu 2005 roku zawisała ponad
gmachami nowozelandzkiego parlamentu
w Wellington. Dla dawnego poety chmura
ta zapewne byłaby źródłem nadchnienia
dla napisania wiersza jak doskonale kształty
mogą przyjmować zwiewne formy. Dla mnie -
który wykonał powyższą fotografię, chmura
ta była źródłem zdumienia nad niezwykłością
jej zachowań poczym stała się też przedmiotem
moich wysiłków aby udokumentować jej istnienie.
Dla racjonalnych badaczy UFO chmura ta
jest jednym z całego szeregu tricków jakie
wehikuły UFO stosują aby skutecznie
ukrywać się przed wzrokiem ludzi.
Dla ludzi którzy nie chcą przyjąć do wiadomości
prawdy na temat UFO, chmura ta byłaby
kolejnym "zbiegiem okoliczności" oraz naturalnym
odpowiednikiem dla owych "balonów pogodowych"
czy przywidzeń, jakimi owi zamknięci dla prawdy
ludzie wyjaśniają wszelkie obserwacje UFO.
Natomiast dla przyszłych pokoleń ludzi którzy
odkryją że w ich czasach UFOnauci nie
istnieją i to już od wielu tysięcy lat, chmura
owa będzie dowodem na faktyczne istnienie tzw.
nieistniejącego istnienia
którego w naszych czasach doświadczają
pasożytniczy UFOnauci używający
wehikułów czasu
w warunkach tzw. "wiecznego potępienia".
Przesłanie jakie chcę tutaj zilustrować za
pośrednictwem powyższego zdjęcia, to
że jeśli jedna chmura dla ludzi o odmiennych
poziomach wiedzy i filozofiach może być
źródłem aż tak wielu różniących się interpretacji,
proszę sobie wyobrazić jak zasadniczo
odmienna musi być u poszczególnych
ludzi percepcja naszej dzisiejszej
skomplikowanej rzeczywistości.
A warto przy tym pamiętać, że na przekór
owych licznych interpretacji tej chmury,
prawda na jej temat faktycznie jest tylko
jedna.
Powyższą chmurę obserwowałem początkowo
z okien swojego biura, a potem z poziomu
gruntu, przez okres ponad 2 godzin. Początkowo
zawisała ona w obrębie grubej warstwy innych
kłębiących się chmur które miały znacznie ciemniejszy
niż ona kolor. Wyglądała wówczas jak duży białawy
kamień zanurzony w kłębiącą się górską rzekę
z ciemną wodą. Na przekór że tamte ciemniejsze
chmury szybko przepływały wokół niej w kierunku
południowo-wschodnim, powyższa dyskoidalna
chmura wisiała nieruchomo tak jakby była zakotwiczona.
Po jakimś czasie wszystkie chmury owej grubej
warstwy odpłynęły w kierunku południowo-wschodnim,
otwierając wokoło owej nieruchomo zakotwiczonej
chmury warstwę błękitnego nieba. W chwili kiedy
wykonywałem powyższe zdjęcie tamte szybko
przemieszczające się chmury nie zniknęły jeszcze
poza horyzontem, stąd krawędź ich grubej warstwy ciągle
jest widoczna ponad grzbietami wzgórz ze środkowej
części tej fotografii. Wkrótce po wykonaniu powyższego
zdjęcia owa niezwykła chmura nagle zniknęła.
Jako naukowiec jestem absolutnie pewny, że
wytłumacznie dla niezwykłych cech owej chmury
nie może być znalezione na bazie klimatologii
czy wiedzy o chmurach, a musi wynikać z wiedzy
o cechach i możliwościach
wehikułów UFO.
Po więcej informacji zarówno na temat powyższej
chmury, jak i na temat technicznego formowania
chmur przez wehikuły UFO - patrz odrębna strona
internetowa o
chmurach UFO.
* * *
Zauważ, że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
Część J:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#J1.
Podsumowanie tej strony:
Jak dotychczas zawiodły wszelkie próby
poprawy sytemu życia na Ziemi. Życie
w dzisiejszych czasach jest niemal tak
samo trudne i pełne cierpienia jak było
w czasach starożyutnego Rzymu. Problem
jednak z tymi próbami był taki, że nigdy
nie starały się one bazować poprawy na
prawach moralnych ani na
moralnym zachowaniu polityków.
Czas więc aby ludzkość spróbowała
właśnie działania moralnego jako
podstawowego wymagania nakłądanego
na polityków - tak jak to postuluje filozofia
totalizmu
oraz bazująca na niej
partia polityczna totalizmu.
#J2.
Jak więc wszystko to osiągnąć?
Powyższe
receptury wcale nie są wszystkimi jakie wynikają z
zasad filozofii totalizmu. Takich receptur jest
znacznie więcej - po ich szczegóły patrz tomy
6 do 9 monografii
[1/4]
opisujące cały totalizm. Gdyby wszystkie owe
receptury udało się wdrożyć w praktyce, wówczas
nasza planeta przerodziłaby się w rodzaj raju.
