Free Web Page Hosting | Credit Report | Credit Cards | Web Hosting | Web Hosting
Search the Web

Przepowiednie: jak powstają i się spełniają
(2-języcznie po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
25 maja 2009


Kliknij "X" lub "No" jeśli sabotażująca plansza rzekomych błędów usiłuje przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Strona główna:)

Index


(Po polsku:)

Przepowiednie

Źródłowa replika tej strony

Zło

Wolna wola

Biblia

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Dowód na duszę

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk)

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Owoce tropiku

Uzdrawianie

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Partia totalizmu

Absolwenci 1964

Absolwenci 1970

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

Tekst [5/4] 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

Tekst [1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]:

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]:


(In English:)

Prophecies

Source replica of this page

Evil

Free will

The Bible

About God

Proof for the existence of God

Proof of soul

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

The Bible

Free will

Truth

About me (Prof. Dr Eng. Jan Pajak)

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Tropical fruit

Healing

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

Better humanity

Party of totalizm

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

X text [2e]

Text [2e]: 1, 2, 3

X text [1e]

Text [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]:

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]:


(Hier auf Deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

(Oto wykaz wszystkich stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach. Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:)

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy internetowe tej witryny, np.:)

energia.sl.pl

fortunecity.com/timevehicle

milicz.fateback.com

anzwers.org/free/wroclaw

angelfire.com/psy/antichrist

ufonauci.w.interia.pl

storm.prohosting.com/craters

www.totalizm.pl

chi.maroc.to

mozajski.freewebspace.com

pigs.20megsfree.com

prism.20fr.com

totalism.50megs.com

totalizm.20fr.com

newzealand.myfreewebs.net

pigs.freehyperspace.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich moich stron ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami (tj. jako strony po polsku, angielsku, niemiecku, francusku, hiszpańsku, włosku, grecku, oraz rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione są przedmiotowo. Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie na "Menu 4".)


Witam na stronie internetowej która na przykładzie starych przepowiedni jakie zaraz po Drugiej Wojnie Światowej krążyły wśród ówczesnych co bardziej wiekowych mieszkańców Polski, stara się podkreślić wagę owych przepowiedni, wyjaśnić jak przepowiednie się wypełniają, ujawnić jaki jest mechanizm ich powstawania, oraz wskazać dlaczego należy zwracać na nie uwagę.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:

       Stronę tą zacząłem spisywać aż dla kilku powodów. Po pierwsze bowiem odnotowałem, że dzisiejsi ludzie typowo nie są świadomi istnienia i treści dawnych przepowiedni ludowych z terenu Polski, które przecież nadal tam krążyły po narodzie zaraz po drugiej wojnie światowej (czyli w czasach mojego dzieciństwa). Ja ciągle doskonale pamiętam kilka z owych przepowiedni. Postanowiłem więc je tutaj pospisywać - aby zachować i przypomnieć innym ich treść i znaczenie kulturalne. Po drugie odnotowałem, że sporo z tych starych przepowiedni właśnie zaczęło się spełniać. Postanowiłem więc uświadomić fakt ich wypełniania się jako rodzaj motywacji do przemyśleń. Ponadto odnotowałem, że powodem dla którego przepowiednie te wypełniają się właśnie teraz, jest zaślepienie wielu ludzi. Liczę więc że poprzez uświadomienie co przepowiednie te zawierają, ostudzę nieco pośpiech i zapał z jakim niektórzy ludzie dodają swój wkład w ich przyspieszone wypełnienie się.


#A2. Strona ta jest poszerza i uzupełnia strony z naukowymi dowodami na istnienie Boga i na istnienie nieśmiertelnej duszy:

       Zgodnie z dedukcjami logicznymi z totaliztycznej strony immortality_pl.htm - o wydłużaniu ludzkiego życia w nieskończoność poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do lat naszej młodości, zdarzenia z przyszłości są poznawalne tylko w przypadku kiedy faktycznie istnieje Bóg. Wszakże tylko Bóg jest w stanie opracować i potem konsekwentnie realizować jakiś inteligentny plan dla przebiegu losów wszechświata. Natomiast we wszechświecie pozbawionym Boga przyszłe zdarzenia kształtują się zupełnie przypadkowo, zaś ich przebieg NIE daje się przepowiedzieć. Dlatego niniejsza strona dokumentująca ludowe przepowiednie i dowody na ich faktyczne wypełnianie się, stanowi dodatkowe uzupełnienie i poszerzenie totaliztycznej strony god_proof_pl.htm - z prezentacją naukowych dowodów na istnienie Boga. Poprzez zaś dodatkowe potwierdzanie istnienia Boga, niniejsza strona podpiera też i uzupełnia stronę soul_proof_pl.htm - z prezentacją naukowych dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy ludzkiej.


#A3. Podręcznik totalizmu prezentujący niektóre z opisywanych tutaj przepowiedni:

       Ci czytelnicy którzy preferują czytanie opracowań książkowych nad czytaniem stron internetowych, zapewne z zadowoleniem się dowiedzą, że istnieje ilustrowane wydanie książkowe podręcznika totalizmu przyjmujące formę monografii [8/2] o tytule "Totalizm". W podrozdziale L4 z tomu 8 owej monografii [8/2] pospisywane są i skomentowane niektóre z przepowiedni prezentowanych na niniejszej stronie. Czytającym tamtą monografię [8/2] polecam także do przejrzenia jej tom 6 który prezentuje ustalenia teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, na temat natury i charakterystyki Boga.


Część #B: Co o przepowiedniach informuje nas Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz filozofia totalizmu:

      


#B1. Jaki jest mechanizm wypełniania się przepowiedni:

       Sprawa jaka najbardziej w tym wszystkim mnie fascynuje i jaką chciałbym opisać na tej stronie, to sposób na jaki Bibilijne przepowiednie się wypełniają. Mianowicie, że realizowanie przepowiedni następuje w tak niepozorny sposób, iż większość ludzi wogóle nie odnotowuje że to one właśnie się wypełniają i to na ich oczach. Chce się powtórzyć po Biblii "patrzą a nie widzą" (patrz Biblia, "Dzieje Apostolskie" 28:26 "i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie"). To nieodnotowywalne dla normalnego zjadacza kanapek ich wypełnianie się, wytłumaczone zostało zresztą doskonale przez totalizm. Filozofia ta bowiem stwierdza, że w swoich działaniach Bóg nie może używać posunięć które zdradzałyby jego potęgę i istnienie. Wszakże jakiekolwiek zamanifestowanie potęgi boskiej odebrałoby ludziom ich wolną wolę – nie mieliby wówczas innego wyjścia niż w niego uwierzyć i mu się podporządkować. Tymczasem Bóg chce pozostawić każdemu wolną wolę w wyborze tego co ktoś ten zechce czynić. Aby zaś pozostawić ową wolną wolę, nawet owe największe historyczne posunięcia Bóg musi dokonywać rękami ludzkimi na wysoce niepozorny sposób. To właśnie dlatego w tej części procesu wypełniania się bibilijnych przepowiedni która realizowana jest przez samego Boga, nie ma ani fontann ognia, ani grzmotów, ani nadprzyrodzonych zjawisk. Wszystko dzieje się cicho, skromnie, oraz w sposób niemal dla nas niezauważalny. (Znaczy w sposób jaki wyjaśnia dokładniej tom 6 monografii [8p/2].) Jednak nieodwolalnie zmierza to tam, gdzie przepowiednie zapowiedziały.
       Najlepszej ilustracji dla interesującego mechanizmu z użyciem jakiego naprawdę wypełniają się wszelkie przepowiednie, w tym również bibilijne, dostarcza stara chińska legenda o wielkim potopie, którą znalazłem opublikowaną jako legendę numer 67 pod tytułem "The Great Flood", na stronach 161 do 173 książki [7D3] pióra Wolfram'a Eberhard, "Folktales of China", Routledge & Kegan Paul, Ltd., London, 1965, Library of Congress Catalog Card Number: 65-25440. Z uwagi na jej wartość ewidencyjną, legendę tą streściłem w podrozdziale D3 swojej monografii [5/4], której darmowe egzemplarze oferowane są z moich stron internetowych. Oto przytaczam moje własne streszczenie owej ogromnie interesującej legendy:
       "Dziewiętnastoletni drwal o nazwisku Chou Ch'eng mieszkał ze swoją matką w samotnym domku położonym wysoko na zboczu góry przy skraju wsi. Każdego dnia wieszał on swoją stalową siekierę na kołku do noszenia i szedł w góry do lasu aby narąbać drzewa. Drzewo to następnie zanosił do pobliskiego miasteczka, gdzie po sprzedaniu go kupował ryżu jaki wystarczał na jeden dzień wyżywienia dla niego i jego matki. Pewnego jesiennego dnia gdy jak zwykle był w lesie, do jego domku przyszedł wędrowny mnich buddyjski i poprosił o daninę z ryżu. Matka w obawie że jej syn po powrocie z lasu nie będzie miał co jeść początkowo odmówiła, później jednakże widząc głód mnicha odlała mu z metalowego garnka połowę porcji trzymanej dla syna. Po zjedzeniu mnich powiedział do matki co następuje. 'Mam ci coś ważnego do powiedzenia. Gdy twój syn Chou Ch'eng powróci do domu, każ mu iść do miasta i kupić arkusze papieru (pergaminu) oraz mąkę, przygotować klej, potem zaś z warstew włókien roślinnych i papieru skleić łódź o zakrytym dachu. Kiedy białe oczy w rzeźbach dwóch lwów przed wejściem do dużej świątyni we wsi zmienią kolor na czerwony, musicie oboje wsiąść do tej łodzi, ponieważ cały ląd tutaj zniknie na zawsze pod wodą.' Po powrocie syna matka powtórzyła zalecenia mnicha. Aczkolwiek Chou Ch'eng był sceptycznie nastawiony do całej opowieści, wykazał dużą dyscyplinę i wykonał łódź z wodo-szczelnym dachem zgodnie z instrukcjami. Następnie, co jakiś czas zbiegał w dół do wsi aby sprawdzić czy oczy owych dwóch lwów przed świątynią zmieniły już swój kolor na czerwony. Grupa miejscowych obiboków, którzy z nudów zabawiali się przed świątynią, zainteresowała się dlaczego tak często zbiega on w dół do wsi i zagląda w oczy owym lwom. Zapytali więc o to Chou. 'Ja sprawdzam czy oczy lwów zmieniły już swój kolor na czerwony' – odpowiedział prostodusznie Chou. Obiboki postanowili sprawdzić co on uczyni kiedy oczy te zmienią kolor. Aby spłatać mu figla pomalowali owe oczy lwów czerwoną farbą. Kiedy więc pod wieczór następnego dnia Chou Ch'eng zbiegł ponownie do wsi aby sprawdzić kolor oczu tych lwów przy świątyni, odnotował że właśnie zmieniły one kolor na czerwony. Pospiesznie pobiegł więc do domu i szybko oboje z matką zamknęli się szczelnie w swej łodzi. Wkrótce po tym usłyszeli ogłuszający łoskot. Kiedy ośmielili się wyglądnąć na zewnątrz, naokoło nie było widać nic innego tylko wodę morską rozciągającą się od horyzontu po horyzont. Woda ta odebrała życie ogromnej liczbie ludzi i zwierząt. Chou uratował kilka pływających wokoło jego łodzi stworzeń, oraz jednego człowieka, o nazwisku Wu Yi. Wu Yi twierdził, że jest jedynym pozostałym przy życiu z pięcio-osobowej rodziny ponieważ tylko on umiał pływać. Aczkolwiek nie było wiatru, przez całą noc ich łódź płynęła po morzu {prawdopodobnie unoszona falami tsunami}. Gdy się zbudzili następnego ranka słońce było już wysoko, zaś ich łódź leżała na brzegu morskim jakiejś górzystej wyspy. Po wyjściu na ląd Chou zbudował nową chatkę i wrócił do zarobkowania drwalstwem."
       Otóż kluczowym zdarzeniem dla wypełnienia się przepowiedni opisywanej w powyższej legendzie była zmiana koloru oczu lwów na czerwony. Jednak owa zmiana wcale nie nastąpiła tak jak byśmy się tego spodziewali po wypełniającej się przepowiedni, czyli w sposób samorzutny, cudowny, oraz spektakularny. Wręcz przeciwnie, nastąpiła ona cicho i niepozornie, zdawałoby się tylko dlatego ponieważ kilku obiboków którzy nie mieli niczego innego do czynienia postanowiło oczy te pomalować dla żartu. Oczywiście, owe obiboki nie wiedziały że sami są także jedną z maleńkich sprężynek w ogromnym mechaniźmie przepowiedni i że też mają oni swoją funkcję do wypełnienia. Tyle tylko że ich funkcja polegała na pomalowaniu dla żartu oczu lwów na czerwono, oraz na następnym umarciu bolesną śmiercią w falach tsunami, tak aby następne pokolenia otrzymały do zapamiętania kolejną lekcję moralną od Boga oraz aby miały poruszający przykład do opisywania innym.
       Zaprezentowana powyżej legenda moim osobistym zdaniem zawiera w sobie ważną lekcję moralną na którą powinniśmy zwrócić uwagę. Lekcja ta stwierdza, że "nawet najbardziej istotne i wielkie przepowiednie wypełniają się poprzez niepozorne i zwykłe zdarzenia z codziennego życia". W rezultacie wielu ludzi, którzy oczekują na ogniste pokazy i nadprzyrodzone grzmoty, spodziewając się że tylko w taki sposób bibilijna przepowiednia ma prawo sie wypełnić, może nawet nie zauważyć że dana przepowiednia właśnie się wypełniła i to dosłownie na ich oczach.
       Tak zupełnie na maryginesie, to powyższa legenda przedziwnym zbiegiem okoliczności zawiera bardzo wiele faktologicznych informacji na temat morderczego tsunami wywoływanego technicznie przez eksplodowanie wehikułu UFO. Przykładowo, opisuje ona ów unikalny grzmot i ryk z jakim owo tsunami uderza. Zaistnienie owego niezwykłego (ogłuszającego) ryku w momencie uderzenia tsunami, opisywało wielu świadków którzy przeżyli tsunami z dnia 26 grudnia 2004 roku (tj. tego jakie zaistniało na obrzeżach Oceanu Indyjskiego i jakie opisane jest na stronie day26_pl.htm dostępnej poprzez "Menu 1"). Inną równie faktologiczną informacją zawartą w powyższej legendzie jest konieczność budowania łodzi z dachem oraz konieczność wykonania jej w dawnych czasach z nieabsorbującego wodę papieru i z włokien roślinnych poklejonych klejem z mąki (krochmalu). (Dzisiaj wykonalibyśmy ją z jakichś bardziej nowoczesnych, chociaż równie twardych i silnych, materiałów.) Chodzi bowiem o to, że tylko taka łódź z dachem wykonana z ogromnie twardej skorupy, jaka m.in. może zostać uformowana poprzez sklejenie jej korpusu z wodoodpornego papieru i włokien posklejanych razem silnym klejem, jest w stanie uchronić swoją zawartość przed gotującą się wodą oraz przed zabójczymi odłamkami niesionymi przez potężne tsunami. Przykładowo, w prasie malezyjskiej która na początku stycznia 2005 roku opisywała relacje tych co zdołali przeżyć tsunami z 26 grudnia 2004 roku, znajdował się m.in. raport jednej z rodzin, która uratowała się przed śmiercią tylko dlatego, że tuż przed uderzeniem wody pełnej ostrych odłamków, która normalnie rozczłonkowywała ofiary tsunami, oni powskakiwali do pustych drewnianych beczek w których się pozamykali. Twarda skorupa tych beczek uchroniła ich przed rozczłonkowaniem odłamkami, zaś zdolność drewnianych beczek do pływania uchroniła ich przed utonięciem. Moim osobistym zdaniem, powyższa "legenda" opisuje faktycznie zdarzenie i faktycznie uratowanie się kogoś przed tsunami jakie naprawdę zaistniało. Tyle że poprzez przekazywanie tej historii z pokolenia na pokolenie nabrała ona formy legendy. Ponadto, owa nadprzyrodzona istota symulująca UFOnautę, która znała przyszłość i dokładnie wiedziała co ma nastąpić, a która zapewne występowała w oryginalnym zdarzeniu, albo udawała mnicha buddyjskiego, albo też w kolejnych powtórzeniach tej "legendy" wzięta została za mnicha buddyjskiego.


#B2. Dlaczego przepowiednie muszą się wypełniać w sposób nieodnotowywalny:

       Dla mnie osobiście, a także zapewne i dla wielu innych ludzi nawykłych do poszukiwania odpowiedzi na nurtujące ich pytania, niezwykle istotne staje się ustalenie skąd bierze się tak duża rozbieżność pomiędzy naszymi wewnętrzymi życzeniami aby bibilijne przepowiednie spełniały się w sposób ognisty i spektakularny, a rzeczywistością w której przepowiednie te wypełniają się skromnie, naturalnie oraz w sposób niemal nieodnotowalny przez nikogo. Moim zdaniem, rozbieżność owa wynika z owego naturalnego mechanizmu, za pośrednictwem jakiego przepowiednie są formułowane. W mechaniźmie owym treść przepowiedni formułowana jest bowiem przez zwykłych ludzi, a nie przez Boga czy przez jakieś nadprzyrodzone istoty. Bóg jedynie daje owym zwykłym ludziom wgląd do przyszłości. (W dawnych czasach wgląd ten nazywano "wizjami". Obecnie zaś nazywalibyśmy go zapewne np. użyciem wehikułu czasu aby chwilowo "przenieść się do przyszłości".) Wgląd taki kiedyś otrzymywało wielu ludzi, przykładowo jednym z nich był słynny Nostradamus. Po zajrzeniu do przyszłości ludzie ci opisują następnie to co tam widzieli. I tak powstaje przepowiednia.
       Naturalnie, to co ludzie przygotowujący daną przepowiednię zobaczyli kiedy przeniesieni zostali do przyszłości, będą oni opisywali własnymi słowami, oraz z użyciem terminologii jaka dostępna była w ich czasach. Przeanalizujmy więc teraz jak to praktycznie musiało wyglądać. Wszakże taka analiza wyjaśni nam skąd się bierze różnica pomiędzy spektakularnym sposobem wypełniania się przepowiedni jakiego się zwykle spodziewamy, a cichym sposobem w jaki naprawdę przepowiednie się wypełniaja. I tak przykładowo, Nostradamus po przeniesieniu na pola bitwy z armią Hitlera i zaobserwowaniu tam walczących czołgów, musiał opisywać owe czołgi jako "żelazne wozy". Wszakże znał tylko wozy. W jego czasach czołgów jeszcze nie wymyślono. Z kolei jakiś starożytny Izraelita przeniesiony do naszych czasów opisywał "personalny seryjny numer identyfikacyjny" narzucony ludziom przez polityków i wymagany przy praktycznie każdej formalności, jako tzw. "liczbę Bestii". Jeszcze ktoś inny, po przybyciu do czasów przyszłych, zaobserwował np. że wehikuły czasu, opisywane na stronie internetowej immortality_pl.htm - o nieśmiertelności i życiu bez końca, pozwalają na przywrócenie do życia ludzi którzy wcześniej już umarli. W swoim opisie przepowiedni stwierdził więc np., że nadejdzie kiedyś taki dzień, że "umarli powstaną z grobów".
* * *
       Oczywiście, wszystko powyższe to tylko moje osobiste wyobrażenia jak owo przygotowywanie przepowiedni mogło wyglądać. Jak naprawdę ono wyglądało, tego faktycznie nie wiemy. Niemniej analizy podobne do powyższych pozwalają nam zrozumieć, że poza przepowiedniami wcale nie ukrywa się, ani nie ma prawa się ukrywać, precyzyjny opis wykonany przez kogoś, komu znana jest terminologia, warunki życia, oraz sytuacja przyszłości, czyli opis który należałoby brać całkowicie dosłownie. Raczej są one opisywane pojęciami znanymi dawnym ludziom którzy je przygotowali. Stąd są one alegoryczne. Aby zaś wiedzieć kiedy i jak dane przepowiednie się wypełniają, my musimy je najpierw zinterpretować na nasz obecny język, pojęcia i sytuację. Kiedy zaś nauczymy się takiego interpretowania, wówczas ze zdumieniem odkryjemy, że nic co istotnego spotyka ludzkość, wcale nie zdarza się całkowicie niespodziewanie. Wszystko jest nam w jakiś sposób z góry zapowiadane. Z kolei owa nadrzędna istota wszechświata którą zwykle nazywamy Bogiem (filozofia totalizmu nazywa Ją "wszechświatowym intelektem"), nie zadawałaby sobie trudu zapowiadania nam tego co nadchodzi, gdyby nie zamierzała potem jakoś następstw owej swojej zapowiedzi uwzględniać w następnych działaniach. Według zaś moich dociekań, istota ta używa przepowiedni aby kształtować następstwa tego co nieuchronnie nadchodzi, jako zależne od naszej reakcji na daną zapowiedź! To zaś prowadzi mnie do głównej tezy niniejszej strony. Mianowicie teza ta stwierdza co następuje. Warto zwracać uwagę na treść przepowiedni. Warto też starać się zrozumieć przed czym dokładnie starają się one nas ostrzec oraz co powinniśmy czynić aby zminimalizować zło jakie z tego tytułu wyniknie. Od naszej bowiem reakcji na owe przepowiednie zależy jak owo nadchodzące zło nas dotknie, oraz jak wpłynie ono na nasze przyszłe losy!