Nasze życie byłoby jednym długim pasmem
szczęścia, samourzeczywistnienia, zadowolenia,
dobrobytu, osobistej wolności, prawdy, moralności,
pokoju, postępu, itp.
Jak więc spowodować ich wdrożenie. Kiedyś
ludzie wierzyli, że jesli jakaś idea jest korzystna
dla ludzkości, wówczas ktoś z całą pewnością dokona
jej wdrożenia. Jednak moje doświadczenia życiowe
są całkowicie odwrotne do owego wierzenia. Jak
bowiem każdy czytelnik może to również sprawdzić
poprzez obserwowanie otaczającego nas świata,
okupujący nas
UFOnauci-podmieńcy
czynią pewnym, że jeśli jakaś idea jest korzystna
dla ludzkości, wówczas z całą pewnością NIE
zostanie ona wdrożona w życie. Praktycznie
jestem więc gotów z każdym się założyć, że bez
względu na to jak moralne, korzystne, pokojowe
i postępowe idee totalizmu by nie były, w gronie
obecnych polityków nie da się znaleźć nawet
jednego który byłby gotowy poświęcić się ich
urzeczywistnianiu. Wszakże gdyby istniał
choćby jeden taki polityk, do dzisiaj miał
on już wystarczająco dużo czasu aby stawić
się za totalizmem i zacząć wdrażać w życie
jego idee. Gdyby zaś powodem owego
braku wdrażania idei totalizmu była np.
niesprzyjająca totalizmowi tradycja danej
partii politycznej, ów zwolennik totalizmu
miał już wystarczająco dużo czasu aby
podjąć organizowanie odrębnej "partii totalizmu".
Osobiście też wierzę, że dotychczas
istniejące partie polityczne są tak już
przesiąknięte tradycją dokładnie
odwrotną do tego co nakazuje
totalizm,
że moim zdaniem także na przyszłość nie
ma już najmniejszej szansy aby w ich
gronie kiedykolwiek znalazł się choćby
jeden polityk gotowy do walki o idee
moralności i postępu reprezentowane
właśnie przez filozofię totalizmu. To zaś
oznacza, że aby idee totalizmu mogły
jednak kiedyś zacząć być wdrażane w
życie, zwolennicy totalizmu muszą przejąć
inicjatywę we własne ręce. Po takim zaś
przejęciu inicjatywy, wdrażanie i realizację
owych idei powinni oni podjąć aż na dwa
zasadnicze sposoby naraz, mianowicie
"indywidualnie" oraz "zbiorowo". Moim
osobistym zdaniem, oba te sposoby powinno
się też zacząć wdrażać w życie od natychmiast,
równolegle do siebie, oraz przez każdego
kto jest świadomym ich istnienia.
* * *
Aby indywidualnie wdrażać w życie
zasady, rekomendacje i idee totalizmu,
wystarczy po prostu we wszystkim co
osobiście czynimy kierować się właśnie
nimi. Tym też uważniej powinniśmy wdrażać
totalizm w naszych działaniach, im więcej
ludzi dotykają efekty tego co czynimy.
Stąd w życiu społecznym i zawodowym
powinniśmy działać niemal wyłącznie po
totaliztycznemu (znaczy moralnie).
Wyjaśnijmy to na przykładzie owych
kilku rekomendacji zaprezentowanych
na niniejszej stronie internetowej. I tak
wszystko co osobiście wykonujemy,
realizować powinniśmy moralnie, znaczy
z uwzględnieniem faktu że będzie to surowo
osądzane przez wszechświatowy intelekt
(Boga) który z całą pewnością istnieje i
który nie zna wybaczenia. Ponadto
dla każdego swego działania musimy
zawsze konsekwentnie dopilnowywać,
aby było absolutnie jasne dla każdego
kogo ono dotyczy, kto faktycznie ponosi
odpowiedzialność za wyniki tego działania.
Gdzie tylko się da i gdzie mamy
jakąkolwiek ku temu wymówkę, powinniśmy
udzielać poprawne i pełne informacje i NIE
dopomagać w upowszechnianiu się atmosfery
tajemnicy oraz sekretności - szczególnie
jeśli w jakikolwiek sposób sekretność ta
dopomaga szerzeniu się niemoralności.