Część #C: "Liczba Bestii":

      


#C1. Jak owa "liczba bestii" z Apokalipsy nam się właśnie ujawnia:

       Myśli jakimi chcę się tutaj podzielić sprowokowane zostały kłopotami w jakie wpadłem na jakiś czas począwszy od 2004 roku, ponieważ nie potrafiłem wówczas podać urzędnikom jakiejś liczby, która według mojego zrozumienia jest moją "liczbą Bestii". Tak! Właśnie ową "liczbą Bestii" która opisana jest w Biblii, w księdze "Apokalipsa, 13:16-18", gdzie na jej temat napisane są m.in. słowa: "I sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy, otrzymują znamię na prawą rekę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć." Otóż zgodnie z Biblią, w czasach na krótko przed najważniejszym przełomem w dziejach Ziemi, liczbę tą otrzyma każdy człowiek na Ziemi i będzie musiał ją okazywać przy niemal każdej okazji. Stanie się ona absolutnie konieczna dla zrealizowania praktycznie dowolnej działalności. Nawet zakup zwykłego chleba nie będzie możliwy bez jej posiadania. Jak się okazuje, kiedyś ja właśnie miałem poważne kłopoty, ponieważ ciągle nie potrafiłem wówczas wylegitymować się posiadaniem owej liczby. To m.in. owe kłopoty stały się im pulsem do podjęcia pisania m.in. niniejszej strony. W Polsce nazwali ją słowem który dla mojego ucha brzmiał wtedy jak "PESEL". Jednak już wówczas miały ją także i inne kraje. Wielu zapewne słyszało jak ona tam się nazywa. (Przykładowo, rozważ tzw. "social security number" z USA, czy tzw. "IRD" z Nowej Zelandii.) Wszakże Polska była jednym z ostatnich uprzemysłowionych krajów który liczę tą wprowadził do powszechnego użycia. Tamte moje trudności z ową "liczbą Bestii" zaczęły się latem 2004 roku, kiedy na krótko przyleciałem do Polski. Mój paszport właśnie był bliski końca swojej ważności, chciałem więc go wówczas odnowić. Aby jednak otrzymać nowy paszport, wymagane było ode mnie abym podał jaka jest moja "liczba Bestii". Oczywiście ja jej nie znałem, bowiem aby ją poznać trzeba mieć dowód osobisty, którego ja nie mam – wszakże od ponad 20 lat mieszkam na stałe poza granicami Polski. Spróbowałem więc czy mogę wyrobić sobie ów dowód, który umożliwiłby mi jej poznanie. Okazało się, że dla niego też trzeba znać swoją "liczbę Bestii". Aby zaś ją poznać, trzeba było być gdzieś zameldowanym. Ja zas nie jestem zameldowanym, bo przecież nie mieszkam w Polsce. Kółko się więc zamknęło. Kiedy odleciałem z Polski, spróbowałem czy da się otrzymać paszport w jakiejś naszej placówce konsularnej. Odpowiedziano mi że tak – ale warunkiem jest że muszę przedłożyć w tym celu mój numer "PESEL". Aby zaś go przedłożyć, najpierw trzeba go otrzymać, co w moich warunkach wymagało udania się do Polski, zameldowania się, oraz wypełnienia jakichś innych warunków plus formalności jakie nawet nie były mi znane. Czyli dla mnie błędne koło się zatrzasnęło. Nie miałem "liczby Bestii", już więc wkróce potem nie byłbym w stanie kupić w Polsce nawet chleba, bowiem aby go kupić musiałbym mieć ważny paszport czy dowód osobisty aby najpierw być w stanie do Polski przylecieć (wszakże na "cudzoziemski" paszport jakoś mi nie wypada wracać do macierzystego kraju).
       Na szczęście dla mnie, w króki czas po opublikowaniu powyższej części niniejszej strony internetowej, specjalnie dla ludzi takich jak ja otwarto możliwość wyrobienia sobie owej "liczby Bestii" za pośrednictwem polskich placówek konsularnych. (Być może, że opublikowanie niniejszej strony w internecie jakoś się temu otwarciu przysłużyło.) Ja oczywiście natychmiast skorzystałem z tej możliwości, tak że pod koniec 2005 roku miałem już swoją własną "liczbę Bestii", a także nowy polski paszport. Dzięki jej wyrobieniu dla siebie, już teraz mogę więc ponownie polecieć do Polski. Jeśli zaś zechcę będzie mi tam też wolno zakupić sobie chleba.


#C2. Dlaczego "liczba bestii" jest dla nas znakiem i potwierdzeniem że właśnie na Ziemię nadeszły czasy wypełniania się bibilijnych przepowiedni:

       Co mnie zastanawia w "liczbie bestii", to że niezależnie od kraju na świecie, wszędzie w początkowej swojej formie ma ona dokładnie taki sam format. Znaczy wszędzie zaczyna się ona od daty urodzenia danego delikwenta (tj. rok, miesiąc, dzień), po której to dacie następuje jakis numer. Taki przy tym charakter liczba ta ma nie tylko w krajach chrześcijańskich, jak np. Polska (tzw. "PESEL"), ale również w krajach muzułmańskich, jak np. Malezja (tzw. "IC"). Najwyraźniej owa "bestia" która narzuca ludziom ten numer, ma charakter ponadrządowy, skoro potrafi obejmować swoimi mackami cały szereg odmiennych krajów świata narzucając im wszystkim taki sam system numerowania ludzi! Ciekawe byłoby odkrycie jaki jest format numeru który każdy z nas nosi we wnętrzu owego "implantu identyfikacyjnego" wprowadzanego nam do kości piszczela w nodze, zdjęcie po którym pokazane jest na początku strony o UFOnautach?
       W ostatnich czasach w wielu krajach na świecie powstały nawet najróżniejsze organizacje które postawiły sobie za cel walczenie z posunięciami swoich rządów typu owa "liczba Bestii", tj. nastawionymi na stopniowe wyerodowanie ludzkich swobód obywatelskich. Jest to jednak beznadziejna walka. Kroczek po kroczku owa niewidzialna "Bestia" zakuwa nas w kajdany coraz ciaśniejszych przepisów, wymagań, oraz państwowej kontroli. W ten sposób z relatywnie wolnych obywateli zamienia nas w niewolników swojego własnego kraju. Jak daleko owo zakuwanie w kajdany naprawdę już zaszło, tego się dowiadujemy kiedy uważnie się rozglądniemy dookoła. Jakiś pogląd jak owa sytuacja naprawdę wygląda, daje przeczytanie totaliztycznej strony internetowej o nazwie lepsza ludzkość w której starałem się wskazać sposoby naprawienia naszej sytuacji wskazywane nam przez filozofię totalizmu. Sprawa owej "liczby Bestii" ostatnio bez przerwy zaprzątuje moje myśli. Jest to wszakże ostatnie brakujące nam ogniwo aby sobie uświadomić, że naprawdę żyjemy właśnie w latach tuż przed wypełnieniem się bibilijnych przepowiedni. Kto by więc pomyślał że tak ogromny honor spotka właśnie nasze pokolenie. Tyle bogobojnych pokoleń ludzi żyło na Ziemi przed nami, zaczytując się w Biblii, wierząc w każde jej słowo, oraz wyglądając nadejścia owych czasów wypełnienia się bibilijnych przepowiedni. A jak na złość, przepowiednie owe dla nich się nie wypełniły. Tymczasem nasze obecnie pokolenie w swej większości ani nie czyta Biblii, ani nie wierzy w jej słowa, a to właśnie jemu przychodzi żyć w owych niezwykle istotnych czasach. Czasy te zapowiada też wszystko dookoła nas. Jeśli popatrzeć na wiadomości w telewizji, to od dawna naszą Ziemię tratują już "Jeźdźcy Apokalipsy" - patrz punkt #J1 poniżej. Wszakże ostatnie huragany, tornada, deszcze, obsuwiska ziemi, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, fale tsunami, zawalenia się dachów hal, ataki szarańczy prawie na każdym kontynencie, mnożące się mordercze choroby, wszystko to sprawka owych "Jeźdźców Apokalipsy". Również, dokładnie tak jak Biblia to przepowiedziała, na świecie panoszy się bezprawie i niemoralność. Mamy też już "liczbę Bestii" wskazywaną powyżej w punkcie #C1. Zgodnie z najróżniejszymi znakami na niebie i Ziemi, jakie opisałem w punktach #G2 i #G1 tej strony (a także w podrozdziale A4 monografii [1/4], oraz w podrozdziale L4 drugiego wydania monografii [8e/2] "Totalizm"), od początka 1999 roku na Ziemi prawdopodobnie działa również Drugi Jezus. Tyle, że aby ponownie NIE został ukrzyżowany przez wszechmocnych heretyków, najwyraźniej tym razem przybył On "jak złodziej" i zmuszony jest aby działać wyłącznie z ukrycia - co zresztą Biblia też przepowiedziała. (Materiał dowodowy potwierdzający już obecną działalność Drugiego Jezusa na Ziemi obejmuje m.in. cudowne objawienia z Christchurch oraz z Borneo - opisane w punktach #G2 i #G1 z dalszej części tej strony.) Jedyne co nam ciągle brakuje aby przepowiednie z Biblii dopełniły sie w całej swojej rozciągłości, to aby na Ziemię przybył Antychryst oraz przejął władzę polityczną nad ludźmi. Jednak nawet i JEGO niektórzy już zapowiadają, że podobno ma zejść na Ziemię w relatywnie bliskiej przyszłości. Ma nim być jakaś istota która będzie wyglądała jak Jezus ze świętych obrazków, która będzie zdolna do wyczyniania tricków nawet większych niż te wypracowane przez naszego doskonałego magika Davida Copperfielda, która jednak niemal doprowadzi ludzkość do zguby. (Faktycznie to pod koniec 2005 roku w Nepalu pojawiła się dziwna istota, która może być właśnie nim. Istota ta opisana jest na stronie internetowej angelfire.com/psy/antichrist.)


Część #D: "Język niemiecki będzie panował na ziemi słowiańskich Prusów przez tak długo, przez jak długo ziemie te są nadzorowane przez Krzyżacką Madonnę":

      


#D1. Przepowiednia o Krzyżackiej Madonnie już raz się wypełniła:

       W niszy kościoła zamkowego z Malborka kiedyś stała ogromna figura Krzyżackiej Madonny. Do figury tej przywiązana była prastara przepowiednia stwierdzająca że przez aż tak długo jak figura ta będzie nadzorowała ziemie Prusów, na ziemiach tych będzie panował język niemiecki. (Odnotuj że Prusowie to plemiona Słowian żyjących w północno-wschodniej Polsce. Zostali oni anihilowani przez Krzyżaków.) Dotychczas owa przepowiednia już raz się wypełniła. Wszakże język niemiecki przestał panować na tych ziemiach zaraz po tym jak po ogromnie tajemniczej i dotychczas niewyjaśnionej eksplozji zaszłej w ostatniej fazie Drugiej Wojny Światowej, ów kościół zamkowy, razem z tą krzyżacką figurą, zostali zmieceni z powierzchni ziemi.
       Więcej na temat tej starej krzyżackiej figury i przepowiedni do niej przywiązanej można sobie poczytać w "części B" (np. patrz tam punkt #B1) z totaliztycznej strony malbork.htm - o tajemnicach i ciekawostkach zamku krzyżackiego w Malborku.

Fot. #D1a: Stara fotografia zblizenia twarzy wysokiej na 8 metrow figury Matki Boskiej z zamku w Malborku. Fot. #D1b: Klatka starego filmu ukazująca figurę Matki Boskiej z zamku w Malborku, wraz z wneka w murze w jakiej ona stala. Fot. #D1c: Stara fotografia calej figury Matki Boskiej z zamku w Malborku, wraz z wneka w murze w jakiej ona stala.

Fot. #D1abc: Oto stare fotografie figury malborskiej Madonny ze stiuku (tj. sztucznego kamienia). Na temat tego posągu istnieje stara przepowiednia stwierdzająca że na ziemiach Prusów które posąg ten nadzoruje będzie przez tak długo panował język niemiecki przez jak długo posąg ten patrzy na owe ziemie. Przepowiednia ta raz już się wypełniła. Jak wiemy posąg ten uległ zniszczeniu w końcowym okresie Drugiej Wojny Światowej. Równocześnie zaniknął język niemiecki na ziemiach Prusów które ten Krzyżacki posąg nadzorował. Jednak w 2007 roku grupa Polaków zorganizowana w fundację o nazwie Mater Dei jednostronnie postanowiła dać nam poznać czy przepowiednia ta wypełni się ponownie. Grupa ta podjęła bowiem energiczne działania aby posąg ten odrestaurować. Dlatego już wkrótce będziemy mieli okazję się przekonać, czy po odrestaurowaniu posągu przywrócona też zostanie moc przepowiedni przywiązanej do niego. Znaczy, czy język niemiecki powróci na ziemie doglądane przez ów posąg.
       Jak widać z powych fotografii, posąg tej Madonny został zamodelowany w ustawieniu reprezentującym expansję i kontrolę nad ziemiami których posąg ten doglądał. Stąd doskonale symbolizował on intencje Krzyżaków jacy go wystawili, wzmacniając swoimi nadprzyrodzonymi mocami agresywne działania owych Krzyżaków. Jeśli więc ten proroczy posąg zostanie odrestaurowany w dzisiejszych czasach, jego ekspansywna i złowroga postawa powinna być celowo zmieniona (tak jak filozofia totalizmu a także chińska wiedza o feng shui nam to doradza). Więcej na temat starej przepowiedni przywiązanej do owego krzyżackiego posągu można sobie poczytać w "części B" (np. patrz tam punkt #B1) z totaliztycznej strony malbork.htm - o tajemnicach i ciekawostkach zamku krzyżackiego w Malborku, (Kliknij na wybraną fotografię jeśli zechcesz ją powiększyć.)
       (a) Lewa fotografia pochodzi z widokowki datowanej w latach 1930-tych. Była ona publikowana przez Alberta Frisch z Berlina. Pokazuje głowę owej figury, ze Świętym Dzieciątkiem siedzącym na ręku. Po więcej danych na jej temat patrz strony internetowe zamek.malbork.com.pl, zamek.malbork.pl, oraz przewodnicy.com.
       (b) Środkowa fotografia faktycznie jest jedną klatką zaczerpniętą ze starego niemieckiego filmu o tytule "Land an der Weichsel" w reżyserii von Caengel, z 1943 roku. Ogromnie interesujące jest, że zarówno "Matka Boska" z owej figury, jak i dzieciątko, posiadały charakterystyczne "trójkątne twarze" oraz "pośladko-podbne" wybrzuszenia na brodzie - czyli cechy anatomiczne które są typowe dla UFOnautów - co wyjaśnia dokładniej podpis pod ilustracją "Rys. 2" ze strony internetowej ufo_pl.htm, oraz podpis pod "Fot. #1" ze strony internetowej antichrist_pl.htm. Wygląda więc na to, że powyższa figura powstała ponieważ kiedyś jakaś UFOnautka podszyła się pod Matkę Boską i Jezusa.
       (c) Prawa fotografia pochodzi z niemieckiej tzw. "Serii Wojennej". Była ona publikowana przez Deutsche Kunstverlag z Berlina około 1940 roku. Pokazuje ona cały posąg Matki Boskiej razem z wnęką w murze kościoła w której figura ta była ustawiona.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykłe kliknięcie na tą fotografię. Ponadto większość wyszukiwarek jakie obecnie są w użyciu, włączając w to także popularny "Internet Explorer", pozwala również na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją redukować lub powiększać, a także drukować, za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.


#D2. Wkrótce wszyscy będziemy mieli możność zaobserwowania czy przepowiednia o Krzyżackiej Madonnie ponownie się wypełni:

       W 2007 roku grupa Polaków zjednoczona w fundację Mater Dei ochotniczo podjęła jednostronną decyzję odbudowy owej krzyżackiej figury - patrz podpis pod "Rys. #D1" powyżej. Mi osobiście działania tej grupy przypominają trochę wykrzykiwania starożytnych Izraelitów w chwili sądzenia Jezusa - kiedy to owi Izraelici ochotniczo przyjęli na siebie i na swoich potomków następstwa rozlania krwi Jezusa (patrz Biblia, Ewangelia Św. Mateusza 27:25 - "A cały lud zawołal: 'Krew Jego na nas i na dzieci nasze'."). Oczywiście, po odbudowaniu owej figury już wkrótce wszyscy będziemy mieli okazję zaobserwować, czy przepowiednia przywiązana do tej krzyżackiej figury ponownie się wypełni - tj. czy język niemiecki ponownie wróci na słowiańskie ziemie pradawnych Prusów. Nie trzeba zaś być prorokiem aby przewidzieć, że jeśli język ten faktycznie tam powróci napędzany zbudzoną ze snu mocą złej nadprzyrodzoności, wówczas praktycznie będzie to oznaczało koniec pokoju i stabilności nie tylko dla Polski, ale również i dla całej Europy, oraz nadejście na Ziemię ponownego okresu niepokojów, zmagań, walki, wojen i codziennej zmory dla zwykłych ludzi. Wszakże nie istnieje takie coś jak "miejscowe problemy" ze środka Europy. "Lokalne problemy Europy" zawsze potem okazują się być problemami całego świata - jako że ich następstwa dotykają wszystkich mieszkańców Ziemi.


#D3. Zamiast inkarnować duszę wrogiej Polakom krzyżackiej Madonny z nawykami średniowiecza, bardziej racjonalne byłoby zbudowanie nowej Madonny która otrzymałaby nową duszę o już przyjaznym nastawieniu do Polaków:

       Na odrębnej stronie internetowej o nazwie soul_proof_pl.htm wyjaśnione zostało że każdy obiekt fizyczny posiada inteligentną tzw. "duszę". Owa zaś dusza ma swoją osobowość, nawyki, pamięć, historię, itp., które stara się urzeczywistniać poprzez obiekt fizyczny w którym rezyduje. W przypadku Madonny z Malborka jej dusza była wrogo nastawiona do Polaków. Stąd odrestaurowanie tamtej Madonny spowoduje powrót (albo inkarnowanie się) do niej tamtej wrogo nastawionej do Polaków duszy o średniowiecznych nawykach. To zaś oznacza nawrót poważnych problemów do całego regionu - a więc też i do reszty Europy. Dlatego znacznie racjonalniejszym wyjściem wydawało się zaprojektowanie zupełnie nowej Madonny - tak jak to wyjaśniłem w punkcie #B6 na stronie malbork.htm. Taka nowa Madonna otrzymałaby wszakże nową duszę - która byłaby już przychylnie i przyjaźnie nastawiona do swoich twórców, czyli do Polaków.


Część #E: "Iskra wyjdzie z Polski":

      


#E1. Stara polska przepowiednia stwierdzała że "iskra wyjdzie z Polski":

       Prawdopodobnie najpowszechniej znaną zapowiedzią wszechogarniającej transformacji która zwolna nadchodzi na Ziemię, jest stara polska przepowiednia stwierdzająca że "iskra wyjdzie z Polski". Przepowiednia ta bezpośrednio łączy nadchodzące zmiany w ludzkich poglądach z czymś co rodzi się w Polsce - jak ja wierzę, z formowaniem się filozofii totalizmu. Ten bezpośredni związek pomiędzy starą przepowiednią oraz nową filozofią totalizmu może być wydedukowana z użycia słów w owej przepowiedni. Mianowicie, przepowiednia ta używa słowo "iskra", a nie np. słowa "wódz", czy "obrońca", czy "wyzwoliciel", czy "huragan", czy "wierzchowiec", czy "statek", itp. Z kolei wiemy że słowo "iskra" jest zawsze zaczątkiem "płomienia" i "światła". Z drugiej strony ów "płomień" albo "światło" zawsze są przywiązywane do wiedzy oraz do "oświecenia" intelektualnego - znaczy do lepszego, nowszego, bardziej prawdziwego i bardziej poprawnego zrozumienia świata. To dlatego stwierdzenie "iskra wyjdzie z Polski" referuje do ziarna rewolucyjnych zmian w filozofii, naukach, oraz religiach całej ludzkości, jakie właśnie nadchodzą na Ziemię. Stąd owa przepowiednia doskonale pasuje do roli jaką spełnia "totalizm" opisywany w tomach 1 do 3 monografii [8p/2], a także idealnie potwierdza rolę jaką wypełnia teoria wszystkiego nazywająca się Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a opisywana w tomach 4, 5 i 6 monografii [8p/2]. Po przykład owych wierzeń w przepowiednię że "iskra wyjdzie z Polski" patrz następujące słowa które wyrażają jej esencję: "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości" - powtórzone ze strony 29 książki [1#E1] pióra Jana Kwaśniewskiego i Marka Chylińskiego, "Dieta Optymalna", drugie wydanie, Prasa Śląska, Katowice, Polska, 1997 rok.