Stosować też w życiu trzeba zasadę, że
sprawiedliwie wcale nie oznacza "wszystkim
tak samo", a raczej "każdemu to na co
faktycznie sobie zasłużył swoim poprzednim
postępowaniem". Nie wolno nam też
karać wszystkich za występki jednego lub
kilku. W każdym swym działaniu i decyzji
powinniśmy przedkładać moralność
ponad to co stwierdzają nielogiczne
przepisy i ludzkie prawa. Moralność
i generowana przez nią "energia
moralna" musi też być stawiana przed
finansowym zyskiem. Zysk jest wszakże
tylko jednym z produktów ludzkiego
działania i nie może być wywyższany
ponad szczęście, sprawiedliwość,
fairness, lojalność, samospełnienie,
zadowolenie z pracy, itp. Powinniśmy
ujawniać, wytykać i potępiać na
codzień tych polityków, którzy dorwali
się do władzy trickem, podstępem, lub
siłą, oraz którzy gwałcą swój naród
poprzez narzucanie mu swoich rządów
bez zostania wybranym imiennie przez
rządzonych ludzi. W miarę posiadanych
możliwości powinniśmy też wspierać
walkę totalizmu przeciwko sekretnej
okupacji Ziemi przez szatańskich
UFOnautów, oraz demaskować
UFOnautów i odsuwać ich od wpływu
na ludzi jak tylko możemy. Itp., itd.
* * *
Aby zaś zbiorowo wdrażać w życie
idee totalizmu, każdy z nas musi włączyć się
do działań nastawionych na stworzenie jakiejś
zupełnie nowej organizacji politycznej, która
od samego początku przesiąknięta będzie
duchem i ideami tej wysoce moralnej filozofii.
Tłumacząc to na recepturę totaliztycznego działania,
aby powyższe
idee wdrożyć w praktyce do naszego życia
społecznego, konieczne jest założenie zupełnie
nowej politycznej
partii totalizmu,
której wewnętrzna atmosfera i tradycja będzie zgodna
z zasadami totalizmu, a stąd która będzie
zdeterminowana aby w ramach istniejącego
prawa aktywnie walczyć o wdrożenie w życie
totaliztycznych idei. Warto przy
tym odnotować, że skoro istnieje takie coś jak
pozbawiona ideologicznego szkieletu "partia zielonych",
jest całkiem realistycznym założenie bazującej
na moralnej ideologii totalizmu "partii totalizmu".
Wszakże totalizm opowiada się niemal za
wszystkim tym co postępowego i moralnego
starają się uczynić "zieleni". A na dodatek
ma on jeszcze całe morze dalszych korzyści
do zaoferowania. Wszakże w chwili obecnej
nie istnieje na Ziemi żadna inna filozofia
która zawierałaby w sobie ładunek moralności,
dobra, postępu, pokoju, itp., jaki byłby równy
temu zawartemu w totaliźmie. Na co więc
czekamy! Powszechnie przecież wiadomo,
że poprzez bierne siedzenie na własnych
dłoniach i akceptowanie istniejącego zła,
zła tego nigdy nie da się poskromić.
Zakaszmy więc rękawy i zabierzmy się
do działania! Niniejsza strona wskazuje
dokładne cele jakie totalizm pozwoli nam
osiągać, oraz sposoby osiągnięcia tych
celów. Stąd jest ona "manifestem" określającym
naszą dalszą działalność na drodze do
owych celów. Jedynie co nam ciągle
brakuje, to ktoś kogo Bóg obdarzył
walorami potrzebnymi do zainicjowania
praktycznego działania. Wszakże jeśli
taki ktoś się znajdzie i zorganizuje
początek, z czasem będzie wspierany
przez coraz większą liczbę ludzi.
Od totalizmu zaś i od Boga otrzyma
on potrzebne mu idee oraz wsparcie
moralne. W przypadku zaś gdy
zainicjowana przez niego "partia
totalizmu" zostanie zaakceptowana przez
naród oraz dopuszczona do władzy, będzie
ona w stanie dostarczyć narodowi wszystkie
te zmiany i usprawnienia jakie wyjaśnione
są na niniejszej stronie, plus cały szereg
dalszych usprawnień które totalizm przyrzeka,
jednak które z różnych przyczyn nie mogły
tu zostać opisane. To zaś spowoduje
że po obecnych czasach zastoju, upadku
i zła, dla umęczonej ludzkości w końcu
nadejdą czasy moralnej i politycznej
odnowy.
* * *
Postęp i aktualne zaawansowanie prac nad
patią totalizmu opisane jest dokładnie na
odrębnej stronie internetowej, która w "Menu 1"
i "Menu 2" dostępna jest pod nazwą
partia totalizmu.
#J3.
Dyskusja zawartości tej strony:
Poprzednie doświadczenia totalizmu doskonale
już zilustrowały, że jeśli jakaś strona internetowa
demaskuje niecności popełniane na Ziemi przez
agentów UFOnautów, natychmiast jest ona
sekretnie zwalczana na cały szereg odmiennych
sposobów. I tak jest ona skrycie, sabotażowana,
krytykowana, wyszydzana, itp.
Niniejsza strona również jasno dokumentuje, że
całe życie społeczne na Ziemi zostało celowo
tak zaprojektowane przez okupujących nas
UFOnautów, aby na każdym polu stosowało
ono najgorsze rozwiązanie jakie tylko jest tam
możliwe. Przykładowo, aby zniewalało ono
ludzi i uprzykszało im życie. Aby nagradzało
niemoralność i niesprawiedliwość a zwalczało
moralność i sprawiedliwość. Aby promowało
nieszczęścia i odbierało radość życia. Aby
jedne grupy ludzi mogły bezkarnie pastwić się
nad innymi. Itp, itc. Dla sekretnie okupujących naszą
planetę UFOnautów, strona ta jest tym bardziej groźna,
że wskazuje ona praktyczne sposoby jak totalizm jest
w stanie ponaprawiać narzucone nam przez UFOnautów
powypaczane struktury władzy i zasady działania społeczeństwa.
Wprowadza więc ona zagrożenie dla monopolu
UFOnautów na Ziemi i jest pewnym że będzie ona zwalczana
tym bardziej zaciekle. Dlatego tym czytelnikom którzy
w przyszłości natkną się na najróżniejszą krytykę
zawartości tej strony, oraz na zarzuty jakie ktoś
będzie jej stawiał, chciałbym tu uświadomić co
następuje:
(i)
Strona ta prezentuje zasady a nie kompletne rozwiązania.
Wyjaśniając to innymi słowami, strona ta wcale nie
stawia sobie zadania zaprezentowania końcowej
formy wszystkiego co proponuje, a jedynie zasadę
na jakiej dane udoskonalenie jest oparte. W naturze
zaś każdej zasady leży, iż nie udziela ona odpowiedzi
na każdy szczegół, chociaż szczegóły te zawsze
daje się potem dopracować do końca w zgodzie
z jej duchem. Zanim więc totaliźci przystąpią do
faktycznego wdrażanie opisanych tu zasad do rzeczywistego
życia, zbiorową mądrością i w konsultacji z innymi
dopracują oni pozostałe szczegóły aby służyły one
ludziom w totaliztycznym duchu.
(ii)
Strona ta demonstruje że dla każdego obecnego
rowiązania które zniewala i unieszczęsliwia ludzi
totalizm jest w stanie zaproponować znacznie prostrze
rozwiązanie które będzie pomagało i uszczęśliwiało.
Wyjaśniając to innymi słowami, strona ta demonstruje,
że na Ziemi wdrożone zostały takie rozwiązania życia
społecznego ludzi, które są najgorsze z wszystkich
możliwych do urzeczywistnienia. Muszą zresztą być
one najgorsze, wszakże wdrożone zostały
przez agentów UFOnautów którzy zdołali się wślizgnąć
do ludzkich rządów i narzucić ludzkości swoje sposoby
działania i swoją filozofię. Totalizm jednak wykazał na
tej stronie, że potrafi zaproponować rozwiązania które
będą nieporównanie lepsze od tych już wdrożonych.
Oczywiście, te totaliztyczne rozwiązania będą nie na
rękę rządzącym nami agentom UFOnautów. Agenci
ci będą więc je zwalczali całą swoją mocą.
(iii)
Strona ta przywraca dynamiczny balans do sytuacji
na Ziemi. Przed jej opracowaniem, jedynym
rozwiązaniem życia społecznego ludzkości było to
narzucone nam przez agentów UFOnautów i oparte
na ich pasożytniczej filozofii. Obecnie zostało ono
jednak zrównoważone konkurencyjnym dla niego
rozwiązaniem które jest oparte filozofii totalizmu.
Czyli UFOnauci w końcu stracili swój filozoficzny
monopol i otrzymali konkurecję. Tego też nie będą
oni lubieli. Wszakże jakiż to monopolista lubi kiedy
rodzi mu się konkurencja.
#J4.
Inne pokrewne strony które opisują i wyjaśniają totaliztyczne zasady moralnego, szczęśliwego i spełnionego życia:
Tych z czytelników,
których zainteresowały zaprezentowane tutaj informacje na temat
totaliztycznych receptur na szczęście, sprawiedliwość, wzrost i porządek społeczny
chciałbym poinformować, że istnieje aż cały szereg innych totaliztycznych
stron internetowych, które również omawiają bardzo podobne tematy.
Wszystkie owe strony można wywoływać za pośrednictwem
"Menu 2" i
"Menu 4".
Prawdopodobnie najważniejszą z nich jest strona prezentująca
ową wysoce moralną, pokojową, postępową i budującą filozofię
"totalizmu".
Pokrewną do niej jest strona o filozofii będącej negatywną odwrotnością
a jednocześnie największym wrogiem totalizmu, tj. o
"pasożytnictwie".
Kolejną stronę którą również powinno się przeglądnąć, jest strona
prezentująca totaliztyczną wiedzę na temat
"Boga".