Część #F: "Polski papież, czarny papież, potem koniec chrześcijaństwa" (a początek nowej wiary):

      


#F1. Co pół wieku temu starzy ludzie powiadali na temat przyszłych papieży:

       W czasach mojego dzieciństwa, czyli ponad pół wieku temu, nie było jeszcze telewizorów. Ulubioną więc rozrywką podczas długich zimowych wieczorów, były wówczas opowiadania starszych wiekiem ludzi. Sporą zaś częścią owych opowiadań były najróżniejsze stwierdzenia na temat przyszłości. Owi starsi ludzie stwierdzenia te nazywali "przepowiedniami". W przeciwieństwie jednak do przepowiedni które możemy poznać z dzisiejszych książek, tamte "ludowe przepowiednie" opisywały jedynie co ma nastąpić w przyszłości i nigdy nie podawały skąd dokładnie zawarta w nich wiedza się wywodzi. Stąd bardziej reprezentowały one sobą zbiorową wiedzę ludową czy rodzaj "folklorystycznej intuicji" narodu, niż typową dobrze udokumentowaną przepowiednię wywodzącą się z jakiegoś konkretnego źródła. Ja osobiście jednak bardziej wierzę w takie "intuicyjne przepowiednie narodu" niż w proroctwa pojedyńczych ludzi. Reprezentują one wszakże wypadkową z odbioru przyszłości przez ogromną zbiorowość ludzką. Jako takie są one bardziej konkretne od proroctw pojedyńczych ludzi. Zwykle też wypełniają się w dokładnie tej samej formie w jakiej zostały przepowiedziane. (Natomiast proroctwa pojedyńczych ludzi zwykle są symboliczne i wymagają przeinterpretowania.)
       W okolicznościach kiedy aktualizowałem niniejszą stronę w dniu 3 kwietnia 2005 roku (czyli w jeden dzień po śmierci 264-go Papieża, Polaka, Jana Pawła II), wielu z nas chciało się dowiedzieć, co owe opowieści starych ludzi stwierdzały pół wieku temu na temat przyszłych papieży. Wszakże jest oczywistym, że spora ich część dotyczyła właśnie tego tematu. Oto więc spisane tutaj to co ciągle pamiętałem na ów temat. (Odnotuj, że dalsze informacje na temat tej samej przepowiedni zawarte są na odrębnej stronie internetowej o świeckim zrozumieniu Boga.)
       Z tego co zapamiętałem ze swego dzieciństwa, najpowszechniej powtarzana z owych "ludowych przepowiedni" na temat przyszłych papieży stwierdzała co następuje (powtarzam ją tutaj w terminologii używanej w owych czasach). "Najpierw przyjdzie polski papież, potem przyjdzie czarny papież, zaś po czarnym papieżu przyjdzie już koniec chrześcijaństwa." (Przez wyrażenie "czarny papież" przepowiednie owe wyraźnie rozumiały papieża o czarnej karnacji skóry - tj. zdecydowanie czarnego murzyna wywodzącego się z Afryki, a nie przypadkiem kogoś o lekko "oliwkowej" karnacji skóry.) Ciekawe w powyższej "ludowej przepowiedni" jest to, że ją powtarzano w takiej właśnie formie już kilkadziesiąt lat wcześniej zanim w dniu 16 października 1978 roku Polak, Karol Józef Wojtyła, stał się 264-tym Papieżem, Janem Pawłem II. W tamtych zaś czasach, sytuacja na świecie była taka że NIKT wówczas nawet nie marzył aby polski papież w najbliższej przyszłości mógł zasiąść w stolicy apostolskiej. Szokująco dla mnie, wypełnienie się pierwszej połowy owej przepowiedni nastąpiło ciągle w czasokresie mojego życia. Byłbym więc wysoce ciekaw aby się dowiedzieć, czy druga część tej samej przepowiedni także już wkrótce się wypełni.
       Czego, niestety, nie pamiętałem z owych dawnych opowieści ludowych, to czy ów "czarny papież" miał przyjść zaraz po "polskim papieżu", czy też miał być jeszcze jakiś (lub jacyś) pośredni papież pomiędzy nimi. Jednak ta moja wątpliwość zdawała się być rozstrzygnięta około godziny 6:05 wieczorem (czasu rzymskiego), we wtorek, dnia 19 kwietnia 2005 roku, kiedy to niemiecki Kardynał Dr Joseph Ratzinger wybrany został na 265-go Papieża, Benedykta XVI. Wszakże obecny papież jest rasy europejskiej. Czy jednak z całą pewnością NIE nadszedł jeszcze czas na wypełnienie się całej przepowiedni o "czarnym papieżu" murzynie? Znaczy, czy nasza planeta faktycznie nie została jeszcze przygotowana do zakończenia się ery chrześcijaństwa i do nadejścia następnej ery, oraz czy pomiędzy "polskim papieżem" oraz "czarnym papieżem", Boski plan dla Ziemi ciągle mają realizować zesłani nam przez Boga papieże pośredni?
       Przy szukaniu odpowiedzi na powyższe pytania warto też zwrócić uwagę, że czasami w sytuacjach kiedy treść przepowiedni powodowałaby zmiany zachowań ludzi (a tym samym zakłócenia w wypełnianiu się przepowiedni), dla lepszego ukrycia swej treści przepowiedna może referować NIE bezpośrednio do ludzi, a do symboli które ludzi tych reprezentują. W takim świetle dosyć intrygujący staje się herb obecnego papieża, Benedykta XVI. (W dniu 8 kwietnia 2006 roku ten herb Benedykta XVI można było oglądać na stronie internetowej misje.gdansk.franciszkanie.pl/Benedykt%20XVI.html.) Wszakże na herbie dzisiejszego papieża, w jego lewym-górnym rogu, widnieje ukoronowana głowa murzyna - patrz "Rys. #F1" poniżej. Głowa ta pojawia się od XIV wieku w biskupim herbie diecezji Fryzyngi, który to biskupi herb ojciec święty Benedykt XVI ciągle zachowuje. (Spotkałem twierdzenie, że głowa ta była obecna w herbie Fryzyngi już w 1316 roku.) Intrygujący jest przy tym NIE tylko sam fakt obecności owej głowy murzyna w herbie papieża który przyszedł zaraz po "polskim papieżu", ale także nazwa tej głowy. Owa "głowa murzyna" z herbu obecnego papieża znana jest bowiem pod dwoma odmiennymi nazwami, tj. pod nazwą (1) "Moor of Freising" - co daje się prosto przetłumaczyć na dzisiejszy język jako "Murzyn z Fryzyngi", oraz pod nazwą (2) "Caput Ethiopicum" - które to wyrażenie faktycznie ma aż dwa wymowne tłumaczenia na dzisiejszy język. Pierwsze tłumaczenie wyrażenia "Caput Ethiopicum" na dzisiejszy język oznacza "Głowa Murzyna" - co wyraźnie referuje do pozycji nosiciela tego herbu jako do "czarnej głowy", czyli do "przywódcy murzyna". Drugie jednak tłumaczenie tej nazwy jest jeszcze bardziej dziwne. Mianowicie wyrażenie "Caput Ethiopicum" daje się też tłumaczeć jako "Upadek Pierwotnego Chrześcijaństwa". Chodzi bowiem o to, że słowo "caput" przenosi też znaczenie "upadek" rozumiany w sensie "zakończenia", "zrujnowania" czy "zepsucia się". Z kolei słowo "ethiopicum" w dawnych czasach oznaczało też "pierwotną wersję chrześcijaństwa" która oryginalnie upowszechniła się na obszarze dzisiejszej Etiopii. W sumie więc, powyższe nakłania aby szczegółnie uważnie śledzić co w dzisiejszych czasach dzieje się z chrześcijaństwem jako całością.


Rys. #F1: Przykłady stron internetowych na których czytelnik może oglądnąć sobie herb Ratzingera - tj. obecnego papieża Benedykta XVI. (Aby zobaczyć ów herb wystarczy kliknąć na dowolny z powyższych adresów, potem zaś poszukać herbu na stronie która się otworzy - adresy te były testowane w lutym 2009 roku.) Herb ten zaś warto oglądnąć. Wszakże w jego górnym lewym rogu widoczna jest "głowa murzyna". Tymczasem stara polska przepowiednia stwierdzała, że "najpierw będzie polski papież, potem będzie czarny papież, a potem będzie już koniec chrześcijaństwa" (tj. koniec dotychczasowego wydania tej religii - znaczy koniec rozumiany jako "początek nowego" a nie jako "koniec wszystkiego"). Szokująco, owa przepowiednia była znana na wiele lat przedtem zanim Polak wybrany został na papieża. Ciekawe więc czy murzyn widoczny na herbie Ratzingera jest rodzajem dyskretnego znaku od Boga, że tamta stara polska przepowiednia wypełnia się właśnie teraz? Wszakże przepowiednia nie zawsze musi być dosłowna - czyżby więc Bóg dyskretnie ją zaszyfrował do herbu obecnego papieża?
       Co ciekawsze, jak to wyjaśniono w punktach #F3 i #F4 poniżej, ów "koniec chrześcijaństwa" dawniej był interpretowany w zrozumieniu "początku czegoś nowego" - czyli jako rodzaj drastycznej transformacji filozoficznej instytucji religijnych, a nie jako upadek wiary w Boga i upadek religii. Czyli miał to być tylko koniec starej ery "wiary w Boga" połączony z równoczesnym rozpoczęciem nowej ery np. "wiedzy o Bogu". Taki zaś "początek nowego" miałby już miejsce gdyby w wierzeniach ludzi nastąpiły trzy niewielkie transformacje, przykładowo: (1) religie adoptowałyby nowe fandamenty naukowe w rodzaju tych dostarczanych im przez Koncept Dipolarnej Grawitacji - który naukowo opisuje Boga w sposób jaki pozostaje konsystentny z Biblią i z innymi świętymi księgami (czyli jaki wcale NIE jest sprzeczny z chrześcijaństwem chociaż dostarcza on odmiennych od dotychczasowych interpetacji świętych ksiąg, które to interpretacje bazują na najnowszych ideach takich jak "płynny komputer" czyli "przeciw-materia", jak "słowo" czyli "informacja" czyli "program", itp. - po przykłady tego nowego opisu Boga patrz tomy 6 i 5 monografii [8/2] "Totalizm"), (2) religie zaczęłyby akceptować prawo Boga do zróżnicowanego manifestowania się w każdej odmiennej kulturze, oraz (3) obecny celibat i preferowanie mężczyzn zostałyby zarzucone przez kapłanów i instytucje religijne. Aczkolwiek pod względem swego charakteru zmiany te byłyby tylko "kosmetycznej natury", pod względem swych następstw okazałyby się one rewolucyjne. Przykładowo, jednym z ich następstw byłoby że wszystkie religie przestałyby być oddzielnymi religiami, a stałyby się zjednoczoną formą propagowania wiedzy o Bogu i bliskości do Boga.
       Przepowiednia polski papież, czarny papież, koniec chrześcijaństwa, jest także omawiana w podrozdziale M2 z tomu 8 w drugim wydaniu monografii [8/2] "Totalizm".


#F2. Ta sama przepowiednia (o "końcu chrześcijaństwa") z innych źródeł:

       Istotną cechą prawdy jest to, że w takiej samej treści zwykle wyłania się ona aż z całego szeregu odmiennych źródeł. Dlatego też dawno temu bo w 2005 roku, tj. w krótki czas po napisaniu i udostępnieniu innym niniejszej strony z przepowiedniami zasłyszanymi w czasach mojego dzieciństwa, jeden z czytelników uzupełnił je dodatkowymi danymi. Zanim jednak dane te zacytuję z jego emaila, chciałbym tutaj zwrócić uwagę na fakt, że np. na stronie internetowej wskazywanej poniżej w emailu tego czytelnika, dwóch ostatnich papieży (tj. "Gloria Olivae" oraz "Petrus Romanus") uważa się za jedną i tą samą osobę. Ponadto warto też odnotować, że poniższy wykaz zawiera o około 100 papieży mniej niż było ich w rzeczywistości (czyli że pomiędzy historycznie przełomowymi papieżami jacy są wymienieni na owej liście, wybierani też byli papieże którzy nie spowodowali żadnego istotnego zwrotu w historii ludzkości czy chrześcijaństwa). Oto owe dodatkowe dane dosłane przez jednego z czytelników stron internetowych totalizmu - cytuję "słowo w słowo" z emaila tego czytelnika:
       W kwestii przepowiedni orientuję się nieco lepiej niż w kwestiach UFO. Pozwolę więc sobie przypomnieć, że chodzi o tzw. "proroctwo Św. Malachiasza" - Średniowiecznego mnicha z Irlandii. Podaje link gdzie można przeczytać na ten temat: republika.pl/mr_all/malachpl.htm. Św. Malachiasz taksatywnie wyliczył wszystkich następnych papieży i każdemu nadał łaciński "przydomek". I tak według Malachiasza:
       - JAN PAWEŁ I - De medietate Lunae.
       - JAN PAWEŁ II - Karol Wojtyła - De labore Solis (trud słońca). Karol Wojtyła przyszedł na świat w dniu zaćmienia slońca - 18 maja 1920 roku. Zostanie pochowany w piątek - 8 kwietnia 2005 roku - podczas zaćmienia słońca.
       - następnym będzie GLORIA OLIVAE - chwała drzewa oliwnego. Może to być czarnoskóry papież - jak twierdzi większość ludzi, ale nie należy zapominać, że drzewo, gałązka oliwna stanowi symbol wśród ludów wywodzących się z kultury Śródziemnomorskiej, m.in. w kulturze ludów semickich. Może więc chodzić o papieża z żydowskimi korzeniami - pochodzeniem.
       - ostatnim ma być PETRUS ROMANUS - Piotr Rzymski (Rzymianin).
       Korzystając z okazji poruszania tematu proroctw chciałbym przedstawić także proroctwo opata Stanisława Reszki: Przepowiednia opata Reszki - lista królów Polski (z II połowy XVI wieku) "Profetia Abbatis Andreoviensis Stanislai de regibus Poloniae et veritas conformis". Czyli: Proroctwo opata jędrzejowskiego Stanisława Reszki o królach Polski.
1. Flos in Vallae - Kwiat w dolinie
2. Nominis Corona - Z imienia korona
3. Exul fortunatus - Wygnaniec szczęśliwy
4. Gloria succedens - Chwała następująca
5. Manipulus sterilis - Sługa niepłodny
6. Noctis breve Sidus - Krótkiej nocy gwiazda
7. Manus Congregatorum - Ramię zebranych
8. Diversi Coloris - Różnej barwy
9. Solus Princeps - Jedyny księciem
10. Ex duobus Unus - Z dwóch jeden
11. Sonitus Apium - Brzeczenie pszczół
12. Custos Vigilantiae - Stróż czujności
13. Ipse Fortis - Sam mężny
14. Civitatis aliquod ornamentum - Jakaś ozdoba państwa
15. Alter Cracus - Drugi Krak
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny
17. Regnorum Occasus - Upadek królestw
       Interpretacja prof. Bartłomieja Grocha zawarta w książce "Ks. Bronisław Markiewicz i jego dzieło oraz przepowiednie o przyszłości Polski" podaje:
1. Flos in Valle - Henryk Walezy, gdyż łacińskie "vallis - dolina" pokrewne jest fracuskiemu słowu Valois. Waleziusze mieli w herbie lilię w dolinie.
2. Nominis Corona - Stefan Batory, greckie "stefanos" znaczy wieniec, korona.
3. Exul fortunatus - Zygmunt III. Jako dziecko został wypędzony ze Szwecji, szczęśliwie zostając królem Polski.
4. Gloria succedens - Władysław IV, sławny ze zwycięstw.
5. Manipulus sterilis - Jan Kazimierz, który w końcu abdykował.
6. Noctis breve Sidus - Michal Korybut Wiśniowiecki, którego panowanie było krótkie i nieszczęśliwe dla Polski. Wiśniowieccy mieli w herbie gwiazdy.
7. Manus Congregatorum - Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia.
8. Diversi Coloris - August II, który rządził Polską i Saksonią.
9. Solus Princeps - Stanisław Leszczyński (tu jest niepewność, czy nie należałoby zamienić kolejności królów z następnym).
10. Ex duobus Unus - August III Mocny (patrz wyżej).
11. Sonitus Apium - Stanisław August, za którego czasów Polska przypominała rojący się ul.
12. Custos Vigilantiae - Tadeusz Kościuszko, który czuwał nad wszystkimi próbami odrodzenia Polski.
13. Ipse Fortis - Henryk Dąbrowski, twórca legionów.
14. Civitatis aliquod ornamentum - czasy Księstwa Warszawskiego i księcia Józefa Poniatowskiego.
15. Alter Cracus - Drugi Krak - Józef Piłsudski, który przywrócił państwowość Polski, a lud usypał mu kopiec w Krakowie jak ongiś legendarnemu Krakowi.
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny - Papież Jan Pawel II.
17. Regnorum Occasus - ?????? oznacza UPADEK KRÓLESTW - czasy, gdy upadną królestwa (państwa) i runą systemy. Po śmierci Jana Pawla II ...
       Nr 17 punkt styczny, wspólny??? Przyszły "władca" - "przedstawiciel narodu". Co może spowodować upadek państw i zawalenie się systemów - ekonomicznych, politycznych itd???

       Na powyższym, dającym dużo do myślenia pytaniu kończy się cytat z emaila owego czytelnika.


#F3. "Koniec chrześcijaństwa" w tej przepowiedni był rozumiany w sensie "początku czegoś nowego" a nie jako "definitywny koniec wszystkiego":

       W powyższej "ludowej przepowiedni" interesująca jest dawna interpretacja owego "końca chrześcijaństwa". Z wyjaśnień owych dawnych ludzi pamiętam, że koniec ten wcale nie miał oznaczać całkowitego zaprzestania przez ludzi wiary w Boga, ani upadku instytucji religijnych obecnie reprezentowanych przez kościoły, świątynie, kapłanów, itp. Nie oznaczał on także iż ma nastąpić wówczas "koniec świata" - a stąd że nie będzie już miejsca na żadną religię. Ludzie opowiadający owe "przepowiednie" wyraźnie wyjaśniali ten "koniec chrześcijaństwa" w zupełnie inny sposób. Mianowicie twierdzili oni, że chrześcijaństwo będzie wówczas zastąpione znacznie "lepszą wiarą w Boga". Znaczy że ów dzisiejszy aparat nazywamy "chrześcijaństwem", który jest zadedykowana "służeniu Bogu", a który ukształtowany został historycznie ze złożenia razem określonej wiary, wiedzy, tradycji, symbolizmu, metod działania, ludzi, świętych miejsc i budynków, itp., zostanie wówczas zastąpiony znacznie lepszym aparatem, który zacznie nazywać siebie nieco inaczej. Jednak ów nowy aparat ciągle zadedykowany będzie "służeniu Bogu dla dobra ludzi", ciągle też będzie na niego się składała wiedza, tradycja, metody działania, ludzie, święte miejsca i budynki, itp. Co zaś najciekawsze, opisywane przez dawnych ludzi cechy owej "lepszej wiary w Boga" która w przyszłości ma zastąpić dzisiejsze chrześcijaństwo, dosyć dokładnie pokrywały się z cechami filozofii nazywanej "totalizm" (której relatywnie szeroki opis zawarty jest na licznych stronach internetowych o filozofii totalizmu, o Biblii jako "autobiografii Boga", o karmie, o prawach moralnych, o wolnej woli, oraz o Bogu i o naukowych dowodach na istnienie Boga - upowszechnianych za pośrednictwem "Menu 4").


#F4. Początkowo zmiany mogą być "czysto kosmetyczne":

Motto: "Wszelkie sprawy są proste - to ludzie czynią je skomplikowanymi."