Przykładowo omawia ona formalny dowód naukowy na istnienie
Boga. Wyjaśnia ona również dlaczego faktycznie to Bóg nie zna
przebaczenia, a stąd z żelazną konsekwencją daje każdemu
dokładnie to na co sobie zasłużył swoimi działaniami.
Jeszcze jedna strona o nazwie
"prawa moralne"
wyjaśnia, że wszelkie posunięcia Boga dokonywane są w zgodzie
ze zbiorem ściśle zdefiniowanych praw, zwanych właśnie "prawami
moralnymi".
Kolejna strona o nazwie
"zło"
ujawnia, że wszelkie zło na Ziemi bierze swój początek od moralnie
zdegerowanych istot obecnie nazywanych "UFOnautami", zaś w
przeszłości nazywanych przez ludzi "diabłami". Wyjaśnia ona
również dlaczego owi UFOnauci są bliskimi krewniakami ludzi i to
tak do nas podobnymi, że normalni ludzie urodzeni na Ziemi
mają poważne trudności z ich odróżnieniem od siebie.
Strona
"podmieńcy"
wyjaśnia, że owi bliscy krewniacy ludzkości celowo podszywają
się pod ludzi aby tym lepiej utrzymywać nas w zniewoleniu.
Ponieważ jednak są oni niemal identyczni do nas, bez poznania
po czym daje się ich odróżniać od siebie, normalnie nie jest się
w stanie rozpoznać który z nich zagnieździł się w naszym otoczeniu.
Strona "podmieńcy" wyjaśnia też cechy po jakich daje się rozpoznać
owych "UFOnautów-podmieńców".
Z kolei inna strona o nazwie
"ludobójcy"
podsumowuje najważniejsze sposoby mordowania ludzi przez owych
UFOnautów-podmieńców, jakich ostatnio użyli oni na Ziemi.
Strona
"plaga"
wyjaśnia m.in. jak przygotować się na nadejście zarazy tzw. "ptasiej grypy"
do sprowadzenia której na Ziemię UFOnauci właśnie szybko zdążają.
Strona
"uzdrawianie"
opisuje naturalne metody folklorystycznego leczenia gryp i innych chróbsk.
Następna strona poświęcona jest opisowi szokującej zbrodni UFOnautów, czyli
tsunami i trzęsienia ziemi technicznie zaindukowanych przez UFOnautów w dniu
26 grudnia 2004 roku. Stronę tą również można wywoływać za pośrednictwem
"Menu 2" i
"Menu 4",
gdzie występuje pod nazwą
"26ty dzień".
Dwie kolejne strony o nazwach
"WTC" i
"Columbia"
ujawniają, że UFOnauci skrycie odparowali również budynki WTC w Nowym Jorku,
oraz strącili na Ziemię amerykański prom kosmiczny Columbia.
Kolejna strona o nazwie
"huragany"
wyjaśnia jaki jest mechanizm technicznego formowania huraganów i tajfunów
przez UFOnautów, oraz jakimi cechami takie techniczne huragany i tajfuny
się odznaczają.
Jeszcze inna strona o nazwie
"tornado"
opisuje jak UFOnauci wyniszczają ludzkość poprzez techniczne indukowanie
morderczych tornad, oraz jak rozpoznawać takie tornada wywołane technicznie
przez UFO.
Kolejna strona o
"UFO-chmurach"
opisuje relatywnie częsty sposób ukrywania się wehikułów UFO przed wzrokiem ludzi,
porzez otoczenie tych wehikułów technologicznie uformowaną chmurą.
Ponadto czytelników może też zainteresować strona poświęcona interpretacjom
zdjęć UFO,
a także zdjęć
kosmitów.
Jeszcze inna strona o chińskim
sejsmografie
działającym na zasadzie energii "chi" (również dostępna poprzez
Menu 2" i
Menu 4")
wyjaśnia że od niemal 2000 lat znane jest ludziom urządzenie techniczne, które
ostrzega o zbliżającym się trzęsieniu ziemi na długo zanim owo trzęsienie ziemi
zdoła do nas dotrzeć. Jednak UFOnauci blokują zbudowanie tego urządzenia. Wszakże
nie byliby wówczas w stanie nas już tak łatwo niszczyć i mordować.
Strona
partia totalizmu
opisuje aktualne zaawansowanie prac nad uformowanie partii politycznej,
ktorej zadaniem ma być wdrażanie w życie stwierdzeń filozofii totalizmu.
#J5.
Klonuj tą stronę na swojej witrynie, lub w jakikolwiek inny sposób dołóż swój wkład do RO:
Punkt #C4
strony internetowej
FAQ
nakłania czytelników do sklonowania we własnej
witrynie jakiejkolwiek totaliztycznej strony która im
odpowiada, np. niniejszej strony. Takie bowiem
klonowanie jest jednym z przykładów ogromnej
gamy działań obronnych, które jako mieszkańcy
planety Ziemia wszyscy mamy teraz obowiązek
podejmować dla zmontowania naszego RO.
(Etykieta "RO" jest unikalna dla opisania bazującego
na filozofii totalizmu "ruchu oporu" z kosmicznymi
najeźdźcami Ziemi. Jest ona jakby "trade mark"
owego ruchu.) Wszakże w obliczu udokumentowanych
na niniejszej stronie coraz zacieklejszych i coraz
bardziej morderczych ataków UFOnautów na
ludzkość, nie mamy innego wyjścia niż zacząć
się bronić. Jest więc ogromnie istotne aby każdy
odważny mieszkaniec naszej planety, kto ma na
sercu dobro Ziemi i ludzkości, włączył się do tych
wysiłków obronnych. W pomału rodzącym się RO
jest ogromnie dużo do zrobienia. Wszystkie więc
ręce oraz wszystkie umysły są ogromnie potrzebne.
Każdy mieszkaniec Ziemi znajdzie tam coś do
zrobienia, co jest najodpowiedniejsze do jego zainteresowań,
możliwości, dostępnego czasu, oraz posiadanych
umiejętności. Ci co mieli już okazję poznać wysoce
moralną filozofię
totalizmu
i rozumią jak postępować moralnie w jej duchu, nie powinni
mieć trudności w znalezieniu dla siebie pola na jakim
będą mogli podjąć walkę w ramach RO. Jeśli zaś
przydatna im okaże się inspiracja lub wskazówki,
wówczas wykaz najbardziej palących naszych
działań obronnych zestawiony został w punkcie
#10 strony internetowej podmieńcy,
a także w rozdziale W z tomu 18 monografii
[1/4].
Ponieważ
na obecnym etapie naszej walki obronnej większość
zmagań ma charakter "wojny informacyjnej",
szczególnie dużo do zrobienia jest dla osób ze skłonnościami
ku informatyce. Przykładowo, najprostrzym takim wkładem
do RO byłoby włączenie się do dyskusji na licznych blogach,
listach dyskusyjnych, forach, czy stronach z opiniami,
oraz ujęcie się za totalizmem i jego ideami. Trzeba bowiem
pamiętać, że
UFOnauci-podmieńcy
którzy dominują obecnie internet, od dawna już prowadzą
kampanię oczerniania totalizmu i promowanych przez
totalizm idei. Ogromnie moralna i potrzebna jest więc
argumantacja po stronie totalizmu. Narazie nieliczni
obrońcy moralnych idei totalizmu zdają się być zakrzyczani
przez telepatycznie podekscytowane przez UFOnautów tłumy.
Bardziej już zaawansowanym wkładem do RO byłoby
wystawianie przez kogoś na swoich własnych witrynach
internetowych "klonów" totaliztycznych stron, tak jak to opisane
zostało w owym punkcie #C4 ze stron internetowych FAQ,
uaktualizowanych już po 12 listopada 2005 roku.
Jeszcze bardziej skomplikowane wkłady do RO z
zakresu informatyki polegałyby na otwieraniu internetowych
list dyskusyjnych totalizmu i blogów poświęconych owej
filozofii oraz ideom z nią związanym, formowanie własnych
totaliztycznych stron internetowych, promowanie totalizmu
i idei z nim związanych, itd., itp.
Osoby
które posiadają skłonności w kierunkach innych niż
informatycznym, też mają w RO szerokie pole do popisu.
Nasz dzisiejszy świat jest wszakże spragniony moralnego,
postępowego, pokojowego i budującego działania dla
dobra ludzi. Stąd osoby takie mogłyby dołożyć własny
wkład do całego szeregu wybranych przez siebie
obszarów. Przykładowo, najprostrzy taki wkład polegałby
na dołączeniu się do wszystkich tych którzy zbiorową
mocą swoich umysłów każdego dnia o godzinie 9
starają się przyspieszyć dla UFOnautów powrót i
wypełnianie się ich karmy. Jak tego dokonywać,
opisane zostało w punkcie #10(c) strony internetowej UFOnauci-podmieńcy,
oraz w punkcie #8(2) strony internetowej plaga.
Jeszcze inne przykładowe wkłady do RO opisane
zostały w punkcie #10 strony UFOnauci-podmieńcy.
Przykładowo, mogłyby one polegać na włączeniu
się do ruchów politycznych lub społecznych i na
wzbogacaniu ich o totaliztyczne idee, na budowaniu
nowych urządzeń technicznych, np. dla pozyskiwania tzw.
darmowej energii, itd., itp.