       Kiedy się słyszy wyrażenie "koniec chrześcijaństwa" ze starej polskiej przepowiedni o "polskim papieżu, czarnym papieżu, oraz końcu chrześcijaństwa", wówczas w wyobraźni widzi się ten koniec jak jakąś katastrofę. Przykładowo, widzi się "koniec świata" oraz fizyczną niemożliwość aby jakakolwiek religia mogła być kontynuowana, czy widzi się "wojnę nuklearną", zburzenie kościołów, oraz zbyt twardą walkę o codzienne przetrwanie tych nielicznych ludzi którzy przeżyli, aby ciągle mieli oni czas i energię na wspieranie instytucji kościoła. Tymczasem jeśli się przypomni co dawni ludzie mówili o owym "końcu chrześcijaństwa", wówczas się okazuje że faktyczne opisywali oni tylko "koniec starego" jaki jednak pojawi się tylko po to aby wyzwolić "początek nowego". Okazuje się też, że przy takim "końcu starego a początku nowego" początkowe zmiany mogą mieć "czysto kosmetyczny" charakter i mogą bardziej dotyczyć zmiany filozofii i światopoglądów niż całkowitego zreformowania instytucji kościoła i "wiary w Boga". Dla przykładu, gdyby ów "koniec starego i początek nowego" miał miejsce na bazie stwierdzeń Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu, wówczas zmiany zaszłe w rzeczywistości mogłyby ograniczać się do jedynie 3 "kosmetycznych" udoskonaleń filozoficznych chrześcijaństwa, a mianowicie:
       1. Adoptowanie przez chrześcijaństwo naukowych fundamentów w postaci ustaleń Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Ta niewielka zmiana filozoficzna w postaci przyjęcia fundamentów naukowych, spowodowałaby jednak rewolucyjne następstwa. Przykładowo, pozwalałaby ona naukowo dowodzić istnienia Boga, naukowo wyjaśniać cechy Boga - tak jak to uczyniono w tomie 6 monografii [8/2] "Totalizm", oraz naukowo ukierunkowywać współżycie ludzi z Bogiem jakie najkorzystniej służyłoby interesom szczęścia ludzi i celom Boga. Innymi słowy, takie zabazowanie naucznia i działalności chrześcijaństwa na fundamentach naukowych wynikających z Konceptu Dipolarnej Grawitacji spowodowałoby także że dotychczasowa wiara w Boga zostałaby zastąpiona przyszłą wiedzą i pewnością Boga.
       2. Zaakceptowanie zróżnicowanych manifestacji Boga. Znaczy, zaakceptowanie że dla poszczególnych kultur o zróżnicowanych cechach, ten sam Bóg manifestuje swoje istnienie i działania też w zróżnicowany sposób - jaki jest najbardziej odpowiedni dla danych kultur. Ta niewielka transformacja filozoficzna w skutkach okazałaby się ogromnie rewolucyjna. Wszakże dzięki niej wszystkie religie nagle mogłyby się zjednoczyć w jedną instytucję służby Bogu. Wszystkie religie służą przecież temu samemu Bogu. Tyle, że każda z nich służy Bogu w sposób który jest zgodny z manifestacjami jakimi ten sam Bóg zaapelował do specyfiki kultury ludzi którym dane religie służą. W rezultacie kapłani wszystkich religii faktycznie są "zawodowymi sługami tego samego Boga" - czyli kolegami po fachu. Jedyne co ich różni pomiędzy sobą, to tradycja i kultura narodu który przybliżają do tego Boga. Zamiast więc obecnych odmiennych religii, po wprowadzeniu tego filozoficznego usprawnienia powstałaby wówczas tylko jedna instytucja służby Bogu, w obrębie której kapłani działaliby albo zgodnie z tradycją katolicyzmu, albo protestanctwa, albo hinduizmu, albo buddyzmu, albo taoizmu, itp.
       3. Zaniechanie celibatu i preferowania mężczyzn. To zaś spowodowałoby cały szereg następstw, na przekór że większość praw i tradycji kościoła i religii nadal byłaby zachowana (np. dobra kościoła nadal należałyby do kościoła, a nie do księży). Przykładowo, męscy kapłani mogliby mieć żony i dzieci. Msze mogłyby być prowadzone przez kobiety kapłanki. Kobiety kapłanki mogłyby też mieć mężów i dzieci. Stąd księża i kapłani przestaliby być oderwani od prawdziwego życia (tak jak ma to miejsce obecnie). Zaniknęłaby też główna przeszkoda na drodze do zawodu kapłana.
       Ciekawostką powyżej opisanych zmian filozoficznych byłoby, że na przekór ich "kosmetycznej natury", ich kosekwencje okazałyby się rewolucyjne. Wszakże następstwa te obejmowałyby, m.in.: "zamienienie wiary w Boga w wiedzę o Bogu", rewitalizację zainteresowań ludzi w Bogu, podniesienie ogólnej moralności wszystkich ludzi, podniesienie szczęścia indywidualnych ludzi, rozpoczęcie zdążania w kierunku nowej totaliztycznej ery w wiarze i w polityce socjalnej, zjednoczenie wszystkich religii na świecie, zamienienie odrębnych służb religijnych w jednorodną grupę zawodowej służby Bogu, zaniknięcie odmiennych wyznań (np. chrześcijaństwa, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, itp.) oraz powstanie jednorodnej "służby Bogu według tradycji chrześcijańskiej", "służby Bogu według tradycji hinduistycznej", "służby Bogu wedłub tradycji buddyjskiej", oraz wiele więcej wszechogarniających następstw. Oczywiście, oprócz całych religii i narodów zmiany owe dotykałyby również indywidualnych ludzi.


Część #G: "Przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku":

       Dokładną treść przepowiedni opisanych w tej części poznałem poza Polską. Mają one jednak związek z bardzo podobnymi przepowiedniami które w dzieciństwie słyszałem w powojennych Wszewilkach.


#G1. Objawienie Dayaków na temat daty otwartego rozpoczęcia misji na Ziemi przez Drugiego Jezusa:

       Na Borneo mieszkałem i pracowałem w obszarze, który jest głównie zajmowany przez plemiona Dayaków Lądowych. Sami siebie nazywają oni "Bidayuh". Dayacy są bardzo niezwykłymi ludźmi. Ich starszyzna jest szeroko znana ze swojej mądrości i zdolności przepowiedniowych. Z kolei ich kobiety są słynne ze swojej piękności i uznawane za jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie. (Osobiście muszę tutaj przyznać, że owa sława tych miniaturowych, kształtnych, pełnych naturalnej gracji i przepięknych kobiet o szlachetnych rysach, jest całkowicie zasłużona.) Przysłowia Dayaków uważane są za prawdziwe perły ludowej mądrości. Przeszli oni na chrześcijaństwo relatywnie niedawno. Stąd, jak to zawsze ma miejsce z tymi, którzy właśnie przyjęli wiarę chrześcijańską, w pobliżu ich kościołów miało ostatnio miejsce wiele cudów i niezwykłych wydarzeń.
       Początkowo do środowiska Dayaków wprowadzony zostałem przez swoich studentów, którzy sami byli Dayakami, przedstawiali mnie więc krewnym, znajomym i osobistościom autorytetu z ich szczepu. Owe wprowadzenia były jedynym okresem w moim życiu, kiedy nazywano mnie "guru" oraz kiedy nie protestowałem gdy mnie tak tytułowano. W języku używanym przez Dayaków na codzień, używane jest zapożyczone z Indii słowo "guru", jakie znaczy tam "nauczyciel". Przez Dayaków przyporządkowane ono jednak bywa tylko tym szanowanym przez siebie wykładowcom, których się szczególnie lubi i z którymi się osobiście przyjaźni (pozostałych nazywa się tam oficjalnym zwrotem "mój wykładowca" albo "mój profesor"). Dayaccy studenci zawsze przedstawiali mnie swoim członkom rodziny, znajomym i osobistościom jako "mój guru" (tj. "my guru").
       Dayacy ogromnie mnie fascynowali, m.in. właśnie z powodu owych niewyjaśnionych zjawisk, jakie występowały w ich pobliżu. Miałem więc wśród nich dużo przyjaciół oraz utrzymywałem z nimi nieustanny kontakt. Jeden ze starszyzny Dayaków, z którym spędzałem wiele czasu na dyskusjach, wykazał mi wiele zaufania poprzez ujawnienie religijnego objawienia jakie w owym czasie otrzymali jacyś z ich starszyzny. Owo religijne objawienie stwierdzało, że Drugi Jezus jest już na Ziemi, oraz że otwarcie rozpocznie on swoją misję w dniu, w którym waluta "euro" zastanie wprowadzona w Europie. (Jak wiadomo z historii "euro", waluta ta wprowadzana była w kilku stadiach. Datą jej najbardziej pierwszego, chociaż ograniczonego, wprowadzenia do obiegu był 4 stycznia 1999 roku. Dnia 1 stycznia 2002 roku waluta "euro" została wprowadzona ponownie, tym razem już jako oficjalna waluta obiegowa aż dwunastu, z piętnastu istniejących, krajów ówczesnego europejskiego Wspólnego Rynku. Kraje jakie 1/1/2 oficjalnie wprowadziły ją do obiegu, to - w pisowni angielskiej: Austria, Belgium, Finland, France, Germany, Greece, Ireland, Italy, Luxembourg, Netherlands, Portugal, Spain. Nie wprowadziły jej wówczas: Britain, Sweden, Denmark.) Według owego objawienia Dayaków, wprowadzenie do obiegu waluty "euro", miało być symbolicznym odrodzeniem się Imperium Rzymskiego. Przepowiednie stwierdzały więc, że będzie ono również datą, kiedy Drugi Jezus rozpocznie otwartą realizację swojej misji na Ziemi. Objawienie także stwierdzało, że zanim rozpocznie on otwarcie realizować swoją misję na Ziemi, odwiedzi on Dayaków oraz będzie przez jakiś czas żył wśród nich.
       Oczywiście, ja ogromnie się zainteresowałem tym objawieniem. Jako mały chłopiec nasłuchałem się bowiem wielu przepowiedni na temat zbliżającego się przybycia Drugiego Jezusa na Ziemię. Dla przykładu dawne polskie przepowiednie ściśle łączą z Polską drastyczne zmiany światopoglądowe wśród ludzi. Przepowiednie te bowiem stwierdzają, że "iskra wyjdzie z Polski" - cokolwiek ma to oznaczać. To właśnie dlatego w naszym kraju powszechnie kiedyś wierzono, że Polska będzie pełniła kluczową rolę w misji Drugiego Jezusa na Ziemi. (Np. patrz następujące słowa jakie wyrażają esencję jednej z tych przepowiedni "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości" - powtórzone na stronie 29 książki: Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, "Dieta Optymalna", wydanie drugie, Prasa Śląska, Katowice 1997 rok.) Dopiero potem, jak Biblia pisze, Drugi Jezus uderzy w zastępy szatana ze wschodu na zachód ("Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego" - Ew. Mateusza 24:27). Biblia aż kilka razy z naciskiem zapowiada, że Drugi Jezus przybędzie skromnie i bez zapowiedzi, "jak złodziej". Jako przykład tych zapowiedzi patrz Apokalipsa Św. Jana 3:3 "Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie". To samo stwierdza Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej:", a także 2 list Piotra 3:10 "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański". Ponadto biblia ostrzega "Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie." (patrz Ew. Mateusza 24:44). Stąd poza kilkoma nielicznymi, jakich Bóg obdarzy zdolnością do wypatrzenia Jego wielkości jak zawsze przesłoniętej skromnością i zwykłością, o tym kim On naprawdę był ludzkość dowie się dopiero po Jego odejściu. Polskie przepowiednie stwierdzały też, że Drugi Jezus urodzi się jako zwykły człowiek (Syn Człowieczy), a nie jako Syn Boga, oraz że On sam nie będzie czynił cudów, chociaż liczne cuda będą miały miejsce w jego bliskości. Wszakże, musi On być rozpoznany przez ludzi po rodzaju dokonań i czynów jakie urzeczywistni na Ziemi, a nie po cudach jakie przecież mogą być fabrykowane przez wszystkich owych "fałszywych proroków" o których ostrzega nas Biblia. (Przykładowo patrz słowa z Biblii: "Gdyby wam wtedy kto powiedział, oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda aby o ile można zwieść wybranych." - Mt 24:23-24.) Ponadto misją Drugiego Jezusa na Ziemi wcale nie będzie odkupienie grzechów jakie ludzie już popełnili, lub jakie będą popełniali, a wskazanie i otwarcie dla ludzi nowej drogi do nieustannego samodoskonalenia się, tak aby każda osoba mogła zacząć swój marsz w poprawnym kierunku moralnego samo-zbawienia. Ta misja Drugiego Jezusa aby zainicjować samodoskonalenie i samozbawianie się tych ludzi którzy są już gotowi aby je podjąć, jest zresztą dosyć wyraźnie wyrażona w Biblii, gdzie wyjaśniają ją np. słowa (Hebr. 9:27-28): "A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują." Przepowiednie stwierdzają również, że Drugi Jezus podzieli Ziemię na dwie połowy. Wielu ludzi interpretuje tą przepowiednię całkowicie dosłownie, wierząc że w chwili zejścia Drugiego Jezusa na Ziemię, manifestacja jego boskich mocy będzie tak ogromna, że Ziemia dosłownie przepołowi się pod jego stopami. Jednak zgodnie z filozofią totalizmu, takie jawne zamanifestowanie boskiej potęgi wybiegałoby przeciwko "kanonowi niejednoznaczności" opisemu w podrozdziale B7.4 z monografii [8/2] "Totalizm". W takim przypadku ludzie nie mieliby więc innego wyjścia niż wykonywać dokładnie to co Drugi Jezus im nakaże. Z kolei ów brak innego wyjścia odebrałby im cały zasób wolnej woli. Dlatego ową przepowiednię o podziale Ziemi należy interpretować alegorycznie. Drugi Jezus wcale nie rozszczepi fizycznie planety Ziemia pod ludzkimi stopami, a podzieli filozoficznie ludzi zamieszkujących Ziemię na dwa przeciwstawne obozy: tych co wybiorą drogę wypełniania praw moralnych i mozolnego wspinania się ku doskonałości, oraz tych co wybierą drogę wygód, obchodzenia praw moralnych naokoło, oraz moralnego upadku. Zgodnie z przepowiedniami, Drugi Jezus całkowicie zmieni też na Ziemi szybkość upływu czasu oraz zrozumienie pojęcia czasu. W efekcie jego działalności, ten sam przedział czasu zaledwie jednego tygodnia dotychczas obejmującego odpowiednik dzisiejszych 7 dni, da się w przyszłości rozciągnąć technicznie, tak że obejmie on odpowiednik obecnych 8 dni. Ludzie nie bardzo wiedzieli jak dokładnie interpretować tą dziwną przepowiednię. Jak dotychczas tłumaczyli ją więc alegorycznie, zwykle jako zmiana kalendarza oraz nastanie nowej ery. Tymczasem podrozdział H9.1 i rozdział M z monografii [1/4] klarownie ujawniają, że jest to po prostu informacja o użyciu urządzenia zmieniającego szybkość upływu czasu, wyjaśniona prymitywnymi pojęciami dawnych ludzi. Zgodnie z nią, w efekcie przyjścia Drugiego Jezusa ludzkość po prostu nauczy się zmieniać szybkość upływu czasu. Czas stanie się wówczas jak guma - tj. będzie można go dowolnie rozciągnąć odpowiednim urządzeniem technicznym opisanym przykładowo na totaliztycznej stronie immortality_pl.htm. Obecny 7-dniowy tydzień da się więc wówczas tak rozciągnąć, że będzie on trwał przez odpowiednik dzisiejszych 8 dni. Prawdopodobnie też nieustające rozciąganie czasu o około 15%, tak że obecny tydzień zajmował będzie wówczas dzisiejsze 8 dni, da się też osiągnąć bez szkody dla ludzkiego zdrownia i bez żadnych niepożądanych następstw dla środowiska naturalnego na Ziemi. Dlatego jednym z licznych efektów działalności Drugiego Jezusa będzie zapewne, że w przyszłości nastanie zupełnie nowa era na Ziemi, podczas której czas będzie nieustannie wydłużany o owe 15%, zaś przyszły tydzień będzie trwał odpowiednik obecnych 8 dni.
       Z przepowiednią na temat Drugiego Jezusa wiąże się też jeszcze jedna przepowiednia na temat Antychrysta. Drugi Jezus zostanie przysłany przez Boga aby usunąć z Ziemi Szatana i aby zapoczątkować nową erę dostatku i szczęśliwości jaka ma panować przez następne tysiąc lat. Jednak Szatan nie da się tak łatwo usunąć i na przybycie Jezusa zareaguje przysłaniem swego Antychrysta. Zadaniem Antychrysta będzie zniszczenie efektów działalności Drugiego Jezusa i wydłużenie panowania Szatana na Ziemi. Antychryst ma przybyć na Ziemię w jakiś czas po przybyciu Drugiego Jezusa. Z jego przybyciem, lub z jego osobą, ma się jakoś wiązać potrójna cyfra 6, np. może on przybyć w dniu 6 czerwca 2016 roku. Swoim wyglądem, zachowaniem, a także zewnętrznymi pozorami Antychryst ma mimikować oryginalnego Jezusa. Dlatego dawne polskie wierzenia stwierdzają że "Antychryst zamimikuje twarz Jezusa", oraz że "Antychryst podszywał się będzie pod Drugiego Jezusa". Po spektakularnym przybyciu w ogniach i grzmotach, Antychryst ma zrealizować wiele sztuczek, które naiwnym ludziskom będą wyglądały jak cuda i uzdrawianie realizowane przez oryginalnego Jezusa. Dlatego wielu ludzi da się zwieść przez owe sztuczki i podąży za Antychrystem czcząc go jak Boga. Jednak celem Antychrysta będzie jedynie zdobycie władzy politycznej, oraz następne czynienie zła i służenie Szatanowi. Poprzez oszustwa i zwodzenie zmontuje on ogromne imperium na Ziemi jakie rozciągnie się na niemal połowę naszej planety. W imperium tym będzie jednak rządził okrutnie i z żelazną ręką. Przykładowo zmusi swoich ludzi do chirurgicznego wszczepiania rodzaju mikroprocessora identyfikującego (tj. "znaku bestii"), bez jakiego nie będzie można zrealizować żadnego działania, nawet tak niepozornego jak kupienie chleba. Obywatele jego imperium wcale nie będą ani szczęśliwsi ani bezpieczniejsi niż przed jego przybyciem. Zapoczątkuje on też wiele wojen. Ostatnia bitwa tych wojen będzie posiadała jakiś związek z miejscowością Armageddon w Izraelu. Zgodnie z przepowiedniami Antychryst zostanie tam pokonany przez połączone siły reszty świata, który w owym czasie będzie już uznawał nauki prawdziwego Drugiego Jezusa.
       Problem z czasowo zbliżonym przybyciem najpierw prawdziwego Drugiego Jezusa czyniącego dobro, a potem Antychrysta jaki będzie udawał Drugiego Jezusa jednak czynił zło, jest odróżnienie pomiędzy tymi dwoma. Zapewne dlatego czasy w jakich to nastąpi nazywane są czasami sądu. Ludzie zmuszeni będą bowiem do osądzenia za kim mają się opowiedzieć. Wielu da się zwieść i opowie się za Antychrystem. Tymczasem zgodnie z przepowiedniami różnice pomiędzy tymi dwoma są ogromne i powinny być oczywiste już na pierwszy rzut oka. Każdy z nich jest przecież przeciwieństwem tego drugiego. Antychryst służył będzie Szatanowi, Drugi Jezus służył będzie Bogu. Antychryst będzie starał się ukryć prawdę, Drugi Jezus będzie ją ujawniał. Antychryst będzie wszystko czynił spektakularnie, dla zadziwienia gawiedzi. Drugi Jezus będzie wszystko czynił skromnie, cicho i bez rozgłosu, "jak złodziej". Antychryst przejmie władzę polityczną nad ludźmi i będzie im przewodził fizycznie. Drugi Jezus będzie apelował do rozumu i sumienia ludzi, zaś przewodził jedynie duchowo. Antychryst będzie rozkazywał i domagał się ślepego posłuszeństwa. Drugi Jezus będzie wyjaśniał i przekonywał, jednak pozostawi każdemu wolną wolę i wybór. Antychryst będzie jedynie mówił o czynieniu dobra, jednak faktycznie będzie czynił zło. Tymczasem Drugi Jezus będzie nauczał jak czynić dobro oraz sam będzie czynił dobro. Antychryst będzie czynił publicznie liczne cuda i uzdrowienia, jednak nie pozostawi po sobie ucznia ani nie nauczy niczego innych ludzi. Drugi Jezus nie będzie czynił cudów (chociaż te będą miały miejsce w Jego pobliżu), jednak pozostawi po sobie wielu uczni i udostępni ludziom wystarczająco wiedzy aby zapoczątkować zupełnie nową erę na Ziemi.
       Po poznaniu więc objawienia Dayaków na temat daty oficjalnego rozpoczęcia misji przez Drugiego Jezusa, sprawdziłem na wszelki wypadek starannie, czy ktokolwiek z Europy żył wśród nich w owym czasie. Jak się okazało, nie istniał taki Europejczyk. Nie był to najlepszy czas dla tego typu przedsięwzięć. Wszakże w owej części Borneo miejscowe władze pogłębiały swoją niechęć do Europejczyków, w odpowiedzi za zarzuty Europejczyków że wyniszczają one istotna dla naszej cywilizacji puszczę równikową. Ponadto obszar południowo-wschodniej Azji znajdował się właśnie w uścisku potężnego kryzysu finansowego (nazywanego wówczas kryzysem azjatyckim - "Asian Crisis"). Stąd poza przejezdnymi turystami, w całym Sarawaku czasowo przebywało jedynie kilku Europejczyków. Każdy z nich był jednak zajęty kompletowaniem jakiegoś pilnego kontraktu lub zawodu i nie miał czasu aby żyć wśród Dayaków.
       Więcej na temat powyższej przepowiedni Dayaków podane jest w punktach #73 i #74 z rozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4], a także w punktach #73 i #74 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".


#G2. Nadprzyrodzone objawienie w Christchurch, Nowa Zelandia, o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku:

       W piątek, dnia 24 września 1999 roku, oglądałem w swoim mieszkaniu w Timaru wiadomości telewizyjne na pierwszym kanale TV New Zealand. Są one nadawane od godziny 18 do 19. Niespodziewanie zostałem zaszokowany jednym fragmentem tych wiadomości. Był to krótki, szyderczy raport, jaki wyśmiewał się z managera zarządu miasta Christchurch z Wyspy Południowej Nowej Zelandii (manager ten jest czymś w rodzaju "dyrektora miasta", czy "burmistrza"). Wydawał on bowiem całe miliony dolarów na upiększenie swego miasta na przybycie Drugiego Jezusa (w tym szyderczym raporcie, manager zarządu Christchurch wypunktowany był po imieniu). Raport ten koncentrował się na szyderstwie i wyśmiewaniu, niemal więc nie zawierał faktów. Sugerował on jednak, że zaistniało jakiś nadprzyrodzone zdarzenie, które ujawniło, że w 1999 roku miasto Christchurch uhonorowane zostanie wizytą Drugiego Jezusa, oraz że manager zarządu tego miasta przyjął to zdarzenie wystarczająco poważnie aby zainwestować miliony dolarów w przygotowanie Christchurch do owej specjalnej wizyty. Niestety niewiele danych zdołałem zapamiętać z owego krótkiego raportu (nie widziałem go ponownie, nie miałem więc już możności aby odświeżyć swoją pamięć, zweryfikować moje jego zrozumienie, czy nagrać go na taśmę). Wspominał on kilka obszarów Christchurch, jakie wybrane zostały do przebudowania i do upiększenia na przybycie Drugiego Jezusa. Z tego, co ciągle chodzi mi po głowie, prawdopodobnie w programie wspominane były m.in. centralny plac Christchurch, nazywany "Cathedral Square" (tj. Plac Katedralny), który - zgodnie z objawieniem, miał być punktem kulminacyjnym owych wizyt Drugiego Jezusa; główną drogę wjazdową do Christchurch od strony Timaru - zgodnie z owym objawieniem miała ona być drogą, przez którą Drugi Jezus wjedzie do Christchurch (do Christchurch prowadzą trzy główne drogi: z Timaru, z Wybrzeża Zachodniego, oraz z Kaikoura, plus kilka dalszych małych miejscowych dróg); oraz zakryty basen kąpielowy miasta, który miał być użyty, kiedy Drugi Jezus zdecyduje się dokonywać masowych chrztów. Natychmiast po usłyszeniu tej wiadomości rzuciłem się aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat gdzie i jak owo objawienie zostało dokonane, co dokładnie ono stwierdzało, itp. Ku swojemu rozczarowaniu, nie byłem w stanie znaleźć dalszych szczegółów upowszechnianych w oficjalny sposób. Wyglądało to tak, jakby owo religijne objawienie zaindukowało jedynie powszechną niewiarę, szyderstwa oraz wyśmiewanie, zaś żadne oficjalne źródło nie podjęło się obowiązku rzeczowego poinformowania ludzi, co właściwie się stało. Dla mnie osobiście takie zachowania zabrzmiały arogancko i niezapraszająco wobec Boga. Jedyna inna oficjalna publikacja jaka referowała do owej rewelacji, którą zdołałem odnaleźć, to bardzo krótki artykuł [25A4] "A gay old time in the capital". W dniu 30 września 1999 roku opublikowała ją na stronie 4 gazeta "The Timaru Herald" (Bank Street, Timaru, New Zealand). Artykuł ten ponownie nie zawierał żadnych szczegółów informacyjnych oraz ograniczał się do dodatkowego wyszydzania działań upiększających managera zarządu Christchurch (ponownie wytykając go palcem i nazywając po imieniu, tak aby nie było żadnej pomyłki o kogo chodzi) oraz do wykpienia jego sprawy obok sarkastycznych uwag na temat homoseksualistów. Na szczęście słowne rumory, jakie w owym czasie zaczęły się rozprzestrzeniać w Nowej Zelandii, nie były aż tak lakoniczne, chociaż były one nieprecyzyjne i pełne wzajemnych sprzeczności. Oczywiście, z powodu kompletnego braku oficjalnej i rzeczowej informacji, co naprawdę się stało, nie wiadomo, które części owych rumorów pokrywały się z prawdą, które zaś były jedynie spekulacjami. Zgodnie z owymi werbalnymi rumorami, jakie wówczas do mnie dotarły, zaistniało jakieś nadprzyrodzone objawienie w jednym z fundamentalistycznych kościołów w Christchurch. W cudowny sposób wielu ludzi z tego kościoła otrzymało odbierający im oddech przekaz, że Drugi Jezus odwiedzi Christchurch w 1999 roku, że punktem kulminacyjnym jego odwiedzin będzie centralny Plac Katadralny Christchurch, że przybędzie on do tego miasta główną drogą jaka wiedzie od strony Timaru, oraz że miasto to zostało specjalnie wybrane dla owego honoru i to aż z całego szeregu istotnych powodów. Ponieważ manager zarządu miasta był podobno jednym z licznych ludzi, którzy osobiście doświadczyli owego nadprzyrodzonego objawienia i nie miał najmniejszej wątpliwości co do jego autentyczności, zdecydował się nie szczędzić funduszy aby przygotować miasto do tak wyjątkowej okazji. Dlatego też wyłożył on Plac Katedralny pięknymi płytkami marmuro-podobnymi (patrz "Fot. #G1ab" poniżej) - tak aby Drugi Jezus miał piękny plac do przeprowadzenia publicznych nabożeństw, oraz przebudował on główną drogę od strony Timaru, przez którą Drugi Jezus miał wkroczyć do miasta. Ponadto z własnej inicjatywy zmodernizował on też miejski basen kryty - tak aby dostępne było dogodne miejsce do dokonywania masowych chrztów. Ja byłem tak ogromnie zainteresowany owym nadprzyrodzonym objawieniem, że w 1999 roku z jego powodu celowo wybrałem się z Timaru do Christchurch - i to aż cały szereg razy. Chciałem bowiem sprawdzić jak postępują owe prace upiększające, na jaką prowadzone są skalę, jakie są ich wyniki, a także porozmawiać z mieszkańcami Christchurch na temat czy jakiś nowy rozwój wypadków miał miejsce w tej sprawie - wszakże na oficjalną informację w tym zakresie nie było co liczyć, jako że publikatory w Nowej Zelandii zgodnie odmówiły informowania ludzi co się dzieje (podobnie jak kilka lat wcześniej, kiedy to publikatory te tak dały się zamanipulować, że nie chciały opublikować żadnego z moich opracowań). Faktycznie też odnotowałem, że marmuro-podobne płytki jakimi wyłożony został Plac Katedralny na przybycie Drugiego Jezusa, w mojej opinii wyglądały wspaniale. Z poprzednio typowo wschodniego, małomiasteczkowego wyglądu tego placu, przemieniły go w wielkomiejsce centrum o nowoczesnym, europejskim posmaku, jakie wprost zapierało oddech swoją elegancją, majestatem, rozmachem, otwartością i perspektywą - patrz "Fot. #G1a" poniżej. Również główna droga wjazdowa do Christchurch od strony Timaru została wydatnie udoskonalona. Niestety, wielkoskalowy rozmach prac upiększających, jaki początkowo obserwowałem na owej drodze podczas swych pierwszych wjazdów do Christchurch w 1999 roku, został na niej szybko zawężony - zapewne w wyniku owych szyderczych ataków nowozelandzkiej telewizji i prasy. W rezultacie, nawet po zakończeniu jej przebudowy i upiększania pod koniec 1999 roku, droga ta ciągle pozostawiała wiele do życzenia. Natomiast co się stało z miejskim basenem kąpielowym, tego nie jestem w stanie tutaj raportować, ponieważ nigdy do niego się nie wybrałem. Cały rok 1999 przeminął jednak cicho, zaś oczekiwany przez wszystkich ognisty spektakl oszałamiającego wjazdu Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpił. Z rozmów, jakie wówczas prowadzono na ten temat wynikało, że wszyscy spodziewali się ogromnie widowiskowego wydarzenia, pełnego ognia, grzmotów oraz innych manifestacji boskiej potęgi. Kiedy więc nic takiego nie nastąpiło, wielu ludzi okazało nie tylko wielki zawód i rozczarowanie, ale wręcz złość. Typową reakcją było, że sporo osób tylko pogłębiło swój sceptycyzm oraz gotowość do szyderstwa. Niemal nikt z kim rozmawiałem nie wyraził przypuszczenia, że Drugi Jezus mógł przybyć do Christchurch nie na spektakularny sposób jakiego wszyscy oczekiwali, a dokładnie tak jak Biblia to zapowiada, czyli skromnie i nieodnotowalnie "jak złodziej" (np. patrz Biblia, 2 Piotr 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański").
       Porównanie powyższych niezwykłych zdarzeń z treścią starych przepowiedni zdaje się sugerować, że w dzisiejszych czasach to właśnie miasto Christchurch zostało wybrane przez wszechświatowy intelekt na "Miasto Drugiego Jezusa". Wszakże miało w nim miejsce objawienie wyraźnie zapowiadające jego wizytę. Christchurch jest też jedynym miastem na świecie, które się upiększyło i przygotowało na to przybycie - chociaż jego mieszkańcy doznali potem zawodu, bo nie zobaczyli ognistego spektaklu, jakiego się spodziewali. Ponadto w języku angielskim nazwa "Christ-church" ma wymowne znacznie. Słowo "Christ" oznacza bowiem "Jezus Chrystus", zaś słowo "church" oznacza "kościół" albo "dom boży". Na dodatek do tego wszystkiego, położenie Christchurch jest zgodne ze starożytnymi przepowiedniami. Wszakże miasto to leży w najbardziej wschodnim kraju naszej planety, zaś każdy nowy dzień na Ziemi zaczyna się od niego. Christchurch jest też zlokalizowane w kraju chrześcijańskim, który jako pierwszy w świecie doświadczył wschodu słońca w nowym tysiącleciu. Będąc tak szczególnym miastem, Christchurch bez wątpienia spełnia obecnie jakąś symboliczną rolę, której być może jeszcze sobie nie uświadamiamy. Być może, że np. cokolwiek się w nim dzieje wyraża to symboliczną esencję podobnych zjawisk dla całej naszej planety! Ja osobiście wierzę, że Christchurch w dzisiejszych czasach jest tym czym Jeruzalem było około 2000 lat temu.
       Szczególna rola którą Bóg wyznaczył dla Christchurch jest podkreślona w praktycznie wszystkich cechach tego miasta. Przykładowo, osoby wizytyjące Nową Zelandię i zwiedzające to miasto, natychmiast odnotują że Bóg uczynił Christchurch jedynym "miastem" Nowej Zelandii, jakie zostało celowo zaplanowane i celowo zbudowane jako miasto. Dowodem na tą wyjątkowość jego celowego planowania i zabudowy, jest że Christchurch jest jedynym miastem Nowej Zelandii które faktycznie posiada strukturę miasta, czyli plan zabudowy którego oparty został na centralnie położonym i celowo zaprojektowanym rynku. W Christchurch rynek ten jest zwany "Placem Katedralnym" ("Cathedral Square"). Stąd plan Christchurch jest charakterystyczny dla typowych miast Europy i świata których cała zabudowa oparta jest właśnie na ich rynkach. Tymczasem większość innych "miast" Nowej Zelandii jest oparta na długiej drodze wzdłuż której kiedyś podążały karawany poszukiwaczy złota lub sprzedawców bydła, zaś po bokach której podróżni zatrzymywali się na noc budując szałasy jakie z czasem poprzekształcały się w domy. Tylko niektóre miasta Nowej Zelandii powstawały na skrzyżowaniu aż dwóch takich dróg, przykładowo jak to ma miejsce w Invercargill lub w Dunedin, zaś owo skrzyżowanie z czasem bywało upiększane i przekształcane w rodzaj ciasnego jakby centrum miasta. Jednak faktycznie to poza Christchurch NIE ma już w Nowej Zelandii innego "miasta" które by posiadało celowo zaplanowany i rozległy "rynek" czy "plac centralny". (Przypomnę tutaj że zgodnie z angielską definicją przestrzeganą przez Nową Zelandię, "miastem jest tylko takie osiedle ludzkie, które posiada albo ponad 100000 mieszkańców, albo też własną katedrę". Do 2009 roku Nowa Zelandia posiadała tylko 6 miast, mianowicie - wyliczając od północy ku południu: Auckland, Hamilton, Wellington, Christchurch Dunedin i Invercargill. W 2009 roku do tego doszło 7-me miasto zwane Tauranga, którego ludność właśnie przekroczyła 100000 mieszkańców.) Christchurch zostało też obdarzone przez Boga wszelkimi innymi cechami "miast", takimi jak pobliskim naturalnym portem morskim, plażą, malowniczą rzeką, parkiem i muzeum z prawdziwego zdarzenia, oraz płaskim obszarem pod zabudowę ulic i domów sąsiadującym jednak z widokowymi górami. Nic dziwnego że to właśnie Christchurch zostało wyróżnione przez Boga, prawdopodobnie otrzymując zaszczyt sekretnego goszczenia Drugiego Jezusa w 1999 roku (chociaż pytanie pozostaje czy swymi późniejszymi reakcjami mieszkańcy Christchurch faktycznie aprobowali honor tego goszczenia - porównaj poniższy opis zdarzeń jakie nastąpiły potem, z treścią punktu #I3 niniejszej strony).
       Muszę się tu jednak dodać, że po tym jak cały rok 1999 przeminął, zaś powszechnie oczekiwane spektakularne przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpiło, ja również przestałem się więcej interesować tą sprawą. Wprawdzie na tej samej wyspie co Christchurch ciągle przebywałem aż do 12 lutego 2001 roku, zniknął jednak powód dla jakiego tam się wybierałem w 1999 roku, tj. zakończyły się owe niezwykłe przygotowania do ognistego spektaklu. Później jeszcze kilkakrotnie przejeżdżałem zewnętrzną obwodnicą jaka przebiega naokoło jego przedmieść, a także korzystałem z jego lotniska, jakie położone jest tuż przed ową obwodnicą. Jednak po 1999 roku wszelkie moje przejazdy koło Christchurch nie wzbudziły już we mnie wystarczającej pokusy aby do niego wjechać i zobaczyć co dalej się dzieje z owymi marmurko-podobnymi płytkami Drugiego Jezusa jakimi wyłożono jego Cathedral Square. Obecnie bardzo żałuję, że zaniedbałem odwiedzić ponownie Christchurch już po 1999 roku, bowiem sprawa tych płytek wcale nie zakończyła się w 1999 roku, a posiadała swój dalszy ciąg w 2001 i w 2002 roku. Dla naukowej ścisłości ten dalszy ciąg zdarzeń także powinienem zaobserwować i być w stanie dokładnie raportować.
       Ten dalszy ciąg losów marmurko-podobnych płytek, wzbudzony był jakimś intrygującym zjawiskiem, jakiego na razie nie rozumię, jednak, jakie czuję że powinienem badać - gdybym miał taką możliwość. Chodzi o to, że owo religijne umotywowanie renowacji głównych obszarów Christchurch, najwidoczniej bardzo przeszkadzało sporej liczbie ludzi nawet w dwa lata później, tj. na początku roku 2001. Ludzie ci wznowili bowiem wówczas swoje ataki na efekty owej renowacji i starali się je zniweczyć falą publicznej histerii. Dla przykładu, we wtorek, dnia 13 lutego 2001 roku, o godzinie 18:25, kanał 1 TVNZ wyemitował kolejną sarkastyczną nowinę zatytułowaną "Przeprojektowanie Placu w Christchurch" ("Redesigning Christchurch Square"). W wiadomościach tych zaatakowano ponownie nowo odrestaurowany Plac Katedralny, poprzez insynuowanie że po renowacji utracił on swój charakter i, że wywiera on złe wrażenie na turystach (warto odnotować, że tego typu zarzuty są zupełnie subiektywnie i można je wysunąć przeciwko każdemu możliwemu miejscu na Ziemi - zresztą ja wielokrotnie oglądałem ten plac w 1999 roku i wiem z całą pewnością, że renowacja dokonana została z wysokim smakiem i plac nieopisanie zyskał na elegancji). W mojej opinii za owymi atakami kryją się ludzcy kolaboranci mrocznych mocy, którzy nie byli w stanie zaakceptować religijnych motywacji za odrestaurowaniem centralnego placu w Christchurch, stąd którzy starali się wzbudzić rodzaj "artystycznej histerii", jaka spowodowałaby usunięcie owych "religijnie motywowanych płytek marmurowo-podobnych". (Moje doświadczenie z takimi ludźmi jest, że zgodnie ze "współczynnikiem zakłamania" wynoszącym 180 stopni, nigdy nie wyjaśnią oni otwarcie co naprawdę ich boli, stąd zawsze wymierzają oni swój atak na coś, o czym wiedzą, że jest to bardzo trudne do wybronienia.) Aczkolwiek na powierzchni może wyglądać, że wszystkie owe ataki mają jakieś materialne umotywowanie w rodzaju wyglądu Christchurch, faktycznie jeśli przeanalizuje się okoliczności w jakich są one realizowane, ich prawdziwym, chociaż dobrze ukrytym, powodem zdaje się być "histeria anty-Jezusowa".
       We wtorek, 15 maja 2001 roku, o godzinie 18:25, wiadomości dziennika wieczornego nadawanego na pierwszym kanale TVNZ ponownie powróciły do rozjątrzania sprawy przebudowy centralnego "Placu Katedralnego" w Christchurch. Po kolejnej serii zaciekłych ataków na jego płytki, zaproponowany został kolejny plan przebudowy tego placu. Plan ten został tak sprytnie wymyślony, aby owe marmurowo-podobne płytki pozakładane na przybycie Drugiego Jezusa, zostały całkowicie przysypane ziemią na jakiej posadzone miały być kwiaty oraz pozasłaniane przez najróżniejsze nadbudówki. Telewizja pokazała najróżniejsze indywidua, których już sam tylko wygląd mówił wiele za siebie, jakie niemal histerycznie, czy fanatycznie, krytykowały wygląd tego placu i płytek. Jak widać, najróżniejsze negatywnie zaprogramowane indywidua, nie dadzą za wygraną, aż płytki zainstalowane dla uhonorowania zapowiadanej wizyty Drugiego Jezusa w Christchurch, zostaną w jakiś sposób zasłonięte przed wzrokiem ludzi, lub całkowicie zdarte z owego centralnego placu tego miasta.
       Więcej informacji na temat objawienia i przepowiedni o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także na temat dalszego losu owych "płytek Jezusa", zawarte jest w punktach #84 i #94 z rozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4], a także w punktach #84 i #94 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".