Przykładami wzbogacania ruchów politycznych
o totaliztyczne idee mogłyby być działania
nastawione na wyeliminowanie "sekretności" z
wszelkich spraw niekorzystnie dotykających innych
ludzi, podejmowanie działań usprawniających
prawa i procedury wyborcze - tak aby władzę
otrzymywali politycy którzy faktycznie imiennie
zostali wybrani przez naród, powstrzymywanie
eskalacji praw eliminujących wolność cywilną
ludzi, rozliczanie za niespełniane obietnice, itd. itp.
Totalizm przykłada też ogromną wagę do brania
osobistej odpowiedzialności za dokonywane
działania. Wszakże tylko klarowne umiejscowienie
odpowiedzialności gwarantuje że działania te
będą moralne. Dlatego jednym z totaliztycznych
usprawnień społecznych byłoby stworzenie
takiego klimatu legalno-społecznego, aby dla
każdego działania oficjalnie przydzielana była
osoba która jest osobiście odpowiedzialna za
jego wyniki. (Osoba ta otrzymywałaby moc
realizowania tego działania w sposób który
uważa za stosowny.)
Z kolei na polu społecznym tatalizm rekomenduje
najróżniejsze usprawnienia których efektem byłoby
"stawianie ludzi przed zyskiem" (patrz totaliztyczne
"najpierw ludzie"), eliminowanie bezrobocia,
pomniejszanie dystanu pomiędzy biednymi i
bogatymi a jednocześnie nagradzanie wydajności
i pracowitości, usuwanie źródeł niesprawiedliwości,
chronienie naszego środowiska naturalneego,
wyciąganie właściwych wniosków z historii, itp., itd. Faktycznie
to każdy mieszkaniec Ziemi jest w stanie podjąć
realizację czegoś, co leży w generalnym duchu
totalizmu, czyli co jest moralne, pokojowe, postępowe,
nastawione na dobro ludzi i natury, budujące, itp.
Każdy też tak może udoskonalić swoje działania,
aby z dumą mógł stwierdzić: jestem totaliztą
oraz aktywnym uczestnikiem RO.
Do
powyższego warto dodać, że włączenie się do
totaliztycznego RO stwarza nie tylko kłopoty.
Przynosi ono bowiem również i liczne korzystne
następstwa oraz nagrody. Przykładowo, zaczynamy
dogłębnie rozumieć totalizm i zbierać najróżniejsze
przyjemne owoce z praktykowania tej moralnej
filozofii. Nasze życie natychmiast nabiera głębokiego
sensu. Nawiązujemy roboczy kontakt z
Bogiem
w zupełnie świecki sposób i zaczynamy to odczuwać na
codzień. Otrzymujemy moralny kompas który wskazuje
nam poprawny kierunek. Wszystko co czynimy zaczyna
dostarczać więcej satysfakcji i czyni nas szczęśliwszym.
Wzrasta także nasza wiedza i praktyczne umiejetności.
Horyzonty się poszerzają. Zaczynamy dostrzegać i
rozumieć to co dla innych pozostaje niewidoczne.
Nabieramy też pewności co do faktycznego istnienia
i działania na Ziemi szatańskich UFOnautów.
Dokumentujemy swoją odwagę i nie zaliczamy się
już do tych co w krytycznej chwili chowają się za suknią
mamusi. Dokładamy własny wkład do lepszego jutra.
Mamy satysfakcję że nie siedzymy biernie gdy Ziemia
się wykrwawia, oraz że walczymy z esencją wszelkiego
zła. Podczas golenia możemy już bez zażenowania
spojrzeć sobie w twarz.
#J6.
Proponuję okresowo powracać na niniejszą stronę po dalsze totaliztyczne receptury na sprawiedliwość i porządek społeczny:
W celu śledzenia jak będzie
się rozwijała nasza znajmość opisywanych tutaj receptur totaliztycznego
postępowania w sprawach dotyczących całych społeczeństw,
warto okresowo powracać do niniejszej strony.
Z definicji strona ta będzie bowiem podlegała dalszemu udoskonalaniu
i poszerzeniom, w miarę jak nowy rozwój wypadków na Ziemi, a także
dostępność mojego wolnego czasu, zaawansowywała będzie pisanie
tej strony.
Z tematyką tej strony
ściśle wiąże się również tematyka strony
partia totalizmu -
której przyglądnięcie gorąco rekomenduję. Wszekże opisuje ona
wszelkie sprawy związane z formowaniem "partii totalizmu", której
zadaniem ma być wdrożenie w faktycznym życiu wszystkich
zaprezentowanych tutaj idei i reform.
Warto także okresowo sprawdzać "blog totalizmu"
jaki od kwietnia 2005 roku działa pod adresem
totalizm.blox.pl/html.
Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw omawianych
na tej stronie naświetlane jest na bieżąco dodatkowymi
komentarzami i informacjami spisywanymi w miarę
jak nowe zdarzenia stopniowo rozwijają się przed
naszymi oczami.