Fot. #G1a. Fot. #G1b.
(a)
(b)
Fot. #G1ab: Pokazano szczegóły centralnego placu katedralnego w Christchurch, Nowa Zelandia (lokalnie nazywanego "Square"). W 1999 roku plac ten został dokumentnie odrestaurowany i wyłożony eleganckimi, pięknymi, oraz drogimi "płytkami Jezusa" pokazanymi tutaj, aby przygotować go na przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch. W rezultacie opisywanego tutaj nadprzyrodzonego objawienia wierzono bowiem, że po jawnym przybyciu do Christchurch w ogniu i błyskawicach, Drugi Jezus właśnie na owym placu odbędzie mszę świętą dla okolicznych mieszkańców. Na dodatek do owego "Square", tamtego roku na przybycie Jezusa przygotowano dużym nakładem kosztów ogromny kryty basen kąpielowy - w którym wierzono Drugi Jezus będzie dokonywał masowych chrztów, a także zmodernizowano i poszerzono główną drogę wjazdową od strony Timaru - po której wierzono Drugi Jezus wjedzie tryumfalnie do miasta. (Kliknij na wybrane zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Niestety, większość ludzi nie jest świadoma istnienia i działania tzw. "kanonu niejednoznaczności" opisywanego m.in. w punkcie #B9 strony internetowej god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu. Ponadto większość ludzi nie rozumie, że typową dla dzisiejszych czasów reakcją ateistycznych przedstawicieli władzy czujących się zagrożonymi czyjąś manifestacją nadprzyrodzoności, byłoby że Drugi Jezus też zostałby ukrzyżowany natychmiast po tym jak pozwoliłby się rozpoznać. Dlatego ludzie ci nie zdają sobie sprawy, że nawet gdyby Drugi Jezus miał do swojej dyspozycji moce Boga, ciągle i tak przestrzegałby owego "kanonu niejednoznaczności" - znaczy postępowałby skromnie i niewyróżniająco się (tak jak każdy inny człowiek). Dlatego jeśli Drugi Jezus faktycznie odwiedził Christchurch w 1999 roku, wówczas przybył tam dokładnie tak jak zapowiadała to nam Biblia - znaczy skromnie i nierozpoznany "jak złodziej" (patrz Bibia, Drugi List Św. Piotra Apostoła 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański", albo Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej"). Z kolei jeśli w 1999 roku Drugi Jezus przybył do Christchurch "jak złodziej", wówczas za pośrednictwem mieszkańców Christchurch ponownie udzielił On ludzkości dokładnie tej samej lekcji, której 2000 lat wcześniej Jezus udzielił ludziom za pośrednictwem mieszkańców Izraela. (Jak wiadomo, Izraelici do dzisiaj oczekują na przybycie zapowiedzianego im Mesjasza, bowiem Jezusa którego Bóg im przysłał ponad 2000 lat temu, a którego ci ukrzyżowali zamiast uszanować, nadal uważają za zbyt skromnego i za zbyt "ludzkiego" aby mógł on być zapowiadanym wysłańcem Boga.)
       Fot. #G1a (lewe): Widok centralnego placu katedralnego z Christchurch w Nowej Zelandii, lokalnie zwanego "Square". Widoczne są "płytki Jezusa" którymi wyłożono ów plac. Widoczny jest też "skręt z liści marichuany" który potem zbudowano aby odwracać uwagę ludzi od owych sławnych "płytek Jezusa". Przy lewej krawędzi zdjęcia widoczny jest też fragment katedry w Christchurch przy wejściu do której miał być postawiony ołtarz z jakiego Drugi Jezus miał poprowadzić swoją mszę. Jeśli czytelniku kiedykolwiek przybędziesz do Christchurch, wykonaj sobie zdjęcie na owym "Square". Wszakże nie istnieje żadne inne miejsce na świecie które byłoby potwierdzone jawnym objawieniem doświadczonym przez wielu ludzi, że będzie ono odwiedzone przez Drugiego Jezusa. Praktycznie więc powyższy plac jest dzisiaj tym, czym 2000 lat temu była Jerozolima. Jego unikalność podkreśla też niezwykły fakt, że zrządzeniem Boga jest on jedynym prawdziwym centralnym placem (rynkiem) miasta jaki istnieje w całej Nowej Zelandii. Znaczy, w całej Nowej Zelandii nie ma już drugiego miasta które też miałoby swój centralny plac (rynek).
       Fot. #G1b (prawe): Zbliżenie eleganckich, pięknych i drogich "płytek Jezusa" którymi wyłożony został rynek Christchurch aby być przygotowanym na przybycie Drugiego Jezusa do owego miasta. Płytek tych obecnie wielu mieszkańców Christchurch chciałoby się na siłę pozbyć ze swego miasta, jednak kosztowały one zbyt drogo aby je po prostu pozrywać i wyrzucić. Po więcej informacji na temat tych płytek i hałaśliwej propagandy prześladowczej jakim były one poddane - patrz punkty #84 i #94 z rozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4].
       Przepowiednia o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także dalsze losy pokazanych powyżej płytek Jezusa, są również omawiane w podrozdziale L4 z tomu 8 w drugim wydaniu monografii [8/2] "Totalizm".


Część #H: "Ludzie sami sprowadzą na siebie taką zagładę i wyludnienie, że potem człowiek będzie całował ziemię w miejscu gdzie zobaczy ślady innego człowieka":

      

#H1. Stara przepowiednia o bliskim już nadejściu samo-zadanej zagłady większej części ludzkości:

       W czasach mojej młodości, tj. w latach 1950-tych, starzy ludzie często też powtarzali jeszcze jedną dawną przepowiednię. Stwierdzała ona, że już niedługo ludzie sami sprowadzą na swoje głowy tak dewastującą zagładę, że w jej wyniku Ziemia zostanie niemal całkowicie wyludniona. Ową bliską już powszechną zagładę miało przyżyć tylko tak niewiele ludzi, że już po jej przejściu zgodnie z ową starą przepowiednią, "kiedy człowiek zobaczy ślady innego człowieka, wówczas z radości będzie ziemię w tym miejscu całował".
       Co będzie powodem owej morderczej zagłady, ani na czym ona będzie polegała, tego starzy ludzie NIE potrafili wówczas wyjaśnić. Jednak byli pewni co do kilku cech które będą charakteryzowały tą sprowadzoną na siebie samych przez ludzi i już bliską zagładę. Dokonajmy teraz przeglądu owych cech:
       (1) NIE będzie to zagłada spowodowana przez zjawiska naturalne ani przez Boga. Znaczy, starzy ludzie zdecydowanie wówczas twierdzili, że zagłada ta wcale NIE będzie naturalnego czy boskiego pochodzenia, a jej źródłem i powodem będą sami ludzie (znaczy, nie będzie to np. ani potop, ani uderzenie meteorytu, ani trzęsienie ziemi, ani wybuchy wulkanów, ani nic "naturalnego" - a będzie to coś co ludzie sami wywołają).
       (2) Zagłada ta wcale jeszcze NIE będzie zapowiadanym "końcem świata". Znaczy, po jej przejściu ludzkość stopniowo zagoi rany i ponownie zaludni Ziemię, chociaż będzie już wówczas odmienną ludzkością niż ta która zamieszkuje Ziemię obecnie.
       (3) Nadejdzie ona już niedługo. Znaczy, starzy ludzie powiadali już wówczas, tj. w Polsce lat 1950-tych, że od zagłady owej dzielą nas jedynie dziesiątki lat, a nie setki czy tysiące lat. To zaś by oznaczało, że zagłada ta powinna nadejść na Ziemię nie później niż w latach 2040-tych, bowiem począwszy od lat 2050-tych upłynęłoby przecież więcej niż 100 lat od tamtych przepowiedni.
       (4) Zagłada ta NIE będzie wywołana w wyniku wojny. Ta część starej przepowiedni była najbardziej dziwna. Wszakże jedynym sposobem masowego wyniszczenia ludzi (poza klęską spowodowaną przez naturę lub przez Boga) jaką ludzie w latach 1950-tych potrafili sobie wyobrazić i opisać, byłaby mordercza, "trzecia wojna światowa". Jednak owa przepowiednia zdecydowanie twierdziła że to wcale NIE będzie wojna. Z tego powodu sporo ludzi mojej generacji spekulowało wówczas na temat tej przepowiedni, że pewnie będzie to rodzaj jakby "wypadku" czy "przypadku" z bronią jądrową, który zniszczy ludzkość - tak jak uczyniłaby to "trzecia wojna światowa", chociaż będąc "wypadkiem" czy "przypadkiem" wojną wcale nie będzie.
       (5) Po owej zagładzie, wypełnić miał się też cały szereg innych starych przepowiedni. Przykładowo, to po owej zagładzie miała powstać "Polska od morza do morza". To po niej też "na świecie zapanuje żółta rasa", itd., itp.


#H2. Lata 2008 i 2009 już nam ujawniły czym będzie owa przepowiadana samozadana zagłada:

       W 2008 roku niespodziewany i raptowny światowy kryzys ekonomiczny klarownie nam zademonstrował dlaczego ludzkość nie będzie w stanie zapobiec owej przepowiadanej samozagładzie, oraz na czym owa zagłada będzie polegała. Wszakże w 2008 roku sytuacja na świecie zaczęła wyraźnie nam ilustrować, jak owa szokująca krótkowzroczność wielu przywódców politycznych poszczególnych krajów, oraz jak dbałość typowych polityków jedynie o własne interesy, sprowadza na Ziemię wywołane przez człowieka klęski klimatyczne. Ponadto to właśnie w 2008 roku rozpoczął się także spowodowany przez łakomstwo ludzi interesu światowy kryzys ekonomiczny. Oba te zjawiska, tj. (a) zmiany klimatyczne spowodowane przez pogoń ludzi za zyskiem i władzą, oraz (b) światowy kryzys ekonomiczny spowodowany przez niepohamowane łakomstwo ludzkie, klarownie nam zilustrowały te cechy ludzkie które w efekcie końcowym sprowadzą już na obecne pokolenie od dawna przepowiadaną zagładę.
       Oczywiście, naukowcy którzy zajmują się badaniem generalnych trendów w rozwoju ludzkości, a także matematycy zajmujący się przewidywaniami, już dawno odnotowali dokąd niepohamowana pogoń za zyskiem prowadzi ludzkość. Dlatego już w 1972 roku tzw. "Club of Rome" (tj. "Klub Rzymski") opublikował dokument z przewidywaniami noszący tytuł The Limits to Growth. Dokument ten przewidywał że niepohamowane dążenie do wzrostu, do zwiększania i do zysku, doprowadzi ludzkość do przekroczenia granic samo-utrzymania się. Z kolei wyjście poza owe granice spowoduje upadek ludzkości w całym szeregu obszarów, m.in. upadek produkcji żywności. W rezultacie umrze ogromna liczba ludzi - tamten dokument sugeruje liczbę około 3 do 8 miliardów ofiar tego załamania się naszej cywilizacji.
       W 2009 roku podobny model katastrofy jak ten który postulowali naukowcy z owego "Klubu Rzymskiego", został też potwierdzony w raporcie Australijskich badaczy z CSIRO. I ten raport stwierdza, że ludzkość obecnie zdąża prosto do katastrofy. Ponieważ ów australijski raport bazował na już dzisiejszych danych - jakie są znacznie aktualniejsze od danych z 1972 roku, był on w stanie precyzyjnie wyznaczyć datę owego załamania się samo-wystarczalności ludzkości. Zgodnie z tymi danymi, jeśli nie podjęte zostaną jakieś drastyczne środki zaradcze, owa mordercza dla ludzkości katastrofa ma nastąpić już nie później niż za jakieś 20 lat.
       Niezależnie od całych organizacji czy instytucji, alarm podnoszą również indywidualni naukowcy. Przykładowo, ja natknąłem się na artykuł pióra Dr John Robinson (matematyka stosowanego) o tytule "World shows it's still on course for destruction" (tj. "Świat ilustruje że nadal zdąża do zniszczenia") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie datowane w środę (Wednesday), March 4, 2009. Artykuł ten ponownie apeluje o opamiętanie się i o podjęcie działań, jako że zdaniem jego autora już wkrótce ludzkość przekroczy punkt po którym nie będzie już powrotu i nie da się uniknąć katastrofy. Autor tego artykułu pisze, między innymi, cytuję: "Business i rząd chce aby ekonomia i liczba ludności rosła bez końca. To z kolei zaindukowało fundamentalne wierzenie, że wzrost jest niezbędną cechą kapitalizmu, że kapitalizm jest niezbędnym wymogiem wolnego społeczeństwa, oraz że wolność rynku jest bardziej istotna niż fizyczna rzeczywistość. Wojna propagandowa zaprzeczyła też istnieniu jakichkolwiek ograniczeń w świecie." (W oryginale angielskojęzycznym: "Business and government want the economy and the population to go on growing forever. This has led to a fundamental set of beliefs, that growth is a necessary feature of capitalism, that capitalism is a necessary feature of a free society, and that the freedom of the market is more important than physical reality. A propaganda war has denied any global limits.")


#H3. Jaki scenariusz owej zagłady samozadanej sobie przez ludzi daje się wydedukować z analizy dotychczasowego zachowywania się ludzi interesu oraz przywódców politycznych:

       Jeśli przyglądnąć się działaniom typowych dzisiejszych polityków, wówczas się okazuje że potrafia oni tylko elokwentnie mówić, jednak ich społeczeństwa nigdy nie widzą konstruktywnego działania. Najlepiej widać to po reakcjach polityków w 2009 roku na kryzys ekonomiczny oraz na zmiany klimatyczne. Z kolei jeśli przyglądnąć się działaniom ludzi interesu, wówczas wyraźnie widać że jedyne co ich interesuje, to jak eskalować własne dochody. Co zaś się dzieje z resztą świata to ich zupełnie nie obchodzi. Dla mnie osobiście najbardziej reprezentacyjną postawą ludzi interesu było postępowanie amerykańskiej korporacji ubezpieczeniowej o nazwie AIG. Na przekór że zarząd owej korporacji rządził tak błędnie iż spowodował straty sięgające bilionów dolarów, oraz na przekór że ich instytucja nie upadła tylko dlatego iż otrzymała biliony dolarów finansowego wsparcia od rządu USA, owi członkowie zarządu AIG podjęli decyzję aby wypłacić sobie samym premię za sukcesy w zarządzaniu w wysokości 165 milionów dolarów amerykańskich - po szczegóły patrz artykuł "Megabuck bonuses for staff who led America's biggest loss" (tj. "Milionowe premie dla kierownictwa które spowodowało największe straty Ameryki"), ze strony A1 gazety The New Zealand Herald, wydanie z poniedziałku (Monday), March 16, 2009.
       Postępowanie, mentalność i niemoralność typowych dzisiejszych polityków oraz ludzi interesu nie budzi już nadziei aby byli oni w stanie kiedykolwiek się opamiętać. Wszakże typowi dzisiejsi politycy postępują zgodnie z zasadą "niech się wali i pali - byle ja bym zdołał utrzymać się przy władzy". Z kolei typowi dzisiejsi ludzie interesu działają zgodnie z zasadą "po mnie to choćby i koniec świata - byle ja bym zdołał zarobić jeszcze kilka milionów". W rezultacie jest już niemal pewnym że owa stara przepowiednia o samozagładzie większości ludzkości prawie na pewno się wypełni. Widząc zaś co się działo z kryzysem ekonomicznym pod koniec 2008 roku oraz na początku 2009 roku, już obecnie można sobie wyobrazić jaki będzie scenariusz owej nadchodzącej samozagłady większości ludzi. Streśćmy więc teraz krótko ów scenariusz.
       Morderczą lawinę zagłady zainicjuje niespodziewana fala głodu. Głód zaś sprowadza desperację i szaleństwo na każdego w taki sam sposób - zarówno na bogatego jak i na biednego, zarówno na wpływowego jak i na malutkiego. Ta fala głodu dopadnie zaś ludzkość kiedy nikt nie będzie na nią przygotowany. Wszakże na przekór że klimat Ziemi coraz wyraźniej się pogarsza, oraz na przekór że naturalne zasoby Ziemi wyraźnie ulegają wyczerpaniu, aby utrzymać się przy władzy politycy nadal będą zapewniali swoje narody że dzięki ich przywództwu przyszłość wygląda doskonale. Nadal też będą wiedli swoje kraje po drodze w przepaść którą już obecnie zdążają. Nadal, poza Chinami, żaden inny kraj nie wprowadzi ograniczeń rozpłodności, zaś ludzie nadal będą się rozmnażali jak króliki - chociaż zasoby Ziemi topnieją zamiast się rozmnażać. Politycy nadal też będą kwieciście przemawiali o swoich wysiłkach poprawy sytuacji - jednak nadal będą to tylko puste słowa i brak działania. Z kolei ludzie businessu nadal będą znajdowali wymówki aby zarabiać krocie kosztem coraz większego rujnowania natury, lasów i uprawnej gleby. W pewnym więc momencie ludzkość przekroczy punkt zawalenia się. Po przekroczeniu tego punktu wydarzenia zaczną się toczyć z błyskawiczną szybkością - w podobny sposób jak w drugiej połowie 2008 roku działo się to ze światowym kryzysem ekonomicznym. Najpierw się okaże że w sklepach nawet tych najbogatszych krajów brak jest już żywności, bowiem jakaś klęska zniszczyła urodzaje w jednym z ostatnich państw którego eksport żywności sprawiał wrażenie w świecie że żywności jest dosyć. Ten brak żywności zostanie wyolbrzymiony przez rządne sensacji gazety i telewizję. To zaś spowoduje panikę i masowe łupienie sklepów z żywnością i składów żywności przez rozhisterowane tłumy. Władze zareagują ostro - co spowoduje walki uliczne. To wówczas broń przejdzie w niepowołane ręce. Ci zaś co ją posiądą zaczną formować bandy aby zdobyć dla siebie żywność. Zapanuje chaos, zaś władze całkowicie utracą kontrolę nad społeczeństwem. Każdy znajdzie się pozostawiony samemu sobie. Głód, rabunki i strzelaniny pozostawią po sobie pierwszych nieboszczyków. Z powodu chaosu nikt nie będzie ich grzebał. Rozniesie się zaraza. Ludzie zaczną masowo umierać. Staną elektrownie, wodociągi i transport. Rządy i państwa upadną, zaś granice pomiędzy państwami pozanikają. Zacznie się raptowna i powszechna ucieczka ludzi z miast. Fale oszalałych z głodu ludzi zaczną zalewać wsie formując tam rodzaj "dzikiego zachodu". Rolnicy którzy nadal będą usiłowali produkować żywność szybko padną ofiarami rabusiów i morderców. Natomiast bez żywności, bez wiedzy jak produkować żywność, oraz bez możliwości znalezienia miejsca w którym głodne tłumy pozwoliłyby żywności wyrosnąć, wkrótce ci co ostaną się zarazie i rabunkom, ciągle będą padali z głodu i wycieńczenia. Końcowy efekt będzie niemal jak po bibilijnym potopie. Ową katastrofę przetrwa więc jedynie kilku nielicznych, którzy zdołają umknąć do na tyle ustronnych miejsc w których głodujące bandy rabusiów ich nie znajdą, a jednocześnie którzy będą na tyle obeznani z zasadami przeżywania na dziczy, że odwołają się do jedzenia dżdżownic, owadów, ślimaków, korzeni, itp. - aby tylko przetrwać. Kiedy w końcu natura sama przywróci balans, ludzi ostanie się już tak mało, że gdy któryś z nich napotka ślady innego człowieka, wówczas będzie z radości całował niosącą je ziemię - tak jak staropolska przepowiednia nam to zapowiadała.


#H4. Czy ludzie ciągle są w stanie zapobiec tej katastrofie:

       Jeśli ludzie dobrze się zorganizują, wówczas są w stanie dokonać wszystko co tylko zechcą. Niestety, zapobiegnięcie tej nadchodzącej katastrofie okaże się bardzo trudne. Ja osobiście NIE wierzę, że ludzkość potrafi się do tego zmobilizować. Powodem jest, że wszystko zostało już zaprojektowane i rozpędzone w kierunku jej urzeczywistnienia. Ponadto Bóg katastrofę tą już dokładnie zaplanował, zaś plany w jej sprawie dał już poznać ludziom - np. poprzez opisywane tutaj przepowiednie, a także poprzez zawartość bibilijnej Apokalipsy Św. Jana - która niemal w całości jest poświęcona tej właśnie katastrofie. Niemniej gdyby ludzie zdołali się jakoś zdobyć na spełnienie kilku ogromnie trudnych warunków, wówczas owa katastrofa zostałaby uniknięta. Oto owe warunki:
       (1) Uświadomienie sobie przez większą proporcję ludzi że Bóg już zaplanował tą katastrofę i że właśnie realizuje jej nadejście. Jak wszakże nam wiadomo, we wszechświecie nic NIE dzieje się bez wiedzy i bez świadomego działania Boga. To również obejmuje ową nadchodzącą katastrofę. Chociaż więc owa katastrofa będzie spowodowana przez ludzi, ciągle nastąpi ona tylko ponieważ Bóg ją tak zaplanował, ponieważ przepowiedział jej nadejście w już przekazanych ludziom przepowiedniach i bibilijnych zapisach, oraz ponieważ obecnie Bóg tak dobiera sytuacje i warunki aby katastrofa ta faktycznie miała miejsce. Jednak w Jego działaniach zawsze rzuca się w oczy zasada, że Bóg unika serwowania ludziom zła co do którego ludzie już wiedzą że pochodzi ono od Boga i są przygotowani na jego nadejście. Przykładem tej właśnie zasady było zaniechanie przez Boga potraktowania ludzi tzw. "ptasią grypą" opisaną na stronie plague_pl.htm. Jednak narazie ludzie trwają w błogiej nieświadomości że nadchodzi katastrofa i że ich dni są już policzone. Ciągle też ani nie wiedzą, ani nie chcą wiedzieć, co ich już niedługo czeka. Tymczasem gdyby większość ludzi zaczęła się spodziewać nadejścia opisywanej tutaj katastrofy, oraz zaczęła się przygotowywać na jej nadejście, wówczas Bóg zaniechałby jej urzeczywistnienia. Wszakże jedną z manifestacji boskiej nadrzędności jest, że Bóg zawsze "zaskakuje" ludzi swymi działaniami i serwuje im to czego ludzie nie przewidzieli ani na co się nie przygotowali - na przekór że Bog ich od dawna ostrzegał iż to nadchodzi. (Taki element "zaskoczenia" jest właśnie jedną z cech które odróżniają niemożliwe do przewidzenia działania Boga, od łatwych do przewidzenia działań ludzi.) Jeśli zaś ludzie odnotują ostrzeżenia, przewidzą co ma się stać i się przygotują na owo nadchodzące nieszczęście, wówczas Bóg zwykle wynagradza ich przezorność i powstrzymuje się przed zaserwowaniem tego czego ludzie już się spodziewają.
       (2) Zaprzestanie rozmnażania się jak króliki. Jak narazie tylko Chiny nałożyły ograniczenia na eksplozję ludzkości. W wielu innych zaś krajach ludzie nadal rozmnażają się jak króliki. I to na przekór że nasza cywilizacja dorobiła się już wszystkich tych efektywnych środków antykoncepcyjnych, a także na przekór że ani w Biblii autoryzowanej przez samego Boga, ani też w świętych ksiągach żadnej innej religii, Bóg wcale nie zabrania ludziom używania metod regulowania narodzin ani nie zabrania użycia środków antykoncepcyjnych. Tymczasem zasoby naszej planety NIE są dają się rozmnażać tak jak ludzie. Dlatego jest istotne aby ludzkość zrozumiała że jako całość musi kiedyś wprowadzić ograniczenia na liczbę dzieci. Jak też wykazuje to artykuł "Rich mull population" ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), May 25, 2009, niektórzy zaczynają już przemyśliwać jak to osiągnąć. Przykładowo, praktycznie wszystkie kraje świata mogą wprowadzić prawa, że każda kobieta ma bezwarunkowy przywilej urodzenia tylko jednego dziecka - za które potem sama przejmuje rodzicielską odpowiedzialność. Jedynie w przypadku gdy kobieta ta wykaże się pozostawaniem w trwałym i dobrze sytuowanym związku małżeńskim z jakimś mężczyzną nie posiadającym jeszcze przyporządkowanego sobie dziecka, wówczas może ona się ubiegać o dodatkowe pozwolenie na urodzenie drugiego dziecka - za które jednak legalną odpowiedzialność przejmie już jej mąż.
       (3) Odrestaurowanie żywnościowej samowystarczalności każdego kraju. Od jakiegoś czasu obserwujemy na Ziemi coraz większe obniżanie produkcji żywności. Jedne kraje, przykładowo Zimbabwe (który to kraj kiedyś potrafił wyżywić całą Afrykę), zaduszają swoją produkcję żywności polityczną nieudolnością własnego rządu. Inne kraje, przykładowo Argentyna (w której przestało się "opłacać" chodowanie bydła), zaduszają swoją produkcję żywności poprzez nadmierne podatki i przez biurokratyczne przeszkody. Jeszcze inne kraje, przykładowo Chiny, zaduszają swoją produkcję żywności zbyt dużym naciskiem na rozwój przemysłu kosztem rolnictwa. Itd., itp. Ten niebezpieczny trend spadku produkcji żywności jest praktycznie "katastrofą czekającą aby się zdarzyć" w trakcie najbliższej "paniki żywnościowej". Wszakże w przypadku gdy nagle zacznie się "panika żywnościowa" podobna do "paniki cen ropy naftowej" która w 2008 roku zapoczątkowała światowy kryzys ekonomiczny, wówczas nagle się okaże że żywności zacznie brakować nawet w najbogatszych krajach. To zaś stanie się zaczątkiem światowego chaosu i anarchii. Wszakże odbudowania produkcji żywności nie daje się uzyskać w krótkim czasie, zaś głodni ludzie stają się także zdesperowanymi ludźmi.
       (4) Nałożenie osobistej odpowiedzialności na zarządzającego każdą instytucją. Przykładowo, obecne zarządy przemysłu i inych instytucji są rządzone grupowo przez zarządy, komitety, itp. Nikt więc nie ponosi osobistej odpowiedzialności za to co się z nimi dzieje. Konieczne jest więc aby w przyszłości fabryki i wszelkie inne instytucje były zarządzane (lub posiadane) przez tylko jedną osobę która ponosiła będzie osobistą odpowiedzialność za ich działania. Tam zaś gdzie wymagana jest mądrość zbiorowa, inne osoby powinny pełnić jedynie funkcje doradcze, podczas gdy wszelkie decyzje byłyby autoryzowane przez pojedyńczego legalnie odpowiedzialnego za całość (który ma jednak prawo oddelegowania fragmentów tej odpowiedzialności do ludzi którym osobiście ufa i których uczyni odpowiedzialnymi za obszary działalności jakie im powierzył).
       (5) Przeorientowanie przemysłu. Niezależnie od uczynienia zarządzającego każdą instytucją osobiście odpowiedzialnym za wszelkie działania tej instytucji, fabryki powinny też zmienić cele produkcji. Dotychczas produkuje się tylko dla podnoszenia zysku. To zaś prowadzi do marnotrawstwa zasobów Ziemi oraz do najróżniejszych wypaczeń. Trzeba więc zmienić cele i zasady produkcji z generowania zysku, na uszczęśliwianie ludzi (tj. na generowanie energii moralnej) - patrz strona nirvana_pl.htm.
       (6) Uwarunkowanie polityków aby zaczęli rozwiązywać problemy zamiast je rozmnażać. To z kolei wymaga reformacji całego systemu politycznego - patrz strona humanity_pl.htm. Przykładowo, politycy musieliby zacząć być wybierani tylko na jedną kadencję, po której obowiązkowo musieliby opuszczać politykę - tak aby nie mieli już powodów do dotychczasowego przypodobywania się swoim wyborcom poprzez podejmowanie tylko popularnych i przyjemnych decyzji. Kadencje polityków powinny wynosić 5 lat - tak aby mieli oni wystarczająco dużo czasu aby coś ulepszyć, ale zbyt mało czasu aby zniszczyć swój kraj. Itd., itp.
       (7) Zmienienie systemu politycznego na totalizm. Powody tego zmienienia opisane są na stronie partia_totalizmu.htm. Zmiana ta spowodowałaby, że nowy system polityczny łączyłby w sobie zalety zarówno kapitalizmu jak i socjalizmu, a jednocześnie byłby pozbawiony wad owych starych systemów politycznych.


Część #I: Staropolskie "wierzenia" o jakich twierdzono że sprawdzają się jak "przepowiednie":

      

#I1. Zdefiniujmy "wierzenia" które omawiane są w niniejszej części:

       Pod nazwą "przepowiednie" typowo rozumiane są zapowiedzi jakichś zdarzeń o wysoce historycznym znaczeniu, które po zapowiadanym nadejściu swoimi następstwami mają dotknąć wielu ludzi naraz. Przepowiednie typowo działają na zasadzie "Bóg to zaplanował i kiedyś to zrealizuje, zaś że to właśnie teraz nadchodzi (lub już nadeszło) świadczą takie to a takie znaki". Wszystko to co opisano przed niniejszym punktem tej strony jest przykładem "przepowiedni". Jednak w folklorach poszczególnych narodów znane są też jakby "małe przepowiednie" - które najczęściej nazywane są słowem wierzenia. Jednak czasami nazywane są one też innymi słowami, przykładowo "ostrzeżenia", "zakazy", lub "przekleństwa". Owe "wierzenia" także jakoby mają się sprawdzać, tyle że ich następstwa mają dotykać tylko pojedyńczych ludzi, albo małe zbiorowości (np. rodziny, instytucje, czy grupy zawodowe). Wierzenia owe działają na zasadzie "uważaj, bo jeśli uczynisz to, wówczas spotka cię tamto". Znaczy ich wypełnianie się jest opisane działaniem tzw. praw moralnych. Wypełnienie się danego wierzenia całkowicie też zależy od naszej woli. Następuje ono bowiem tylko jeśli to my podejmiemy najpierw jakieś zakazane działania zdefiniowane danym wierzeniem. Wierzenia należy wyraźnie odróżniać od tzw. "zabobonów", na które - podobnie jak w przepowiedniach, my też nie mamy żadnego wpływu, bowiem działają one według zasady "jeśli pojawi się taki oto znak, wówczas to oznacza że już wkrótce spotka cię tamto". Przykładem wierzeń może być tzw. przekleństwo wynalazców opisane w punkcie #11 strony fe_cell_pl.htm, czy w punktach #H1 do #H4 strony newzealand_visit_pl.htm. Co do owego "przekleństwa wynalazców" to ja już jego działanie sprawdziłem i wiem że faktycznie wypełnia się ono w praktyce. Niniejsza część tej strony omawia co bardziej interesujące z takich właśnie "wierzeń" powtarzanych przez mieszkańców Polski z lat 1950-tych.


#I2. "Ten kto marnuje żywność w późniejszym życiu doświadczy braku tego co zmarnował":

       Dla mieszkańców Polski w toku wieków żywność była rodzajem świętości. Jako też rodzaj świętości traktowano żywność ciągle w czasach mojej młodości, tj. w Polsce lat 1950-tych. Do dzisiaj żywo pamiętam jak mój dziadek całował i przepraszał kromkę chleba która przypadkowo mu wymknęła się z ręki i upadła na podłogę. Pamiętam też jak moi rodzice nigdy NIE pozwolili zmarnować się żadnej odmianie żywności. Do zaś owej kategorii "żywności" zaliczano wówczas wszystko co dawało się zjeść, poczynając od chleba, poprzez wszelkie mięsa, a kończąc na owocach. Szacunek do żywności był aż tak duży, że ówcześni ludzie nigdy nie usiedliby do wspólnego posiłku przy stole w tym samym "roboczym ubraniu" jakie używali do pracy - tak jak to czyni się w dzisiejszych czasach. Do każdego wspólnego posiłku przy stole ludzie zawsze też wówczas przebierali się w specjalne "obiednie ubranie" które musiało być odpowiednio czyste i eleganckie, aby móc być godnym obcowania ze świętą żywnością.
       Podczas moich licznych podróży po świecie odkryłem także że żywność uważana kiedyś była za "świętą" w praktycznie każdym folklorze świata. Niestety, olśnieni dobrobytem ostatnich czasów młodzi ludzie pomału o tym zapominają (czego jednym z następstw zapewne będzie wypełnienie się przepowiedni opisanej powyżej w punkcie #H3 tej strony). Przykładowo, w punktach #D1 i #D3 strony fruit_pl.htm wyjaśniam dlaczego orzechy kokosowe oraz banany w wielu tropikalnych krajach uważane są za "święte", zaś miejscowa ludność twierdzi że drzewa które je rodzą wykazują nadprzyrodzone cechy.
       Ścisłym następstwem "świętości" wszelkiej żywności było owe ludowe "wierzenie" jakie powszechnie powtarzano młodym ludziom w Polsce lat 1950-tych. Wierzenie to stwierdzało jeśli będziesz w jakikolwiek sposób marnował żywność, wówczas nadejdzie dla ciebie taki czas że zabraknie ci tej żywności którą zmarnowałeś. Czy owo staropolskie wierzenie faktycznie wypełnia się z żelazną konsekwencją, tego dotychczas NIE miałem możliwości zaobserwować i sprawdzić. Tak się bowiem składa, że marnowanie żywności jest raczej wysoce prywatnym zajęciem jakie normalnie dokonywane jest w zaciszu własnego domu i typowo inni ludzie o nim nie wiedzą. W rezultacie, dotychczas NIE znałem nikogo co do kogo byłbym pewny że faktycznie celowo marnuje on żywność. Zresztą, nawet gdybym takiego kogoś znał, aby być pewnym co do jego losu musiałbym go obserwować przez wiele lat. Wszakże spełnianie się wierzeń z reguły następuje dopiero po wielu latach. Jednak od jakiegoś czasu owa sytuacja uległa zmianie. Natknąłem się bowiem na informację o dwóch dużych instytucjach które zaczęły celowo marnować żywność (a ściślej - celowo niszczyć owoce "kiwi" dla sztucznego podwyższenia ich cen). Na czym polegały działania tych instytucji opisałem to w punkcie #D5 strony fruit_pl.htm. Losy zaś instytucji daje się łatwiej śledzić niż losy indywidualnych ludzi. Wszakże jeśli instytucje te upadną - bo zabraknie im towaru który kiedyś marnowały, wówczas typowo napiszą o tym najróżniejsze gazety, zaś ja przypadkowo mogę o tym kiedyś przeczytać.
       Staropolskie wierzenie że żywność jest święta i że jako świętości nie wolno jej marnować, wynika zapewne aż z kilku źródeł. Przykładowo, leżąc na skrzyżowaniu wszelkich szlaków przez Europę, Polska zawsze była dręczona najazdami i wojnami. Z kolei wynikiem końcowym owych najazdów i wojen zawsze okazywał się brak żywności. Żywność zapewne była uważana też za świętą z powodu ilości pracy i środków które należało włożyć aby ją wyprodukować. Wszakże w dawnych czasach żywności się nie "importowało" z jakichś dalekich krajów - gdzie bez naszego wysiłku produkowały ją bezimienne istoty, a produkowało się ją na miejscu wysiłkiem własnych rąk, pracy i potu. Świętość żywności potwierdzana jest też przez religię i nawet pośrednio podkreślana w Biblii. Wszakże np. "chleb" symbolizuje "ciało Chrystusa". Z kolei "owoce" symbolizują sobą wszystko co wymaga uprzedniego wkładu pracy i pielęgnacji. Natomiast mięso jest dostępne do konsumpcji tylko jeśli jakiemuś stworzeniu odbierze się życie - zaś życie jest święte i bez absolutnej potrzeby nie wolno go odbierać. W końcu świętość żywności daje się też wydedukować logicznie z istnienia i działania tzw. praw moralnych oraz z faktu, że każdy żywy organizm, włączając w to organizmy które produkują żywnosć, posiada duszę.
       W swoich badaniach natknąłem się kiedyś na działanie prawa moralnego którego zasada działania sugeruje, że owo staropolskie wierzenie o losach ludzi którzy celowo marnują żywność faktycznie powinno się wypełniać. Prawo to nazywa się "Prawem Drabiny Partnerskiej", zaś jego opis zawarty jest w podrozdziałach I4.1.1 (patrz tam punkt #6C) z tomów 5 monografii [8/2], [1/5], oraz [1/4]. Zasada działania tego prawa moralnego w odniesieniu do omawianego tutaj wierzenia o żywności wynika z faktów opisanych na stronie internetowej soul_proof_pl.htm. Mianowicie, jak opisano na owej stronie soul_proof_pl.htm, każdy obiekt wszechświata, włączając w to każdy owoc, a także każde drzewko które rodzi owoce, posiada inteligentną "duszę". Owa zaś inteligentna dusza panuje nad materią naszego świata fizycznego. Po szczegóły tego panowania duszy nad materią, a także po naukowe dowody że dusza faktycznie istnieje - patrz punkty #E7 i #E7.1 na tamtej stronie soul_proof_pl.htm. Jeśli więc ktoś zrazi do siebie "dusze" jakichś owoców przykładowo poprzez marnowanie "ciał" tychże owoców, wówczas w ramach zemsty owe inteligentne dusze uczynią pewnym aby ten ktoś stopniowo zesuwał się w dół "drabiny partnerskiej" z owocami, aż pewnego dnia zostanie całkowicie pozbawiony tego co wcześniej marnował.


#I3. "Ten kto źle potraktuje swoich gości będzie ukarany przez Boga zaś przywilej goszczenia będzie mu odebrany":

Motto: "Gdybyś żył w latach 1930-tych, czy zaryzykowałbyś odwiedzenie hitlerowskich Niemiec?"

       W omawianych tutaj czasach Polski lat 1950-tych, szczególne znaczenie przykładano do gości i do przywileju goszczenia. Gości i przywilej goszczenia uważano wtedy za rodzaj daru Boga oraz szczególnego wyróżnienia i przywileju. (Oczywiście, podobnie jak i w dzisiejszych czasach, wyjątek stanowili wówczas tzw. "nieproszeni goście", np. wrogowie, agresorzy, bandyci, piraci, itp. - obrona przed których wejściem do naszego "domu" była wówczas klasyfikowana jako jeden z naszych podstawowch obowiązków.) To wyjątkowe znaczenie goszczenia wyrażają też staropolskie przysłowia i powiedzenia w rodzaju "czym chata bogata, tym rada". Jednym też z wierzeń jakie w przeszłości przywiązane było do gości i do goszczenia stwierdzało że "Ten kto źle potraktuje swoich gości będzie ukarany przez Boga zaś przywilej goszczenia będzie mu odebrany". Co ciekawe, poza Polską podobne wierzenie o świętym obowiązku opiekowania się swymi gośćmi kultywowane też było u sporej liczby innych narodów świata. Istnieją nawet przesłanki które sugerują, że obowiązek tej został wpisany na trwałe do ludzkiego organu "sumienia", oraz że w działaniu są też jakieś prawa moralne które nim zarządzają.
       Folklor ludowy NIE jest jedynym źródłem który uwydatnia szczególne znaczenie gościnności. Złamanie świętego obowiązku gościnnego potraktowania przybyszów i gości jest bowiem surowo karane nawet przez Boga. Jego znaczenie podkreśla m.in. Biblia autoryzowana przez samego Boga. Faktycznie też odmówienie komuś gościnności Biblia zalicza do wykazu uchybień za jakie wręcz wysyłanym jest się do piekła (w bibilijnym zrozumieniu "piekła" omówionym w punkcie #J2.2 strony soul_proof_pl.htm) - przykładowo patrz "Ewangelia według św. Mateusza" 25:42-43, cytuję: "Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić, byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedzieliście Mnie".
       O oczywistym fakcie że ci co źle traktują swoich gości będą potem omijani z daleka przez potencjalnych odwiedzających, świadczy również logika i zdrowy rozsądek. Wszakże jeśli potencjalni odwiedzający z czasem dowiedzą się, że w jakimś miejscu ktoś ich systematycznie morduje, gwałci, dyskryminuje, prześladuje, itp., wówczas zaprzestaną odwiedzać to miejsce - po przykład takiej właśnie reakcji w rzeczywistym życiu patrz artykuł "Rape sparks warning to tourists" (tj. "Gwałt spowodował ostrzeżenie turystów"), ze strony A10, nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), January 24, 2009. W dzisiejszych zaś czasach, kiedy dochód wielu krajów zależy od turystyki, takie zaprzestanie odwiedzania oznaczało będzie początek problemów ekonomicznych.
       Ilustracje niekorzystych następstw złego traktowania swych gości można znaleźć również w historii. Wszakże historia wielu ziem ujawnia, że w obszarach które zamieszkiwane były przez niegościnne plemiona lub narody, z czasem eskalowało się zdziczenie. Zdziczenie to typowo wiodło nawet do ludożerstwa. (Jak zaś ilustruje to punkt #F1 na stronie karma_pl.htm, droga od zdziczenia do ludożerstwa wcale NIE jest aż tak daleka.) Jeśli nawet takie ludożercze plemiona same z czasem się całkowicie nie pozjadały, wówczas inne współżyjące z nimi narody miały ich już tak dosyć, że w jakimś historycznie dogodnym momencie czasu całkowicie je anihilowały. Historia więc poucza, że brak gościnności może wieść do zdziczenia i do upadku cywilizacyjnego, owo zaś zdziczenie może wieść nawet do ludożerstwa, zaś ludożerstwo może wieść do całkowitej anihilacji danego plemiona lub narodu.
       Na przekór powyższych wielopoziomowych ostrzeżeń o katastroficznych następstwach zaniedbywania świętego obiowiązku gościnności, dzisiejszy świat staje się coraz bardziej niegościnny. I to NIE tylko w stosunku do owych tzw. "nieproszonych gości" - czyli dla wrogów, agresorów, okupujących armii, piratów, uprowadzicieli, itp. (których zresztą ostatnio coraz częstrze pojawianie się na świecie też jest przejawem ekstremizmu w braku gościnności). Ów eskalujący się upadek gościnności wobec niewinnych odwiedzających widzimy obecnie praktycznie w każdym obszarze. Zaczyna się on od rzeczy pozornie małych, przykładowo od eskalowania zaproszeń typu "potluck" - kiedy to zapraszanemu nakazuje się aby przyniósł ze sobą żywność którą będzie konsumował, albo od kampanii wyborczych w których jakaś miejscowa nacjonalistyczna partia zacznie obiecywać zaprzestanie wpuszczania emigrantów do "naszego kraju". To ukierunkowanie lokalnej "kultury wygodnictwa" jest najwidoczniej jednym z istotnych czynników które zwolna wiodą potem do bardziej poważnych wykroczeń w rodzaju czepiania się, prześladowania, gwałtów, czy nawet do mordowania przyjezdnych - patrz artykuł "Tragic story behind NZ visit" (tj. "Tragiczny koniec wizyty w Nowej Zelandii"), ze strony A7 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), February 5, 2009. Jeśli zaś te zachowania NIE są zwalczane, wówczas może dochodzić do sytuacji które znamy już dobrze z hitlerowskich Niemiec - mianowicie kiedy mieszkańcy danego państwa zaczynają otwarcie nawoływać do usuwania z pracy i do wypraszania ze "swego kraju" emigrantów których uprzednio do siebie zaprosili - patrz artykuł "Sloppy thinking on jobs unfair to immigrants" (tj. "Leniwe myślenie o zatrudnieniu jest niesprawiedliwe dla emigrantów"), ze strony C2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), April 21, 2009; albo też artykuł "Chinese student alleges discrimination" (tj. "Chińska studentka oskarża o dyskryminację") ze strony A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), May 6, 2009. Z kolei, jak Hitler wymownie nam to zademonstrował, od wypraszania emigrantów NIE jest już wcale tak daleko do formowania ładnie ponazywanych obozów koncentracyjnych dla "niechcianych przybyszy" oraz do wstąpienia na drogę wiodącą ku zdziczeniu.
       Mnie osobiście najbardziej martwi upadek gościnności w stosunku do naukowców, wynalazców i innych twórców. Jeśli bowiem przeglądnie się historię nowych odkryć i wynalazków, znacząca większość z nich dokonywana była przez kogoś kto tworzył w danym miejscu przebywając tam na prawach gościa lub wizytującego - jako przykłady rozważ Marię Curie-Skłodowską, Ernsta Rutherforda, albo Aleksandra Możajskiego. Takie więc coraz powszechniejsze obecnie praktyki "anty-gościnności", jak usuwanie naukowców-emigrantów z pracy (np. patrz artykuł "Lecturer fails to get his job back" - tj. "Wykładowcy nie udało się odzyskać swej pracy", ze strony A4 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), March 28, 2008), zaprzestawanie zaproszeń na wizyty czy na gościnne wykłady, itp., będzie prowadziło najpierw do zamrożenia, a potem do stopniowego upadku nauki i techniki.
       Podsumowując starą prawdę którą chcę tutaj przypomnieć, to wszystko może zacząć się od pozornie małoznaczącego upadku gościnności, zaś może się zakończyć nadejściem epoki "wtórnego średniowiecza" czy nawet powrotu obozów koncentracyjnych.