Na początku swego istnienia blog totalizmu
posiadał dwie lustrzane kopie. Miały one ułatwiać
jego przeglądania w przypadkach gdyby sam
ów blog z jakichś powodów stał się niedostępny.
Kopie te dostępne były pod adresami
totalizm.republika.pl i
energia.sl.pl/news.
Jednak we wrześniu 2006 roku odnotowałem że
obie te kopie ktoś już zasabotażował. Dlatego w
dniu 5 listopada 2006 roku założyłem nowy blog
do udostepniania owych kopii. Istniał on pod adresem
totalizm.prblogs.org/.
Niestety, jeszcze zanim zdołałem upowszechnić
informacje o istnieniu owej nowej kopii, została
ona już wydeletowana. To mnie zmobilizowało,
abym postanowił w przyszłości ponawiać takie
próby stworzenia kolejnych kopii bloga totalizmu
pod jakimś jeszcze innymi adresami. Kiedy zaś w
końcu uda mi się to uczynić, adres owej kolejnej kopii
bloga totalizmu udostępnię, jak zwykle, w punkcie #D2 strony FAQ - częste pytania.
W dniu 11/11/06 otworzyłem dwie kolejne kopie bloga
totalizmu. Ich adresy to
totalizm.wordpress.com, oraz
totalizm.blogspot.com.
Typowo jednak, już w krótką chwilę po ich otworzeniu linie internetowe
jakie wówczas używałem nagle zostały przez kogoś zablokowane.
Z marszu nie byłem więc w stanie na kopiach tych umieścić
żadnego wpisu. Wpisy zdołałem dokonać dopiero w jakiś
czas później. Ciekawe będzie teraz obserwowanie jak dalej
potoczą się losy owych dwóch nowych kopii bloga totalizmu.
W międzyczasie, jeśli pojawią się jakieś problemy z dostępem
do samego bloga totalizmu, wówczas rekomenduję aby
odwiedzić właśnie owe kopie. Tym bardziej, że każda z
nich, podobnie jak sam blog, pozwala aby dokonywać na
niej również wpisów komentarzy czytelników. Jak też ma to
miejsce w przypadku wszelkich informacji które otrzymuję,
ja zawsze uważnie czytam i analizuję wszystkie otrzymane
komentarze czytelników.
Odnotuj, że czytelnicy
mogą sobie załadować do własnego komputera replikę niniejszej strony
internetowej, tak jak to zostało wyjaśnione na stronach
FAQ - częste pytania lub
replikuj
dostępnych przez "Menu 1" i "Menu 2". (Aby sobie załadować tą replikę,
wystarczy w "Menu 1" kliknąć na pozycję
źródłowa replika tej strony.
Odnotuj jednak, iż jeśli po takim kliknięciu replika się sama nie załaduje,
to zapewne oznacza że albo na danym serwerze/witrynie replika ta NIE
mogła zostać udostępniona zainteresowanym np. z powodu ograniczeń
pamięci serwera, albo też że UFOnauci właśnie zasabotażowali możliwość
jej sprowadzania. W takim wypadku należy zmienić serwer używając adresów
podanych w
"Menu 4"
lub "Menu 3", a następnie spróbować replikę tą załadować sobie z następnego
serwera.)
Aktualne adresy emailowe autora tej strony,
pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi
lub zapytania, podane są na stronie:
faq (najczęstrze zapytania).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Przed napisaniem do autora proponuję jednak
rozważyć, czy dana sprawa nie nadawałaby się
przypadkiem do publicznego przedyskutowania
na jednym z blogów totalizmu. (Adresy tych
blogów podane są w punkcie #J6 powyżej.)
Chodzi bowiem o to, że autor zawalony jest
korespondencją i badaniami, trudno mu więc
znaleźć czas na indywidualne odpisywanie.
Jeśli więc dany email nie dotyczy jakiejś szczególnie
istotnej sprawy, jest raczej mała szansa że
autor znajdzie czas aby na niego odpisać.
Tymczasem na blogu totalizmu wypowiadają
się zarówno zwolennicy totalizmu jak i jego
przeciwnicy, a na dodatek na świecie obu tych
kategorii jest już bardzo dużo - tyle że nie
wszyscy z nich podejmują publiczną dyskusję.
Po zaprezentowaniu więc na blogu totalizmu
swojej sprawy, ma się sporą szansę, że
otrzyma ona odpowiedź zarówno od zwolenników
jak i od przeciwników totalizmu. Ponadto,
wszystko co jest napisane na blogach totalizmu
jest też czytane uważnie przez autora i często
komentowane w następnych wpisach do tychże
blogów.
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag
(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)
Data założenia tej strony internetowej: 15 listopada 2005 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania:18 stycznia 2007 roku.
(Sprawdź w "Menu 3" czy już istnieje nawet jej nowsza aktualizacja!)
Podliczenia odwiedzin tej strony wskazywane przez odmienne liczniki:
Web Counter