#I3.1 Bóg natychmiast karze tych co odmawiają gościnności:

       W typowych sprawach "Bóg jest nierychliwy chociaż sprawiedliwy". Dlatego jeśli nabroi jakaś indywidualna osoba, "kara boska" (czy "karma") za to nabrojenie dopada ją czasami dopiero po jakichś 10 lub nawet więcej latach. Jeśli zaś nabroi cały naród czy państwo, wówczas "kara boska" (czy "karma") za to nabrojenie dopada je czasami po więcej niż 100 latach. Przykładowo, byłe państwa kolonialne dopiero obecnie spłacają "karmę" którą sobie nagromadziły podczas swoich kolonialnych czasów. Dlatego jest rodzajem szoku kiedy się przekonujemy, że ci którzy zaniedbują świętego obowiązku gościnności wobec nic im nie winnych przybyszy są karani przez Boga praktycznie natychmiast. Dowody na owo natychmiastowe wymierzanie kary przez Boga każdy jest w stanie dostrzec - jeśli tylko uważnie rozglądnie się dookoła. Przykładowo, w odniesieniu do całych państw żyjących z turystyki dowody te mogą przyjmować np. formę nagłych epidemii - jak ta raportowana w punkcie #D4 ze strony plague_pl.htm, albo też formę lawinowych rezygnacji z przyjazdów turystycznych - jak te raportowane w artykule "Japanese avoid NZ after swine flu" (tj. "Japończycy unikają Nowej Zelandii z powodu świńskiej grypy"), ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), May 12, 2009), w którym raportowano kancelację 75% rezerwacji turystycznych przylotów do Nowej Zelandii.
       W przypadku indywidualnych osób niezawodne odnotowanie dowodów na owo natychmiastowe karanie przez Boga jest dosyć trudne. Wszakże indywidualne osoby NIE mają zbyt wielu okazji do goszczenia przybyszy. Jeśli zaś już kogoś goszczą, wówczas postronni obserwatorzy NIE mają zbyt dobrych okazji aby to zaobserwować i ocenić. Jednak w przypadku całych narodów czy państw, w dzisiejszych czasach NIE ma najmniejszej trudności z odnotowaniem poziomu ich gościnności wobec niewinnych przybyszy. Wszakże wystarczy sprawdzić jak łatwo uzyskać u nich "wizę roboczą", sprawdzić jak traktują one tzw. "emigrantów", albo poczytać czy otaczają one płotami i murami swoje granice i czy wsadzają przybyszy do dobrze strzeżonych "obozów dla internowanych".
       Jeśli się sprawdzi następstwa gościnności i potraktowania niewinnych przybyszy przez poszczególne państwa, wówczas wynik jest szokujący. Okazuje się bowiem że państwa które niegościnnie i paskudnie traktują niewinnych przybyszy, są natychmiast trapione tzw. aktami Boga. (Przez "akty Boga" rozumie się wszelkie nieszczęścia, które nie mają systematycznego ani ogólnoświatowego charakteru, a które losowo wyniszczają jakiś wybrany obszar ziemi. Przykładami "aktów Boga" są pożary, susze, powodzie, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, plagi, zarazy, lokalne wojny, itp.) Co nawet ciekawsze, takie "akty Boga" pojawiają się w tychże państwach i narodach niemal natychmiast po tym jak podejmują one jakieś następne działanie które obniża ich gościnność wobec przybyszy - np. natychmiast po wybudowaniu jakiegoś muru czy płota na granicy, po zamknięciu granic, po podjęciu uchwały o tworzeniu obozów dla internowanych, itp. Jednocześnie państwa i narody które gościnnie i z otwartymi rękami przyjmują przybyszy, są natychmiast wynagradzane wzrostem swojej zamożności i zanikiem "aktów Boga" które by je lokalnie wyniszczały.
       W niniejszym punkcie NIE mam zamiaru dokumentować sprawy, a jedynie pragnę zasygnalizować regularność którą czytelnik sam potem może sobie sprawdzić. Regularność ta zaś stwierdza, że zgodnie z ostrzeżeniem zawartym w Biblii, Bóg NIE ma tolerancji dla kogokolwiek kto odmawia niewinnym przybyszom swej gościnności. Każde też państwo i naród które jakimś swoim działaniem pominiejsza swoją gościnność wobec niewinnych przybyszy, jest natychmiast karane tzw. "aktami Boga". Dowody zaś tego karania widać klarownie jeśli tylko rozglądnąć się po dzisiejszym świecie.


#I4. "Agresor zawsze w końcu przegrywa":

       Kolejne stare wierzenie stwierdzało, że "w przypadku czyjejś agresji, w końcowym efektcie agresor zawsze przegrywa". Przez agresora rozumiany jest ten kraj czy ten osobnik który z wojowniczymi zamiarami wkracza w przestrzeń życiową kogoś innego.
       Najlepiej wypełnianie się owej reguły, że "agresor zawsze w końcu przegrywa", widać na przykładach agresywnych wojen. Kilka zaś z takich agresywnych wojen, które w końcowym efekcie zawsze przegrywane były przez agresora, omówiono na stronie bitwa_o_milicz.htm. Wszelkie agresywne wojny zawsze też były prowadzone mniej lub bardziej otwarcie aż do chwili kiedy agresor je przegrał.


Część #J: Generalne prawidłowości:

      

#J1. "Jeźdźcy Apokalipsy" - dlaczego dawni ludzie tak właśnie nazywali dzisiejszą sytuację na Ziemi:

       Żyjemy w przełomowych czasach. Faktycznie to na naszych oczach wypełniają się prastare przepowiednie. Ktoś czy coś skrycie, kawałek po kawałku, fizycznie i psychicznie wykańcza naszą cywilizację i planetę. Nie trzeba mieć orlich oczu aby to odnotować. Przykładowo, jeśli tylko rozpatrzyć pierwszą dekadę października 2005 roku, wówczas odnotuje się: (1) zamach bombowy na tropikalnej wyspie Bali z soboty dnia 1 października 2005 roku (około 30 zabitych), (2) huragan "Stan" w Meksyku i Guatemali w poniedziałek 3 października 2005 roku z wieloma tysiącami ofiar, (3) mordercze trzęsienie ziemi w Pakistanie z niedzieli dnia 9 października 2005 roku o sile 7.6 w Skali Richtera, z około 60 000 zabitych ludzi (patrz artykuł "Quake toll more than 54 000" ze strony B2 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie z Tue., 18 October 2005), (4) grad wielkości piłek tenisowych masakrujący Australijczykow z tropikalnego Queensland w dniu 13 października 2005 roku, (5) nadciągająca ogólnoświatowa "pandemia" ptasiej grypy, oraz cały szereg mniejszych nieszczęść. Natomiast kilka dni wcześniej (tj. 24 września 2005 roku) huragan "Rita" zdewastował Teksas w USA mordując kilkudzisięciu ludzi. Równocześnie z nim pojawił się też tajfun "Damrey" w Chinach i Wietnamie mordując tam kilkaset ludzi. Taki ciąg nieszczęść jest kontynuowany na Ziemi nieustannie przez cały czas jaki upłynął od powyżej wskazanych przykładów.
       W Biblii owo spiętrzenie wywoływanych sztucznie kataklizmów nazywane jest "Jeźdżcami Apokalipsy". Wielu sceptyków ciągle uważa, że nie mają one nic wspólnego z obecną sytuacją na Ziemi, a opisują jakąś nieokreśloną abstrakcję. Jednak rozważ czytelniku, jak byś ty sam nazwał dzisiejszą sytuację na Ziemi, gdybyś żył w starożytności jednak za pośrednictwem jakiegoś cudownego objawienia pokazano by ci to wszystko co właśnie obecnie dzieje się na Ziemi. Wszakże jedyny środek lokomocji jaki byłby wówczas ci znany, to jazda wierzchem na koniu. Nie znałbyś też maszyn, stąd np. samochód, czołg, samolot, a nawet satelita, byłby dla ciebie tylko rodzajem "konia". Jak byś więc nazwał wówczas sytuację, gdybyś zobaczył istoty ujeżdżające takie "latające konie" i albo celowo albo też przez zwykłą głupotę rozprzestrzeniające po Ziemi wszelkie formy zniszczenia które widzomy wokół siebie w dzisiejszych czasach. Czy w takiej sytuacji nie użyłbyś właśnie nazwy "Jeźdźcy Apokalipsy" aby opisać niszczycielskie działania owych morderczych "koni" i ujeżdżających je istot?


#J2. Związek pomiędzy przepowiednią, a charakterystyką miejsca na Ziemi w którym jest ona kultywowana:

       Wygląda na to, że istnieje szczególna zależność pomiędzy określonymi miejscami na Ziemi, a rodzajem przepowiedni które w miejscach tych są kultywowane, oraz które z udziałem tych miejsc potem się wypełniają. Przykładem tego związku są losy niewielkiej wioski nazywanej Wszewilki w jakiej miałem przyjemność się urodzić i wychować. Wszakże to w owej wiosce ja zasłyszałem niemal wszystkie przepowiednie jakie opisuję na niniejszej stronie. Osobiście wierzę, że owa obfitość przepowiedni znanych i powtarzanych przez mieszkańców owej wioski wynika właśnie z jej unikalnego charakteru. Wszakże Wszewilki zawsze były nośnikiem pokoju i dobrobytu. Zawsze zamieszkane były przez wolnych ludzi. Nigdy nie były czyjąkolwiek własnością. Zawsze też zabezpieczały dobrobyt i przeżycie pobliskiego Milicza który był miastem należącym do Biskupa Wrocławia. Zawsze w pobliżu Wszewilek przytrafiały się raczej niezwykłe zdarzenia. Wszystko też wskazuje na to, że na przekór swej skromności, to właśnie we Wszewilkach wypracowany został słynny styl architektoniczny, znany obecnie na całym świecie pod nazwą "tudor" (do dzisiaj widoczny na Kościele Św. Andrzeja Boboli z pobliskiego Milicza) - chociaż za to osiągnięcie obecnie nikt nie oddaje kredytu tej małej wiosce. Niestety, od 1875 roku ta pokojowa, produktywna, oraz nikomu nic nie winna wioska zaczęła być zawzięcie prześladowana przez jakiegoś niewidzialnego choć potężnego wroga. Wróg ten staranował nowo-budowaną linią kolejową miniaturowy ryneczek Wszewilek wraz z jej kościółkiem pokazanym na stronie wszewilki_jutra.htm. (Przebieg owej linii kolejnowej złośliwie zbaczającej ku zachodowi ze swej prostej drogi tylko po to aby staranować były ryneczek wsi Wszewilki doskonale zilustrowany jest na dokładnym zdjęciu satelitarnym tej wioseczki, pokazanym na stronie internetowej http://maps.google.com/maps?ll=51.551406,17.286901&spn=0.026010,0.058545&t=k&hl=en. Odnotuj, że stawy widoczne na owym zdjęciu po wschodniej stronie tej wioseczki, zostały uformowane dopiero około 1990 roku i to w tak złośliwy sposób aby zalać pozostałości 1000-letniego historycznego młyna wodnego owej wioski który przez wiele wieków dostarczał ekonomicznej bazy jej dobrobytu.) Ów niewidzialny wróg systematycznie wyniszczył też wszystko co nosiło w sobie ślady chwalebnej przeszłości tej wioski. Ponadto zdewaluował on jej zasobność i kluczowe znaczenie. Dla Wszewilek ów niewidzialny wróg wypełnił więc rolę lokalnego "Jeźdźca Apokalipsy". Tak nawiasem mówiąc, to faktycznie koleje losów owej małej i skromnej wioski są zdumiewająco podobne do kolei mojego własnego losu.


Część #K: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:


#K1. Podsumowanie tej strony:

       Przez setki lat folklor narodowy Polaków powtarzał sobie najróżniejsze przepowiednie. Wierzył też w nie głęboko - chociaż w owych czasach przepowiednie te wcale się NIE wypełniały. Tymczasem teraz, kiedy żyjemy w czasach gdy owe prastare przepowiednie zaczęły właśnie się wypełniać, nagle przestaliśmy w nie wierzyć! Czyżby było to jeszcze jednym potwierdzeniem dla prawdy starego powiedzenia że "gdy Bóg chce kogoś pokarać, najpierw odbiera mu rozum" (tj. najpierw czyni go głuchym na głosy rozsądku)?


#K2. Inne pokrewne strony o podobnej tematyce:

Tych z czytelników których zainteresowały zaprezentowane tutaj informacje, chciałbym poinformować że istnieje aż cały szereg innych totaliztycznych stron internetowych, które również omawiają bardzo podobne tematy. Wszystkie owe strony można wywoływać za pośrednictwem "Menu 2" i "Menu 4". Prawdopodobnie najważniejszą z nich jest strona o nazwie "zło" która ujawnia, że wszelkie zło na Ziemi bierze swój początek od moralnie zdegerowanych istot obecnie nazywanych "UFOnautami", zaś w przeszłości nazywanych przez ludzi "diabłami". Wyjaśnia ona również dlaczego owi UFOnauci są bliskimi krewniakami ludzi i to tak do nas podobnymi, że normalni ludzie urodzeni na Ziemi mają poważne trudności z ich odróżnieniem od siebie. Strona "podmieńcy" wyjaśnia, że owi bliscy krewniacy ludzkości celowo podszywają się pod ludzi aby tym lepiej utrzymywać nas w zniewoleniu. Ponieważ jednak są oni niemal identyczni do nas, bez poznania po czym daje się ich odróżniać od siebie, normalnie nie jest się w stanie rozpoznać który z nich zagnieździł się w naszym otoczeniu. Strona "podmieńcy" wyjaśnia też cechy po jakich daje się rozpoznać owych "UFOnautów-podmieńców". Z kolei inna strona o nazwie "ludobójcy" podsumowuje najważniejsze sposoby mordowania ludzi przez owych UFOnautów-podmieńców, jakich ostatnio użyli oni na Ziemi. Strona "plaga" wyjaśnia m.in. jak przygotować się na nadejście zarazy tzw. "ptasiej grypy" do sprowadzenia której na Ziemię UFOnauci właśnie szybko zdążają. Strona "uzdrawianie" opisuje naturalne metody folklorystycznego leczenia gryp i innych chróbsk. Kolejna strona o nazwie "huragany" wyjaśnia jaki jest mechanizm technicznego formowania huraganów i tajfunów przez UFOnautów, oraz jakimi cechami takie techniczne huragany i tajfuny się odznaczają. Jeszcze inna strona o nazwie "tornado" opisuje jak UFOnauci wyniszczają ludzkość poprzez techniczne indukowanie morderczych tornad, oraz jak rozpoznawać takie tornada wywołane technicznie przez UFO. Kolejna strona o "UFO-chmurach" opisuje relatywnie częsty sposób ukrywania się wehikułów UFO przed wzrokiem ludzi, porzez otoczenie tych wehikułów technologicznie uformowaną chmurą. Ponadto czytelników może też zainteresować strona poświęcona interpretacjom zdjęć UFO, a także zdjęć kosmitów. Dwie następne strony o miastach Malbork i Wrocław opisują m.in. podziemne bazy w jakich UFOnauci parkują swoje wehikuły w celu ukrycia ich przed wzrokiem ludzi. Z kolei strona Columbia pokazuje i interpretuje zdjęcie które ujawnia że prom kosmiczny "Columbia" został zaatakowany i zniszczony przez wehikuł UFO. Nastepna strona o nazwie WTC prezentuje material dowodowy ze rowniez drapacze chmur nowojorskiego WTC zostaly odparowane przez wehikuly UFO. Jeszcze inna strona o chińskim sejsmografie działającym na zasadzie energii "chi" (również dostępna poprzez Menu 2" i Menu 4") wyjaśnia że od niemal 2000 lat znane jest ludziom urządzenie techniczne do zdalnego wykrywania, które ostrzega o zbliżającym się trzęsieniu ziemi na długo zanim owo trzęsienie ziemi zdoła do nas dotrzeć. Jednak UFOnauci blokują zbudowanie tego urządzenia. Wszakże nie byliby wówczas w stanie nas już tak łatwo niszczyć i mordować. Strona lepsza ludzkość wskazuje nam jak możemy stopniowo naprawiać i eliminować zło sprowadzane na nas przez UFOnautów, aby w końcu móc całkowicie usunąć te szatańskie istoty z Ziemi.


#K3. Blogi totalizmu:

       Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu" z jakich niektóre działają już od kwietnia 2005 roku, np. pod adresami: totalizm.wordpress.com, totalizm.blox.pl/html, oraz newfreehost.com/god. (Odnotuj że wszystkie te blogi są lustrzanymi kopiami o takiej samej treści wpisów.) Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw omawianych na tej stronie naświetlane jest na bieżąco dodatkowymi komentarzami i informacjami spisywanymi w miarę jak nowe zdarzenia stopniowo rozwijają się przed naszymi oczami.


#K4. Internetowe dyskusje nad tematami poruszanymi na niniejszej stronie:

       Czytelników pragnących przedyskutować dowolny z tematow poruszonych na tej stronie, lub na innych stronach totalizmu, prawdopodobnie zainteresuje wiadomość, że tematy te są dyskutowane publicznie na całym szeregu wątków z googlowskich grup dyskusyjnych. Tematyka i adresy owych wątków są wylistowane w punkcie #M3 z totaliztycznej strony internetowej immortality_pl.htm - o dostępie ludzi do nieśmiertelnosci i do życia bez końca.


#K5. Emaile i dane kontaktowe autora tej strony:

       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. dra inż. Jana Pająka (a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka), pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane tu pytania, podane są na stronie internetowej o mnie (Dr Jan Pajak). Tam również dostępne są adres pocztowy i numery telefonu autora.
       Proszę też odnotować, że z powodu mojego chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora w tematyce którą ja badam.
* * *
If you prefer to read in English click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)


English flag
Data założenia niniejszej strony: 5 stycznia 2005 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 25 maja 2009 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)